niedziela, 22 kwietnia 2012

Haters gonna hate

Szkoda, że nagle niektórzy skreślili mnie z oficjalnej niepisanej listy swoich znajomych. Przez jedno moje zdanie, jedną opinię. Jak już teraz wiem, niepoprawną prawie że "politycznie"*. Bo nie ubolewam nad odejściem Artura Rojka z Myslovitz. Nie mówię, że to dobre posunięcie, ale nie płaczę po kątach i nie wypisuję na twarzoksiążce swoich żalów, myśląc, ze to na pewno będzie kazało mu zmienić zdanie i dalej być wokalistą jednego z bardziej znanych polskich zespołów rockowych.
Trochę mi żal, że ludzie wymagają, żebym szanowała ich jak najbardziej dla mnie pozbawioną wartości opinię (żeby nie powiedzieć inaczej), a nie szanują mojej, całkowicie przeze mnie uzasadnionej. Bywa, tolerancyjni Polacy, yup?
Aha, i zrobiłam jeszcze jedną karygodną rzecz. Od razu po ogłoszeniu tej informacji nie zaczęłam słuchać piosenek Myslovitz, jak przystało na ich wielką "porozpadową" fankę.




* Jak już wiecie/zauważyliście/whatever/albo i nie – lubię ironizować. Nie bierzcie tego posta całkiem na poważnie, bo on taki nie jest. Jest w całości przesiąknięty ironią i sarkazmem, czego mi ostatnio brakowało.

40 komentarzy:

  1. ja słuchałam myslovitz od gimnazjum i jakoś nie jestem zrozpaczona odejściem Rojka. trudno, jego decyzja. można się pocieszać faktem, że przed opuszczeniem zespołu zdołał nagrać naprawdę dobrą płytę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, co jest najgorsze w tym wszystkim? Że ja naprawdę lubię Myslovitz.
      Ale skoro w zespole im się nie układało już od paru lat, nie mogli się dogadać, koncerty grali, byle zagrać, to może i lepiej, że to zakończyli...

      Usuń
    2. nie widzę sensu męczenia się, a prawdziwi fani powinni być wyrozumiali i zrozumieć, że taka sytuacja jest dla nich wszystkich najbardziej komfortowa, zamiast płakać nad czymś, na co i tak nie mają wpływu...

      Usuń
    3. Widocznie ci prawdziwi fani wcale nie zachowują się tak, jak powinni albo po prostu nie są prawdziwymi fanami...

      Usuń
    4. może przesadzam, ale kojarzy mi się to z sytuacją po śmierci Jacksona albo Amy Winehouse, kiedy to nagle namnożyło się miliony ich pseudofanów...

      Usuń
    5. Nie przesadzasz, bo mi też się tak wydaje: jeśli nie jest tak samo, to przynajmniej bardzo podobnie.

      Usuń
    6. ja np. bardzo ceniłam amy winehouse, ale nie wpadłam w depresję po jej śmierci, cóż, cieszę się dwoma wspaniałymi płytami.

      Usuń
    7. No właśnie. Przepraszam za porównanie, ale sama widzisz, że można być takim "normalnym" fanem. Nie chcę Cię oczywiście urazić, bo myślę, że doskonale wiesz, o co mi chodzi :)

      Usuń
    8. jasne :-) po prostu artyści to też ludzie, czasami muszą przystopować. nie rozumiem 'fanów', którzy wymagają od nich bezwzględnego poświęcenia muzyce i swoim wielbicielom.

      Usuń
    9. Też nie rozumiem i na szczęście taka nie jestem (: Dla dobra swojego i artystów.

      Usuń
  2. Zrozpaczona nie jestem, raczej zaskoczona. Choć w sumie nie dziwię się Rojkowi - czasami potrzebne są zmiany. Trzymam za niego kciuki i za zespół Myslovitz. A tych wszystkich "fanów", co rozpaczają po kątach na Facebooku, serdecznie pozdrawiam - nie ma to jak lansowanie się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaskoczenie, nie powiem, u mnie też było duże, ale od paru lat im się nie układało, so.
      Gdyby nie to, ze wczoraj nawet Michała K. na jego profilu na Facebooku nazwali "bezczelnym i niewychowanym", to dziękuję bardzo za takich RODAKÓW. Niech się najpierw nauczą zachowywać, a później się pchają na portale społecznościowe.

      Usuń
  3. Cóż, Myslovitz był świetnym zespołem, ale z tego, co słyszałam, to nie układała się im współpraca już od jakiegoś czasu. Może to i dobrze, że zakończyli działalność?

    Cieszę się, że nie mam Facebook'a - nie muszę przynajmniej czytać tych głupot :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pewnym sensie dobrze - mniej stresu, mnie kłótni w obrębie zespołu.

      Usuń
  4. Odejście Rojka z Myslovitz, tak, było dla mnie szokiem. Dlaczego? Bo najbardziej charakterystycznym dla każdego zespołu muzykiem jest wokalista. W szczególności w przypadku Myslovitz. Jego zmiana od razu wywołuje podziały i nic na to nie poradzimy. Ja jestem tolerancyjna. Nie uważam żeby Michał był złym wokalistą, raczej jednym z lepszych na naszym rynku muzycznym. A Myslovitz z Rojkiem to legenda i moje dzieciństwo - zawsze tak zostanie.
    Nikt nie każe nikomu słuchać kolejnej płyty, zawsze można zaszyć się ze starymi w swoim pokoju i rozpaczać (tylko po co?).
    Poza tym, nie uważam wrzucania teraz którejś z ich dotychczasowych piosenek na fejsbukową tablicę za jakieś faux pas (sama przecież tak zrobiłam).

    Obrażanie nowego wokalisty zanim się go usłyszało jest chamstwem i totalnym brakiem kultury. Myślałam, że chociaż fani zespołu Myslovitz potrafią się nią wykazać, że są poważni i dojrzali. Widać, myliłam się...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla wszystkich było szokiem, ale to nie powód, żeby wylewać smutki na FCB, od razu krytykować tę decyzję albo krytykować nowego wokalistę. Albo pośpiech w jego wyborze...
      Może nie faux pas, ale trochę mnie to śmieszy, że umiera jakiś wokalista albo ktoś odchodzi z zespołu, a wszyscy nagle zaczynają słuchać ich muzyki, bo przecież od zawsze byli wielkimi fanami.

      Usuń
    2. Lepiej późno niż wcale.

      A jeśli ktoś obraża nowego wokalistę, to nie powinien nazywać siebie fanem Myslovitz. Ktoś już powiedział, że ten zespół to nie tylko Artur, ale i czterech pozostałych członków, cztery różne osobowości muzyczne, które wkładają w to, co tworzą tyle serca... (a, że to wokalista zazwyczaj jest najczęściej na językach) Widać, ktoś o tym już zapomniał.

      Usuń
    3. No OK, masz trochę racji. Ale ja nie przypominam sobie, żebym poznała jakiś zespół/wykonawcę po odejściu jakiegoś członka albo po czyjejś śmierci, zaczęła go wtedy słuchać i od razu spodobałaby mi się ich/jego muzyka.
      Fani... chyba po prostu są fani i "fani", którzy się za fanów uważają. I niestety, ta druga grupa teraz wykwitła jak grzyby po deszczu.

      Usuń
    4. To chyba jest tak, że po śmierci wokalisty jego muzyka bardziej oddziałuje i w pewnym sensie staje się "legendarna".
      Nie powiesz chyba, że poznałaś Nirvanę zanim Kurt zmarł. :PP

      Usuń
    5. To już inna sprawa, bo wtedy miałam 4 lata i sama sobie muzyki nie szukałam :]

      Usuń
  5. A mnie osobiście zastanawia, jak brzmieć będzie teraz Myslovitz i nie skreślam na starcie Michała, tak jak inni. Rojek chciał odejść, więc to zrobił, a nam, fanom nic do tego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno będzie brzmieć inaczej, ale nie powiedziałabym, że gorzej. Ponoć jakieś fragmenty piosnek Myslovitz w jego wykonaniu można już znaleźć na youtube, ale ja nie szukałam.

      Usuń
    2. Także nie szukałam, może kiedyś przesłucham ich płyty, nagranej bez Rojka, o ile takowa powstanie.

      Usuń
    3. Ma powstać. Kontynuacja "Nieważne, jak wysoko jesteśmy". Coś słyszałam o jesieni br, ale nie jestem do końca pewna, czy to prawdziwa informacja.

      Usuń
    4. Nawet nie wiedziałam. Widzę, że jestem w tyle, jeśli chodzi o nowości muzyczne w Polsce, choć za granicą też nie lepiej :)

      Usuń
    5. Oj tam ;) Ja niechcący ostatnio wiem o wiele więcej o zapowiadanych płytach i koncertach niżbym chciała wiedzieć ;)

      Usuń
  6. I jeżdżą po nowym wokaliście wcześniej nie słuchając ani jednej piosenki w jego wykonaniu. Coś się skończyło? Nie, to coś trwa dalej. Zmiany trzeba akceptować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie D: Ale widać niektórzy nie potrafią się do tego dostosować.

      Usuń
  7. Odszedł, to odszedł. Ale teraz każdy "fan" przezywa, ze jak on mógł to zrobić. Moim zdaniem szkoda bo generalnie marką tego zespołu jest głos Rojka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I właśnie przez głos Rojka inni nie byli doceniani, bo wszyscy zwracali uwagę tylko na głos wokalisty :)

      Usuń
  8. Nie rozumiem.. To oni byli fanami tylko i wyłącznie Rojka, czy całego zespołu? Wygląda na to, że tylko i wyłącznie Rojka..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czyimi byli fanami, ale nie zagłębiam się w pseudorozmowy z nimi, bo tylko mi podnoszą ciśnienie.

      Usuń
    2. I dobrze :D Moim zdaniem nie byli takimi prawdziwymi fanami, którzy szanowali również innych członków zespołu. Rojek odszedł - powinni to uszanować.

      Usuń
    3. Ale dalej uważają się za największych fanów ;)

      Usuń
  9. Tacy są już pseudofani. Odnoszą się z wielkim żale i Bóg wie jakimi pretensjami do Rojka. A przecież Myslovitz to nie tylko wokalista i jego odejście nie oznacza rozpadu zespołu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. Ale chyba Ci "fani" zwracali uwagę tylko na Rojka i tak wyszło.

      Usuń
  10. Tak jest zazwyczaj w zespołach i uważam, że to naturalna kolej rzeczy - najpierw gra się w zespole, a potem chce się być jednostką indywidualną. To normalne i nie wiem po co ludzi doszukują się jakiś niedogodności w relacjach pomiędzy członkami zespołu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo chcą obwinić resztę zespołu, a gloryfikować Rojka - dla mnie proste i logiczne. Tylko szkoda, że nie wiedzieli (albo nie chcą się z tym pogodzić), że to właśnie Rojek zepsuł atmosferę w zespole już dobrych parę lat temu.

      Usuń
  11. Ja tam w sumie nigdy nie słuchałam Myslovitz jakoś tak wybitnie, toteż nie przeżywam, haha. Nie powiem, trochę mnie to zaskoczyło, ale to nie moja sprawa. I ludzie, którzy wypłakują sobie oczy na Facebooku z powodu jego odejścia chyba nigdy nie przestaną mnie śmieszyć.
    No na bogów po prostu, połowa moich ulubionych zespołów w pewnym momencie swojej kariery wymieniała wokalistów i pozostałych muzyków z takich czy innych powodów. I co z tego? Nadal grają genialną muzykę i tyle w tym temacie. Nie ma co się spinać. Ludzie to mają problemy, też bym chciała mieć takie... ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. Następnego dnia w radiu opowiadali, które wymieniły swój skład, a dalej grały całkiem nieźle i radzą/radziły sobie w tym świecie.
      Wiesz... może jak się nie ma problemów, to za wszelką cenę się ich szuka ;P

      Usuń