wtorek, 11 września 2012

Wake me up when september ends

Dziewiąty rok z kolei, kiedy mogę wypowiedzieć te słowa. Czwarty, kiedy nabierają większego sensu. Kilka razy zostały przeze mnie użyte w złym kontekście i niemiło skorelowane z osobami, z którymi nie mam już kontaktu albo jest on bardzo, ale to bardzo znikomy i już nic nie pomoże go odbudować. W większości przypadków może to i lepiej. Bo gdy jakaś znajomość rozwija się zbyt gwałtownie i burzliwe, są znikome szanse na utrzymanie tego na przynajmniej średnim poziomie przez dłuższy czas. I jest jakoś tak mniej żal, gdy to się skończy. Brak relacji z niektórymi jest zdecydowanie lepszy niż destrukcyjny wpływ tych osób na nas samych i szarpanie się z nimi na gruncie psychicznym.

Przypominając sobie po kolei kilka ostatnich wrześni, jestem skłonna powiedzieć, że ten ubiegłoroczny był bezapelacyjnie najlepszy. I ciężko będzie go w jakikolwiek sposób pobić, a nawet zbliżyć się do jego rangi. Nie na co dzień ma się do czynienia z dość znanym kanadyjskim zespołem, po którym zostaje taka pamiątka:

74 komentarze:

  1. Będą jeszcze lepsze wrześnie, zobaczysz :D.
    A taki autograf, to i ja bym Ci nabazgrała :P. Co to za zespół?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na razie się nie zapowiada na lepsze. Ale zdjęcia z chłopakami z zespołu już byś mi nie podrobiła, nie? :>> Jakbyś kliknęła na zdjęcie, to powiększyłoby się i zobaczyłabyś, że Simple Plan.

      Usuń
    2. Internet daje takie możliwości, że i zdjęcie bym Ci podrobiła :P. Mogłam kliknąć, ale wolałam zapytać :P

      Usuń
    3. To kiedyś Cię zawołam, żebyś mi skleiła zdjęcie z chłopakami z Nickelback i z Green Day, jeśli nie będę miała okazji złapać ich nigdzie w najbliższej przyszłości ;>>

      Usuń
    4. A Ty mi wykombinuj zdjęcie z 30 seconds to Mars :D.

      Usuń
    5. Marsi są akurat często w Polsce, więc to chyba będzie łatwiejsze :D

      Usuń
  2. Taka pamiątka to skarb cenniejszy niż złoto. Tym bardziej, że nie jest tylko jakimś tam świstkiem papieru, ale przypomina O CZYMŚ. O czymś wielkim.
    A ja bym czasem chciała, żeby jakaś znajomość rozwinęła się tak gwałtownie, choćby miała potem się rozpłynąć w powietrzu i zniknąć. Na tym gruncie od lat panuje u mnie nudna, nużąca wręcz stagnacja. Nie żebym nie chciała już moich przyjaciół, nic z tych rzeczy, po prostu czasem człowiek chce inaczej. I ciężko to zrozumieć nawet jemu samemu.
    O bogowie, jak ja dzisiaj ględzę! xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak szczerze, to nie wiem, czy nie o największym i najlepszym koncercie na jakim do tej pory byłam.
      Miałam (nie)przyjemność przeżyć kilka takich chwilowych "przyjaźni" i na razie mi starczy, bo niby to jest całkiem fajne, ale jeśli ktoś się za bardzo przywiąże, a to wszystko nagle dramatycznie się kończy, to nie jest zbyt miło. Wiem, o czym mówisz: starzy przyjaciele nie są źli, ale czasem ma się ochotę poznać kogoś nowego.

      Usuń
  3. Gratuluję pamiątki :D Nikt nie odbierze Ci jej ani pięknych wspomnień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, ale podobno "nawet twoje najlepsze wspomnienia z czasem zblakną jak atrament".

      Usuń
    2. Nie, jeśli się je pielęgnuje - wiem po sonie :)

      Usuń
    3. Może i niektóre, ale chyba nie wszystkie :)

      Usuń
    4. Sprowadzasz mnie na ziemię, wiesz? :D

      Usuń
    5. Przepraszam, ale po prostu czasem nie lubię sobie wyobrażać, jak to może być pięknie :C

      Usuń
    6. Zderzenie z rzeczywistością za bardzo boli?

      Usuń
    7. Nie zawsze, ale dość często.

      Usuń
    8. Spróbuj dostrzegać więcej pozytywów. Sama się tego powoli uczę :)

      Usuń
    9. Ale to wcale nie jest tak, że ja chodzę non stop smutna, na wszystko narzekam, wszystko widzę w czarnych barwach. W dziewięćdziesięciu procentach przypadków jest całkiem odwrotnie, ale czasem, jak mnie coś dopadnie, to nie ma przebacz ;)

      Usuń
  4. Te wakacje były jedynymi z lepszych, ale równie szybko minęło to lato. Niby kalendarzowo jeszcze trwa lato, dzisiaj to było jeszcze nawet czuć 29 stopni w Warszawie :D Ale od jutra coraz chłodniej, będę tęsknić za tymi sierpniowymi ciepłymi dniami.
    Nie spędziłam strasznie aktywnie tego lata, ale z pewnością bardziej aktywnie niż to zeszłoroczne, którego nie pamiętam xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie wręcz przeciwnie - ubiegłe lato było bardziej energiczne i ciekawsze niż to ;)

      Usuń
    2. To przyszłe lato trzeba tak zaplanować aby było naj naj:D

      Usuń
    3. Jeszcze mam na to dużo czasu.

      Usuń
    4. Co racja to racja:) Ja to planuję już swoje, bo za rok się hajtamy a po weselu jakaś podróż poślubna więc już myślimy gdzie chcielibyśmy polecieć :D

      Usuń
    5. Aaa, to trochę inna sprawa. Śluby, wesela i inne ich następstwa trzeba planować wcześniej, bo później nie ma terminu, nie ma miejsca na imprezę i takie tam :D

      Usuń
    6. To jaki następny koncert w planach?

      Usuń
    7. Hehe, Shinedown za 31 dni :D

      Usuń
    8. To się wylatasz za wszystkich na te koncerty, ja na koncertach bywam rzadko, jakoś nie czuję tych klimatów:)

      Usuń
    9. Już kiedyś komuś pisałam o tym (być może nawet Tobie), że nie czułam koncertów, dopóki nie poszłam na kilka zespołów, które słucham i lubię. Ale rozumiem, że można tego nie lubić. W tym tkwi piękno ludzi, że każdy jest inny i co innego mu się podoba :)

      Usuń
    10. A u mnie jest tak, że nie mam swoich ulubionych zespołów takich za którymi bym szalała, znała ich wszystkie kawałki.
      Ale jakby był koncert The Wanted w Warszawie to może bym poszła :D Są tacyyyy mmmm :D:D

      Usuń
    11. Nie trzeba znać wszystkich piosenek zespołu, żeby iść na koncert. Nieraz było tak w moim przypadku, a wcale mi to nie przeszkadzało. Aww, The Wanted nie są za młodzi dla Ciebie? :D

      Usuń
  5. Mój ubiegłoroczny wrzesień też był jednym z lepszych :D
    Gratuluję autografów, wiem, co to za szczęście je otrzymać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to chyba coś jest w tym ubiegłorocznym wrześniu ;)

      Usuń
    2. Może gwiazdy się pomyślnie ustawiły albo co... ;)

      Usuń
    3. Może trochę i gwiazdy pomogły, ale nie powiem, że nie było w tym też moich starań ;P

      Usuń
    4. Oczywiście, oczywiście, to przede wszystkim :)

      Usuń
    5. Może nie przede wszystkim, no ale :D

      Usuń
  6. ja sobie codziennie w tym roku powtarzam 'wake me up when september ends'...
    a co to za koncert był? bo wiem, że pisałaś, ale nie pamiętam ;p Simple Plan? ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie - Simple Plan :)

      Usuń
    2. ha, to z moją pamięcią nie tak najgorzej, jak mi się wydawało. szkoda, że to się nie przekłada na zapamiętywanie notatek ;p

      Usuń
    3. Pewnie dobrze wiesz, ale zawsze łatwiej zapamiętuje się jakieś niewiele znaczące szczegóły niż coś, czego trzeba się nauczyć na egzamin.

      Usuń
    4. oj wiem, wiem... z przykrej autopsji niestety ;p

      Usuń
    5. Ja też poznałam się na tym w ten właśnie sposób ;d

      Usuń
  7. tęsknię, tak strasznie za tym tęsknię!

    OdpowiedzUsuń
  8. Odpowiedzi
    1. Ja byłam tylko na koncercie Bon Jovi i niestety nie miałam możliwości zdobycia autografu ani zrobienia sobie z nimi zdjęcia... A nie wiadomo, kiedy znowu ich zobaczę!

      Usuń
    2. Bon Jovi są zdecydowanie bardziej znani i chyba uwielbiani. Lubię ich niektóre piosenki. Ja na pierwszym koncercie nawet nie myślałam o żadnych zdjęciach z zespołem ani autografach. Samo przyszło z czasem i ze szczęściem :>

      Usuń
  9. Czeka Cię jeszcze wiele fantastycznych miesięcy takich jak wrzesnień.
    Simple Plan- lubię niektóre ich piosenki, choć nie mogę nazwać się wielką fanką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i tak, ale tamten wrzesień był po prostu inny i fajny.

      Simple Plan byli dla mnie prześwietni do czasu "Summer Paradise"; dalej niby są, ale to już nie to samo.

      Usuń
    2. Powiem szczerze, że od dłuższego czasu zagineli gdzieś w moich zbiorach muzycznych. Ale nie lubię gdy ulubiony zespół po jakimś czasie nie gra już tak jak kiedyś..

      Usuń
    3. Mi to na ogół nie przeszkadza, bo nie lubię zamykać się w konkretnych gatunkach muzycznych, ale to coś musi mi po prostu wpaść w ucho.

      Usuń
    4. Gdy mi wpadnie coś w ucho, mogę słuchać tego ciągle i ciągle. Ale w ostatnim czasie mam czas tylko na słuchanie Rmf'a w pracy.

      Usuń
    5. Ja preferuję EskęROCK ;S

      Usuń
  10. wrześnie mają to do siebie, że to wyjątkowo głupie miesiące, w związku z tym jestem pewna, że ubiegłoroczny na pewno będzie w TOP10 wrześniów Twojego życia :P
    Szarpanie się emocjonalne jest strasznie męczące, więc chwała mimo wszystko za takie 'wrześnie', dzięki którym możemy skończyć destruktywne znajomości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nawet nie w TOP1 lub TOP3 od biedy ;P
      To "szarpanie się" nie odnosi się niestety tylko do wrześni, ale chyba jednak najczęściej ma to związek z tym miesiącem.

      Usuń
    2. jest coś z wrześniami nie tak, bo dzieje się w nim baardzo dużo niefajnych rzeczy (choćby atak na WTC :P).

      Usuń
    3. Jakby się zagłębić, to każdy miesiąc może mieć w sobie coś niemiłego, ale chyba niektóre miesiące faktycznie jakoś przyciągają do siebie całe zło.

      Usuń
    4. No jasne, ale we wrześniu dzieje się mało fajnych rzeczy ;). Kończy się lato, zaczyna się robić brzydko - miesiąc skazany na klęskę (ale nie bardziej niż listopad i marzec - bo to są najbardziej tragiczne miesiące roku!)

      Usuń
    5. I nawet nie pomaga to, że studenci zazwyczaj mają wolny ten miesiąc... A jeśli miałabym wybrać pomiędzy listopadem a marcem, to nie wiem, który jest lepszy, który gorszy.

      Usuń
  11. Ostatnie zdanie pierwszej części jest bardzo, ale to baardzo trafne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli coś jest pisane o sobie samym, to najlepiej oddaje wszystko.

      Usuń
  12. Gratuluję pamiątki!
    Mnie ani zeszło-, ani póki co także tegoroczny wrzesień jakoś szczególnie do gustu nie przypadły. Chętnie przespałabym jeszcze z półtora miesiąca... Zimą od razu świat jest piękniejszy ;P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesienią też jest ładnie, o ile non stop nie pada :D

      Usuń
  13. A ja mam tylko autograf Chucka, Davida i Pierra, ale to i tak mi wystarczy! Z tym, że ja moje dostałam na Ursynaliach, bo niestety we wrześniu nie mogłam przyjechać do Wa-wy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aww, ja na Ursynaliach po koncercie SP, musiałam szybko zmykać na metro i do akademika, więc nie mogłam zostać, a nie przyszło mi do glosy, żeby przyjechać wcześniej, przed koncertami i znaleźć chłopaków na terenie kampusu ;o

      Bardzo nietrafiony termin był tego 1go września, ale w sumie: lepsze coś niż nic.

      Usuń
  14. Hm. dla mnie każdy wrzesień niesie coś pozytywnego. I nowego.
    Lubię jesień.

    OdpowiedzUsuń
  15. Do dziś pamiętam Twoją ubiegłoroczną, wrześniową radość. :D Nigdy nic nie wiadomo. Może za rok ten miesiąc będzie jeszcze cudowniejszy. Takiej pamiątki tylko pozazdrościć. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. BO TO BYŁO WYDARZENIE. A spotkanie z chłopakami to już w ogóle :3 Nigdy nie wiadomo, jak mi się objawi kolejny wrzesień. Może lepiej niż teraz, może lepiej niż ubiegłoroczny. Kolejny już za 11,5 miesiąca ;)

      Usuń
  16. Faaajna taka pamiąteczka ; >
    Ja lubię wrzesień. Już drugi rok, w którym lubię wrzesień. W końcu zaczynam dopiero od października :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie kolejny wolny miesiąc jakoś nie jest powodem do ogromnej radości.

      Usuń
  17. Ja cenie wrzesień za spokój.
    I cudowna pamiątka; ja może dlatego pokocham tegoroczny listopad, jeśli się uda :D

    OdpowiedzUsuń