niedziela, 14 października 2012

Nie możecie się kochać dwadzieścia cztery godziny na dobę

Niektóre rzeczy są dla mnie po prostu nie do pojęcia. Mam znajomą sąsiadkę w wieku lat 16 (poznałam ją ze względu na jej kolegowanie się z moim młodszym rodzeństwem). Nazwijmy ją Ania, żeby nie było tak bezimiennie. Owa Ania ma chłopaka, Daniela (niejednemu psu na imię Burek, a co) i jest w nim szaleńczo zakochana. Są razem już prawie pół roku i dalej nie widzą poza sobą świata. Spędzają ze sobą popołudnia po szkole i całe weekendy. Gdy tylko jej rodzice gdzieś wychodzą, on od razu jest u niej w mieszkaniu, obojętnie czy jest to godzina szósta rano, czy dziewiąta wieczorem. Na ogół miłość Ani i Daniela nie przeraża. Oprócz kilku dziwnych przypadków. Daniel  był w wakacje gdzieś w Skandynawii i przywiózł Ani ze trzy bluzki i mnóstwo słodyczy. Mama Ani opowiadała o tym z politowaniem i żaliła się swojemu mężowi, że on nie robił jej takich prezentów kilkanaście lat temu. Kiedyś Ania zostawiła Danielowi swoje klucze do mieszkania i korzystała z kluczy rodzicielki, a zamiast tego nosiła klucze do jego mieszkania na czerwonej smyczy. Albo pewnego dnia Ani wyszła z klatki, a Daniel dopiero kilkadziesiąt sekund później zamykał jej drzwi na klucz i niósł jej plecaczek. Chłoptaś nie jest też jakiś wstydliwy, bo gdy tylko jest u Ani i nie ma jej rodziców, Daniel nie krępuje się wyjść z gołą klatą na balkon. Człowieku, trochę ogłady. Nie każdy lubi oglądać takie coś, w szczególności, że jest to ktoś kogo widuję od jakichś kilkudziesięciu dni, a nie kojarzę z widzenia od kilkunastu lat, od kiedy tu mieszkam.


I proszę: nie mówcie mi, że to jest prawdziwa miłość w wieku lat szesnastu/siedemnastu, że powinni sobie bezgranicznie ufać, że spędzają ze sobą tyle czasu, bo się kochają i że będą ze sobą już do śmierci. Bo w to nie wierzę. To co prawda, najdłuższy związek Ani, ale rzadko która młodzieńcza miłość umie wszystko przetrwać i być taka... nieskończona. A dziewczynę już trochę znam i na tym opieram swoją wyrobioną już opinię.

108 komentarzy:

  1. Każda miłość wydaje się właśnie "tą" nawet w wieku nastu lat. Pamiętam po sobie że tak myślałam:)
    Sama znam pary, które poznały się w wieku nastu lat i są ze sobą do tej pory m.in. moja siostra poznała w wieku 16 lat swojego męża i są już kilkanaście lat po ślubie:)
    Rzadko zdarzają się takie rzeczy, ale jednak ...
    Zresztą dzisiejsza młodzież jest inna, kiedyś takie "miłostki" ograniczały się do trzymania za ręce w tym wieku i niewinnych pocałunkach, teraz jest zupełnie inaczej:)Stąd dziewczyny powinny być ostrożniejsze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem w stanie zrozumieć, co myślą, ale nie do końca rozumiem takie ich postępowanie. Spotkałam się z parami, które mniej sobie ufały po kilku latach związku niż oni po tych kilku miesiącach. Albo miałam "przyzwoitszych" znajomych, albo aktualni 16-17-latkowie zachowują się jakby byli z całkiem innej epoki, z którą nie mieliśmy jeszcze do czynienia...

      Usuń
    2. Niestety to, że dzisiejsza młodzież jest całkiem inna niż my kilka lat wstecz to prawda. Niestety. Widać to na każdym kroku, szczególnie te negatywne przykłady.
      Stąd coraz więcej dziewczyn decyduje się na seks przed 18 r.ż. co wcześniej było raczej rzadkością ... Coraz też więcej matek w tym wieku. No szkoda, szkoda, bo dziewczyny w ten sposób sobie życie marnują.

      Usuń
    3. Niestety, chyba nie spotkałam się z przypadkami, że aktualna młodzież była w czymś od nas naprawdę lepsze. Chyba że chodzi o bycie lepszym w gorszych rzeczach, no to tak. Wiesz, o co mi chodzi, mam nadzieję :>

      Usuń
  2. No cóż, ja jestem bardziej ciekawa jak będzie wyglądać zawiazek Ani i Daniela, jeżeli przetrwa on powiedzmy cały rok, więcej :)
    Sama nigdy nie byłam zakochana, ale jestem kimś w rodzaju powiernika koleżanek i wiem, że początki związków zawsze są słodkie, kolorowe, ale wraz z czasem sytuacja robi się trudniejsza. Prawdziwie kochająca się para tego nie dostrzeże, ale w innych wypadkach zaczynają się pretensje, głównie ze strony płci pięknej :)
    A z tymi kluczami to moim zdaniem po prostu głupota.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to troszkę jest takie zabawne, że jeśli się jest w związku, to najpierw spędza się ze sobą każdą wolną chwilę, a później to stopniowo wygasa i spotkania zakochanych ograniczają się do jednego na tydzień zamiast kilka razy w ciągu dnia.
      Ja w dalszym ciągu nie mogę zrozumieć, jaki cel miało to zamienienie się kluczami. Chyba że chodziło o najzwyklejszy lans typu "O, patrzcie, jak ja go kocham. Nawet zamieniliśmy się kluczami, blablabla".

      Usuń
    2. No cóż, ale takie są realia, przynajmniej u większości. W gimnazjum zawsze były cyrki, doskonale pamiętam jak znajome dosłownie lizaly się ze swoimi chłopakami w tzw. ‘sercu szkoły‘ (miejsce pod planem lekcji :)), a potem, gdy chłopakom zaczynał się sezon jeżeli chodzi o zawody np. w piłce nożnej (akurat za moich gimnazjalnych czasów mieliśmy dobre drużyny piłkarskie i koszykarskie) to laski marudzily, bo nie mogły się już tyle całować, przytulać, zamiast 100 smsów dostawały góra dwa, trzy :) do dziś szczerzę się na te wspomnienia :)

      Usuń
    3. Gimnazja są naprawdę dziwnymi szkołami. W większości nic się tam nie nauczysz ani nawet nie musisz się uczyć i ma się czas na różne dziwne rzeczy. A jak się ma dużo wolnego czasu, to zaczyna się robić głupie rzeczy :(

      Usuń
    4. To chyba najgorszy okres w życiu - gimnazjum. Brr... Cieszę się, że mam go już za sobą ;)

      Usuń
    5. Raczej najgorszy, choć to też zależy, do jakiego gimnazjum się chodzi/chodziło. Moje nie było fajne :)

      Usuń
    6. Ja i tak miałam szczęście, że dostałam się do tego w innym rejonie, bo w szkole, do której miałam automatycznie być przydzielona, była praktycznie sama patologia - niektórych osobników bały się same nauczycielki :)

      Usuń
    7. Też poszłam do gimnazjum poza moim rejonem, ale niestety okazało się, że mimo iż jest bardziej popularne, wcale nie znaczy, że jest lepsze. Ale nie żałuję, bo akurat moja klasa była w porządku.

      Usuń
  3. Nic takiego nie powiem i przyznam Ci racje. Dzisiejsze nastolatki+ miłość = OGROMNA MASAKRA
    Szczególnie ich wyznania miłości na fejsie albo namietne pocałunki w parku, opowiadanie na przystanku o "swoim pierwszym razie". I taka sielanka trwa przez miesiąc, kochają się, a potem dochodzi do głośnych rozstań na fejsie i wpisów "nigdy Cię nie kochałam, ja Ci to tylko wmawiałam". Dzisiejsza młodzież.. gdzie oni mają mózg?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez te ich wyznania miłości na Facebooku można rzygać tęczą, ale jestem ciekawa, czy to wszystko pousuwają, jak się już rozstaną :>

      Usuń
    2. Narazie jest błogi raj, aż do pierwszej kłótni. Wtedy odkryją, że miłośc to wcale nie taka prosta sprawa :) i najzwyczajniej w świecie rozejdą się z hukiem ..

      Usuń
    3. Pożyjemy, może zobaczymy ;)

      Usuń
  4. Ania jest niesamowita, że poznała kogoś w pół roku i całkowicie mu zaufała. Można jej pozazdrościć takiej ufności. Ja mam ogromny dystans do ludzi. I mimo, że już teraz ufam mojemu chłopakowi, to nie dałam mu kluczy do mojego domu, bo przecież nie mieszka ze mną, a byłoby niezręcznie, gdyby wszedł sobie sam, kiedy by chciał do domu, w którym mieszkają też inni członkowie mojej rodziny.
    Eh, dzieciaki chyba zbyt wiele seriali oglądają i później im się w głowach przewraca :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jeszcze na nikim się nie przejechała, brzydko mówiąc, w co wątpię, bo z obserwacji wiem, że miała już kilku takich chłopaków, w których była szaleńczo zakochana, a to nagle się kończyło.

      I to niby ja jestem romantyczką, a nie mogę pojąć takich jakże romantycznych drobiazgów! ;)

      Usuń
    2. A jak ona sobie radzi po takim końcu? To chyba dla niej ogromny szok, że chłopak ją zostawia, gdy ona daje mu wszystko od siebie.

      Usuń
    3. Powiem Ci, że nie wiem, jak ona sobie radzi, bo jest ode mnie 6 lat młodsza, czyli nie mam z nią raczej tematów do rozmowy. Ale może być też inna opcja - nie ona zostaje zostawiana, ale że ona kogoś zostawia.

      Usuń
    4. No cóż, nigdy nie zrozumiem takich osób.

      Usuń
    5. Ja właśnie chyba też nie.

      Usuń
    6. Trudno, nic na tym nie tracimy ;)

      Usuń
    7. Wydaje mi się, że jedyne, co możemy stracić, to właśnie sposób rozumowania tych osób, a niewykluczone, że byłby on dosyć ciekawy.

      Usuń
  5. Nie ważne ile mają lat. Jeśli Ania czuje się przy nim dobrze a Daniel nie zaśnie dopóki nie usłyszy od niej dobranoc to ja mogę nawet rzygać tęczą ale życzę im szczęścia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie mówię: bo ilu ludzi, tyle opinii :)

      Usuń
    2. Pamiętaj że każdy powinien popełniać jak najwięcej błędów, to uszlachetnia i sprawia że stajemy się silniejsi :)

      Usuń
    3. Tu mnie masz, bo w ogóle o tym nie myślałam...

      Usuń
  6. Szesnaście lat, głupi wiek, głupia młodzieńcza miłość. Wiadomo, nie na całe życie, ale to nie znaczy, że nie mają do niej prawa. No i co za dużo, to niezdrowo, we wszystkim trzeba znać umiar.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Absolutnie nie mówię, że nie mają do niej prawa, tylko to w jaki sposób się z nią obnoszą, drażni mnie. Albo ja zostałam trochę inaczej wychowana, albo z tą dzisiejszą młodzieżą dzieje się coś niedobrego.

      Usuń
    2. Też mi się tak wydaje. Jeśli teraz jest tak, to co będzie za lat kilka, kilkanaście? Aż mnie to przeraża.

      Usuń
    3. Nie wiem, ale jest takie powiedzenie, że "gorzej już być nie może" ;)

      Usuń
    4. Z tym, że zazwyczaj, kiedy tak mówię, okazuje się, że to nieprawda i robi się gorzej. :P

      Usuń
    5. Zazwyczaj, ale nie zawsze :)

      Usuń
    6. No nie, nie zawsze. Ale mój wrodzony pesymizm przeinacza to i wychodzi "prawie zawsze".

      Usuń
    7. Nie można być zawsze pesymistą, pamiętaj! Czasem masz chyba chwile, kiedy cieszysz się życiem, BO TAK.

      Usuń
    8. Czasami się cieszę i wtedy moi znajomi martwią się, że coś mi się stało. :P Zresztą nie jestem zawsze pesymistką, mam w sobie trochę optymizmu. Dziwnego, ale zawsze.

      Usuń
    9. Chyba takie pytanie jest lepsze niż w odwrotnej sytuacji - kiedy non stop jesteś szczęśliwa, a tu nagle nie masz humoru i wszyscy się nagle interesują, co się stało.

      Usuń
  7. Taka szalona nastoletnia miłość zdarza się tylko raz, bo jedynie w tym wieku można zdobyć się na głupoty tego rodzaju :P Mnie zawsze denerwowało ostentacyjne okazywanie czułości na szkolnych korytarzach, ale to jak widzę, wersja hard. Łączę się w bólu, jednak cóż poradzić? Samo przyszło, samo przejdzie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co Ty mówisz? Ja dalej lubię robić różne głupie rzeczy, mimo że mam już prawie dwadzieścia dwa lata :P Ale nie mam na myśli głupich rzeczy z miłości czy dla miłości, czy jakoś tak.
      Niestety oni chodzą do różnych szkół, więc nie mogą się migdalić na oczach wszystkich dodatkowo przez te kilka godzin, kiedy to mają lekcje :(

      Usuń
    2. Nie mówię o głupotach typu ogólnego, ale właśnie miłosnego :) Egzaltowane opisy na Gadu. serduszka rysowane w zeszytach, czy wreszcie ostentacyjne "mizianko" - takie coś się zdarza raz :P
      Rzeczywiście szczególny przypadek, rzadko słyszy się o pozaszkolnych parach w tym wieku.

      Usuń
    3. Okej, źle zrozumiałam. Takich miłosnych głupot nie rozumiem i nie zrozumiem, bo nigdy czegoś takiego nie robiłam.

      Usuń
    4. Ja też, ale jestem w stanie przymknąć oko, dopóki nie przekraczają pewnych granic.

      Usuń
    5. W porządku, ale to, co robią A&D jak dla mnie przekracza wszystko.

      Usuń
    6. Pozostaje życzyć cierpliwości :D

      Usuń
    7. I większych pokładów tolerancji, chyba! :D

      Usuń
    8. Obydwu - to się łączy ze sobą ^^

      Usuń
    9. Dzięki w każdym bądź razie!

      Usuń
  8. Napiszę to szczerze: nie uważam, żeby związek w wieku lat 16 był oparty na miłości. Wtedy młodzież przechodzi przez wiek dojrzewania, hormony szaleją, w głowie (szczególnie u chłopców) tylko seks. Owszem, nie przeczę, że są pary, które pokochały się w wieku 16 lat i do późnej starości są razem, ale myślę, że nawet u takich par miłość przyszła z czasem, gdy nauczyli się siebie, gdy rozmowa z ukochaną osobą była więcej warta niż dzikie kopulacje.

    Jeśli chodzi o parę, którą opisałaś. Ta dziewczyna jest głupia, że zaufała mu aż do tego stopnia, żeby dać mu klucze do mieszkania. A on jest prostakiem, że paraduje z gołą klatą przed mieszkańcami bloku (?). Tak jak napisałaś, nie każdy jest ciekawy co dana para robiła 15 minut wcześniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też czasem szczerze wątpię w związki oparte na miłości. Przede wszystkim, kiedy się jest w takim wieku. Nie wiem, czy to nie jest po prostu taka moda, żeby z kimś być, obojętnie z kim, byleby tylko kogoś mieć...

      Usuń
    2. Naoglądają się te małolaty tych wszystkich serialików dla debili, w których każda 15-, 16-latka powinna mieć już chłopaka i im wcześniej się z nim prześpi tym lepiej, a potem dzieją się takie właśnie rzeczy jak napisałaś.
      Tylko, że jak ja czasem patrzę na te obściskujące się i wpychające sobie nawzajem jęzory do gardeł, to aż mam ochotę się wyrzygać. Bardziej wzrusza mnie i ujmuje, gdy widzę starsze państwo i gdy pani poprawia mężowi kapelusz, a pan tak uroczo trzyma małżonkę pod rękę.

      Usuń
    3. Bo miłość powinna być czymś pięknym, ujmującym, wzruszającym, a nie czymś nachalnym, co wywołuje niesmak w innych.
      Chociaż i niektóre w miarę młode pary potrafią być romantyczne i urocze :)

      Usuń
    4. Właśnie. Miłość od miłości różni się niestety dość znacząco. Dla jednych miłość, to kilka sms-ów tuż po szkole, a dla innych to wspólne pokonywanie przeciwności.
      Zdecydowanie. Miło się wtedy na takie pary, które trzymają się za ręce, trochę ze wstydem próbują skraść sobie wzajemnie całusa :).

      Usuń
    5. Każdy inaczej może rozumieć niektóre rzeczy, w szczególności, gdy nie mają one jednej, konkretnie przyjętej definicji. To już zależy od człowieka, czy i jak chce to rozumieć.
      Niestety, w dzisiejszych czasach może to być już uważane za staromodne...

      Usuń
    6. Staromodne, bo teraz jak się od razu nie da dupy, to to nie jest związek :P

      Usuń
    7. Ale nie mamy z czym do czynienia w absolutnie wszystkich przypadkach :)

      Usuń
  9. Popieram Emi - szesnaście lat to bardzo głupi wiek. Dobra, sama mam siedemnaście lat, ale z opowieści różnych znajomych i własnych obserwacji, czasami sama nie wiem, czy mam się śmiać czy płakać, widząc niektóre wielce zakochane pary. No cóż, mam nadzieję, że Ania nie przyłapie się kiedyś na tym, że za bardzo mu zaufała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ja sobie przypomnę, jaka byłam grzeczna w wieku lat szesnastu, to aż mi się serce kraje, bo - co z tymi dzisiejszymi nastolatkami? Ale może coś w tym jest, że jak ktoś jest zakochany, to od tego głupieje?

      Usuń
    2. Nie chcę nikogo od razu osądzać, ale teraz tak jest, że im młodszy rocznik, tym dziwniejszy i.. no, gorszy.
      Może i się głupieje, ale żeby aż tak?

      Usuń
    3. Też staram się nie osądzać, bo przecież może osoby, których nie znam są całkiem w porządku, ale... jeśli widzę takie przykłady pod moimi drzwiami od mieszkania, to naprawdę nie chce mi się dalej szukać, żeby zaprzeczyć tej teorii.
      Nie wiem, nigdy nie byłam w aż takim stanie :D Ale to chyba jeszcze zależy od człowieka - jak bardzo jest podatny na niektóre rzeczy.

      Usuń
    4. Po mojej ulicy właśnie też różne takie gimnazjalistki chodzą. Komentarze babci na ich widok są bezcenne :D
      To Ania musi być bardzo podatna, a może to tylko takie przejściowe, jakaś pierwsza miłość albo coś.

      Usuń
    5. Babcie są urocze, staroświeckie i w tym tkwi ich urok.

      Niestety (stety?) nie jest to pierwsza miłość Ani. Chyba że poprzednie miłości wcale tym nie były.

      Usuń
    6. I z każdym poprzednim Ania też tak miała?

      Nominowałam Cię do zdradzenia siedmiu faktów o sobie, szczegóły u mnie. Mam nadzieję, że mnie nie zabijesz. :>

      Usuń
    7. Nie aż tak, ale zawsze było dość kolorowo.

      Spoko, nie ma problemu. Tylko odłożę to na kiedy indziej, bo w kolejnym poście chcę napisać coś innego, ok? :3

      Usuń
  10. Zawsze znajdzie się jakaś parka głupich szczeniaków która oczywiście nie ma zielonego pojęcia co to do cholery jest "miłość". Może i są te czułe słówka, przytulanie i całuski. No ale przecież to nie wszystko. To jest też branie odpowiedzialności za drugą osobę - obydwoje są za siebie odpowiedzialni.
    A poza tym wszystkie dzieci w tym wieku myślą, że ciągle jest kolorowo i słodko, a prawda jest taka, że tak wcale nie jest. Dlatego denerwuje mnie kiedy takie "dzieci" piszą na swoich blogach, że przeżywają pierwszą i prawdziwą miłość oraz spędzą ze swoją połówką resztę życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może w wieku szesnastu lat, co innego jest ważne, a nie ta odpowiedzialność za siebie nawzajem?
      Najpiękniejsze jest to, jak tak się zarzekają, że to ta/ten jedyny, będą ze sobą już zawsze. Nagle się rozstają i już za kilka dni paradują każde osobno z kimś innym, tym razem tą prawdziwą drugą połówką. I tak dalej...

      Usuń
  11. Trudno oceniać akurat TEN przypadek, bo nie znam tych ludzi, ale myślę, że rzeczywiście z kimś kogo poznaliśmy w wieku 16-17 lat później możemy spędzić resztę życia - jest to rzadkie, ale na pewno nie niemożliwe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgodzę się jak najbardziej, ale właśnie - ja znam Anię, wiem, jaka jest i jednak uważam, że Daniel nie będzie tym jej wybrańcem aż po grób.

      Usuń
  12. Trochę przerażająca ta ich miłość. Sama jestem baaardzo zakochana i wierzę, że może być miłość w różnym wieku, więc trudno mi powiedzieć więcej na temat A&D, ale.. nie, jednak to dalej trochę przerażające. ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, jak jest z Twoim związkiem, ale Ania zeszła się z Danielem, kiedy ona była w trzeciej klasie gimnazjum, a on jest od niej rok starszy. Naprawdę taka miłość gimnazjalna ma szanse na przeżycie? Dobra, może i ma, ale akurat Anię znam już ładnych parę lat, więc co nieco o niej wiem i szczerze wątpię w ten związek...

      Usuń
  13. Hm, ja przestałam już wątpić i dziwić się takim związkom. Oczywiście chyba najczęściej zdarza się, że większość takich par rozchodzi się w mgnieniu oka, ale znam kilka wyjątków. :D
    Moja koleżanka zachowywała się ze swoim chłopaczkiem w ten sam sposób. Minęło jakieś półtora roku, a oni nadal są ze sobą, planują ślub i takie tam inne. A ja dawałam im ze dwa miesiące...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się dziwię, bo kiedy byłam w jej wieku (jak to brzmi...), to takie zachowania młodych par były nie do pomyślenia, a teraz chyba jest to na porządku dziennym. Eh.

      Na przełomie liceum i studiów znałam świetną parę. Pasowali do siebie idealnie, byli tacy uroczy. Wszyscy mówili, że kto jak kto, ale oni na pewno będą jednym z pierwszych w naszym towarzystwie. Dwa lata później owa idealna para stwierdziła, że ich dalszy związek nie ma sensu, bo się w tym wypalili.

      Usuń
    2. Ciekawe co będzie jeszcze parę lat później... Strach się bać.

      Może to duże wyolbrzymienie, ale zawsze mnie smucą takie sytuacje, bo jeśli rozpada się coś, co przynajmniej z pozoru wygląda idealnie, to jak tu wierzyć w trwałość jakichkolwiek wartości.

      Usuń
    3. Liczę na to, że coś się zmieni. Na lepsze. Chociaż chyba to jest akurat nierealne.

      Rozumiem. U mnie to zależy, jak dobrze kogoś znam. Jeśli tylko z widzenia, to nie rusza mnie to tak bardzo.

      Usuń
  14. Mam koleżankę, ktora jest rok z chlopakiem i dalej spedzaja ze soba cala dobe. Mnie osobiscie by to denerwowalo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie byłam w takiej sytuacji, ale ja nie przestałabym czuć "tego czegoś", a zamiast bym się po prostu przyzwyczaiła do tego stanu rzeczy...

      Usuń
    2. Takie przyzwyczajenie nie prowadzi do niczego dobrego, zupełnie.
      Ostatnio sama byłam świadkiem dość ... dziwnej sytuacji.

      Usuń
    3. Właśnie też mi się tak samo wydaje - że nic dobrego nie wynika z przyzwyczajenia.

      Usuń
  15. w pewnym sensie to urocze, ale na dłuższą metę za dużo lukru może przyprawić o mdłości. zwłaszcza w wydaniu szesnastolatków. osobiście nie mogłabym być w takim związku, bo by mnie zwyczajnie szlag trafił i bym się udusiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urocze by było, gdybym widziała ich idących na spacer, trzymających się za rączki raz w tygodniu, a nie chodzących wszędzie razem. Ciekawe, czy do toalety też razem chodzą? *genius*

      Usuń
    2. może taką mają olbrzymią potrzebę ^^ nie wiem, ja ekspertem od związków bynajmniej nie jestem, co się okazuje z każdym dniem bardziej, nie znam się, więc wolę się nie wypowiadać.

      Usuń
  16. trochę mnie zatkało, i na pewno nie miałam na myśli powiedzenia czegoś w stylu opinii, o które nie prosiłaś w ostatnim akapicie
    może to mało poetyckie, ale jedyne co mi chodzi po głowie po przeczytaniu tego: no bez przesady!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spotkałam się już z kilkoma stwierdzeniami poza blogiem, że "jakie to urocze, słodkie i w ogóle", więc wolałam, żeby nikt mi się już tu nie narażał ;)
      Stwierdzenie poprawne, jednak jak dla mnie to jeszcze nie oddaje tego wszystkiego, co myślę.

      Usuń
  17. Przecież nie można być z sobą 24 godziny na dobę, ja bym zwariowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 24 może nie, ale po tym przypadku mogę stwierdzić, że jakieś 17 godzin na dobę to na pewno. Tylko ciekawe, jak długo, to jeszcze potrwa?

      Usuń
  18. I dlatego przeraża mnie miłość - spędzanie non stop czasu z tym jednym człowiekiem.. Wiem, że niby nie muszę, ale to chyba będzie wychodziło 'samo przez się', bo jednak miłość jest dla dwóch osób, a nie dla jednej.
    Trochę im zazdroszczę, że tak świata poza sobą nie widzą, a trochę im współczuję, że tak szczenięco wyrażają to swoje uczucie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z autopsji wiem, że wcale nie trzeba spędzać z kimś 24 godzin na dobę, żeby mu udowodnić, że się jest zakochanym.

      Usuń
  19. Taka miłość jest nieco śmieszna... W swoim czasie zawiodą się zapewne na sobie i wtedy będzie ból niemiłosierny, ale przynajmniej zrozumią na czym polega życie. W życiu trzeba dotrzegać coś jeszcze poza tą drugą osobą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że w niektórych momentach jest niesamowicie ciężko skupić się na czymś innym niż na takiej miłości, ale ile można?

      Usuń
    2. Nie da się normalnie żyć samą miłością, czasami trzeba dostrzec inne wartości :)

      Usuń
    3. Niestety, niektórzy są tak zakochani, że nie myślą o niczym innym.

      Usuń
  20. A moja koleżanka wyszła za mąż za faceta, z którym była od 15 roku życia. Więc na prawdę nie lećmy stereotypowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaję sobie sprawę, że można spotkać takie wyjątki, ale jednak nie wierzę to akurat w tym przypadku.

      Usuń
    2. Różni są ludzie, a oni może naprawdę coś do siebie czują ;)

      Usuń
    3. Być może. Przekonam się o tym za parę tygodni lub miesięcy ;)

      Usuń
    4. Miejmy nadzieję, że na korzyść ich dwojga wyjdzie ;)

      Usuń
    5. Ja ich tak bardzo nie wspieram ;) Co ma być, to będzie.

      Usuń
  21. W zasadzie jeśli Ania i Daniel są szczęśliwi, to niech sobie są, a co tam. Jak im się ten związek uda, to fajnie, jak się nie uda - to oni będą mieć problem, nie my. Choć ja osobiście nie wierzę w nastoletnią miłość (bardzo zabawne, ja w ogóle w miłość nie wierzę, ale to temat na inną bajkę) i prawdę powiedziawszy śmieszy mnie to niesamowicie, kiedy dzieciaki (bo nikt mi nie wmówi, że w wieku szesnastu lat się jest dorosłym) tak ostentacyjnie okazują sobie (i całemu światu przy okazji też) te swoje uczucia. Nie wnikam, niech robią co chcą, ale podśmiechiwać i tak się będę, chociaż szczęścia życzę mimo wszystko. A może kiedyś Ania i Daniel dorosną i wtedy dopiero będzie im bardzo wstyd na samą myśl, jakie cyrki odwalali za młodu.
    I tak sobie teraz myślę, że ja sama się w ten sposób nie zachowywałam, ani mając lat szesnaście, ani trzynaście, osiemnaście, ani tym bardziej teraz. Może to przez ten mój wrodzony cynizm, nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie to nie mam nic przeciwko ich miłości, ale rozumiesz, jeśli widzę ich prawie 24 godziny na dobę 7 dni w tygodniu, to już mam trochę tego dosyć. Ale nawet niech się ze sobą widują, tylko nie wyprawiają takich cyrków, które to może dla nich mają wielkie, romantyczne znaczenie, a dla innych są zabawne albo po prostu głupie.

      Też się tak nigdy nie zachowywałam, a chyba trochę różnię się od Ciebie pod pewnymi względami, więc nie wiem, o co może w tym chodzić ;)

      Usuń
    2. Doskonale rozumiem, nie musisz mi mówić. Ale nic z tym nie zrobisz, możesz mieć tylko nadzieję, że w końcu dorosną i dadzą sobie spokój z tą toną lukru. I że im potem będzie głupio, jak sobie uświadomią, jak te cyrki mogły z boku wyglądać.
      Pod wieloma względami się różnimy, powiedziałabym. ;) Może to kwestia tego, że jesteśmy jednak z nieco innego pokolenia niż dzisiejsze szesnastolatki, nie wiem. W każdym razie ominęły nas takie przesłodzone amory i to nawet lepiej, bo chyba ciężko by mi było żyć ze świadomością, że robiłam z siebie pośmiewisko za młodu. ^^ Ale co tam, niech się tak bardzo kochają, jak już muszą, jeszcze im się to może kilka razy odmienić.

      Usuń
    3. Jest jeszcze kwestia, jak każde z nich odbiera swoje zachowanie, bo wcale nie muszą się tego wstydzić. My pewnie po jakimś czasie byśmy się wstydziły, że tak się zachowywałyśmy, a u nich to nigdy nie wiadomo, bo mogą nie przejmować się takimi głupotami.

      Usuń
  22. E tam, chyba nie ma wstępnie o co się martwić? Praktycznie niemożliwym jest, żeby w ogóle przetrwali do dwudziestki (co nie powiedziane, że im tego nie życzę), ale będąc razem nabywają doświadczenie w przebywaniu z drugą osobą i tego typu sprawy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie martwi ich zachowanie, a właściwie brak pojęcia o w miarę przyzwoitym zachowaniu: co wypada, co nie wypada, bo mimo że żyjemy w tym XXI wieku, to jednak nie wszystko jest ogólnie akceptowane i jednak oni powinni zdawać sobie z tego sprawę. Chyba.

      Usuń
  23. Im się po prostu WYDAJE, że to miłość. Tak naprawdę to zwykłe zakochanie, zasadniczo różniące się od tego pierwszego. Człowiek nie myśli wtedy racjonalnie, bezgranicznie ufa drugiej osobie, nie czuje wstydu.
    Nie powiem, sama mam piętnaście lat i chłopaka od kilku miesięcy, ale nie uważam, że to miłość (dlatego też nie zachowujemy się jak ostentacyjnie, jak opisana przez Ciebie parka). W tym wieku po prostu nie można czuć tak silnego uczucia, zwłaszcza po tak stosunkowo krótkim czasie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nawet nie zakochanie, a zwykłe zauroczenie, bo to jest chyba jeszcze intensywniejsze.
      Na to wychodzi, że jeszcze będą z Ciebie ludzie ;) Żartuję oczywiście, ale sama widzisz, że ludzie w tym samym wieku - jedni potrafią zachowywać się całkiem racjonalnie, a inni robią takie nie-wiadomo-co. I naprawdę nie wiem, od czego to zachowanie zależy...

      Usuń
  24. popieram Hey ;) blog interesujący obserwuję! ;* zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to moją odpowiedź na komentarz również masz wyżej.

      Usuń