wtorek, 22 stycznia 2013

21 stycznia

Na początku zacytuję mojego smsa zauważonego w Wigilię przez pewnego pana Marcina, a później jakoś to pójdzie. Brzmiał on: "Parafrazując słowa prawie świątecznej piosenki słynnego Riczarda powiem, że every roads lead home to grandma". Miałam na myśli, że każde święta: czy to Boże Narodzenie, czy Wielkanoc spędzam u babci ze strony mamy i nie wyobrażam sobie, żeby mogło być inaczej.

Babcia to babcia. Kocha nas może nie bardziej niż mama czy tata, ale wyraźniej to okazuje. Nie widujemy jej na co dzień, więc chce się nami nacieszyć, gdy tylko się widzimy. Często denerwują mnie jej oczywiste pytania, odpowiedzi, które muszę powtarzać jej po kilka razy albo to, że o niektórych rzeczach często zapomina. Nie lubię, gdy mówię jej, że nie jestem głodna, a ona mimo to wola mnie kilka(naście) razy, żebym coś przekąsiła, bo przecież wyglądam tak mizernie i nie da mi spokoju, dopóki nie pokażę się jej w kuchni. Czasem nie chce mi się do niej jechać w odwiedziny, ale zazwyczaj jednak decyduję się na tę wyprawę, bo przecież jest taka kochana, a mi głupio byłoby się tłumaczyć, że nie chciało mi się ruszyć tyłka z miasta, żeby wyjechać na weekend do niej, na wieś...

74 komentarze:

  1. Kochamy wszystkie babcie! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy wszystkie, to nie wiem, ale większość na pewno ;) ♥

      Usuń
  2. moja babcia (mama taty) jest inna... Coś dobrego o mnie powiedziała max. 5 razy, za to często chwali swoją sąsiadkę, która jest w moim wieku. "Jaka ta Ania jest ładna!!! A wiesz co, Sandra? Ona się uczy za FRYZJERKĘ! Nie chciałabyś też być FRYZJERKĄ?? Przecież to taka fajna praca!! A wiesz co jeszcze? Ania jeździ na koniach!!! I tam sprząta i pomaga, dlatego może za darmo jeździć. I ona ma chłopaka!! A ty? Masz już kogoś?"
    te słowa słyszałam co najmniej 20 razy, a to o fryzjerce mówiła mi w wakacje za każdym razem jak do niej z tatą przyjechałam.
    Za to moja Oma (mama mamy) to prawdziwy skarb. Ona jest po prostu cudowna i kocham Ją z całego serca <3.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że zdarzają się takie babcie, które nie zachowują się jak babcie... Moja druga babcia - ze strony taty też nie jest tak idealna, ale nie należy też od najgorszych, więc nie narzekam;)

      Usuń
  3. Babcia rządzi! Co do jedzenia oczywiście mam tak samo. ;)
    http://www.kiepy.pl/uploads/2012_06/10/36042_3481_500_Jade-Ci-Dolozyc.jpg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O NIE XD Nigdy nie widziałam tego obrazka...

      Usuń
    2. Jest raczej popularny. :) Uwielbiam go - oddaje babciną miłość w stu procentach.

      Usuń
    3. Być może, ale naprawdę go nie kojarzę. Oddaje jak najbardziej :D

      Usuń
    4. Niestety nie wszystkie babcie takie są :(

      Usuń
    5. Muszą być jakieś wyjątki, które by potwierdziły regułę.

      Usuń
    6. Co nie zmienia faktu, że to przykre, że nie wszyscy poznają siłę babcinej miłości.

      Usuń
    7. Mam nadzieję, że będę dobrą babcią... :D

      Usuń
    8. Jeśli nie będziesz chciała przekarmić swoich wnuczków/wnuczek, to na pewno. Chociaż z drugiej strony - to przekarmianie jest jednak trochę słodkie ;")

      Usuń
    9. Moim zdaniem babcia jest właśnie od tego, żeby przekarmiać. :P

      Usuń
  4. Babcie już tak mają - syndrom wiecznej troski, znam to dobrze. Czasem mnie to do szału doprowadza, bo naprawdę nienawidzę, jak mi się ktoś narzuca i próbuje do czegoś namawiać (ja złośliwe zwierzę jestem i takie narzucanie mi się zazwyczaj odnosi skutek odwrotny do zamierzonego, bo tak i już), no ale. Babcia potrafi też być kochana, więc można jej to wybaczyć. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie lubię, jak mnie ktoś tak prześladuje i usiłuje uszczęśliwiać na siłę, ale akurat temu "wyjątkowi" wolno wszystko :D

      Usuń
  5. a ja z moją babcią mam słaby kontakt - po prostu nie nadajemy się do wspólnego przebywania w jednym pomieszczeniu i tyle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze są jakieś wyjątki od reguły :(

      Usuń
  6. Ja nigdy tak nie miałam. I już nie będę miała. Żałuję i cholernie Wam zazdroszczę :). Cieszcie się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc musisz się postarać, żeby Twoje dzieci i wnuki miały fajne babcie :>

      Usuń
    2. Będą miały z pewnością. :)

      Usuń
  7. Babcia jak z obrazka, aż zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę się podzielić, bo tej miłości, to u mnie aż za nadto, jak się widzimy raz na parę tygodni ;)

      Usuń
    2. Jestem za, tylko bez wpychania jedzenia ^^

      Usuń
    3. Nie wiem, czy tak dałoby radę :")

      Usuń
    4. Paradoksalnie dzięki chorobie osiągnęłam wymarzoną wagę, więcc chyba zrezygnuję :P

      Usuń
    5. Nie można mieć wszystkiego.

      Usuń
    6. Za pięknie by było.... :)

      Usuń
    7. Wtedy byłoby jeszcze gorzej, gdyby nagle wszystko się skończyło ;)

      Usuń
    8. Dobre podejście, wręcz filozoficzne :D

      Usuń
    9. A niby filozofii na studiach nie miałam ;>

      Usuń
  8. Zazdroszczę Babci, ja mam tylko jedną już niestety, a i tak stosunki z nią są gorsze niż złe :)
    Nie lubisz Magdusi? Ja uwielbiam, ale tylko niektórzy mogą tak do mnie mówić - zależy, jaki stopień wtajemniczenia :D
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze możesz spróbować jakoś naprawić te stosunki z Babcią. Nie może być taka strasznie zła :P
      Nie, nie, nie i jeszcze raz nie. Najlepiej, jak ludzie mówią do mnie po prostu Magda. "Madzia" jeszcze przejdzie, ale tylko w odniesieniu do niektórych osób, bo jak mówi tak do mnie ktoś, kogo pierwszy raz w życiu widzę, to mam ochotę zarobić mu/jej krzywdę ;/

      Usuń
  9. Doceniaj babcię.
    Mi tylko jedna babcia została z dziadków.
    Niestety i z nią jest coraz gorzej, bo już prawie nikogo nie poznaje :(
    Jak się jej pytam jak mam na imię, to mówi, że nie pamięta, mimo że jak mnie widzi ciągle powtarza że jestem grzeczna miła i ładna i cieszy się jak mnie widzi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, staram się, ale nie zawsze wychodzi mi to tak, jakbym chciała.
      Niesamowicie ciężko mi się słucha i czyta o takich przypadkach :(

      Usuń
    2. Niestety człowiek zazwyczaj docenia jak coś straci.
      Ja żałuję, że więcej czasu nie spędzałam z babcią jak była jeszcze w pełni władz umysłowych.
      Dużo opowiadała wtedy o czasach wojny, o tym jak dziadka poznała itd.
      Teraz czasem coś wspomina, jak ma przebłyski, ale np. pyta się gdzie jej mamusia albo tatuś (a nie żyją już kilkadziesiąt lat).:(

      Usuń
    3. Jak to mówią - Polak mądry po szkodzie... Albo po stracie.

      Usuń
  10. Ja, jak pojadę do babci ze strony Taty... To wiecznie mnie dokarmia. Niezależnie od tego, czy jestem najedzona czy nie, ona twierdzi, że chyba raczej jednak nie, i woła, i podstawia pod nos talerzyk... A babcia ze strony mamy, z którą mieszkamy, chyba w końcu zrozumiała, że ja siłą nie zjem, po prostu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jest właśnie odwrotnie - mnie dokarmia babcia ze strony mamy, a ta ze strony taty nie jest na szczęście zbyt dokuczliwa w tym aspekcie ;)

      Usuń
    2. Chyba chodzi o to, żeby zrozumieć nasz punkt widzenia - jeśli nie chcemy jeść, to naprawdę znaczy, że NIE CHCEMY, a nie, że się wymigujemy! :D Choć, przypomniało mi się, że jak byłam mniejsza, to z kuzynem ciągle byliśmy dokarmiani przez babcię. I w momencie, kiedy mieliśmy tego dosyć, kuzyn siadał u babci na kolanach, tulił, zagadywał, a ja, na nieboraka czmyhałam pod stołem do pokoju :)

      Usuń
    3. Ale babcie dbają o nas, bo może myślą, że nas rodzice nie karmią? :D U mnie nie było takich podchodów... Po prostu zawsze powtarzam milion razy, ze nie jestem głodna albo w końcu przyjdę i coś poskubię. Działa ;)

      Usuń
    4. Taa, nie karmią... :D No to nie w moim wypadku, moja babcia była stukroć pewna, że ja udaję, że nie chcę... sratatata, raz, bolał mnie brzuch a ona we mnie wpychała żarełko :D już sie nie daję :)

      Usuń
    5. Ja wiem, jak to jest, ale babcie niekoniecznie dowierzają wszystkiemu, co usłyszą (albo i nie usłyszą), więc... ;)

      Usuń
    6. Wszystkiemu związanemu z jedzeniem, bo w innych kwestiach to idzie się dogadać, przynajmniej w moim wypadku :)

      Usuń
    7. U mnie to akurat bywa różnie, przeróżnie ;)

      Usuń
  11. Ja uwielbiam babcine pierogi, którymi zajadam się cały rok, nie tylko w Boże Narodzenie ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooooooh, zapomniałam ♥ U mnie też najlepsze pierogi i gołąbki, i bigos, i jeszcze parę innych rzeczy robi właśnie babcia!

      Usuń
  12. Nie mam już babci, ani ze strony mamy ani taty.. Mam tylko rodziców i jakieś tam ciocie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam już obu dziadków... Ale cieszmy się tym, co mamy.

      Usuń
    2. też staram się cieszyć tymi których jeszcze przy sobie mam;)

      Usuń
    3. Takie podejście jest ważne :)

      Usuń
  13. "Uśmiechnęłam się do niego zalotnie, odgarniając w tył kosmyki długich, ciemnych włosów i udając nagłe zainteresowanie przyrodą za oknem. Doskonale zdawałam sobie sprawę z tego, że ma na mnie ochotę, a on doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że jest to odwzajemnione. Znudzona wykładem, niedbale wydobyłam z torebki moją ulubioną, czerwoną szminkę i rozpoczęłam proces lokowania jej na moich ustach, z natury dość dużych, aby nie używać preparatów powiększających."

    http://noc-grzechu.mylog.pl
    Serdecznie zapraszam na odsłonę pierwszą i przepraszam za spam niejako ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie nie zamierzam korzystać z zaproszenia, gdyż iż nie interesuje mnie to.

      Usuń
  14. Zgadzam się, babcia to babcia. :) Albo raczej babcie. Moje są kompletnie różne od siebie, ale razem kompleksowo regenerują duszę i ciało. Jedna jak nikt potrafi poprawić samopoczucie, a druga zawsze nakarmi. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie to fajnie, że Twoje babcie są różne, bo nigdy nie masz niczego w nadmiarze. oprócz babcinej miłości :>

      Usuń
  15. Ja moją babcię widuję raz na tydzień. Bywa, że częściej. Ale za każdym razem okazuje swoją radość, gdy ją odwiedzam. I chyba z babciami tak już jest. Dla nich zawsze jesteśmy głodne. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz mniej więcej co ile ja odwiedzam moje babcie. Czasem chciałabym, żeby obie mieszkały bliżej, bo też niekoniecznie chce mi się jechać na drugi koniec miasta do jednej z nich. Choć przecież to wcale nie jest daleko.

      Usuń
    2. Ja też sporadycznie mam takiego lenia, ale zawsze się jakoś motywuję i idę ją odwiedzić. :) Czasami zresztą nawet pomimo szczerych chęci człowiekowi brakuje czasu. A Ty jednak masz spory kawałek drogi.

      Usuń
    3. Ale masz blisko do babci, więc jest Ci trochę łatwiej. I mimo natłoku zajęć, mogłoby zająć Ci to godzinkę czy dwie, a ja za ten czas ledwo zdążyłabym dojechać i wrócić do tej mojej babci "miastowej". A do drugiej babci, to muszę mieć co najmniej jeden cały wolny dzień, ale najczęściej jedziemy i wracamy dopiero drugiego, bo mama nie chce tak się przemęczać... :3

      Usuń
    4. Tak w środku tygodnia to wpadam do niej tylko na godzinkę, czasem na pół, bo wracam zwykle późno do domu, a do szkoły na drugi dzień też trzeba się jakoś przygotować. W Twoim przypadku odległość jest strasznie niewygodna.

      Usuń
    5. Zawsze to coś :) Niewygodna, ale co zrobić. Trzeba było się z tym pogodzić ;)

      Usuń
  16. Babcie są najlepsze na świecie, bez dwóch zdań!

    OdpowiedzUsuń
  17. Kocham swoją babcię, ale denerwuje mnie niemiłosiernie. To chyba przez to, że jesteśmy do siebie tak strasznie podobne. No i że dodatkowo ma ten swój babciny syndrom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro jesteście podobne, to chyba właśnie nie powinnyście mieć problemu z dogadywaniem się.

      Usuń
  18. jakbym czytała o swojej babci - zwłaszcza z tym dokarmianiem... ale dzisiaj odniosłam zwycięstwo i przekonałam ją, że nie jestem głodna :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo! Mi rzadko kiedy się to udaje, ale czasem babcia w końcu rezygnuje z przekonywania mnie.

      Usuń
    2. noo, łatwo nie było ;) moja prawie nigdy nie daje za wygraną :D a jeszcze mieszka dwa kroki ode mnie, więc widujemy się prawie codziennie...

      Usuń
    3. Domyślam się. Do mojej babci mam około 120 km, więc na (nie)szczęście takie przekarmianie zdarza mi się raz na kilka tygodni.

      Usuń