poniedziałek, 4 marca 2013

Myśli plączą się w mojej głowie

Marzec, dwa lata temu, jakieś 20 minut po północy. Wracając z kina z kolegą samochodem. Nieświadomy podkład muzyczny z jakiegoś radia - Urszula "Anioł wie".


– To jak? Teraz kierunek Trójmiasto?
– Jutro?
– Nawet dziś.
– Z Tobą zawsze.


To był ostatni raz, kiedy go widziałam. [Jednak nie ostatni, a przedostatni. Aczkolwiek to ostatnie spotkanie też było wyjściem do kina, gdyż chciałam być fair w stosunku do niego, bo nie lubię i nie toleruję, kiedy facet płaci za mnie za cokolwiek]. Bo tak się po prostu stało. Bo więcej nie było okazji. Chociaż... okazje niby były, ale zawsze wtedy, kiedy nie mogłam, nie miałam czasu, miałam inne plany. W końcu stwierdziłam, że to nie ma najmniejszego sensu. Nie żałuję. Ale czasem tak wychodzi, że coś mi się nagle przypomni i nie chce dobrowolnie odejść. I to wcale a wcale nie znaczy, że jestem smutna. Przynajmniej nie teraz. Słucham Stone Sour i jest mi wyjątkowo dobrze.

62 komentarze:

  1. Odnalazłaś spokój wewnętrzny... Mimo że czasem przyplątają się jakieś wspomnienia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety tych wspomnień, których nie chcemy mieć, nie sposób się pozbyć. Aczkolwiek na ogól mi to nie przeszkadza;)

      Usuń
  2. Kocham tę piosenkę - Stone Sour :)
    A takie wspomnienia po prostu wracają, nic z tym nie możemy zrobić. Najważniejsze, że nie żałujesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jednak dobrze, że wspomnienia wracają, bo przecież nie wszystkie są tymi złymi.

      Usuń
  3. Ja tęsknię za niektórymi znajomościami, które się skończyły nie tylko z winy tej drugiej osoby. Szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za niektórymi też, ale co zrobić? Taka kolej rzeczy.

      Usuń
  4. Też mam taką osobę za którą czasami tęsknie i właściwie do końca nie wiem dlaczego ta znajomość się skończyła. Ale z perspektywy czasu doszłam do wniosku, że chyba nawet dobrze się stało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat ja wiem dlaczego. Ale jest jeszcze szansa, że kiedyś go zobaczę, bo należy do grona bardzo bliskich znajomych moich znajomych.

      Usuń
    2. To masz chociaż trochę szczęścia :) Ja doszłam do wniosku, że chyba jednak nie chce go widzieć i nie chce tego naprawiać.

      Usuń
    3. Czy ja wiem, czy to takie szczęście?

      Usuń
  5. Pogodzenie się z faktem odejścia jest trudne. Ja, z niektórymi odejściami nie mogę, albo nie chcę się pogodzić.. Za bardzo pragnę ich obecności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pogodzenie się jest trudne, ale nie niemożliwe. Jak dla mnie, jeśli coś z góry nie ma sensu, to nie warto cokolwiek robić, bo i tak w większości przypadków nic się nie zmieni.

      Usuń
  6. te wspomnienia jak już przyjdą to nie chcą się odczepić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jednak nie mam nic przeciwko niektórym z nich.

      Usuń
  7. niektóre wspomnienia uderzają w najmniej spodziewanym momencie. robisz cokolwiek, a to do Ciebie i tak przychodzą bez ostrzeżenia. chyba najgorsze są właśnie te wiążące się z ludźmi, którzy odeszli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo z tym, co było i już nie będzie, mimo że Ci ludzie dalej w jakiś sposób znajdują się całkiem blisko nas.

      Usuń
  8. Niektóre wspomnienia są wspaniałe i działają niesamowicie na człowieka :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten podkład muzyczny też sprawił swoje. Jak na złość idealnie wpasował się w sytuację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie gdyby nie ta piosenka, to nie zapamiętałabym tej sytuacji.

      Usuń
    2. Chichot losu, jeden z wielu zapewne.

      Usuń
    3. Niestety, na pewno nie był to taki jedyny przypadek.

      Usuń
    4. Dlatego musimy być silne, a przynajmniej starać się.

      Usuń
    5. Staram się, ale czasem niekoniecznie mi to wychodzi. Na szczęście, na ogól nie jest tak źle ;)

      Usuń
  10. O proszę, jaka wyzwolona feministka się znalazła, że musi za bilet "odpłacić" :D.
    Jeśli te wspomnienia wywołują tylko dobre odczucia, to znak, że to był dobry czas i nie ma czego żałować. That's cool! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żadna feministka :C Po prostu jest takie powiedzenie "nie ma czegoś takiego jak darmowy obiad", więc wolę odpłacić się za ten bilet w taki sposób, niż żeby później ktoś mi coś wypominał.

      Usuń
    2. Też tak myślałam, ale w końcu dotarła do mnie argumentacja mężczyzn, że oni wtedy czują się 'męscy'. Ok - niech mają, niech się czują. I już pozwalam za siebie płacić.

      Usuń
    3. To widocznie znasz innych mężczyzn niż ja. U mnie po jednym moim sprzeciwie, że nie chcę, żeby za mnie ktokolwiek płacił, słyszę albo "okej", albo "to zapłacisz następnym razem". I następnym razem nie ma sprzeciwu z ich strony ;]

      Usuń
    4. ehh, 'gdzie ci mężczyźni..'

      Usuń
    5. Jak nie u mnie, to może u Ciebie?

      Usuń
  11. czasem tak bywa z tymi wspomnieniami. ale jeśli nie bolą i nie przeszkadzają, to można się do nich tylko uśmiechnąć, kiedy już przychodzą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boleć nie bolą, ale czasem przeszkadzają, bo rozpraszają, ale... można przywyknąć.

      Usuń
  12. Kilka wspomnień, tyko tyle. Ale dobrze Ci, że nie bolą one.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już chyba przez przyzwyczajenie.

      Usuń
  13. Dobrze, że nauczyłaś się akceptować to, jak jest. Ja tak nie umiem, zawsze znajdę sobie COŚ.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już komuś wyżej chyba o tym pisałam, ale po prostu nie lubię walczyć o coś, co z góry jest skazane na przegranie. Może i jestem leniwa albo tchórzliwa, albo jeszcze jakaś inna, ale nic z tym nie zamierzam robić.

      Usuń
    2. Może też niektórzy na to nie zasługują.

      Usuń
    3. Może też działać to, że jak ktoś mnie w czymś zawiedzie, to ciężko mi później się żyje z tą osobą...

      Usuń
  14. Niektóre rzeczy kończą się przypadkiem, inne zaczynają nieprzypadkowo. Życzę powodzenia!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak chyba wolę te sytuacje, które zaczynają się przez przypadek ;D

      Usuń
  15. dobrze że nie żałujesz. to był koniec znajomości?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby nie koniec, tylko po prostu więcej ze sobą nie rozmawialiśmy, ani się nie widzieliśmy, ani nie pisaliśmy, ani nic.

      Usuń
    2. ja bym pewnie miała ochotę napisać, ale duma by mi nie pozwalała. może on też chciał napisać, patrzył w pusty ekran gotowy do napisania, ale, to facet

      Usuń
    3. Może i była na to jakaś szansa, ale raczej minimalna, bo znałam go chyba lepiej niż on mnie i wiedziałam, czego akurat po nim mogłam się spodziewać...

      Usuń
    4. ty go znałaś dobrze ale on ciebie już nie?

      Usuń
    5. Nie, bo nigdy się o to nie starał.

      Usuń
  16. Wspomnienia czasem lubię nas tak pomęczyć, ale bez nich nasze życie byłoby trochę puste. Może kiedyś jeszcze przez przypadek się gdzieś spotkacie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wolałabym się już z nim nie spotkać :))))))))

      Usuń
    2. No dobra, dobra. Jak nie chcesz to nie. :D
      Co tam u Ciebie kochana? ;*

      Usuń
    3. W sumie nic ciekawego... Właśnie skończyłam pisać moją część referatu na wtorek i idę oglądać serial :3

      Usuń
    4. To już masz trochę spokoju. :) Ja mam teraz ochotę na jakaś komedię, najlepiej romantyczną, ale zaraz jadę zakupy zrobić więc nie będzie to możliwe. No trudno, innym razem. :D

      Usuń
    5. Jeśli lubisz Hilary Duff, to możesz obejrzeć "idealnego faceta". Taka familijna komedia romantyczna. Ostatnio oglądałam i podobało mi się :)

      Usuń
  17. Dobrze, że nie jest ci smutno :) zazwyczaj ludzie ubolewają i rozpamiętują wszystko ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też się czasem zdarza rozpamiętywać niektóre rzeczy, ale raczej te niebolesne.

      Usuń
  18. Rozumiem Cię. Dwa lata temu poznałam na obozie kolegę, chociaż nie był moim chłopakiem ani nic, to bardzo go lubiłam, a teraz co jakiś czas sobie o nim przypominam i cholernie tęsknię..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie... tęsknić za nim mi się zdarza, ale jakoś nie rozpaczam z tego powodu, że to się skończyło, bo jednak nie było warto.

      Usuń