sobota, 4 maja 2013

To moje życie

W końcu zabrałam się do przesłuchania najnowszej płyty zespołu Ira. Mimo że jest to moja ulubiona polska grupa, to jakoś mi się do tego nie spieszyło. Nie wiem, co ludzie widzą w albumach, które kilka dni przed premierą wyciekają do sieci. Ale przecież trzeba je czym prędzej przesłuchać i od razu się tym wszędzie pochwalić, że jacy to my nie jesteśmy do przodu ze wszystkim. Nie lubię tak robić. Czekałam tyle lat (przyp. od końca października roku 2009), więc tydzień albo kilka dni więcej nie zrobi mi różnicy. W każdym bądź razie, przesłuchując album po raz pierwszy zwróciłam uwagę na piosenkę zatytułowaną "To moje życie". Tekst nie jest jakiś szaleńczo odkrywczy, ale dość chwytliwy.

Wolę czytać książki niż siedzieć przed telewizorem? Lepiej dla mnie. Jeśli już wybiorę tę drugą możliwość, to spośród całej gamy gatunków filmowych wybieram kryminały i thrillery, a nie ogłupiające komedie? Moja sprawa. Prędzej wydam pieniądze na bilet na dobry koncert niż na sto pięćdziesiątą koszulką lub szesnastą parę spodni? Sama tego chcę. Mam czasem ochotę pojechać do innego miasta tylko po to, żeby przez kilka godzin nacieszyć się ludźmi poznanymi dzięki dobrodziejstwu Internetu, zamiast jechać na tydzień ze znajomymi nad morze, wydać fortunę i nic nie robić? Każdy wybiera to, co bardziej mu odpowiada.

Dopóki w sposób bezpośredni nie szkodzę ani sobie, ani nikomu w moim otoczeniu, nikt nie powinien mi wytykać, że robię coś źle. Bo to wcale nie oznacza, że popełniam błędy - robię to dobrze na swój własny sposób. Tak, jak chcę. Tak, jak lubię. Tak, jak wolę. To mój własny wybór i jeśli nie prowadzi to do jakiejkolwiek większej katastrofy, to dlaczego mam być osądzana tylko dlatego, że robię coś inaczej niż powinnam? Inaczej niż z góry założono?

To jest moje życie, tylko moje życie, zrobię z nim, co chcę.
Nic mi nie zrobicie, nic mi nie zrobicie, nie złamiecie mnie ♪♫♪

54 komentarze:

  1. Ja wolę usiąść przed laptopem niż czytać książki papierowe, ani oglądać telewizję. W Internecie mam dostęp do wszystkiego. Masz rację, to Twoje życie. Przyjaciele od zawsze w sumie powtarzają mi, że to moje życie i nikt nie może mi niczego mówić, po prostu nie mają prawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy laptopie też lubię spędzać czas;) Moi też niby mówią, że mogę robić, co chcę, a jak przyjdzie co do czego - jak zrobię coś nie po ich myśli, to wszyscy mają do mnie pretensje o nic.

      Usuń
    2. No, nie powinni. Są przekonani o swoich racjach, że to oni mieli rację, że źle wybrałaś. To pewnie też wynika z troski o Ciebie, boją się, że popełniasz błędy, mimo że oni radzili Ci inaczej.

      Usuń
    3. W większości nie odbieram tego jako troskę o mnie. Może z wyjątkiem, gdy takie rady dostaję od kogoś z rodziny, ale na pewno nie od znajomych...

      Usuń
    4. Nie odbierasz, bo na pewno nie są radami czy może tego nie dostrzegasz?

      Usuń
    5. Ostatnio dostałam poradę, czy może raczej koleżanki zasugerowały mi, że lepiej dla mnie będzie, jak pojadę z nimi gdzieś na weekend niż na koncert, na który czekam od grudnia ubiegłego roku. Mimo że z koncertem mam wszystko zaplanowane od dawna, a one o "wycieczce" pomyślały 2 tygodnie temu :)

      Usuń
    6. Skąd one mogą wiedzieć, co jest dla Ciebie lepsze? Nie lubię tego sformułowania, że "ja wiem, co dla Ciebie najlepsze". Zgrzyt.

      Usuń
    7. Właśnie sama się zastanawiam... To, że jak byłyśmy w liceum, nie jeździłam na koncerty, to nie znaczy, że nic mi się nie zmieniło przez te 4 lata. A teraz widują mnie raz na 2-3 miesiące, więc też nie uda nam się nadrobić całego naszego życia naraz...

      Usuń
  2. Ja tam jestem zdania, że każdy ma swoje życie i nic mi do tego, co z nim robi, jeśli nie jest to aż takie złe. Nie rozumiem ludzi, którzy potrafią tylko krytykować innych - to takie infantylne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można spróbować doradzić, jeśli się ma inne zdanie na jakiś temat, ale dlaczego ludzie nie umieją zrobić tego delikatnie, tylko od razu napadają i każą coś zmieniać, to nigdy nie zrozumiem.

      Usuń
  3. Całą kwintesencją życia jest właśnie nieczynienie krzywdy drugiemu. A jakimi drogami to czynisz (a raczej nie czynisz) to nic mi do tego. Bo ja np. miałabym dylemat czy pojechać na kilkugodzinne spotkanie czy na tygodniowy wyjazd :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do wyjazdu to u mnie na pierwszym miejscu stoi pytanie "z kim?". Z tymi lepszymi ludźmi mogę jechać gdziekolwiek, z tymi gorszymi nie wybrałabym się nawet na najbardziej wyszukaną wycieczkę :D

      Usuń
    2. Co do pierwszej części się zgodzę, a co do drugiej, hmmm, zależy gdzie byłaby ta wycieczka :D

      Usuń
    3. U mnie jest to obojętne, bo nie pojechałabym gdzieś, gdzie nie miałabym co ze sobą zrobić albo musiałabym spędzać czas sama, mimo że pojechałabym tam z towarzyszami.

      Usuń
  4. Zatracam się w ostatnim akapicie. Jest on taki prawdziwy, tylko szkoda, że nie każdy to rozumie. Nasze życie i przeżyjmy je tak, jak chcemy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że mało kto rozumie albo po prostu mało kto umie się do tego zastosować...

      Usuń
  5. Właśnie to jest chyba najtrudniejsze do zrozumienia - że nasze życie należy tylko i wyłącznie do nas. Nikt nie ma prawa dyktować nam tego, co mamy robić. Mogą jedynie zasugerować, ale nie wpadać do naszego życia wielkimi buciorami i rządzić sie i panosić. To jest dopiero chore.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórzy chyba nie widzą różnicy między radą a rozkazem. I nie wiem, dlaczego nie umieją tego rozróżnić.

      Usuń
    2. A szkoda, bo nieświadomie krzywdzą bliskie sobie osoby, chcąc "pomóc". Rozmowa zawsze pomaga, tyle, że do takiej rozmowy potrzeba ogroma sił.

      Usuń
    3. Szkoda, szkoda, ale nie wszyscy w ogóle wiedzą, że to, co jest dobre dla nich, niekoniecznie będzie odpowiednie dla kogoś innego.

      Usuń
    4. Trzeba by palnąć obuchem w łeb, to by się może opamiętali :D

      Usuń
    5. Szczerze wątpię, bo jednak większość ludzi bardziej interesuje się czyimś życiem i nie wiem, czy tak łatwo uda się coś im "zasugerować" :D

      Usuń
    6. To po prostu trzymać swoje życie i wszystko, co robimy, w prywatności?

      Usuń
    7. Na pewno nie wszystko, ale niektóre rzeczy - tak. Tylko każdy sam musi dojść do wniosku, o czym nie warto mówić, bo chyba dla każdego jest to co innego.

      Usuń
  6. ostatni akapit bardzo mi się podobał! nasze życie to nasze życie. Ja rozumiem, że ktoś chce pomóc, ale ostateczna decyzja, jak zrobimy zawsze należy do nas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że ludzie nie chcą nam pomóc, tylko chcą, żebyśmy robili niektóre rzeczy tak, jak oni chcą.

      Usuń
  7. Rzeczywiście jeśli czekało się już tyle lat, to można i poczekać kilka następnych dni.
    Też preferuję książki od filmów, a wybierając już film rzadko kiedy decyduję się na komedie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komedie oglądam jedynie wtedy, gdy nie do końca mam ochotę na jakiś film, ale chcę się na coś popatrzeć albo żeby coś leciało w tle, jak się zajmuję czymś innym.

      Usuń
  8. ten ostatni akapit chyba skopiuję i roześlę mailem do wszystkich ludzi, którym się wydaje, że wiedzą, co powinnam zrobić ze swoim życiem, żeby być szczęśliwą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak chcesz, to bierz :)

      Usuń
    2. na razie przystopowali z urządzaniem mi życia, kiedy powiedziałam jasno, że ich wysłucham, ale zrobię po swojemu. przyjęli to z godnością :D

      Usuń
    3. To dobrze! Szkoda, że moi nie są tacy potulni w niektórych kwestiach ;D

      Usuń
  9. Ostatni akapit faktycznie rewelacja!

    OdpowiedzUsuń
  10. piosenka zbyt "hałaśliwa" jak na mój gust ale bardzo bliska temu czego lubię słuchać (zresztą słucham tak naprawdę wszystkiego)więc wysłuchałam do końca... tekst rzeczywiście dobry
    a co do dalszej części , oczywiście że tylko ty powinnaś interesować się tym co dla ciebie dobre, ludzi ingerują bo znudzeni swoim życiem zastanawiają się co by tu narozrabiać .. tak powstają plotki, później ingerencja, wtrącanie się, osądzanie, tak było jest i będzie.. niestety

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety. Ale jeśli zwrócę na coś uwagę po raz pierwszy, drugi, trzeci, dziesiąty, to już będę widziała to zawsze...

      Usuń
    2. to chyba u kazdego tak jest..

      Usuń
  11. Dobrze powiedziane! Trzeba mieć swoje upodobania, nawet jeśli nie idą w zgodzie z całym światem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko żeby nie były zbyt uzależniające i dekstrukcyjne w tym złym sensie.

      Usuń
  12. "Wszystko jest subiektywne" - to dzisiaj usłyszałam w teatrze, na sztuce "Kształt rzeczy" ;) Obieranie innej drogi nie jest złe. Ludzi odrzuca inność, jakiś brak zgodności, normalności. Ale to właśnie o to chodzi - by robić to, czego się pragnie i nie bać się tego.
    "Ja się wcale nie gubię, tylko idę własną drogą!" - tak mówię dość często :D Niestety jednak moja ścieżka prowadzi mnie w bardzo dziwne miejsca...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele w tym racji :) Tylko że nie jest to zdrowe ani dla wszystkich korzystne, kiedy patrzy się na innych przez pryzmat siebie i przemyśleń typowych dla swojej osoby.
      A co do własnej drogi, to na pewno jest ciekawsza i przede wszystkim bardziej odkrywcza niż taka, którą ktoś Ci poleca tylko dlatego, że sam nią wędruje :)

      Usuń
    2. Ależ patrzenie na coś z innej perspektywy nie jest niemożliwe, a wręcz jest wskazane :)
      No pewnie! Ile przygód (choć nie zawsze najmilszych) się na nich przeżywa...

      Usuń
    3. Ja o tym wiem, Ty o tym wiesz, ale niestety z całą resztą społeczeństwa nie jest tak samo.

      Ale mogą to być też całkiem miłe przygody. Na przekór innym :D

      Usuń
  13. Też wolę coś przeżyć niż kupić sobie nową parę butów. Niestety są osoby, które lubią chociaż w niewielkim stopniu mieć wpływ na nasze życie, nasze decyzje. I zawsze chyba znajdzie się ktoś, kto skrytykuje, ale my musimy robić swoje, pomimo wszystko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chociaż w sumie co do butów, to zależy jeszcze w jakiej cenie i jak bardzo mnie ujmą... ^^
      Nie można dogodzić wszystkim. Można robić coś po swojemu albo tak, jak chcę ktoś inny, ale w tym drugim przypadku rzadko kiedy sama osoba zainteresowana coś zyskuje, więc nie zawsze warto.

      Usuń
    2. Teraz to mnie rozśmieszyłaś, wariatka kochana. :D;*
      W sumie taka osoba też może w pewny sposób stracić siebie.

      Usuń
    3. No bo wiesz... Jak zobaczę gdzieś ładne trampki za 10 zł, to aż żal mi ich nie kupić, nieważne, ile par już mam. Tak, pamiętam, żeby dać Ci znać, jak będzie w jakimś sklepie taka promocja, ale ostatnio nic nie widuję.

      Właśnie. Można stracić siebie, starając się zadowolić innych...

      Usuń
    4. Tak, to rozumiem, ale akurat za 10 zł raczej nie da się wyjechać gdzieś dalej. Może w wakacje akurat będą takie promocje, bo akurat wtedy jest zapotrzebowanie na takie buty. :)

      A to chyba jest najgorsze.

      Usuń
    5. Wiosna/lato to chyba najlepszy moment na takie wyprzedaże, więc jak tylko coś dojrzę, to będę pisać.

      Usuń
  14. Też zdecydowanie wolę przeczytać książkę zamiast włączyć telewizor. Chyba, że mam ochotę na kolejny odcinek "House'a". Zamiast nowych ubrań wolę zainwestować w jakąś interesującą mnie książkę. Moja mama śmieje się, że przez kupowanie książek będę głodować na studiach. Trudno się mówi i idzie się dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to już nawet seriale oglądam na laptopie. W telewizji czasem obejrzę "jednego z dziesięciu" lub "Jaką to melodię" ;)
      Jakbyś kupowała ubrania zamiast książek, to też byś głodowała na studiach, a książki są według mnie ciekawsze, więc to chyba takie mniejsze zło.

      Usuń
  15. IRA w formie, skoro nakłania do przemyśleń :) Ściągnąć płytę tydzień przed premierą? Świętokradztwo zupełne! Przesłuchanie nowego materiału w spokoju i odpowiednim nastroju - przeżycie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie - IRA zawsze jest w formie :))
      Widocznie coraz mniej prawdziwych koneserów muzyki jest wśród nas...

      Usuń