wtorek, 9 lipca 2013

Kobieta, która nienawidzi mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet

Pewnie niektórzy mieli styczność z trylogią "Millenium" autorstwa szwedzkiego pisarza Stiega Larssona i wiedzą, że główną bohaterką zarówno książek, jak i nakręconych na ich podstawie filmów jest Lisbeth Salander. Niska (ma tylko 150 cm wzrostu) Szwedka z krótkimi farbowanymi na czarno włosami. Ale mimo tej jej niepozorności i umiejętności nierzucania się w oczy jest bardzo ciekawą i barwną postacią. Dlaczego igrała z ogniem, dlaczego była aż tak zamknięta w sobie, dlaczego miała na plecach tatuaż smoka, dlaczego przez niektórych była zwana Osą (ang. Wasp), dowiecie się z lektury książek. Nie zamierzam o tym pisać. Ale Sally, jak nazywał ją Mikael Blomkvist, była bardzo inteligentną, młodą kobietą. O rzadko spotykanym poziomie inteligencji, niesamowitych zdolnościach informatyczno-hakerskich i fotograficznej pamięci. Wiadomo, że geniusze żyją w samotności, bo nie są rozumiani przez zwykłych szarych śmiertelników, ale Lisbeth miała też inne problemy i powody zamknięcia się w sobie, i nieufania prawie nikomu. Kto jest ciekawy jakie, zachęcam do sięgnięcia po przynajmniej dwie pierwsze części trylogii, jeśli nie wszystkie. Muszę jednak przyznać, że "Zamek z piasku, który runął" (który nie wiedzieć czemu w tłumaczeniu angielskim nosi tytuł "The girl who kicked the hornets' nest") momentami mnie nudził i nie byłam w stanie czytać więcej niż 80-90 stron dziennie, a nie tak, jak poprzednie części, których pochłonięcie zajęło mi od dwóch do trzech dni.

PS Z jednej strony chciałabym być posiadaczką takiej fotograficznej pamięci, ale z drugiej... za szybko skończyłyby mi się książki warte uwagi ;-)

79 komentarzy:

  1. "Millennium" czytałam dokładnie rok temu. Seria zniknęła z mojej pamięci równie szybko jak się pojawiła...
    Przypomniałaś mi moje własne bransoletki z muliny... Dawno ich nie robiłam, przestałam dobre pięć czy sześć lat temu i przerzuciłam się na modułowe origami ^^.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdemu podoba się co innego, więc absolutnie nikogo nie krytykuję za odmienne zdanie.
      Ja też strasznie dawno nie robiłam tych bransoletek, ale przypomniałam sobie o nich i mam ochotę się jeszcze pobawić.
      A w ogóle, to dlaczego ja nie mam adresu Twojego bloga? Zmieniałaś coś, czy po prostu zaprzestałaś blogowania na jakiś czas?

      Usuń
    2. Też bym się pobawiła, ale trochę mnie od tego odrzuca przez zeszłoroczne problemy z nadgarstkiem... Wolę jeszcze przez jakiś czas nie wykonywać dłonią więcej ruchów niż to konieczne :).
      Nie zmieniłam, po prostu parę miesięcy temu go "zamknęłam", musiałam przez jakiś czas pobyć tam stosunkowo sama. Jak chcesz i podasz mi swojego "gmailowego" maila to wyślę Ci zaproszenie :).

      Usuń
    3. Jeśli to taka poważniejsza sprawa, to faktycznie lepiej dać trochę jeszcze odpocząć nadgarstkowi.
      To czemu nic nigdzie wcześniej mi o tym nie napisałaś? Anonimowa A. kiedyś też zamknęła dostęp do swojego bloga i okazało się, że wcale nie trzeba mieć gmaila, bo zaprosiła mnie poprzez mojego maila na o2, więc też spróbuj ;)

      Usuń
    4. Poważniejsza była wtedy, teraz pozostał tylko strach, że się powtórzy...
      W momencie, gdy go zamknęłam, miałam na głowie co innego niż wysyłanie zaproszeń... Je dostały tylko dwie osoby. Tobie właśnie wysłałam. Tylko z tego co pamiętam to w przypadku innych maili niż z gmaila trzeba co miesiąc odnawiać - a może już to zmienili, nie wiem, dawno nie sprawdzałam :).
      A, no i ostrzegam - monotematyczna się zrobiłam, i to strasznie :P.

      Usuń
    5. W porządku, zaakceptowałam wczoraj. U Anonimowej nic nie trzeba było odnawiać, więc może i tu tak będzie. Jakby co, to się upomnę o kolejne ;)

      Usuń
    6. Nowy adres już zapisany... Wcześniej Nickelback, teraz Shinedown, prawda? :D

      Usuń
    7. Dobra jesteś! Zgadza się i z tym, i z tym. Myślałam nad czymś od Green Day'a, ale wszystko, o czym myślałam, jest już zajęte...

      Usuń
    8. Gdybyś wybrała coś z Green Day'a to pewnie skończyłoby się na googlowaniu w poszukiwaniu odpowiedzi, bo kojarzę ledwie parę ich piosenek :D. A Shinedown... Jak tu nie znać? ^^

      Usuń
    9. Aż tak lubisz Shinedowna, że kojarzysz większość (wszystkie?) piosenki? :D Miło mi to słyszeć, bo znam dosłownie kilka osób, które ich kojarzą w jakikolwiek sposób, a przecież ten zespół jest taki cudowny.

      Usuń
  2. Muszę w takim razie dopisać kolejne książki do listy które muszę przeczytać. :) Obecnie utknęłam na Annie Kareninie, ale spowodowało to głownie to, że za dwa dni bronię pracy licencjackiej i zamiast czytać coś co mogę odłożyć na później wolę się przyłożyć :P
    anelise.blog4u.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja o swojej obronie licencjatu dowiedziałam, się na jakieś 46h przed, także no... :D Ale i tak już wieczorem tego samego dnia, kiedy się o tym dowiedziałam, nie miałam siły na naukę, także robiłam wszystko, tylko nie to, co wypadało.

      Usuń
    2. Hehe :P Czyli też tak masz, że zawsze dzień przed egzaminem jest najgorszy i najgorzej się nie chce uczyć? :D
      Ale dowiedzieć się o obronie 46 h wcześniej? Masakra :P Oczywiście dałaś rade? :P

      Usuń
    3. Miałyśmy tylko wtedy spotkać się z promotorką i nie spodziewałam się tej obrony wcześniej niż za jakieś 2 tygodnie. Tak, dałam radę, oczywiście ;)

      Usuń
    4. To szalona ta wasza promotorka :P Nie było wcześniej jakichś ogłoszeń o obronach na stronie uczelni? Czy po prostu nie sprawdziłaś? :)

      Usuń
    5. Nic nie było ;] Po prostu, jak przyszłyśmy powiedziała, że to jedyny możliwy termin i nic nie miałyśmy do gadania.

      Usuń
    6. A no różne chodzą przypadki po ludziach :) To kiedy broniłaś licencjat? :)

      Usuń
    7. W ubiegłym roku w czerwcu. Szczerze to nie pamiętam którego dokładnie dnia to było ;D

      Usuń
    8. No jak można tego nie pamiętać i to tylko po uplywie roku czasu :D Co to się stało, że zmieniłaś adres? :)

      Usuń
    9. Nie jest mi to jakoś potrzebne do szczęścia. Jakoś tak wyszło. Już od jakiegoś czasu nad tym myślałam i w końcu doprowadziłam ten plan do końca.

      Usuń
  3. Czytałam! I może ta trzecia część nie była oszałamiająca, ale jak w poprzednich, wciągnęłam się niesamowicie. Lisabeth jest najlepszą kobiecą postacią literacką. Autor nieźle się musiał namęczyć, by ją 'wymyślić', aczkolwiek jestem dla niego pełna uznania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że czytałaś! I tą swoją recenzją przypomniałaś mi, że miałam gdzieś zapisany ten właśnie szkic i musiałam go kiedyś wykorzystać XD

      Usuń
    2. Zawsze do usług XD
      Mam ochotę obejrzeć drugi film, bo jest w Internecie, ale nie ogarniam, bo coś tam pisze, że na dwie części, czy co, a jak już znajdę, to z lektorem, a ja lektora nie cierpię xD

      Usuń
    3. Mówisz o "Dziewczynie, która igrała z ogniem"? Nie oglądałam jeszcze, ale pewnie kiedyś się za to zabiorę. Hmm, zawsze możesz nielegalnie ściągnąć z piratebay i znaleźć do tego jakieś napisy, ale wiesz... ja tak nie robię :D

      Usuń
    4. Ależ oczywiście, że nie robisz (dobra, jestem wścibska, przepraszam :D). Znalazłam ostatnio w Empiku, płytę, za 35 złotych. Tylko pewnie, zanim dojrzeję do decyzji, i zanim pójdę ją sobie nabyć, to wykupią :D

      A swoją drogą, mam kilka książek czekających na przeczytanie, a mi tak bardzo się nie chce :>

      Usuń
    5. Hmm, z tym kupowaniem to sama nie wiem, bo nie lubię wydawać pieniędzy na coś, z tego skorzystam jeden jedyny raz, bo np. to mi się jednak nie spodoba i nie będę więcej oglądać tego filmu. Albo słuchać danej płyty.
      Pewnie musisz trafić na jakąś dobrą książkę... Ostatnio też mi się nic nie chciało czytać, do czasu aż przypomniałam sobie o serii książek, której nie wiem czemu nie dokończyłam kiedyś czytać - zajmuję się nimi od wczoraj, a już kończę drugą ;P

      Usuń
    6. Ja mam Lackberg w kolejce i Annę Ficner-Ognowską, a jakoś jak widzę książkę, to mi się dziwnie niemiło robi :D
      ja tylko kupuję płyty tych, których lubię. w innym wypadku zdaję się na Internet :D

      Usuń
    7. Może po przygotowaniach do matury masz dość książek? ;D Powiem Ci, że pierwszy raz słyszę o tych autorkach...
      Właśnie popatrzyłam na swoją biblioteczkę płytową i okazało się, że sama sobie kupiłam przez te wszystkie lata aż 3 płyty o___O

      Usuń
  4. Oglądałam amerykańską wersję Dziewczyny z tatuażem, książki też chętnie bym przeczytała ale muszę je pierwsze upolować w bibliotece ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oglądałam i amerykańską wersję, i szwedzką. Ale i tak książki bardziej mi przypadły do gustu, więc poluj na nie :)

      Usuń
    2. Apropos jeszcze serii szwedzkiej. kiedyś nawet mialam ochotę ją obejrzeć ale zajrzalam z ciekawości na kadry i jakoś wygląd głównej bohaterki mnie zniechęcił O.o

      Usuń
    3. Się pozwolę wtrącić: a mi się wydaje właśnie na odwrót! ta w amerykańskiej ma dziwne rysy twarzy, a tamta szwedzka mimo wszystko Salander jest.. taka urocza! ;)

      Usuń
    4. No właśnie dobrze, specyficzne rysy twarzy i wygląd nadają amerykańskiej Salander taki enigmatyczny wygląd, który odpowiada jej sposobie życia :D A ta szwedzka, wygląda tak em... no nie wiem. Pospolicie (i staro xD )

      Usuń
    5. Jak patrzę na plakat tej szwedzkiej wersji, to zawsze mam wrażenie, że jest na nim jakiś facet, a nie Lisbeth... ;S

      Usuń
  5. Ja nie czytałam, oglądałam jedynie Dziewczynę z tatuażem i tyle. Póki co do książek z serii mnie nie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytałam. Jednak też niezbyt przepadam właśnie za takimi typami kobiet, sama nie wiem czemu. Może dlatego, że ja jestem tak daleko od właśnie takiego typu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To znaczy, że wolisz czytać książki z postaciami, z którymi możesz się bardziej utożsamić?

      Usuń
    2. Tak, wolę. Z postaciami, które mają charaktery, które lubię, zajmują się tym, co i mnie również pociąga.

      Usuń
    3. W porządku. Ja za to lubię "poznawać" różne postacie książkowe czy filmowe, nie tylko takie jak ja, nawet chyba wolę te inne.

      Usuń
    4. Dlaczego akurat tak?

      Usuń
    5. Nie wiem, tak po prostu :)

      Usuń
  7. Nakręcono na podstawie tych książek filmy? Hmm, ciekawe.
    Dużo słyszałam o tej trylogii, ale jakoś nie ciągnie mnie do przeczytania. Może kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest szwedzko-norwesko-duśko-niemiecko-jakaś trylogia i "Dziewczyna z tatuażem", o której na pewno słyszałaś, bo jakiś czas temu była hitem.

      Usuń
  8. no proszę, a ja właśnie dzisiaj skończyłam "Zamek..." :) dwie pierwsze części pochłonęłam od razu już trzy lata temu, do ostatniej robiłam trzy podejścia i dopiero za trzecim udało mi się skończyć, bo faktycznie była bardziej męcząca niż poprzednie. ale musisz przyznać, że zmiażdżenie doktora Teleboriana na sali sądowej było mistrzowskie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie spojrzałam i pierwszą część trylogii przeczytałam w marcu ubiegłego roku ;) Ale Luthien ostatnio czytała, pisała recenzję i przypomniałam sobie o tym szkicu, który kiedyś skreśliłam. Wiadomo, że w każdej, na pozór bardzo nudnej książce, można znaleźć ciekawsze momenty, ale i tak nie zmienia to mojego poglądu na "Zamek..." :P

      Usuń
    2. ja sobie odświeżyłam całą trylogię teraz ;) wiadomo - wakacje, to jest czas ;)
      mojego też nie, ale też nie zmienia to faktu, że ostatnie 50 stron przeczytałam jednym tchem ;)

      Usuń
    3. Aha, okej :D Ja mam tyyyyyyyyle książek w planach do przeczytania, ze wolę nie czytać kilka razy tego samego, tylko sięgnąć po jakąś nowość.
      Jak ogólnie książka się ciągnęła, to ta końcówka ją przynajmniej trochę podgoniła ;)

      Usuń
    4. ja mam całą listę ;) ale co idę do biblioteki, to moich upatrzonych książek oczywiście nie ma :P więc się zadowalam tym co mam w domu ;) ale własnie dorwałam od brata 'Grę o tron', więc się zaczytuję ;)

      Usuń
    5. Większość książek z mojej domowej biblioteczki przeczytałam; zostały tylko te, które mnie nie interesują, więc jest ciężko XD

      Usuń
  9. są plusy i minusy takiej pamięci, o wielu twarzy wolałabym nie pamiętać,
    a książkę czytałam,
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale tak już jest, że jak o kimś chciałoby się szybko zapomnieć, to niestety pamięta się o tym kimś jeszcze przed dłuuugi czas.

      Usuń
  10. nie mam pojecia o czym piszesz, słyszałam o tym , ale nigdy po nie nie sięgnęłam , chyba zacznę je czytać :) wydaje się ciekawe, zachęciłaś mnie :)
    bransoletki z muliny sama robie :) fajna zabawa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz taki gatunek, to powinno Ci się spodobać.

      Usuń
    2. nadal nie mam chwili by po nie sięgnąć .. ;p eh

      Usuń
    3. Kiedyś pewnie znajdziesz.

      Usuń
  11. "Millenium" niestety nie czytałam, ale już widzę, że powinnam, bo kolejna osoba mówi o tej książce, a ja czuję się taka nieobyta. A pamiętam czasy moich zabaw z muliną, ale w pewnym czasie mi się odechciało i tak bransoletki leżą w jednym z koszyków z biżuterią, ale muszę przyznać, że Twoje prace to nie jak moje amatorszczyzna. Zapraszam na nowy post do siebie, www.bykoralik.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak chcesz - przeczytałam trylogię i nie żałuję, bo w gruncie rzeczy, czas, który na nią przeznaczyłam, nie był czasem zmarnowanym.

      Usuń
  12. Kiedyś bardzo chciałam mieć właśnie ową pamięć fotograficzną, aby szybciej móc się uporać z tekstami, które mnie nudzą a zapamiętać muszę..

    ale cóż.. nie mam jej, więc nudne muszę przebrnąć a ciekawymi mogę się dłużej nasycać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety te nudne teksty potrafią się niemiłosiernie dłużyć...

      Usuń
  13. Nie czytałam trylogii, ale mam w planach. Widziałam za to "Dziewczynę z tatuażem", ale zazwyczaj między filmem a książką jest przepaść. Uwielbiam postaci silnych, niezależnych, inteligentnych kobiet. Są niesamowicie inspirujące:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A film Ci się podobał? Jak przeczytasz książkę (ewentualnie później: książki), to sama zobaczysz, czy film tak bardzo różni się od książki, czy wręcz przeciwnie - wszystko jest na swoim miejscu.

      Usuń
  14. Książki znam z widzenia, ale nigdy ich nie czytałam. Gustuję jednak w nieco innej tematyce : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W porządku - nikogo do niczego nie zmuszam :)

      Usuń
  15. W sumie ja mam taką fotograficzną pamięć. Łatwo rozpoznaję swoich krewnych, przyjaciół na zdjęciach w dowolnym wieku. Również wystarczy, że raz kogoś zobaczę na zdjęciu i potrafię go potem rozpoznać na ulicy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę Ci zazdroszczę, bo ja nawet moich rodziców na niektórych starszych zdjęciach nie umiem rozpoznać :(

      Usuń
  16. Mam jego książki na tablecie, ale jakoś nie umiałam się zebrać w sobie, żeby je przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zachęca Cię szum wokół nich, treść czy coś jeszcze innego...?

      Usuń
  17. niestety nei znam, ale brzmi zacnie! zdolności hakerskie zawsze mnie pociągały :D muszę dorwać tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę nigdy nie słyszałaś o tej trylogii? Nie wierzę, bo większość ludzi o niej mówi :D

      Usuń
  18. Zacznę od tego, że chciałam Cię dodać do odwiedzanych, ale mój blog nie przyjmuje do tej rubryczki niezwiązanych z onetem blogów, właśnie blogspotów. A ja mogę zaprosić już na nowy post, trochę potu ze mnie wyszło, jestem po trzecim dniu ćwiczeń, no po prostu wzięłam się za siebie! :) bykoralik.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówi się trudno i żyje się dalej. Już idę czytać, ale na przyszłość - nie musisz mnie powiadamiać o nowościach u Ciebie. Wejdę sama z siebie, jak znajdę chwilę wolnego czasu :)

      Usuń
  19. Kochana, do roboty, czekam na nowy post i proszę brać przykład ze mnie. Ale się naprzewijałam, żeby dodać komentarz. Zapraszam na nowy post o moich przygodach z czatami zagranicznymi ;) bykoralik.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heeeeej, chwila, moment! Nie muszę brać z nikogo przykładu, co do częstotliwości publikowania postów. Piszę, kiedy chcę; publikuję, kiedy mam ochotę. I proszę mi nie wyskakiwać z żadną "kochaną", bo prawie się nie znamy. A o nowych postach też mniej nie informuj, bo jak widzę u kogoś coś nowego, to idę czytać, a nie czekam na specjalne zaproszenie w komentarzu.

      Usuń
  20. Nie czytałam, ale nadrobię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej polecam, jeśli choć trochę podchodzi Ci opis ;D

      Usuń
  21. Nie czytałam. Mam tak, że jeśli coś jest zbyt popularne i pojawia się wszędzie, automatycznie mnie od nich odrzuca. Nie wykluczam jednak, że sięgnę po to, kiedy ten szał minie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo. Ale w tym przypadku i jeszcze w przypadku "Igrzysk śmierci" byłam skłonna poddać się tej fali zainteresowania :D

      Usuń