czwartek, 28 listopada 2013

Egzamin ustny, czyli jak nie błysnąć elokwencją

Najgorsze, co może nas spotkać na kierunku ścisłym, to nie przedmioty, które są typowo humanistyczne pod warunkiem, że są prowadzone w przystępny i ciekawy sposób. Najgorsze są przedmioty humanistyczne, na których zaliczenie trzeba wykuć na blachę kilka ustaw, np. taki o jakże wdzięcznej nazwie systemy zabezpieczenia społecznego. I żeby było zabawniej – zróbmy z tego egzamin w formie ustnej! Egzaminy na studiach same w sobie są stresujące i niełatwe, a co dopiero ustne, gdy po tygodniu nauki, wchodzisz z koleżanką do sali egzaminacyjnej, pada pytanie o nazwiska i następuje chwila ciszy. Następnie uśmiechnięty pan doktor zwraca się do ciebie z pytaniem o rodzaje technik zabezpieczenia społecznego i po pierwszych prawidłowo sformułowanych zdaniach: "Idea zabezpieczenia społecznego może być realizowana według trzech technik. Pierwsza z nich to metoda opiekuńcza, czyli pomoc społeczna, druga – zaopatrzeniowa (zaopatrzenie społeczne), a trzecia to technika ubezpieczeniowa, czyli ubezpieczenia społeczne", jedyne, co przychodzi do głowy to jakże elokwentne: "yyyyy...".

Kurtyna.

66 komentarzy:

  1. Wydaje mi się, że niektórzy ludzie czerpią przyjemność ze stresu czy gorszej sytuacji ogólnie innych osób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat ten doktor jest bardzo miły i zawsze uśmiechnięty, więc na co dzień na niego nie narzekam, ale chyba miał gorszy dzień, bo podobno uwalił całkiem sporo osób xD

      Usuń
  2. Egzaminy ustne to czyste zło...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teoretycznie zależy to jeszcze od wykładowcy i od przedmiotu, ale na ogół się zgadzam.

      Usuń
    2. Najgorsze są takie obszerne pytania... Ktoś rzuca Ci jakieś hasło i oczekuje piętnastominutowej wypowiedzi.

      Usuń
    3. No właśnie... Z tym wymienionym pytaniem też nie miałam pojęcia, czy mam wykazywać różnice z tych metodach, czy opisywać je każdą z osobna, czy wymieniać kryterium i omawiać każdą po kolei. A jak się zapytałam, to usłyszałam: "Niech pani mówi".

      Usuń
    4. Albo "Jak pani uważa" i tak dalej. Dla mnie to trauma, nigdy nie byłam zbyt wygadana...

      Usuń
    5. Ja jestem wygadana i ciężko mi skończyć, ale tylko, gdy mówię o czymś, na czym się znam albo co uwielbiam, a tak na egzaminach to niestety średnio na jeża ;P

      Usuń
    6. Ja potrafię dużo mówić tylko w niektórym towarzystwie. :) W innych sytuacjach raczej niewiele mówię.

      Usuń
    7. Od towarzystwa też wiele zależy, ale w sumie jak mi temat podejdzie i jak druga osoba naprawdę mnie słucha, to mogę popłynąć ;P

      Usuń
    8. Ja ostatnio gadam podejrzanie dużo. :P

      Usuń
    9. Ja też... I jak się kiedyś widziałam z koleżankami z liceum, to stwierdziły, że zmieniłam się, bo według nich w szkole średniej mało co się odzywałam do innych. Nie zgodziłam się z tym stwierdzeniem, ale one przecież wiedzą swoje ;)

      Usuń
    10. Skoro tak mówią, to coś w tym musi być. ;)
      Mi ostatnio zdarza się zagadywać ludzi z własnej nieprzymuszonej woli, co nigdy wcześniej nie miało miejsca... Szok.

      Usuń
    11. Cóż... Nie wiem, co Tobą kieruje :P

      Usuń
    12. Sama też tego nie wiem. :)

      Usuń
    13. Niektóre zachowania ciężko wyjaśnić ;P

      Usuń
  3. Nienawidzę ustnych. No nie. Po prostu nie. A czeka mnie ustny z angielskiego :")

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystkie egzaminy zdaję ustnie, więc mam wprawę ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdążyłaś się przyzwyczaić, czy od początku podchodziłaś do nich "na luzie"?

      Usuń
    2. Od początku, bo tak byłam maglowana już za czasów liceum :)

      Usuń
    3. W liceum to był chyba mniejszy stres przy odpowiedzi. Chociaż to też zależało od nauczyciela, oczywiście. Ale dzięki temu miałaś mniejszy przeskok na studia ;P

      Usuń
  5. Ja do tej pory uraz po maturze ustnej mam :P mam nadzieję że ustnego w najbliższej przyszłości mieć nie będę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno Cię czeka ustna obrona pracy na studiach... :P

      Usuń
    2. Oj, jeszcze tak dalekosiężnie w przyszłość nie paczam, dopiero pierwsze egzaminy przede mną :P

      Usuń
    3. Okej, okej, racja - nie ma co się martwić na zapas, tym bardziej, że masz jeszcze sporo czasu do obrony.

      Usuń
    4. na razie misja: przejść przez pierwszą zbliżającą się wielkimi krokami sesję!

      Usuń
    5. Pierwsza jest najgorsza, bo nie wiesz, co Cię czeka, ale później jest tylko lepiej.

      Usuń
    6. Dziesięć pytań 'a b c d' nie brzmi może tak źle, ale świadomość że muszę mieć połowę by zaliczyć jest straszna!

      Usuń
    7. Właśnie dlatego wolę mieć więcej pytań na egzaminach... Obojętnie, czy testowych, czy opisowych, ale WIĘCEJ. Bo jak mam np. jedno zagadnienie opisowe (polityka społeczna) i nie będę o nim nic wiedziała, to kaplica na wejściu ;d

      Usuń
    8. Gościu powiększył pulę pytań do 14 </3
      boże tak bym chciała, żeby się udało za pierwszym razem, pierwsza sesja największy stresik :D

      Usuń
    9. Dobre i to :P
      Jeeeej, weź nie przeżywaj na zapas. Jest dopiero grudzień, zaraz święta, a właściwa sesja dopiero później.

      Usuń
  6. Mnie spotkała wersja łagodna przedmiotów humanistycznych- referat jeżeli chcesz 5 jeżeli chodzisz na wykłady 4

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie z większości takich przedmiotów są normalne pisemna egzaminy, a czy testowe, czy opisowe, to już zależy od prowadzącego. Nawet na zakończenie wykładów fakultatywnych mamy egzamin, podczas gdy wszędzie indziej są zaliczenia na podstawie obecności albo od biedy - referat.

      Usuń
    2. U mnie niestety tylko z jednego przedmiotu mam referat reszta zaliczenia końcowe/egzamin.

      Usuń
    3. W tym semestrze mam niby do zrobienia prezentacje na dwa przedmioty (ćwiczenia), ale jeden z nich i tak muszę umieć na egzamin.

      Usuń
  7. U nas się niestety bez ustnego nie obejdzie :|

    Leh, dokładnie.

    OdpowiedzUsuń
  8. najgorsze jest to, że nie rozchdodzi się o wiedzę, ale umiejętność radzenia sobie ze stresem. bez sensu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie w tym problem, że jakoś umiem sobie radzić ze stresem, dopóki nie stoi obok mnie kilka osób, które są tak blade, że zaraz zemdleją. Wtedy już nie ma szans na jakiekolwiek rozluźnienie.

      Usuń
  9. O wiele łatwiej jest mi cokolwiek napisać aniżeli powiedzieć. Zaczynam się bać nowej matury... zazdroszczę ludziom, którzy potrafią bezstresowo radzić sobie w różnych sytuacjach.Mi nic łatwo nie przychodzi. Ciężko czasami jest mi zbudować proste zdanie po angielsku na lekcji a co dopiero na ustnej maturze -.-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak piszesz, to zawsze możesz się nad tym zastanowić, skreślić jakieś słowo, zamienić je innym. Jak coś zapomnisz, to jest szansa, że za jakiś czas sobie przypomnisz i dopiszesz. Na egzaminach ustnych liczy się tylko to, co pamiętasz w tej chwili, nieważne, co umiałabyś jeszcze 5 minut temu, przed wejściem do sali albo o czym sobie przypomnisz, jak skończysz odpowiedź na zadane pytanie. Ale matura ustna z angielskiego to był pikuś w porównaniem np. z tym moim egzaminem, naprawdę :)

      Usuń
    2. Gorzej, gdy nagle masz kompletny mętlik w głowie i nie pamiętasz najprostszych słów. Zapewne tak, podobno matura to nic trudnego, ale zawsze jakieś obawy są.

      Usuń
    3. Na swojej ustnej maturze zapomniałam, jak jest "oglądać telewizję" po angielsku, ale jakoś wybrnęłam z innym zwrotem. A przecież to był jeden z najprostszych zwrotów :P

      Usuń
  10. Przy mojej chorobliwej nieśmiałości i fobii społecznej egzaminy ustne to zawsze była prawdziwa męka, więc wiem, co czujesz. ^^ Ale paradoksalnie z ustnych zawsze miałam lepsze oceny - nie wiem, jak to jest w ogóle możliwe. Najwięcej chyba zależy od wykładowcy, z niektórymi nawet ja potrafię rozmawiać w miarę swobodnie, a na innych boję się nawet spojrzeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorszy jest ten przypadek wykładowcy, który na wykładach i ćwiczeniach jest miły, fajny i wyluzowany, a jak przyjdzie na egzamin ustny, to jest zadowolony, że może pognębić biednych studentów i już wcale nie jest taki fajny, jak wcześniej ;P

      Usuń
  11. Czasami rzeczywiście egzaminy ustne mogą dać nieźle w kość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie to chyba nawet częściej niż czasami, aczkolwiek wcale nie mam ich dużo na swoim koncie.

      Usuń
  12. Nie cierpię egzaminów ustnych ani innych takich wypowiedzi publicznych. Teraz nauczyciele mówią, że musimy mówić, bo potem będziemy musieli przemawiać w pracy... Bitch, please, będę miała od tego ludzi. Zawsze wszystkiego zapominam na ustnych, zawsze. Wolę napisać, wtedy przynajmniej mam jakiś konkretny czas do zastanowienia się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli wypowiedź publiczna ma być o czymś, na czym się znam albo co lubię, to ja się akurat piszę :) Gorzej, jak coś trzeba mówić pod przymusem, bo właśnie nie ma czasu na zastanowienie się, a i z tego stresu można wiele rzeczy zapomnieć.

      Usuń
    2. Wiadomo, jak się na czymś zna i to coś jest moim konikiem, to też zupełnie inna sprawa, ale i tak miałabym ku temu ogromne argumenty przeciw ;) Dokładnie tak..., jeszcze człowiek się stresuje, że nie pamięta i że się zastanawia ;)

      Usuń
    3. No dobra - zależy jeszcze ile osób miałoby mnie słuchać i jakie to byłyby osoby ;P

      Usuń
    4. No, to fakt! Jednak i tak w gronie znajomych też bym się trochę denerwowała ;)

      Usuń
    5. Po tym, jak piszesz z pasją o swoich pasjach, nie powiedziałabym, że możesz się stresować przemówieniami przed znajomymi...

      Usuń
  13. Ja wybieram się w przyszłym roku na fizjoterapię i aż się boję..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samego kierunku, czy bardziej egzaminów ustnych?

      Usuń
  14. ukończyłam kierunek humanistyczny i wszystkie egzaminy miałam ustne ;D dla mnie to było straszne, bo wole pisać i łatwiej mi się skupić a na ustnych zawsze stres powodował, że zapominałam czego sie nauczyłam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zazdroszczę :D Do tej pory miałam jedynie 3 egzaminy ustne, z czego jeden to obrona licencjatu, a i tak wydaje mi się, że to za dużo.

      Usuń
  15. O matko, wszelkie odpowiedzi ustne są okropne! Mnie już teraz przeraża wizja matur ustnych...

    Co studiujesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maturę ustną z angielskiego akurat miło wspominam, w przeciwieństwie do polskiego, ale nie było jakoś strasznie źle na żadnej z nich.
      Studiuję ekonomię :)

      Usuń
    2. O proszę, ciekawy kierunek :) I jak ogólne wrażenia? Jest ciężko?

      Usuń
    3. Wbrew pozorom jest to bardziej humanistyczny niż ścisły kierunek, od razu zaznaczam. Nie jest ciężko, tylko niestety mam niezbyt miłych wykładowców z pewnej katedry, którzy na siłę próbują nam uprzykrzyć studiowanie :D

      Usuń
  16. Nie mam, mam dwie M-ki i tacie oddałam L-kę, bo ja jestem niska, ale pulchniasta i S byłaby dla mnie za mała, dlatego nie brałam :c

    OdpowiedzUsuń
  17. Się cieszę!
    Omg, już wiem, co przypomina mi tło Twojego bloga.... Kolor ścian w moim pokoju przed ostatnim malowaniem. Szalona szesnastolatka walnęła fiolet na ściany i chciała być fajna xD

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja mam teraz 3x jesień pieczarkowa i 1x jesień korzenna. Nobiles. Jak wpiszesz w google to to pierwsze będzie wpadać w róż, ale nie jest. A ta korzenna na mokro wyglądała jak.. gunwo :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Nienawidzę egzaminów ustnych. Bardziej niż pająków a to naprawdę dużo...

    OdpowiedzUsuń