sobota, 7 grudnia 2013

There is love enough for the both of us

Zabawne, jak ten czas szybko leci. Dopiero był początek roku, sesja, później wiosna, koncerty, lato, morze, uczelnia, jesień, a tu znowu nadszedł ostatni miesiąc roku kalendarzowego i za kilkadziesiąt dni znowu będziemy zaczynać wszystko od nowa. New year, new hopes, new promises and disappointments. Ale wróćmy do głównego bohatera mojego posta.

Grudzień to ostatni miesiąc roku, skłaniający do przemyśleń, refleksji, podsumowań. Miesiąc, w którym następuje przesilenie zimowe, po którym nastąpi stopniowe wydłużanie się dnia. To miesiąc świąteczny, nieważne, że święta faktycznie nastąpią dopiero 25. dnia miesiąca, bo przecież trzeba się do nich odpowiednio przygotować – czy to przyrządzając świąteczne specjały, czy to zaopatrując siebie i bliskich w prezenty. Centra handlowe już od jakiegoś czasu przystrojone są choinkami, bombkami i różnego rodzaju światełkami. Na ozdobienie deptaku i centrum miasta też już przyszła pora. Nawet wczoraj na chodnikach i trawnikach mojego miasta w końcu pojawił się ten ostatni element, który najbardziej kojarzy się z zimą, grudniem czy świętami. Biały puch. Śnieg. Przez ostatnią noc napadało go tyle, że można to podsumować tylko jednym – zima znów zaskoczyła drogowców. Ale zima bez śniegu, to nie zima. A jak jest zima, to musi być zimno.


A skoro mowa o świętach... Trzeba się do nich odpowiednio nastroić. Jeśli ktoś ma dosyć oklepanych świątecznych piosenek, puszczanych non stop we wszelkich komercyjnych stacjach radiowych, ze sławnym "Last Christmas" od grupy Wham! na czele, a ozdoby świąteczne przestały na niego działać, może postawić na filmy o tematyce bożonarodzeniowej. Nie wiem dlaczego wszyscy narzekają, że zawsze na święta jest Kevin w telewizji. Po raz kilkunasty, jeśli nie nawet kilkudziesiąty. Co z tego? To najbardziej znana i przyjemna świąteczno-zimowa komedia familijna i akurat dwie pierwsze części znam na pamięć, a mimo to bardzo lubię i mam ochotę ją obejrzeć w prawie każdym gorącym okresie przedświątecznym. TUTAJ macie kilka innych filmów o takiej tematyce. Część oglądałam, część mam zamiar nadrobić w niedalekiej przyszłości (czyt. do tegorocznych świąt). Ale i tak moim absolutnym faworytem jest "Love Actually". Przeglądając Tumblra natknęłam się na jakże piękny cytat: "it’s now December which means I can and will watch Love Actually every day until Christmas", z czym zgadzam się w 100%-ach. Jest to opowiastka niezwykle ciepła, klimatyczna, miejscami gorzka, ale z morałem i z nadzieją, że kiedyś uda nam się znaleźć swoją drugą połówkę. Jeśli ktoś nie zna/nie słyszał/nie oglądał, to mogę was zachęcić taką małą próbką z YouTube'a, ale zanim ją obejrzycie musicie wiedzieć, że postać grana przez Hugh Granta to premier Wielkiej Brytanii ;-) Polskim filmem, który był nieco wzorowany na tej produkcji, są "Listy do M". Jeśli ktoś nie zna, to również serdecznie polecam, bo słyszałam mnóstwo pozytywnych opinii, że jest to najlepszy polski film, który powstał w ostatnich latach. A jeśli nie taki najlepszy, to na pewno jeden z takich.

Chciałam jakoś mądrze skończyć, ale nie umiem, więc powiem tylko tyle, że nadal uśmiecham się po odebraniu pomikołajkowego telefonu i otrzymaniu upominku płytowego od Majkela, który sam z siebie na pozaantenium dodał, że wie, że to właśnie ode mnie miesiąc temu dostał "to coś na rękę" i "dalej nosi to na nadgarstku, jakbym chciała go sprawdzać", i "dalej bardzo mu się to podoba" ♥ Nie da się nie kochać prezenterów EskiROCK.

37 komentarzy:

  1. Ja ostatnio nie oglądam Kevina w święta, przerzuciłam się na Holiday. Oglądałam Listy do M. i jest to naprawdę sympatyczny film jak na polskie realia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oglądałam Holiday i muszę przyznać, że całkiem przyjemny film, aczkolwiek i tak wybieram Love Actually (a Kevin to swoją drogą)! :D

      Usuń
    2. To może i ja w tym roku skuszę się na ten film.

      Usuń
    3. Jak najbardziej polecam.

      Usuń
  2. Kurczę, ja wprost nie znoszę świątecznych filmów i denerwują się, kiedy telewizja funduje nam te wszystkie Keviny, Listy do M. i świąteczne love story.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w ogóle nie przepadam za komediami, więc nic dziwnego, że i te świąteczne mnie nie kręcą. :)

      Usuń
    2. Też nie lubię komedii, a romantycznych to już w ogóle, ale jednak te niezwykle przypadły mi do gustu :)

      Usuń
    3. Ja ostatnio siedzę w Avengersach i tematach pokrewnych, o czym już wiesz. :)

      Usuń
    4. Hahaha, Loki :D Moja siostra chce obejrzeć Thora 2, więc pewnie z nią obejrzę... A że ja nie oglądałam jedynki, to już jej się oczy zaświeciły, że obejrzy ze mną po raz drugi XD

      Usuń
  3. Co żeś wygrała u Majkela? :D Ja oglądałam ostatnio Listy do M., ale tego Love actually jeszcze nie :"D

    OdpowiedzUsuń
  4. Kevina bardzo lubię oglądać, nawet jeśli widziałam go już tyle razy to za każdym razem uśmiecham się w tych samych momentach, moim zdaniem nie jest to film który może się znudzić. To trzeba przyznać, jest ponadczasowy. "Love Actually" i "Listy do M" także oglądałam, oba filmy są dobre, zresztą ja takie lubię więc nie trzeba stanąć na głowie żeby mi dogodzić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A właśnie ja nie lubię komedii romantycznych, więc jeśli jakieś chwalę, to muszą być naprawdę rewelacyjne i wyjątkowe :D

      Usuń
  5. Faktycznie zarówno "Love actually" i "Listy do M." to bardzo sympatyczne, ciepłe filmy, idealne na zimowe wieczory :) Polskie komedie romantycznie - niestety - nie należą do najmądrzejszych i najśmieszniejszych, ale tu mamy prawdziwy wyjątek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem i te zagraniczne komedie nie należą do najmądrzejszych :D

      Usuń
    2. Myślę, że w ogóle trudno o dobrą, niegłupią, a zabawną komedię :)

      Co do komentarza u mnie, to tak, ten zestaw zawiera kremy, balsamy i inne duperelki :D

      Usuń
    3. W sumie każdy ma inne poczucie humoru i inne rzeczy uważa za śmieszne, ale te aktualnie produkowane komedie są po prostu bardziej głupie niż śmieszne... Nie wiem, z czym jest to związane ;|

      Usuń
  6. Właśnie zamierzałam zabrać się za Love Actually, od wczoraj na mnie czeka, może tym razem obejrzę. Święta są już tak blisko, nie mogę się ich doczekać. Co do Kevina, to zdziwiło mnie to, że puszczali obie części przed świętami, a nie w samą Wigilię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już chyba od dwóch czy trzech lat Kevin jest w telewizji wcześniej niż w święta, bo pewnego razu w ogóle zabrakło go w ramówce świątecznej i wtedy ludzie na Facebooku podnieśli larum, że "jak to święta bez Kevina?". Powrócił do telewizji, ale jest trochę wcześniej, a w święta ponoć są puszczane jakieś inne nowsze filmy. Nie wiem jakie, nie orientuję się do tego stopnia :)

      Usuń
  7. Haha, rzeczywiście jak tam czytam o kilku przypadkach to nie da się ich nie kochać :D
    Co do grudnia to ja ten miesiąc uwielbiam, mimo że za świętami nie przepadam (jestem mało rodzinnym człowiekiem)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to mówią - "święta, święta i po świętach". Też niekoniecznie jestem bardzo rodzinną osobą, ale stwierdziłam, że mogę przecierpieć te kilka dni w roku :P

      Usuń
  8. Jaaaaka farciara! :D Ja nie ślę już smsów, bo mam abonament i nie mogę, bo tatuś by mnie zadźgał ;d
    obejrzę, obejrzę!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciemno wszędzie, zimno wszędzie... Co to będzie? Zima będzie! Wybacz, mała pomickiewiczowa głupawka xD. Piątkowy śnieg zawitał nie tylko u Ciebie... a już łudziłam się, że o mnie zapomniał i nadal będę mogła sobie powolutku spacerować, a nie gnać wszędzie, bo zi-zi-zim-no!
    Jak oceniasz ten rok? Lepszy czy gorszy od poprzedniego? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śnieg był chyba prezentem mikołajkowym. O dziwo, ani za wczesnym, ani spóźnionym... Dalej możesz wolno spacerować! Tylko ubierz się cieplej, jeśli zapragniesz skorzystać z tej rozrywki, żeby nie mówić, że jest zi-zi-zimno :P
      Zawsze ciężko mi to jednoznacznie stwierdzić... Z jednej strony ten rok był o wiele lepszy od poprzedniego, ale znowu z drugiej o wiele gorszy...

      Usuń
    2. Zależy, czy zi-zi-zimno-średnio-zimno, czy zi-zi-przeraźliwie-zimno - przy tym pierwszym zapewne jeszcze się na takie spacerki zdecyduje :P.
      Podzielisz się jakimś pozytywem?:)

      Usuń
    3. Co do "przeraźliwie zimno"... Jak moja kuzynka mieszkała w Stanach, konkretnie w Dakocie Północnej, to temperatura rzędu -30/-40 stopni zimą była na porządku DZIENNYM. Przez jakieś 5-6 miesięcy w roku :P
      Hmm, może być koncert Green Day'a (mój najulubieńszy zespół od lat, asdfghjkl) i np. urodziny EskiROCK z fajnymi ludźmi? Pisałam o obu wydarzeniach :D

      Usuń
  10. No ja miałam mixa, ale teraz wzięłam abonament ;) Ja u Majkela jeszcze nic, haha, ale ostatnio dwa razy z rzędu u Radka ;)
    Zaś mam drugi numer na kartę, ale tylko smsy tam mam :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Bez kitu, czytam Twój komentarz, a Karina dzwoni, że ona właśnie wygrała... xD Ja też mam jeszcze autograf Bisiora na plakacie.. który wisi na ścianie! :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja tam nie mam nic do Kevina, który stał się niemal telewizyjną tradycją, tak samo jak Wham i ich Last Christmas jako tradycja radiowa. Oba te utwory nastrajają mnie podobnie, ale nic nie nastraja mnie bardziej jak właśnie śnieg. :) U mnie był, ale kilka godzin, obecnie pogoda zimna, ale słoneczna i zero śniegu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie niby dalej jakieś resztki śniegu utrzymują się na niektórych trawnikach, ale ostatnio jest zbyt ciepło, więc on po prostu znika.

      Usuń
    2. No właśnie rano szron bardzo szybko zniknął. Śnieg był do tej pory tylko dwa razy i to na kilka godzin. Ale myślę, że narazie po prostu pogoda jest zbyt sucha i mroźna. W końcu musi zacząć padać, to akurat napada i się będzie trzymać. Byle nie aż do kwietnia ;)

      Usuń
    3. U mnie 6 i 7 grudnia tak sypał śnieg, że mi prawie miasto zasypało :D Ale faktycznie - ostatnio jest dość ciepło, jak na zimę, ale nie ma co się obawiać. W lutym na pewno będzie śnieg, bo chyba luty jest jednak tym najzimniejszym miesiącem roku :D

      Usuń
  13. Rzeczywiście, takich prezentów nie da się nie kochać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet prezenterów, nie prezentów ;)

      Usuń
  14. W zasadzie to była taka integracja z mojego skn :")

    OdpowiedzUsuń
  15. Love Actually i Listy do M. to moja świąteczna klasyka. Aż do znudzenia mogę oglądać ;-)
    ''koniec z fast-foodami! Dziś będą frytki i ketchup!'' <3

    OdpowiedzUsuń