poniedziałek, 30 grudnia 2013

Trzysta sześćdziesiąty piąty dzień roku

Trzysta sześćdziesiąty piąty z kolei, ten ostatni dzień roku, czyli najhuczniej obchodzone imieniny w Polsce i na świecie – imieniny Sylwestra.

Od kiedy tylko pamiętam, sylwester wyglądał u mnie prawie zawsze tak samo. Spędzałam ten dzień/wieczór/noc w domu z rodzicami i rodzeństwem, później także z sąsiadami – albo u nas, albo u nich, w mieszkaniu naprzeciwko. Z dwoma małymi wyjątkami – raz przyszła do mnie przyjaciółka, natomiast w ubiegłym roku wybrałyśmy się z koleżankami do centrum na koncert, a później do jednej z nich na noc.

Wcale nie czuję się źle, że ani razu nie byłam na ogromnej hucznej domówce z mnóstwem ludzi i alkoholu albo na jakimś ekskluzywnym balu. Ani na rynku w Warszawie, w Krakowie, na Moście Karola w Pradze czy pod Bramą Brandenburską w Berlinie. Wręcz przeciwnie. Lubię spędzać ten dzień w domu, słuchając muzycznych podsumowań. W szczególności Rockowej Setki w EsceROCK. Jutro też mam taki plan – w końcu do czegoś wykorzystam tablet. Pewnie w międzyczasie obejrzę jakiś film albo kilka zaległych odcinków seriali. Może przepiszę wykłady lub prezentacje, które tylko na to czekają. O 20 posłucham sylwestrowego programu Pana Przystojniaka i będę liczyć, że usłyszę tę jedną jedyną najbardziej dla mnie sylwestrową piosenkę – "Boulevard of Broken Songs". Doczekam do północy i wypiję lampkę ruskiego szampana, oglądając fajerwerki. Ale raczej te w telewizji, bo na dzień dzisiejszy nawet nie mam ochoty pójść pooglądać tych niedaleko mnie, nie mówiąc o robieniu im zdjęć, ale może jeszcze do jutra coś mi się zmieni.

Sylwester, Nowy Rok i kilka następnych dni to okres podsumowań oraz wymyślania postanowień noworocznych, z których znaczna większość zostanie porzucona w trakcie realizacji jeszcze w styczniu. Raz w życiu, będąc jeszcze w gimnazjum, zrobiłam listę postanowień noworocznych i przypomniałam sobie o niej dopiero rok później. Co prawda, połowę z tych postanowień mogłam śmiało odznaczyć, że udało mi się je wykonać, ale raczej nieświadomie, przez przypadek.  Więcej nie mam zamiaru się za to zabierać. Tak samo jak za podsumowania. Nie umiem wracać i rozpamiętywać chronologicznie na nowo całego miniowego roku. Raz było lepiej, raz gorzej. Coś mi się udało, coś nie. Gdzieś pojechałam, gdzieś nie dałam rady. Z kimś się widziałam, a z kimś nie zdołałam. Życie :-)

79 komentarzy:

  1. Ja sama nigdy też nie spędzam sylwestra jakoś szczególnie, często spędzałam jako forever alone przed komputerem. Tak się składa, że miałam wujka o imieniu Sylwester więc zawsze impreza była u niego. Na szczęście jeżeli nie miałam ochoty to zawsze mogłam zostać w domu zamiast iść na imieniny.
    W tym roku też nic specjalnego- zapraszam po prostu kilku znajomych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że miałaś wybór, czy iść na imieniny wujka, czy nie, ale podejrzewam, że to mogło być dlatego, bo wiązało się to jednak z większą imprezą niż zwykłymi imieninami.

      Usuń
  2. W końcu znalazłam kogoś, kto obchodzi ten dzień podobnie do mnie. Ani razu nie byłam na wielkim melanżu. Zazwyczaj spędzałam ten wieczór z przyjaciółkami przy dobrym filmie czy grach, czasem z rodzicami, a teraz z rodziną. Różnie to bywa, ale dla mnie to impreza jak każda inna. Z tym, że mam uczucie rozpoczynania życia na nowo, z nową kartą : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie tak, osoby z mojego otoczenia potrafią siedzieć każdego dnia i pić, a co dopiero w sylwestra. Jakieś krzywe to towarzystwo :D

      Usuń
  3. Dla mnie także imprezy huczne, upojenie alkoholowe to tematy odległe. Z wyboru. Jednakże sama nie potrafię chyba spędzać sylwestra bo nie wiem co ze sobą zrobić toteż zazwyczaj spędzam go z najbliższymi znajomymi :) Ja za podsumowania także postanowiłam się w tym roku nie zabierać, chwilo płyń..
    Chciałam tylko wspomnieć jeszcze, że napisałam post, który w moim odczuciu Ciebie zainteresuje. Nie ukrywam, że zależy mi na Twojej opinii. Mam nadzieje, że znajdziesz chwilkę na wyrażenie własnego zdania. Z góry dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat ja nie mam problemu z nudą, więc spokojnie daję sobie radę sama. A co do podsumowania, to i tak po co komu co wiedzieć, skoro może nie zrozumie tego, co miałam na myśli albo co dla mnie znaczyły dane sytuacje. Musiałby mnie bardzo dobrze znać, a jednak na blogu o to trudno :)

      Usuń
  4. Tego roku jak nigdy wychodzę na Sylwestra, jakoś tak się potoczyło, że zostałam zaproszona, innych propozycji nie miałam, więc co mi tam pójdę i zobaczę jak będzie, daleko do domu nie mam więc zawsze mogę wrócić ;)
    Sylwester w domu też może być w porządku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niby też miałam zaproszenie na sylwestra, ale raczej takie last minute - samochodem do Berlina, ale średnio mi się to uśmiechało i wolałam spędzić ten dzień jak zwykle.

      Usuń
  5. na ten 2014 zycze ci wszystkiego co najlepsze i czego ty sobie życzysz, tez nie mam postanowien na nowy rok, jakos nie bylo czasu zeby sie nad tym zastanowic :)
    ¦ mój blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Co roku masz jakieś postanowienia na kolejny rok? :)

      Usuń
  6. Ja co rok obiecuje zrobić porządne podsumowanie i postanowienia i co rok jest przed sylwestrem taka zamota, że nie ma kiedy. Ale w tym roku chce to zrobić, przynajmniej postanowienia wreszcie na spokojnie po nowym roku :)
    I zazdroszczę Ci Sylwestra bo ja nie mam ochoty iść na żadną salę, a muszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli planujesz, to może jednak kiedyś Ci się to w końcu uda :)
      Nie miałaś wyjścia? Współczuję... Jak było?

      Usuń
    2. Tragicznie... Więcej szczegółów w nowej notce, chociaż nie wiem kiedy ją napiszę, bo średnio czuję się psychicznie po tym wszystkim.
      Tak samo podsumowanie ;p Chyba lepiej robić całoroczne postanowienia w dobrym humorze :P
      A jak Twój Sylwester? :)

      Usuń
    3. Ojj :(
      Mój w porządku - przesiedziałam z siostrą, oglądając filmy.

      Usuń
    4. "Thor" i "Thor: Mroczny świat" :)

      Usuń
    5. Czy to nie są przypadkiem horrory? :D

      Usuń
    6. Hahahaha, nie... Filmwe mówi, że to filmy fantasy, przygodowe. Thor = bóg nordycki, ten od burz i piorunów :D

      Usuń
    7. No właśnie coś mi mówił ten tytuł i obstawiałam horrory, albo fantastykę :P ja niestety nie przepadam za fantastyką, kiedyś wzięłam się za Harrego Pottera, chyba wyobrażasz sobie jak to było dawno :P i nie dałam rady i do tej pory jakoś unikam wszystkiego związanego z tą tematyką. Wiadomo, są wyjątki jak Avatar czy Zmierzch ;)

      Usuń
    8. Ja właśnie też fantastyki nie lubię, ale znajdę jakieś małe wyjątki.

      Usuń
  7. Sylwester - w sumie dzień jak co dzień. Nigdy nie lubiłam tej daty. Zawsze spędzałam go w domu, oglądając filmy, bojkotując wszelkie huczne imprezy. Przełamałam się dopiero w zeszłym roku i poszłam się bawić. Dzisiaj też wychodzę. Chcę odreagować ten cały okropny rok (oczywiście z umiarem).
    Podsumowań też nie robiłam od wielu lat, ale teraz postanowiłam inaczej - bo w sumie dlaczego nie? ;)

    Życzę Ci więc spokojnego sylwestra i udanego 2014!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co kto lubi :) Ja byłam na kameralnej "imprezie" w ubiegłym roku, ale jakoś nie było na tyle wybitnie, żebym chciała to powtarzać w tym samym albo w innym gronie. Co do podsumowań i postanowień, to przecież każdy może mieć inne zdanie. Ja jednak nie lubię się w to bawić :P

      Usuń
  8. Przesłuchałam całą setkę (zawiodło mnie 1 miejsce...), a dzień był tak szalony, że w zasadzie o masakra.
    Udanego 2014! :D Żeby nam ER wróciła na antenę taką normalną ._. i wygranych! :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Myślę o ukrainistyce, logistyce albo finansach i rachunkowości, zobaczymy, co z tego wyjdzie :)
    Faktycznie prosta grzywka jest okropnie męcząca! Codzienne prostowanie to niestety norma... :/

    OdpowiedzUsuń
  10. No a gdzie postanowienie o BYCIU LEPSZYM CZŁOWIEKIEM?? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma! Często jestem wręcz za dobrym człowiekiem, więc mogę sobie pozwolić na chwile bycia "gorszą" :D

      Usuń
  11. Ja nie robię postanowień, są szumne i przereklamowane :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszyscy wszędzie się nimi tak afiszują, że je robią, a później nic nie wychodzi z ich wypełniania.

      Usuń
    2. Otóż to. Nie cierpię hipokryzji, więc daję sobie spokój.

      Usuń
    3. To takie zachowanie trochę na pokaz. A może nawet bardzo na pokaz, żeby ukazać się jako fajna osoba, która pragnie coś w sobie zmienić. Tylko że w większości przypadków niestety nic z tego nie wychodzi :P

      Usuń
  12. Dużo szczęścia, zdrowia, miłości. I oczywiście wszystkiego najwspanialszego w każdym dniu Nowego Roku :) W każdej jego godzinie, minucie i sekundzie! ;) Dla Ciebie oraz Twoich najbliższych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, dzięki! Tobie też życzę samych wspaniałości w 2014 roku!

      Usuń
  13. Powodzenia w nowym roku Ci życzę, no i wszystkiego dobrego. :) Ja nie przepadam za sylwestrowymi zabawami, jakoś mnie nie cieszy całe to huczne żegnanie starego roku, nie wiem, o co chodzi z tym całym zamieszaniem, ale ok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Też właśnie nie wiem - koniec roku jak koniec roku. Przecież tak samo można się ekscytować każdym nowym miesiącem albo tygodniem...

      Usuń
    2. Dokładnie tak. I czemu ludzie tak nie robią? Nie świętują z fajerwerkami i w ogóle? To dyskryminacja :D

      Usuń
    3. Nie wiem... Widocznie ktoś kiedyś wymyślił, że świętuje się koniec grudnia, czyli koniec roku i tak już zostało :D

      Usuń
    4. Całkiem bezsensu :D Powinni to kiedyś zmienić ;D

      Usuń
    5. Żeby coś zmieniać, ktoś musi się skrzyknąć i zwrócić na to uwagę większości ludzi... My? :D

      Usuń
    6. No, taka wielka inicjatywa ludowa :D

      Usuń
    7. Chyba trzeba uruchomić Facebooka... XD

      Usuń
  14. Też nigdy nie byłam na jakiejś domówce czy ogromnej imprezie i szczerze to nawet bym tego nie chciała.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja od trzech lat chodzę na domówki, ale w sumie to dupy nie urywają i prawdę mówiąc nie zrobiłoby mi różnicy gdybym miała sylwestra spędzić w domu, w spokoju, przy jakimś dobrym winie, oglądając ulubione seriale i pałaszując sernik i sałatkę owocową mojej mamy :D

    Szczęśliwego nowego roku, spełnienia marzeń no i dużo zdrówka, bo ono najważniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie dziwię się, że tak mówisz, bo to jest jakby trochę sprzeczne samo w sobie,ale znowu nie do końca :P Sałatka owocowa... Nic nie jadłam dziś od rana, nie rób mi tego.

      Usuń
    2. W jakim sensie sprzeczne? :D

      Usuń
    3. Sprzeczne, bo chodzisz na domówki, ale nie zrobiłoby Ci różnicy, gdybyś nie poszła i spędziła jakiś wieczór samotnie. Istota towarzyska kontra samotnik w jednym :D Ale to chyba po prostu trzeba umieć odpowiednio dozować.

      Usuń
    4. No skoro okazje się nadarzają to korzystam :D Generalnie to zależy od nastroju, poza tym od jakiegoś czasu nie mam już parcia na imprezy, jakaś będzie - spoko, nie będzie - też okej. Według niektórych zrobiłam się jak stary piernik ale ja dochodzę do wniosku, że po prostu wydoroślałam. Od dłuższego czasu nie jara mnie jakoś szczególnie siedzenie wśród sprutych na amen nastolatków i naprawdę czasem fajniej jest posiedzieć w piątkowy wieczór w domu, obejrzeć fajny film i pobawić się z psem niż "łapać rzygi" imprezowiczów :D Dlatego właśnie nie robi mi to już różnicy - lubię gdzieś wyjść ale nie umrę jeśli tego nie zrobię ;)

      Usuń
    5. Co kto lubi :D Powiedziałabym, że jednak wydoroślałaś, bo na zostanie starym piernikiem jeszcze masz czas :P Albo po prostu przejadły Ci się takie pijackie imprezy?

      Usuń
  16. A u Ciebie znowu zmiany! oO
    Dziękuję (:

    Łeh, to 2 i 3 miejsce też mnie szczerze zaskoczyło, szczególnie Radioactive, no ale cóż...
    Ja za AM nie przepadam.

    OdpowiedzUsuń
  17. No znowu! :O Albo to ja mam zakrzywione poczucie czasu, hahaha!

    Ja się próbowałam przekonać, ale nie idzie, nie, nie, nie. Może kiedyś coś mi do łba strzeli jeszcze ;3

    OdpowiedzUsuń
  18. Chyba nie umiałabym spędzić sylwestra tak na spokojnie, z ulubioną muzyką i w domu. Za bardzo nosi wewnętrznie. Ale kto co lubi, prawda? ;)
    A do smaku ruskiego szampana to mnie chyba nikt nie przekona. Okropny jest!
    Szczęśliwego Nowego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście - co kto lubi. Skoro jestem "imprezowym" typem, to nic dziwnego, że nie dasz rady usiedzieć w spokoju. Ja akurat jestem z przeciwnego bieguna i wszelkie imprezy mnie nie ruszają.
      Zależy, jaki się ma. Niektóre są niesmaczne, a niektóre bardzo dobre :)

      Usuń
    2. To są różne ruskie szampany? Byłam przekonana, że jeden rodzaj, ten z najniższej półki sprzedawany w każdym monopolowym :D Pewnie przez niego nie interesują mnie inne rodzaje.

      Usuń
    3. Raczej są różne... Jak masz kilkadziesiąt różnych polskich wódek, rożnych hiszpańskich win itd., to dlaczego miałby być tylko jeden "ruski" szampan? :P

      Usuń
    4. Haha w sumie nie wiem, może z powodu jego super jakości. "Wino musujące" zobowiązuje ;P Koneserem nie jestem, ogólnie żadne alkohole mi nie smakują.

      Usuń
    5. Rzadko piję alkohol, dlatego też nie jestem w tym temacie ekspertką, ale co nieco o niektórych rzeczach słyszałam.

      Usuń
  19. A ja tam różnie sylwestra spędzam, raz w domu, raz gdzieś w świecie, nie robi mi to większej różnicy, bo to dla mnie żadna okazja nie jest, nic wielkiego, taki sam dzień, jak każdy inny, co najwyżej dodatkowy pretekst do zabawy, tak jakbym jakichś pretekstów jeszcze potrzebowała w ogóle. I jak rok temu siedziałam w domu przy książce i było mi fajnie, tak tym razem dałam się zaciągnąć na imprezę do baru i, kurczę, też mi było fajnie. Chyba niewiele mi trzeba do szczęścia. :)
    I w ogóle: szczęśliwego nowego roku! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś naprawdę pełen sprzeczności, ale w pozytywnym znaczeniu tego słowa! :D Dziękuję i Tobie też życzę samych wspaniałości i miłych chwil w tym roku :)

      Usuń
  20. Ja też zwykle spędzam Sylwestra spokojnie i jestem z tego zadowolona. Huczne imprezy nie są w moim stylu, o wiele lepiej czuję się w gronie najbliższych przyjaciół. :) W tym roku wyjątkowo wybrałam się z koleżankami na skwerek w Gdyni, ale tylko na końcówkę. Mimo wszystko bawiłam się całkiem, całkiem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na skwerek, czyli na ten koncert sylwestrowy, który się tam odbywał?

      Usuń
    2. A kto tam w ogóle grał? Na kogo zdążyłyście? :P

      Usuń
  21. Każdy lubi inaczej spędzać sylwestra. Ja akurat nie lubię zostawać w domu, bo mam wrażenie,że wszyscy się gdzieś bawili, tylko nie ja, a poza tym moja rodzina (a w szczególności babcia), lubi bardzo komentować to, jeśli sama go spędzę w domu. Chociaz sam sylwester chyba zaczął być tak obchodzony, bo to kolejny powód do zabawy. W sumie to nie jest jakieś ważne święto. Zazwyczaj spędzam w gronie najbliższych przyjaciół. Domówki? Nie chodzę, ale tego mi właśnie brakuje.
    Robię co roku postanowienia i podsumowanie, bo inaczej nie umiem! tedy jeszcze mam taką motywację, do zmian i sobie wmawiam,że muszę coś zmienić. W przeciwieństwie do ciebie lubię wracać i wspominać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi absolutnie nie przeszkadza, że ktoś się bawi, a ja nie, bo po prostu nie czuję takiej potrzeby. I komentarzy o tym, że to jestem sama, nie wychodzę z ludźmi (czasem wychodzę, no ale... :P) już się nasłuchałam tyle, że przestało mnie to ruszać.
      W porządku - pisz podsumowanie, rób postanowienia. Wcale nie zabraniam, tylko wyrażam swoją opinię, swoje odczucie na ten temat. Wiem, że u mnie postanowienia nie działają i mnie w żaden sposób nie motywują, więc nie ma to najmniejszego sensu. A wspomnienia? To, co uważam za godne zapamiętania zapisuję w kalendarzu lub w pamiętniku, bo uważam, że blogosfera nie musi wiedzieć o mnie wszystkiego :)

      Usuń
  22. Też nigdy nie byłam na jakimś hucznym balu sylwestrowym czy wielkiej domówce, ale nawet mnie do tego nie ciągnie. Mój dziadek ma na imię Sylwester i zawsze ten dzień spędzaliśmy u niego na imieninach. Teraz już z przyzwyczajenia mam wyrzuty sumienia, gdy nie mogę tam pojechać, mimo że ludzi tam co raz mniej. Ale to właśnie dla mnie najlepszy sylwester - imieniny dziadka.
    Szczęśliwego Nowego Roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie znam żadnego Sylwestra, więc nie mogę się wprosić na imieniny, a wydaje mi się, że taak "impreza" byłaby o wiele lepsza niż po prostu zwykłe, huczne świętowanie końca roku :(

      Usuń
    2. Też mi się tak wydaje. Impreza, bo koniec roku, w ogóle mnie nie kręci i nie widzę w tym nic fajnego. Jestem rok starsza... jestem w już w tym wieku, że mnie to martwi, a nie cieszy ;-)

      Usuń
    3. Mnie taka impreza w ogóle nigdy nie kręciła. Kiedyś po prostu lubiłam oglądać fajerwerki i je fotografować, ale już mi się to jednak trochę znudziło :P

      Usuń
    4. Bo co roku jest to samo ;-) Ja za rok chyba wreszcie kupię sobie racę i zmienię trochę pirotechnikę na tą bardziej kibolską ;-)

      Usuń
    5. Zawsze to będzie coś nowego :D

      Usuń
  23. Mnie nawet przeraża wizja spędzenia tego dnia na jakimś balu z zupełnie obcymi ludźmi. I co, może jeszcze buziaczki o północy? ;p Na domówce kilka razy byłam, na szczęście u znajomych i nie było nas sporo, ale jednak o wiele lepiej było w tym roku :) Zacisze własnego domu, kanapa, telewizor, pyszne jedzonko, wino i my :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie tylko buziaczki? Nie wiem, bo nie byłam, ale wszystko jest możliwe w taką noc :D
      Ojej, telewizor? Nie było nic innego do wyboru? :P

      Usuń
    2. Racja, pewnie o wiele więcej xd
      W sensie "Hobbit 1" na laptopie podłączonym do telewizora ;D

      Usuń
    3. To było tak od razu mówić :D Wśród moich znajomych rzadko kiedy ktoś mówi o podłączaniu laptopa do telewizora, więc nie miałam jak skojarzyć. Zatem rozumiem, że to był wstęp (albo przypomnienie) przed obejrzeniem drugiej części Hobbita? :)

      Usuń
  24. Ja spędziłam sylwestra na domówce, ale takiej spokojnej, było 8 osób tylko ;) Też nie lubię jakichś wielkich imprez, nie wyobrażam sobie spędzania sylwestra w klubie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie to nawet 8 osób to dużo, ale rozumiem, że chodziło o porównanie np. do 20osobowej imprezy :D

      Usuń
  25. haha, nie no, ja rzadziej zmieniam niż Ty :d

    OdpowiedzUsuń