niedziela, 23 lutego 2014

Winter games

Luty, śnieg, lód, tor lodowy, góry, trasa biegowa, wioska olimpijska, Soczi – miasto mniej więcej wielkości mojego rodzinnego, tyle że w Rosji, nad Morzem Czarnym. To może oznaczać tylko jedno – XXII Zimowe Igrzyska Olimpijskie zostały uznane za rozpoczęte. Mimo iż na co dzień nie oglądam telewizji, to jednak w ciągu ostatnich dwóch tygodni wyrobiłam swoją normę za co najmniej pół roku. Pominę mniejsze bądź większe wpadki, skargi płynące z wioski olimpijskiej, czy zawiedzione nadzieje, jak to miało miejsce w przypadku naszych reprezentantów latem 2012 roku.

Nie mówcie, że nie lubicie sytuacji, gdy reprezentanci waszego rodzinnego kraju okazują się w czymś najlepsi albo przynajmniej bardzo starali sie tacy być.

Gdy Justyna Kowalczyk stawała na starcie biegu na 10 km ze złamaną kością stopy i z przeświadczeniem, że będzie albo pierwsza, albo dwudziesta. Udowodniła, że jest Złotą Justyną. Gdy Kamil Stoch w zawodach na normalnej skoczni prowadząc po pierwszej serii, utrzymał się na tym miejscu po drugim skoku i stanął na najwyższym stopniu podium. Powtórzył ten sukces na dużej skoczni, tym samym przechodząc do historii jako trzeci skoczek, który zdobył dwa złota olimpijskie w trakcie jednym igrzysk. Gdy panczenista Zbigniew Bródka zdobył złoto w łyżwiarstwie szybkim na 1500 m, prześcigając Holendra Coena Verweija o 0,003 sekundy. Wiem, że w tej dyscyplinie sportu takie sytuacje zdarzają się dosyć często, ale w tamtym momencie bardziej mi było szkoda Holendra niż cieszyłam się z sukcesu Polaka. Do czasu, gdy dowiedziałam się, jak to Holendrzy próbują udowodnić, że to ich reprezentant był szybszy, powołując się m.in. na szybkość rozchodzenia się dźwięku z wystrzału, sygnalizującego start. Mimo 24 medali, w tym 8 złotych (w podsumowaniu), dalej ich sportowcy są tacy pazerni? Rozumiem złość Coena, bo łyżwiarstwo to holenderski sport narodowy, a on przegrał z Polakiem, podczas, gdy nawet w Polsce nie posiadamy krytego toru lodowego do jakichkolwiek treningów, ale... no. A panczenistki i panczeniści drużynowo? Wczoraj, w przedostatnim dniu igrzysk? Mężczyźni (Zbigniew Bródka, Konrad Niedźwiedzki, Jan Szymański) zdobyli brąz, który "jest dla nas cenniejszy niż złoto", walcząc z Kanadyjczykami, a kobiety (Katarzyna Bachleda-Curuś, Katarzyna Woźniak, Luiza Złotkowska, Natalia Czerwonka) niestety przegrały w finale z Holenderkami, co było do przewidzenia, bo "tylko magowie i szaleńcy mogli się spodziewać, że Polski zdobędą złoto".

Co ciekawe, po każdym naszym wielkim sukcesie, zarówno timeline na Facebooku, jak i na Twitterze, miałam zapchany wiadomościami i spazmami o złocie, a gdy drużynowa reprezentacja skoczków zajęła czwarte miejsca (nasze najwyższe w historii Zimowych Igrzysk, sic!), sztafeta kobiet w biegu narciarskim siódme, a sprinterska sztafeta Justyny i Sylwii piąte itp. itd., co przecież było dużymi sukcesami, nikt nie odezwał się nawet słowem. Standard, nie? Coś z cyklu: "pochwalę się, jacy jesteśmy dobrzy, ale nie odezwę słowem, skoro okazuje się, że są lepsi od nas"...

Pozostaje mi podziękować naszym reprezentantom za emocje, pogratulować sukcesów, powiedzieć bye, bye, Soczi! i czekać do następnego razu w Pyeongchang  (Korea Południowa).

33 komentarze:

  1. Szkoda, że już się skończyło :( Oglądałam różne dyscypliny, nawet te dziwne, typu curling czy jakieś cuda na snowboardzie. Widziałam nawet skoki narciarskie kobiet, były świetne. Nasi sportowcy odnieśli naprawdę duży sukces.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Curling jest świetny! ♥ W Soczi zdobyliśmy 4 złote medale, a ostatnio na letniej olimpiadzie w Londynie tylko 2, więc to wiele mówi o naszych sportowcach... Dlatego tym bardziej trzeba pochwalić naszych zimowych tryumfatorów :)

      Usuń
  2. Cieszyłam się z każdego medalu, które zdobywali Polacy. To jest naprawdę wielkie osiągnięcie. Justyna Kowalczy pokazała, że potrafi walczyć, że mimo przeszkód jakie ją spotykają, nie poddaje się. Bieg na 30km to było ogromne wyzwanie dla niej, nic dziwnego, że po bodajże 10km postanowiła zejść z trasy, nie wiem czy w takiej sytuacji inni by nie zrezygnowali na starcie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może gdyby nie kolizja z jakąś inną biegaczką na starcie, Justyna dobiegłaby do końca. Nigdy nic nie wiadomo. Ale i tak podziwiam ją, że przebiegła te kilkanaście kilometrów, zanim podjęła decyzję o wycofaniu się z wyścigu.

      Usuń
  3. Nie musiałam oglądać telewizji, by być na bieżąco. Domowników do tego stopnia ponosiły emocje, że z krzyków szwagra wnioskowałam kolejne zwycięstwa ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszyscy byli niesamowici i jestem z nich ogromnie dumna! :)) Takich emocji chyba jeszcze nigdy nie było :) Jakub Bródka - strażak z zawodu <3 :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nadrabiają za piłkarzy :P

      Usuń
    2. Powinni zmienić nam sport narodowy, bo to czasem wstyd gdzieś się pokazać z naszą piłką nożną :P

      Usuń
  5. A po co rozdmuchiwać słabsze miejsca? Lepiej cieszyć się z podium. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie to nawet nie z podium, a jedynie z pierwszego miejsca, bo ani o srebrze ani o brązie nie zobaczyłam żadnej wzmianki, oprócz fanpage'y portali sportowych czy dzienników, czy innych gazet ;)

      Usuń
    2. Nie? Ja widziałam o tym informację na głównej stronie onetu. :)

      Usuń
    3. Chodziło mi o posty znajomych na Facebooku i tweety na Twitterze - że nikt z moich znajomych o tym nie wspomniał :)

      Usuń
  6. Fanatyczką sportową nie jestem, ale niedocenienie takich sukcesów byłoby dziwactwem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę chyba nawet Ci, którzy nic nie wiedzę o sporcie (m.in. ja), mniej czy więcej czasu spędzili przed odbiornikiem telewizyjnym z nadmiarem emocji :P

      Usuń
    2. Ja akurat nie oglądałam, bo najpierw byłam chora i nie wyłaziłam z łóżka, a potem sesja i kucie po nocach, ale z wynikami byłam na bieżąco :)

      Usuń
    3. Ja już byłam po sesji, więc mogłam sobie pozwolić na trochę "żywsze" kibicowanie :D

      Usuń
  7. Nie jestem fanką sportów, ale jestem dumna z Polskich medali :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Podziwiam wszystkich sportowców, za to że nawet w takich warunkach dają z siebie wszystko, no i że tak dużo osiągają! Niektórzy potrafią tylko siedzieć i narzekać, że nic nie osiągamy, albo czepiają się jakiś szczegółów, a powinni docenić to, ile medali wygraliśmy i jakich mamy wspaniałych sportowców :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój tata zawsze ma pretensje, jak Polacy są faworytami, a w trakcie zawodów coś im nie wychodzi i jedyną jego odzywką jest to, że "przecież to ich zawód, ćwiczą, trenują, więc powinni wygrywać"... Ale jak wygrają, to jest z nich oczywiście dumny :P

      Usuń
  9. zniesmaczyły mnie trochę te holenderskie gierki, no ale cóż :d cieszę się, że sportowcy odnieśli takie sukcesy. mogą być z siebie dumni. wspaniale trenować, ulepszać swoje umiejętności i wygrywać złote medale! :) mega respekt

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oprócz umiejętności wygrywania, trzeba jeszcze posiadać umiejętność przegrywania, która jest nawet ważniejsza niż ta pierwsza :D

      Usuń
    2. ...ale ja też kiepsko sobie z tą umiejętnością radzę czasem :D

      Usuń
    3. Ja też nie zawsze! Ale sportowcy to trochę inna kategoria niż my, bo my nie musimy się pokazywać na łamach gazet, w telewizji ze skrzywioną twarzą, kiedy nam się coś nie powiodło :P

      Usuń
  10. Nie lubię Holendrów. Ale, jakby nie było, świetnie sobie poradzili w Sochi. A Koen mnie tak wkurzył jego idiotycznymi obliczeniami, gooood....

    OdpowiedzUsuń
  11. Snoop Dogg był Snoop Doggy Doggiem na początku kariey ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. O tak! Ludzie narzekający i cały czas nastawieni na nie, też są irytujący. Ciągle ten sam temat albo małe obycie w czymkolwiek. Można czegoś nie wiedzieć, ale każdy się czymś interesuje, a niektórzy po prostu niczym, ciągle te same tematy, a jak braknie ich, to narzekanie i nic więcej.

    OdpowiedzUsuń
  13. a mnie ta olimpiada jakoś średnio obeszła, prawdę mówiąc... owszem, cieszyłam się z medali, ale nie mogę powiedzieć, że mnie to wciągnęło w jakimkolwiek stopniu ;) ale ja generalnie jestem asportowa (wyjątek robię dla piłki nożnej w tv i joggingu raz w tygodniu :D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ekhem... to ja jestem bardziej asportowa niż Ty, bo primo, nie biegam, nie ćwiczę, nie uprawiam żadnego sportu, a secundo - wszelkie zawody sportowe, mecze czy coś oglądam bardzo sporadycznie :D

      Usuń
    2. haha :D no ale olimpiadę oglądałaś :D a ja wtedy telewizor omijałam szerokim łukiem :P

      Usuń
    3. Zdarzyło mi się... :D

      Usuń
  14. Nie wiedziałam, że jest taki młody. Rzeczywiście, może jeszcze nie dorósł do brania udziału w takich zawodach. Tym bardziej, że przegrywanie ( no i automatycznie chyba też wygrywanie ) ciężko mu idzie.

    Nowy szablon jest śliczny ! :)

    OdpowiedzUsuń