środa, 21 maja 2014

Po co idziesz na koncert?

W ciągu kilku ostatnich lat, od kiedy pasjami chodzę na koncerty, uczestniczyłam w kilkudziesięciu takich wydarzeniach (darmowych czy biletowanych, w klubie, na stadionie czy plenerowych, w koncertach pojedynczych zespołów, festiwalach czy juwenaliach, w Lublinie, pobliskich miejscowościach, Warszawie czy Łodzi) i czasem, gdy patrzę na niektórych ludzi, to aż mam ochotę zapytać się ich: co ty tu w ogóle robisz?

Sytuacja 1 – Święto studentów, którzy uczestniczą w darmowych koncertach odbywających się w kolejne 3 lub 4 weekendy majowe (czwartek-niedziela), żeby napić się ze znajomymi piwa w plenerze. Nie ma sprawy, pij na zdrowie, nie życzę ci źle, ale nie stojąc w tłumie pod sceną, gdzie zamiast dobrze się bawić, muszę uważać, żeby przypadkiem nikt cię nie potrącił i żeby ten napój nie wylądował na mnie.

Sytuacja 2 – Obok mnie stoją dziewczyna z chłopakiem, którzy przez cały koncert się przytulają i całują. I nie ważne, czy to wyciskająca łzy ballada czy bardzo żywiołowa piosenka z miłością niemająca nic wspólnego. Ile można? #hELP

Sytuacja 3 – Wyobraźcie sobie kogoś, kto przez cały koncert stoi. Nie śpiewa, nie skacze, nie bawi się, tylko stoi. Chce mieć wokół siebie wolny okrąg o promieniu co najmniej pół metra i ma pretensje do ludzi obok, kiedy niechcący na niego wpadną, bo się po prostu dobrze bawią. Nasuwa się jedno pytanie: skoro tak bardzo pragniesz przestrzeni, to dlaczego wpakowałaś/wpakowałeś się w sam środek publiki i wymagasz niemożliwego?

Sytuacja 4 – Osoba stojąca przy barierkach (najczęściej dziewczyna...), która kurczowo się ich trzyma, nie śpiewa, nie skacze, tylko patrzy się na wokalistę i ślini na jego widok. Mój poziom tolerancji spada na łeb, na szyję.

Nie widzę sensu w chodzeniu na koncerty tylko i wyłącznie, żeby napić się piwa. A jeśli już, to nie pcham się z nim w tłum ludzi, którzy chcą się pobawić przy dobrej muzyce. Nie widzę sensu w pójściu na koncert, gdy się nie zna żadnej piosenki artysty – zawsze staram się przesłuchać wcześniej kilka piosenek zespołów, które występują oprócz tego, na którego występ się wybieram. Albo zabieram ze sobą kogoś, kto ich zna. Nie mam parcia na robienie miliona niewyraźnych zdjęć, na których nic nie widać, a później dodawania ich na portale społecznościowe, żeby pochwalić się innym, że było się tam i tam. Nie mam parcia na barierki, bo po pierwsze, nie lubię, gdy wychodzi moja nieznajomość tekstów, a po drugie – wiecie, jak niefajnie skacze się, gdy się cały czas obijasz o barierki albo gdy ludzie z tyłu tak cię do nich przygniatają, że nic nie czujesz i czasem aż nie możesz złapać tchu? Jeśli nie, to powiem wam, że bardzo niefajnie.

Ale wiecie, co na koncertach jest dla mnie najważniejsze? Nie to, że zobaczę swoich ulubieńców na żywo i okaże się, że są normalnymi ludźmi, nie tylko zdjęciami w internecie. Nie to, że być może spełnię swoje kolejne małe lub większe marzenie. Fajna jest sama świadomość przebywania w jednym miejscu z ludźmi tak samo zakręconymi na punkcie danego zespołu jak ja. Wspólne skakanie aż do bólu mięśni, wspólne śpiewanie aż do zdarcia gardła. Being there with hundreds of strangers, but feeling like you know everyone cause you all share something in common. Myśl, że w tym momencie nic nie jest ważne, nic innego się nie liczy. Jest tylko tu i teraz. Dave Grohl kiedyś powiedział coś takiego: That’s one of the great things about music. You can sing a song to 85,000 people and they’ll sing it back for 85,000 different reason. 

W niedzielę byłam na koncercie juwenaliowym i znowu doświadczyłam sytuacji 1 i 2, za to moi towarzysze trochę wpasowali się w postacie z punktu 3. Muzycznie koncertowi nie mam nic do zarzucenia (musicie wiedzieć, że do koncertów Strachów przekonałam się dopiero po trzecim razie; teraz kupuję ich w całości zawsze i wszędzie), co do reszty – powstrzymam się od oceny. Oprócz "Wirtualnych chłopców" ("sorry dziewczyny"), powtarzam jak mantrę: "mam głowy zawroty, daj mi jakiś znak; dygoty, tylko, tylko ty".

48 komentarzy:

  1. Hym. Jakim ja jestem typem.. Och, ja się lubię pchać pod samą barierkę, na happysadzie zwłaszcza. To nawet nie patrzę na to że mnie ludzie gniotą i mną poniewierają, bo ja sobie stoję i sobie mogę patrzeć na Kubę, Łukania, Jareczka i Artura. I drę się w niebogłosy. I skakam. I drę się znów i wciąż. I przyglądam się i wzroku nie mogę oderwać. Ale jak byłam w niedzielę na koncercie, to mnie denerwowali ludzie którzy właśnie non stop się całowali, stałam obok takiej pary i okej, ja to szanuję ale niech się nie wpieprzają w cały tłum, bo tylko od kolesia z łokcia dostawałam jak swą lubą tulił. Co do zdjęć, to ja sobie je robię. Co tam, że nie wyraźne. Ja jestem niska więc raczej to nikomu nie przeszkadza. Lubię mieć jakąkolwiek pamiątkę. Czy to kiepskie nagranie, czy kiepskie zdjęcie. Lubię zatrzymywać chwile - nie tylko w swojej wyobraźni. Chociaż tyle, że ja się może nie ślinię. Na widok Kuby. Może JESZCZE nie?? Mniejsza.
    W sobotę mnie zdenerwowali ludzie, którzy dopchali się na happysadzie w połowę tłumu, więc wydawało mi się że jakoś ten zespół lubią/cenią/kochają/znają, a ci tylko umieli te piosenki z Ciepło/zimno, a jak coś zagrali z nieprzygody czy wszystko jedno, to połowa ludu stała i cicho nic nie robiła ani nie śpiewała, a ja darłam mordę w niebogłosy (no bo jak to tak bez??) i oni tak dziwnie na mnie patrzyli :O moja wina, że kocham zespół to znam teksty piosenek? szkoda gadac, niech sobie puszczą na jutjubie jak ich to tak ani nie rusza ani nie nic :PPP
    widzisz, ja się załapałam na sam happysad i pierwszą piosenkę strachów, bo miałam podwózkę do domu i no. na szczęście najpierw zagrali "dzień dobry kocham cię" więc oficjalne pierwsze wysłuchanie na żywo tejże piosenki mam za sobą <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli właściwie jesteś typem, a propos którego nie mam nic przeciwko XD Może już się nie ślinisz na widok chłopaków, bo to raczej domena bardziej nastolatek? :P
      Nie no, ja zdjęcia też robię, ale nie afiszuję się z nimi na wszelkich portalach, że gdzie to ja nie byłam. Lubię te zdjęcie własnej roboty, bo to zawsze taki sentyment, osobista pamiątka, której niestety większość nie zrozumie. Ale też nie stoję cały koncert i nie fociam, zamiast się bawić. Aaaaa, zapomniałam jeszcze, jak fajne jest to, że akurat przede mną stanie koleś, 2 metry wzrostu i się nie bawi, tylko stoi i ZASŁANIA wszystko wszystkim. Zaraz chyba edytuję ten post i zrobię dopisek do sytuacji 3 XD
      Ja akurat mam odwrotnie - znam wszystkie poprzednie piosenki happysadu, a tych nowych nie... I jak przyszłam na ten niedzielny koncert na kilka ich ostatnich piosenek, bo właśnie happysad grał przed Strachami, to mało co znałam :O

      Usuń
    2. Może... Bardziej od "ślinienia się" to wolałabym sobie po prostu móc z nimi pogadać, ot, porobić zdjęcia, a nie kurde obściskiwać czy coś :D słuchanie ich o tak byłoby czymś niewiarygodnie pięknym :3 Co tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że oj starość nie radość :P
      Ej no właśnie o tym samym sobie pomyślałam. Że pchają się takie wielgasy pod samą scenę, po ciula, za przeproszeniem, jak nawet z samego tyłu by wszystko super widział, a biedna ja co się specjalnie pchała, żeby widzieć cokolwiek, to miałam zasłonięte :( dlatego później przeniosłam się na sam koniec i tam sobie stał telebim i kamera nad sceną nagrywała więc luzik no ale :P
      To musisz nadrobić zaległosci, bo we wrześniu nowa płyta ^^

      Usuń
    3. Ja w sumie lubię się czasem na kogoś tak pogapić, ale nie na koncercie i nie wtedy, jak już go spotkam osobiście, powiedzmy :D Ale wiadomo, że zdjęcie zostanie na zawsze, a rozmowa raczej też gdzieś tam w pamięci.
      A jeszcze okropne jest to, jak się pchają do przodu dlatego, że mają niską dziewczynę i ona musi wszystko widzieć, a facet musi oczywiście stać za nią i ją przytulać. Także ten.

      Usuń
    4. Proszę Cię, ja właśnie przed takimi ludziami stałam, babeczka mała i drobna, a za nią taki gach, wysoki, szeroki i wszystko wszystkim zasłania, lol -.-

      Usuń
    5. Prawie zawsze doświadczam tej sytuacji na koncercie .___.

      Usuń
    6. To jest chore po prostu .__. niech sobie stanie on na końcu, chyba może ją na chwile opuścić.

      Usuń
    7. Może się boi, że ktoś ją mu od razu poderwie, ukradnie i nie odda? ;-;

      Usuń
    8. To niech weźmie ją na sam tył i weźmie ją na barana to przynajmniej wtedy nikomu nie będą zasłaniali ;-;

      Usuń
    9. Ale może ona musi być po prostu bliżej sceny ^^

      Usuń
    10. To niech będzie, ale sama :<

      Usuń
    11. Może nie może, bo są nierozłączni? :D

      Usuń
  2. Dla mnie koncerty to magia. Uwielbiam je, taki chwilowy wyskok z rzeczywistości, dobre towarzystwo, niezapomniane wspomnienia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. wiesz, co dla mnei jest najgorsze? ludzie robiący non stop fotki, filmiki i wrzucający je potem na wszytskie serwisy społecznościowe.. jakość gówniana, i tak nic nie widać, a oni zamiast się bawić na koncercie to udają reporterów.. groupies podłażące pod barirekę z cycami na wierzchu też są obleśne. ja na ostatnim koncercie, na jakim byłam (DMX na Warsaw Challenge! ♥) skakałam i rapowałam, aż się odezwała kontuzja kostki :p ale nic nie żałuję! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj tak, te sytuacje z pewnością są nam wszystkim znane, niestety... Ale ludzie tacy są. Niektórzy chodzą na koncerty, żeby po prostu być, bo to takie ,,cool'' być na koncertach. I w sumie zajmują tylko miejsce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko że oni mogą stanąć gdzieś z boku, żeby nie przeszkadzać tej reszcie, która przyszła się pobawić, a nie tylko stać, ale... zero pomyślunku, jak widzę ;|

      Usuń
    2. A co najgorsze to chyba fakt, że przychodzą na koncert ,,w ciemno'' nie znając wykonawcy :D

      Usuń
    3. Akurat nie mam nic przeciwko przychodzeniu na koncert, jak się nie zna zespołu, bo kilka razy i ja tak robiłam, ale... do czasu póki ta nieznająca osoba w niczym mi nie przeszkadza ;D

      Usuń
  5. Właśnie dlatego przez to liczę na większe zainteresowanie projektem. Bo ostatni był dla wielu osób za trudny. Więc nie zastanawiaj się, tylko się zapisuj. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Również bardzo polubiłam koncerty, ale dla mnie najważniejszy w nich jest kontakt z muzyką. Muzyka grana na żywo brzmi totalnie! Uwielbiam. Co najlepsze mogę pójść na koncert kogoś kogo nie słucham a i tak jestem zadowolona. Byłam na akustycznym koncercie Szymona Wydry, wydawało mi się, że będzie lipa - nie było. A chociaż nie słucham piosenek Ani Wyszkoni - to jej koncert jest do tej pory najlepszym, na jakim byłam.
    Na szczęście nie spotkałam się jeszcze z takimi sytuacjami jak Ty, albo po prostu nie zwracałam na nie uwagi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre piosenki lepiej brzmią na żywo, ale... według mnie nie wszystkie. Nie wiem, od czego to zależy :P Ja mogę się pochwalić, że byłam na koncercie zespołu Video i bawiłam się REWELACYJNIE, mimo że nie słuchałam do wtedy takiej muzyki, a mimo to znałam połowę piosenek! :D
      Może to i lepiej, że nie zwracałaś uwagi na takie sytuacje, bo trochę potrafią uprzykrzyć zabawę. Albo spotykasz na koncertach "lepszych" ludzi :)

      Usuń
    2. Chyba od zespołu, wykonania i nagłośnienia :)
      Uwielbiam Video i bardzo chętnie poszłabym na ich koncert :) Kolega był i ma takie zdanie jak Ty :)
      W sumie to ja się nie pakuję pod samą scenę i może dlatego :P

      Usuń
    3. Tak sobie teraz myślę, że to może też zależeć od konkretnej piosenki - niektóre są tak dynamiczne i żywiołowe, że tak średnio brzmią w wersji studyjnej, a na koncercie jest prawdziwy ogień, że tak powiem ;P
      Jak byłam wtedy na Video, to wokalista po wyjściu, żeby zagrać na bis, powiedział coś takiego, że jasne, mogą zagrać piosenki, których jeszcze nie grali, ale wiedzą, że lepiej ludzie bawią się przy bardziej znanych kawałkach i zagrali jeszcze 2, które już były grane tego wieczora. Pierwszy raz się z czymś takim spotkałam, ale to był bardzo trafiony pomysł :D
      Ja się pod samą scenę też nie pakuję ( no dobra, może czasem, ale bardzo rzadko), ale nie stoję tez tak na samym końcu za wszystkimi.

      Usuń
    4. W sumie masz rację - może to też zależeć od piosenki lub jej aranżacji..
      No właśnie ostatnio dopiero wpadłam na pomysł, dlaczego w ogóle na koncertach grają piosenki nie znane :P Wcześniej się dziwiłam, że po co grać coś, czego ludzie i tak nie znają :P Widocznie Wojtek z Video myślał tak jak ja xD
      Ja właśnie stoję zazwyczaj gdzieś bliżej końca niż początku ;) W sumie to zależy z kim jestem i jak dużo wypiliśmy :P

      Usuń
    5. Nie nieznane, może po prostu mniej znane, ale to dlatego, żeby grać długo. Co to za radość, jak zespół przyjedzie na koncert i zagra tylko 5 piosenek, bo tylko tyle było singlami i były puszczane w radiu, więc tylko tyle ludzie znają? Dla mnie żadna :D

      Usuń
  7. Ja chodzę na koncerty jak jest jakiś festyn u mnie w mieście, ostatnio byl Lemon ;)

    Właśnie kiedy zapytali mnie jak ich przekonam dlaczego ja mam sie dostac, to miedzy innymi wymienilam, że chciałabym nabyć cenne doświadczenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeszcze nie miałam okazji być na żadnym z koncertów moich ukochanych zespołów, za to uczęszczam na różne eventy, gdzie wstęp jest za darmo. Co prawda nie słucham na co dzień takich zespołów bądź wykonawców jak Enej, Kamil Bednarek, Sidney Polak, Raggafaya i z chęcią zamieniłabym to na możliwość posłuchania na żywo np. Happysadu, Arctic Monkeys itd., ale właśnie uwielbiam tą szaloną atmosferę pełną śmiechu, pogo, wspólnie odśpiewywanych piosenek (co z tego, że praktycznie nie kojarzy się ich tekstów? ;)). Niestety, miałam okazję zderzyć się z takimi przykładami, które opisałaś w notce... Cóż, są ludzie i parapety ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem coś o tym, że nawet koncert kogoś, kogo się nie zna, może być fajny, o ile masz fajne towarzystwo :D

      Usuń
  9. Mam identyczne odczucie odnośnie ludzi na koncertach. Ja tam zawsze skaczę, śpiewam na cały głos i latam jak szalona. Wystarczy tylko, że wezmę ze sobą przyjaciół.
    Zawsze kiedy słyszę hasło 'muzyka na żywo' to przypomina mi się sytuacja ja kiedyś wracałam z koncertu i spotkałam koleżankę po drodze. Zapytałam jak jej się podobało, na co ona odpowiedziała, że woli słuchać muzyki z laptopa, bo jakoś lepiej do niej przemawia. Nie wierzyłam, że są tacy ludzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam takich ludzi, ale w sumie każdy lubi to, co chce. Nie przemawia do nich akurat muzyka na żywo, to trudno, niech nie chodzą na koncerty, ja już ich nie zapraszam, nie proszę o dotrzymanie towarzystwa. Tylko żeby nie próbowali namówić mnie na coś, co oni uwielbiają, a ja za tym nie przepadam ;)

      Usuń
  10. mnie tam najbardziej rozwalają jednak na koncertach laski w szpilkach. to jest coś, czego ja swoim ciasnym umysłem nigdy nie ogarnę chyba.
    a Strachy koncertowo - me gusta! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też jest niezłe ;D A wiesz, że jak byłam 3 lata temu na Ursynaliach to za mną stała dziewczyna w sandałkach-japonkach? Na koncercie Simple Plan. Najpierw uważałam na nią, ale później przestałam i zaczęłam sobie normalnie skakać i się nią nie przejmowałam. Nie moja wina, ze założyła takie odpowiednie buty i wlazła w środek publiczności :(

      Usuń
    2. noo, japonek to jeszcze nie widziałam, ale widzę, że wszystko przede mną w takim razie :d pamiętam za to laseczkę po jakimś plenerowym Kulcie lata temu - po koncercie szła boso, a połamane szpilki niosła w rękach :D

      Usuń
    3. Życzę ci, żeby się to ominęło w takim razie xD Plus dla tej dziewczyny! Pomyślałabym, że przynajmniej się dobrze bawiła, pomimo nieodpowiedniego obuwia :D

      Usuń
  11. Uwielbiam Strachy na Lachy. Co do koncertów ja sobie staję w bezpiecznym miejscu, żeby się pobujać, a nie zostać stratowanym przez podskakujących pod sceną ludzi.
    Jak ktoś chce sobie stać, to moim zdaniem niech sobie stoi, tylko w odpowiednim miejscu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja czasem mam ochotę sobie poskakać ale jednak w bezpiecznym otoczeniu :) I to nie jest tak, że mam coś przeciwko staniu na koncertach, bo nie mam, ale O ILE stoi się właśnie w odpowiednim miejscu.

      Usuń
  12. Ja nie bywam na koncertach z prostej przyczyny - w okolicy nie ma ich, ale gdy już chcę jechać na jakiś to okazuje się, że nie mam dojazdu...

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam Cię za ten post! Oddaje chyba w stu procentach moje odczucia na temat koncertów. Najbardziej irytuje mnie sytuacja trzecia. Jestem w stanie ją zrozumieć na koncertach darmowych, ale jeśli ktoś wydał 30/40/50 złotych na bilet i przez bite dwie godziny stoi nieruchomo... Nie rozumiem tego. Dodałabym jeszcze takie osoby, które krytykują danego artystę. To niestety też się zdarza. I dziewczyny w szpilkach na koncertach plenerowych...
    Za to lubię stać pod barierkami, ale nie martw się, nie ślinię się do wokalistów. :)
    W moim przypadku koncert Strachów był moim pierwszym w życiu i muszę przyznać, że od razu ich pokochałam, choć do niektórych piosenek musiałam się długo przekonywać, a do niektórych wciąż przekonana nie jestem. A "Dygoty"... Świetne. Też miałam na to fazę po ostatnim koncercie. Wykonanie na żywo milion razy lepsze od wersji płytowej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eee, 30/40/50zł to jeszcze nic; gorzej, jak wydał 150/200/250zł na koncert i tylko stoi, słucha i przeszkadza innym. Chociaż z drugiej strony, to sprawa tej osoby - swoje pieniądze może bez obaw wydawać na co tylko zechce :|
      Jak byłam na Strachach po raz pierwszy to w ogóle mi się nie podobało, ale nie ze względu na piosenki, tylko na aranżację koncertu - nie dość, że z playbacku, to Grabaż był tak pijany, ze ledwo się trzymał na nogach... Ale grali wtedy przed Irą ♥

      Usuń
    2. Na tak drogie koncerty nie chodzę, więc nie wiem. :)
      W takim razie nie dziwię się, że Ci się to nie spodobało. W moim przypadku na szczęście tak nie było. Za Irą akurat nie przepadam. :)

      Usuń
    3. Właśnie ja czasem bywam i naprawdę nie widzę wielkich różnic pomiędzy niektórymi jednostkami na darmowych, tanich czy bardzo drogich koncertach :D
      Kocham Irę w każdej odsłonie, także... już się nie wypowiem :D

      Usuń
  14. W życiu nie byłam na koncercie z prawdziwego zdarzenia, a jak teraz czytam o sytuacjach na nich, to w sumie zastanawiam się, czy jest jakiś sens tam pójść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałaś kiedyś moje posty, w których opisuję, jak koncerty są wspaniałe? Poczytaj, bo zalet koncertów jest według mnie więcej, ale ile można o nich pisać? Dlatego w tym przypadku postawiłam na coś całkiem innego ;)

      Usuń
  15. No ja ich nie kosztowałam, bo mnie wtedy ledwo co zadrutowali. XD Ale jeszcze raz je zrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja chodzę na koncerty po to, by posłuchać dobrej muzyki i spędzić miło czas. To chyba jedyny powód. Niestety nie jestem jeszcze studentką i juwenalia w Lublinie mnie ominęły oraz podobne tego typu sprawy, ale w przyszłym roku nie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Juwenalia w Lublinie to świetna sprawa, dlatego polecam serdecznie :-)

      Usuń