poniedziałek, 21 lipca 2014

A. i Pan Menel

A. opowiadała mi kiedyś pewną historię. Pracowała wtedy jako kasjerka w markecie, a że mieszkała niedaleko, to chodziła tam na piechotę i zajmowało jej to około 20 minut. Pewnego razu w drodze do pracy około 6 rano, zaczepił ją Pan Menel z prośbą o złotówkę. Gdy zapytała: "na co?", odparł: "no, na piwo!", a że A. lubi pomagać innym, przynajmniej tym nieowijającym w bawełnę, postanowiła wspomóc nowego znajomego, uśmiechnęła się i dała mu monetę. W następnych tygodniach spotykała go jeszcze kilkakrotnie, trochę ją podprowadzał do pracy, informowała go, kiedy następnym razem będzie miała pierwszą zmianę, dotowała jego kupno piwa.

Ale pewnego dnia... budzik A. nie zadzwonił. Obudziła się później niż powinna, szybko się zebrała i prawie biegła do pracy, żeby zdążyć. O 6:15 mijała stałe miejsce spotkań z Panem Menelem, gdy nagle on się pojawił i powiedział z pretensją w głosie: "tak to się pani spóźnia! A ja tu już 15 minut czekam!".



Spytałam się A., czy później jeszcze widywała znajomego Pana Menela. Odparła, że nie. Widocznie zmienił swój rewir i tam znalazł bardziej odpowiedzialną koleżankę ;-)

44 komentarze:

  1. Hahahahahhahaa. Leżę i nie wstaję. Ta mu do browara dokładała, a on zmienia rewir bo się raz spóźniła! :D Ludzie ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwestia przyzwyczajania.

      Usuń
    2. też się roześmiałam :D Ale faktycznie, w sumie dziwne, że powiedział, że na piwo a nie na chleb jak to zawsze bywa ;p

      Usuń
    3. Obstawiam, że A. nie była pierwszą zaczepioną przez niego osobą i pomyślał, że kto jak kto, ale dwudziestokilkuletnia dziewczyna na pewno dorzuci mu się do piwa, a do chleba może niekoniecznie ;P

      Usuń
  2. A mnie to nie bawi, wiesz? Bo sam mam znajomych "meneli", zresztą, pisałem o Profesorze i o Panu i Agnes. O swoich znajomych bezdomnych i wiesz co...często to są po prostu ludzie bardzo samotni. I każdy kontakt, każdy, kto traktuje ich jak człowieka jest dla nich...jak święty nieraz. Jest wartościową częścią jego życia. Ten, kto odezwie się jak do normalnego człowieka, nadal człowieka w szmatach i zapijaczonym ryju widzi. Bo każdy nadal jest człowiekiem.
    Dlatego nie, mnie to nie bawi. Bo ja tu widzę samotnego człowieka który i być może sam zniszczył sobie życie..ale nadal chce być dla kogoś człowiekiem i ten stały element w życiu jest dla niego cholernie ważny przez jakiś czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też to nie rozbawia do nie wiadomo jakiego poziomu - po prostu potraktowałam to z przymrużeniem oka ;) I nie miałam najmniejszego zamiaru wyśmiewać Pana Menela, dlatego też nazwalam go tak raczej pieszczotliwie niż w pejoratywnym ujęciu, ale zdaję sobie sprawę, że przez samo pisanie nie da się odpowiednio odebrać niektórych rzeczy. Bardziej chodziło mi o interpretację, że dopóki się coś ma, to jest w porządku (ze strony PM), a jak A. się spóźniła na spotkanie, nie całkiem z jej winy, to nagle została "zostawiona". I tak, wiem, że widocznie on się przyzwyczaił, że miał z kim pogadać, że ktoś go traktował w końcu dobrze, jak człowieka, ale... takie nagłe opuszczenie, bez większego powodu, obojętnie przez kogo, nie jest przez mnie odbierane najlepiej :(

      Usuń
    2. Znaczy, nie, ja wiem że nie miałaś zamiaru go wyśmiewać, ale mi chodzi o samo zjawisko w pewien sposób...pojmowania ludzi? Nie wiem czy można to tak określić.
      A ja się nieraz nie dziwię. W sensie ludzie samotni są bardziej przewrażliwieni, tak mi się zawsze wydawało. Że jak raz coś pójdzie nie tak, uciekają bo boją się, że potem bedzie jeszcze gorzej. Ale to już tak ogólnie bardziej.

      Usuń
    3. Okej, wiem, ale nie potrafię tego ubrać w słowa... Chodzi mniej więcej o to, że A. potrafiła zobaczyć w nim normalnego, szczerego człowieka, a nie "biednego bezdomnego pijaka", jak by to określiła większość ludzi?
      W porządku. Nie znam osobiście osób w typie owego Pana, więc niestety nie wiem, jacy oni naprawdę są. To znaczy, widzę, że są samotni, ale nic więcej nie jestem w stanie o nich powiedzieć. Pewnie masz rację, że są przewrażliwieni, bo coś w tym musi być...

      Usuń
  3. Cóż, ja chyba też bym mu dała kasę na piwo, w końcu był szczery. ;'D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem lepiej wychodzi mówienie prawdy niż ściemnianie ;)

      Usuń
  4. Przynajmniej nie kłamał, że na bułkę, tylko szczerze powiedział! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na bułkę pieniędzy by pewnie nie dostał, ewentualnie samą gotową bułkę.

      Usuń
  5. Hahahha ja bym tam dala kase. Zapraszam do siebie. Bylabym bardzo wdzieczna gdybys poklikala w linki pod zdjeciami. Bardzo mi na tym zalezy!
    patyskaa.blogspot.be

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dałabyś kasę, bo powiedział, że na piwo, czy tak w ogóle byś go wsparła?

      Usuń
  6. A to Ci dopiero agent :) Ale tak to właśnie z nimi bywa :)
    Wyobraź sobie jego reakcję gdyby A. zamiast złotówki dała mu 50 groszy xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie to nie wiem, ile od niej dostał, ale nie skarżył się :D Chyba po prostu ucieszył się, że w ogóle ktoś go wsparł.

      Usuń
    2. Ale to ona mu dała raz kasę, czy za każdym razem jak ją widział? :P Bo zrozumiałam, że on na nią czekał bo mu kasę dawała xD

      Usuń
    3. Dobrze zrozumiałaś ;) Owy Pan czekał na A., bo liczył, że dostanie od niej pieniądze. I dostawał. Wiadomo, że nie majątek, bo w granicach 1-2 zł, ale dla niego i tak było w porządku.

      Usuń
  7. Heh ;) Dobrze, że był szczery.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerość to podstawa zaufania (;

      Usuń
  8. Haha, przynajmniej był szczery :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Co za uroczy człowiek! No faktycznie, jak tak go potraktowała... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie było to zależne od niej, no ale - mówi się trudno.

      Usuń
  10. Szczerość do podstawa!

    http://asiapruchnik.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale, że za każdym razem tak na nią czekał, no proszę! Fajna historia, dobrze, że Twoja koleżanka spojrzała na niego z wyrozumiałością:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to też zasługa Pana Menela, że A. zwróciła na niego uwagę. Gdyby był bardziej nachalny, to na pewno by mu nie pomogła i znajomość by się nawet w ogóle nie zaczęła ;)

      Usuń
  12. Haha :D Widać pan menel nie lubi spóźnialskich :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Kto wie, co się z nim dalej stało...

    OdpowiedzUsuń
  14. hhahahah :D typowy Pan Menel, dasz palec to będzie chciał całą łapę urżnąć :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Co za historia. :) Na pewno znalazł kogoś bardziej punktualnego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mówię, że nie, bo być może znalazł.

      Usuń
  16. Dobry sposób na pozbycie się Pana Menela :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale przecież to wcale nie było specjalnie ;D

      Usuń
  17. Mnie tacy Panowie Menele wkurzają. We wtorek opijałam ze znajomymi urodziny w pubie na Mariackiej w Katowicach i kurczę co chwilę ktoś podchmielony podchodził i pytał czy nie mamy drobnych na piwo. Denerwujące. Czasem daję pieniądze ale tylko jeśli prosi o nie ktoś trzeźwy. Pijani źle na mnie działają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy w jakiej sytuacji. W twoim przypadku, też nie odebrałabym dobrze takiej prośby. A jeśli jeszcze prosi osoba pijana, to już w ogóle :|

      Usuń
  18. Historia nieco śmieszna i gorzka zarazem ;) Ja osobiście nigdy nie wspieram meneli, pieniądze które mam były albo ciężko zarobione przeze mnie albo moich rodziców, więc nie widzę sensu wspierania osoby, której życie ogranicza się do picia alkoholu i która nic z tym zrobić nie zamierza....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że muszę coś sprostować. A. zarabiała, mieszkała z rodzicami, więc nie musiała się sama w całości utrzymać. Pieniądze, która zarabiała mogła wydać na co chciała, a że postanowiła wesprzeć PM, to zrobiła to z dobrego serca. Poza tym, skąd wiadomo, który Pan Menel jest prawdziwym menelem, który tylko pije i żeruje na innych, a nie przeżywa tylko chwilowy kryzys i pomału się z niego wydostaje? A przecież sam, bez pomocy rodziny lub po prostu zwykłych ludzi, nie wyrwie się ze szponów nędzy i pijaństwa.

      Usuń
  19. haha chyba by mi ręce opadły...:D

    OdpowiedzUsuń