piątek, 24 października 2014

Zdobyć świata szczyt

Tyle słyszało się w ostatnich latach o słynnych himalaistach czy alpinistach, taternikach itp. (polskich, ale nie tylko). Niestety były to raczej smutne wieści (m.in. Grossglockner/Kleinglockner; Broad Peak; Gaszerbrum I; Kazbek; Mont Blanc). Miało miejsce mnóstwo dyskusji na ten temat, które można podsumować jednym, krótkim zdaniem: po co oni się tam w ogóle pchają? Przecież słyszeli o poprzednich zaginionych, że występują złe warunki pogodowe. Przecież wiedzą, że dana wyprawa będzie niebezpieczna. Owszem, wiedzą, ale coś ich po prostu tam przyciąga.
Jesienią góry są najszczersze,
żurawi kluczem otwierają drzwi.
Jesienią smutne piszę wiersze,
smutne piosenki śpiewam ci.
W początkowych klasach szkoły podstawowej  uczęszczałam na zajęcia chóru. Powyższe słowa to tekst jednej z nielicznych (być może jedynej?) piosenek, które pamiętam do tej pory. Co prawda, nie byłam nigdy jesienią w górach, jedynie późną wiosną i latem, ale góry, tak czy siak, zapierają dech w piersiach. Dosłownie.

Lubię (lubiłam, bo właściwie to nie byłam tam od jakichś pięciu lat, ale jednak nie zmienia to faktu, że wciąż lubię) jeździć na południe naszego kraju. Czy to z rodzicami, ze znajomymi, na obóz czy osobiście zorganizowaną wyprawę. Podoba mi się wizja chodzenia i wspinaczki, które niosą ze sobą jakiś większy cel. Po kilku godzinach maszerowania, wspinania się, zmęczenia, bólu wszystkiego, co tylko możliwe, dociera się na ten upatrzony najwyższy punkt, ogląda się za siebie i... głos więźnie w gardle. Nachodzą nas myśli: jak to możliwe, że udało nam się tu dotrzeć; z dołu ta góra nie wydawała się tak wysoka. Albo wręcz przeciwnie. Można odpocząć, pooddychać pełną piersią, nacieszyć oczy tym pięknem w najczystszej postaci. Można być z siebie dumnym, że dało się radę, że udało nam się tego dokonać. Że zdobyliśmy świata szczyt. Przynajmniej naszego własnego małego świata.

Himalaiści, alpiniści, taternicy mówią o potrzebie adrenaliny, której dostarcza im wspinaczka po niebezpiecznych szlakach, a później także świadomość, że są gdzieś, gdzie może dotrzeć niewielu. Doświadczają niepowtarzalnych emocji, niecodziennych wrażeń, które nie są dostępne dla zwykłego śmiertelnika. Są tytanami o prawdziwym harcie ducha i ciała. Są całkowicie świadomi niebezpieczeństw, jakie im grożą zarówno w drodze na szczyt, jak i w drodze powrotnej. Jednak, jak można zauważyć, coś ma przewagę nad tymi zagrożeniami. Najprawdopodobniej jest to wspomniana już potrzeba adrenaliny, chęć zobaczenia czegoś, czego doświadczyli nieliczni. Może też być tu mowa o próbie pokonania śmierci – im większe wyzwanie, tym można śmielej spojrzeć śmierci w oczy z wyrazem twarzy mówiącym "jeszcze tym razem mnie nie dostaniesz, mimo że to, co robię niebezpiecznie zbliża się do kresu ludzkiej wytrzymałości". Może też i chęć zaistnienia oraz bycia zapamiętanym jako ten, który zdobył taki a taki niebezpieczny szczyt? Niektórym trudno zrozumieć tę pasję, miłość do gór ze względu na niebezpieczeństwo, jakie ze sobą niesie. Jednak, jakby nie patrzeć, nie każda miłość jest bezpieczna czy odwzajemniona. Dlatego niekiedy za miłość do gór trzeba słono zapłacić.


Dwa powyższe – Beskid Wyspowy 2007. Zdjęcia z aparatu A. lub W.
Autor w tym momencie – nie do określenia :-)




Cztery ostatnie – Tatry Zachodnie/Wysokie 2009. Zdjęcia z aparatu M.
Autor – ona sama lub jej chłopak :-)

45 komentarzy:

  1. Góry są piękne, przyciągają. Kto raz wyjdzie choćby na jakiś spacer po górskim miasteczku na pewno będzie chciał tam wrócić, pójść krok dalej, na szlak. A ci, którzy idą na najwyższe szczyty? Pewnie miłość. Adrenalina. W każdym razie ja bym się nie wybrała, spacer po górach z plecakiem dla mnie wystarczy w zupełności. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na najwyższe szczyty to i ja się w najbliższym czasie nie porwę (pewnie w dalszym też nie), ale takie niższe, polskie z chęcią :)

      Usuń
  2. Góry wysokie, co im z Wami walczyć każe?
    Ryzyko, śmierć, te są zawsze tutaj w parze.
    Największa rzecz, swego strachu mur obalić,
    Odpadnie stu, lecz następni pójdą dalej!


    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To musi być niesamowite, sam widok gór zapiera dech, a co dopiero obcowanie z nimi :) Chociaż przyznam szczerze, że bliżej mi sercem do morza, Chyba dlatego, że mogę mieć z nim kontakt mimo ograniczeń.

      Usuń
    2. No tak, do gór trzeba być jednak trochę bardziej przygotowanym, a nie wszyscy mogą sobie na to pozwolić. Ale ja morze również bardzo lubię:)

      Usuń
  3. po co się tam pchać? bo kiedy już wejdziesz na ten szczyt, to czujesz, ze możesz wszystko... i to jest piękne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie te pytania zadają ludzi, którzy nie lubią gór, tylko dlatego że nigdy tam nie byli i nie doświadczyli tego uczucia na szczycie ;P

      Usuń
    2. widocznie :D ale to dziwni jacyś muszą być :P

      Usuń
    3. Tam "ludzie" powinno być, ale to się chyba domyśliłaś, geez ;d E tam, dziwni, myślę, że po prostu mają nie po drodze na południe naszego kraju albo zwyczajnie wolą leniuchować nad wodą, nic nie robiąc.

      Usuń
  4. Moim zdaniem najważniejsze to robić to, co podpowiada i dyktuje serce. Reszta jakoś się do tego dopasuje, ułoży. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co ma być, to będzie. Czasem nie ma sensu rezygnować z czegoś, co się lubi, jak jest jakiś niewielki procent szans, że stanie się coś złego, nie?

      Usuń
    2. "Coś złego" może mi się stać w drodze na uczelnię, "coś złego" może się przytrafić jak schodzę schodami i się potknę o własne nogi, więc nie patrzyłabym na to tą kategorią - okej, w górach ryzyko może być odrobinę większe, ale o takich rzeczach się nie mówi, kiedy robi się to, co się kocha.

      Dziwną czcionkę masz tu XD

      Usuń
    3. To zależy od człowieka - jeden nie będzie myślał o niczym i wybierze się w góry, bo to kocha, a inny spróbuje przewidzieć wszystkie "za i przeciw", ale i tak się wybierze, bo to kocha :>

      Nie wiem, co z tą czcionką, bo za każdym razem jak wchodzę na bloga, to mam inną i inny rozmiar .___.

      Usuń
    4. No więc właśnie :D

      Jak to? A w edytorze próbowałaś pogmerać? XD bo tak dziwnie się ją czyta ._______.

      Usuń
    5. Próbowałam, ale nic to nie dawało. Zobaczymy, jak to będzie w tym nowym szablonie. Na razie nie mam z nim problemów!

      Usuń
  5. po co się pchać? A po co się robi mnóstwo różnych innych rzeczy, czyż nie?
    Jak pokazały ostatnie wydarzenia zginąć można nawet o 5 rano we własnym łóżku..
    Kto mówi takie rzeczy, pewnie nie wie nawet czym jest pasja :)
    Ach narobiłaś mi ochoty na wyprawę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już to komuś wyżej pisałam, że najprawdopodobniej zawsze wypowiadają się osoby, które nie mają na dany temat zielonego pojęcia, więc pewnie masz rację co do tej pasji. Tylko jeden pasjonat potrafi zrozumieć drugiego, nieważne, czy ich pasje są podobne, czy całkiem różne :D

      Usuń
  6. Podziwiam tych co tam wchodzą w trudnych warunkach, ale warunek, że są bardzo dobrze przygotowaniu i nie są szpanerami. Kibicuje im, ale nie jeżeli chcą ode mnie pieniądze bo coś się stało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A propos tego przygotowania i szpanerstwa to czy słyszałaś o grupie studentów chyba, którzy jakoś latem weszli w japonkach na Giewont i wzywali TOPR, żeby ich stamtąd zabrali? :')

      Usuń
  7. Jasne, że można postawić sobie pytanie, po jaki gwint oni tam lezą, ale to tak jakby zapytać  miłośnika słodyczy, po co on je cukierki i ciastka. Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia i ja zdobywców szczytów dobrze rozumiem, mają świetną pasję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubienie ciastek i cukierków a gór to jak dla mnie trochę inna kategoria, ale częściowo masz rację :D Lubią to, bo lubią i sprawia im to przyjemność, i tyle.

      Usuń
  8. Po co się tam pchają? Cóż, moim zdaniem, to często w ogóle źle skonstruowane pytanie. Nie wszystko bowiem musi być po coś. Nasz świat jest tak skonstruowany, że oczekuje. A nie można po prostu?
    Ja jak najbardziej rozumiem. Bo pcham się i pod wodę, nurkując, nieraz nierozważnie. Marzy mi się podlodowe nurkowanie, które wielu przeraża. Pcham się w góry właśnie, nieraz sam, ponoć ryzykując. Wspinam się na najwyższe drzewa. Po co? Jeśli po coś, to po to, żeby coś poczuć. Odczuć tak bardzo że się żyje i znów...po mojemu poczuć, jak bardzo niemożliwe nie istnieje i należy wykreślić je ze słownika. Po co? Po wolność. Żeby móc być tak szalonym, jak się nieraz chce.
    Śmierć? Och. Ona chyba nawet w tym momencie nie istnieje:)

    I powiedz mi...za jaką miłość nieraz nie trzeba zapłacić? Ale to nie szkodzi. Bo kto nie ryzykuje ten nie żyje, tak naprawdę. Lepiej czuć i się sparzyć, niż nie czuć nic, jakby nie patrzeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaję sobie z tego sprawę, że nie wszystko musi być "po coś", ale bardzo często odpowiedź "bo chcę/nie chcę/lubię/nie lubię" nie wystarcza. Przynajmniej u mnie, gdy znajomi starają się mnie na coś namówić, a ja po prostu nie chcę, bo nie chcę.
      "Przesuwaj swoje granice. Od tego są". Podobno?

      To jest temat na kolejny post, składający się z kilku tysięcy słów! I zepsułeś mi podsumowanie... Dobra, żartowałam tak tylko :) Ale tak na poważnie, wiem, o co Ci chodzi. Pewnie za każdą miłość trzeba zapłacić w ten czy inny sposób. "Lepiej żałować, że się coś zrobiło niż żałować, że się czegoś nie zrobiło".

      Usuń
  9. o matko! Góry dla mnie większość z nich jest nie do zdobycia. Pod koniec wakacji wspinałam się na małą góreczkę i zasnęłam w połowie szlaku....

    weronikarudnicka.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to zasnęłaś w połowie szlaku?! :D

      Usuń
  10. Szczerze mówiąc nie do końca rozumiem pasję alpinistów. Co innego chodzenie po szlakach - to zmęczenie, duma i piękny krajobraz. Ale co innego ryzykowanie życia z całą tego świadomością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie należę do tego grona, więc nie wiem, o co może im tak dokładnie chodzić, ale widocznie jednak COŚ ich tam ciągnie i nie potrafią się temu oprzeć?

      Usuń
  11. Po co się tam pchają? Ludzie zadają nieraz głupie pytania i równie głupia może być na nie odpowiedź.
    Bo tak. Bo po prostu. Bo się to lubi.
    Osobiście cholernie dawno nie byłam w górach, od jakiegoś czasu wolałam morze, bo po prostu bardziej mnie wycisza. Ale od paru dni kuszą mnie góry. Może by nawet wybrać się na nie zimą... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie zadają głupie pytania, bo się na czymś nie znają i można odnieść to do każdej dziedziny życia #potwierdzone_info Ale chyba wolę, żeby zadawali te głupie pytania niż żeby sami o czymś opowiadali, nie mając o tym zielonego pojęcia :D Chociaż... już sama nie wiem.
      Oprócz tego, że morze wycisza, to też po prostu łatwiej jest się tam wybrać i tam się jakby bardziej odpoczywa, bo praktycznie nic nie robisz (chyba że ktoś odpoczywa właśnie coś robiąc, ale to raczej mniejszość ;P), a jak planujesz góry, to zaczynają się schody, bo kondycja po pierwsze, później odpowiednie buty i ubiór, planowanie trasy i jeszcze kilka innych czynników losowych :D Tak, wiem z doświadczenia! :D

      Usuń
  12. a ja nigdy nie byłam fanką gór, chociaż.. przyznam, połaziłabym sobie trochę po skałkach i gołoborzach. warto dla widoków, które na żadnym zdjęciu nie będą tak wspaniałe, jak na żywo :)
    a z tą adrenaliną.. coś jest na rzeczy. niektórzy jednak przesadzają.

    OdpowiedzUsuń
  13. Góry są piękne, ale jednocześnie takie przerażające...

    OdpowiedzUsuń
  14. Mnie jakoś góry tak nie przyciągają... bardziej morze, jeziora czy coś podobnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam lubię i góry, i morze, ale za to nie przepadam za jeziorami i innymi zbiornikami wodnymi tego typu ;)

      Usuń
  15. Uwielbiam góry!niestety większość z nich jest dla mnie nie do zdobycia.Leń nad leniami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to trzeba jakoś przezwyciężyć tego lenia (;

      Usuń
  16. Piękne zdjęcia... Aż chciałoby się pojechać w góry. Stop, ja przecież nie lubię gór. Ale z przyjaciółmi mogłabym spróbować wejść na Mount Everest. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Pytanie tylko czy ta miłość do gór jest zwykła czy fanatyczna. Bo czasami ludzie pchają się tam, gdzie ich być nie powinno. Przynajmniej takie jest moje zdanie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wbrew pozorom, to jednak dobry punkt widzenia! :)

      Usuń
  18. jak się na te zdjęcia patrzy... to nie tylko adrenalina tam ciągnie ;O łoł. to chyba jakiś mega wypasiony aparat!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, że nie! Zdjęcia robione przez najzwyklejsze w świecie cyfrówki (bo to zdjęcia z różnych aparatów i z różnych lat - 2007 i 2009).

      Usuń
  19. Takie widoki są mi obce, dwa razy w zyciu byłam w górach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro dwa razy byłaś w górach, to chyba jednak nie takie obce? (: Nie przepadasz za górami?

      Usuń