wtorek, 17 lutego 2015

Dzień Kota

U mnie raczej Koty, ale i tak na jedno wychodzi.

Kiedyś usłyszałam coś takiego, że dwie najpopularniejsze rzeczy w internecie to cycki i koty. Ekhem, czy zatem wiecie, że w Polsce Światowy (Międzynarodowy) Dzień Kota (ang. World Cat Day, National Cat-Day, International Cat Day) jest obchodzony właśnie dziś, czyli 17 lutego, od 2006 roku? Czyli w tym roku odbywa się to po raz dziewiąty. Ma na celu zaakcentowanie znaczenia kotów w życiu człowieka, niesienie pomocy bezdomnym i wolno żyjącym zwierzakom, które kiedyś miały dom, ale go straciły, jak również uwrażliwienie ludzi na trudny koci los. Oprócz naszego kraju, święto również dziś obchodzone jest we Włoszech. Ciekawostka – we Włoszech obchodzi się także Dzień Czarnego Kota, 17 listopada.

Uwielbiam koty. Chociaż dopiero od niedawna mieszka ze mną puszysta szara, pręgowana kulka. Z białymi skarpetkami i brzuchem. Niewiele ponad 3 lata na moje dotychczasowe dwudziestoczteroletnie życie, to wcale nie tak dużo, nie? Wcześniej musiałam się pocieszać jedynie zwierzątkami u babci na wsi, u innych członków rodziny czy u znajomych i owa kulka miała być właśnie kotem dla babci, która jednak stwierdziła, że to byłby dla niej kłopot, bo koteczka jest za malutka, że zbliża się zima (była połowa listopada), że trzeba ją będzie trzymać w domu, więc ona jej nie chce. A przecież głupio było wracać do cioci i oddać jej kociaka, bo jednak babcia go nie chce. Także zabraliśmy ją ze sobą do domu. I powiem wam, że to najbardziej niewdzięczny kot na świecie, jakiego miałam okazję poznać! Wygląda to mniej więcej tak:

źródła (prawie) wszystkich wykorzystanych obrazków: Tumblr

Standardowy dzień. Budzę się rano. Kota śpi na mnie lub obok mnie (zależy, jak leżę, ale to ja jestem jej ulubionym kompanem do spania, bo podobno nie kręcę się w nocy). Na szczęście nie budzi mnie aż tak drastycznie, jak na obrazku obok, choć jakiś tydzień temu udało jej się mnie skutecznie obudzić o 6 rano, gdy włożyła mi łapkę z wysuniętymi pazurami do nosa. Dalej nie wiem, co miała na celu. Ale prawie zawsze to ja daję sygnał, że pora wstawać i gdy Kota zauważy, że to było tak na serio, że ścielę łózko, przebieram się z piżamy i wychodzę z pokoju, to już wie, że trzeba się zacząć upominać o śniadanie, bo to musi być pierwsza rzecz, jaką uda mi się zrobić danego dnia.

Pomimo że dostanie swoją porcję śniadaniową, to i tak, gdy widzi człowieka z jego jedzeniem, to musi się upomnieć. Może akurat ktoś się zlituje nad zagłodzoną koteczką i da jej choć gryza szyneczki? I dlatego zjedzenie czegokolwiek u mnie w domu nie jest takie proste. A jeśli to przez przypadek są płatki z mlekiem, to nie ma przebacz. Kota nie odpuści, póki nie dostanie mleka do swojej miseczki. Zdaję sobie sprawę, że koty nie tolerują laktozy (chyba że Kota jest wyjątkiem), a co za tym idzie – nie powinny pić mleka, ale nie leję jej bezmyślnie od razu całego kartonu, tylko dosłownie kilka kropelek. Niech się nacieszy. Też jej się należy coś od życia.

Kota rzadko kiedy miauczy. Jedynie wtedy, gdy ktoś jest w kuchni, ona jest przygłodzona, a widzi, że człowiek nie chce jej nakarmić. Albo jak ktoś się o nią potknie czy nadepnie jej na ogon, ale wtedy to raczej pisk niż miauczenie. Albo gdy trafia na zamknięte drzwi, a koniecznie musi tam wejść. Nawet tylko po to, żeby wejść, rzucić okiem, co tam słychać i wyjść. I wrócić za 2 minuty, żeby zrobić dokładnie to samo. Ale ona opanowała trik, dzięki któremu, gdy słyszę, jak miauczy pod drzwiami, od razu zrywam się i idę jej otworzyć. Myślałam, że wszystkie koty tak mają, ale kto tylko do mnie nie przyjdzie i jest tego świadkiem, pęka ze śmiechu i mówi, że Kota jest bardzo sprytna i mądra. No bo wiecie... gdy kot chce wejść do danego pomieszczenia, które ma zamknięte drzwi, to miauczy albo w nie drapie. Kota początkowo też, ale chwilę później skacze na klamkę i wisi, trzymając ją przednimi łapkami, aż coś zaskoczy i drzwi się otworzą. Wiadomo, że nie działa to w 100%, ale i tak klamka nam się ledwo trzyma w drzwiach, więc staram się tego unikać. Ale nie zawsze zdążam XD (Jak ktoś nie potrafi sobie tego wyobrazić, to wygląda to mniej więcej >tak<, tylko że moja Kota jest o wiele szczuplejsza niż ten pluszak :D I dzięki internetowi właśnie zauważyłam, że jednak Kota wcale nie jest takim oryginalnym i niezwykle mądrym zwierzakiem, jak mówią moi znajomi/rodzina).


Mimo wszystko, kotom nie można jednak odmówić tego, że są milusińskie i przytulaśne. Kota strasznie lgnie do ludzi, przynajmniej do tych, których dobrze zna. Przestało już mnie to bawić, ale ona ma chyba jakiś radar, skoro gdy tylko usiądę i mam wolne kolana, to od razu przychodzi się połasić albo zwinąć w kuleczkę i pójść spać, bo to takie wiecznie niewyspane stworzonko. Tak samo lubi też spać na różowym kocu, którym często przykrywa się mama, gdy chce sobie poleżeć po południu. Kota automatycznie idzie spać na nią, bo kocyk. Ostatnio tata został nieświadomie przykryty owym kocem, gdy przysnął przed telewizorem i... miał na brzuchu lokatorkę, która na co dzień za nim nie przepada, chyba że da jej specjalne suche świąteczne jedzenie, bo tata od tego właśnie jest. ;) Ale jednak takie lgnięcie do ludzi jest czasem bardzo miło, rozczulające, o ile nie jest w tym zbyt natarczywa, co niestety zdarza jej się bardzo często, bo Kota musi dostawać to, co sobie zażyczy.


źródło: Zrujnowana
Pamiętam, gdy Kota była młodsza i potrafiła cały dzień biegać po domu i bawić się wszystkim, co tylko się do tego nadało. Przede wszystkim lubiła zabierać zakrętki od butelek, które często gdzieś tam luzem sobie leżały na stole czy na szafkach. Preferowała i dalej preferuje te czerwone. Ale teraz pobawi się nią kilka minut i gubi ją (kiedyś znalazłam całą kolekcję zakrętek, tak ze 30, pod zamrażarką, jak ją w końcu przypilnowałam, co z nimi robi...) albo zostawia na środku przedpokoju jako oznakę znudzenia. Teraz jako poważna kotka nie ma ochoty na takie harce – woli poleżeć na swoim pufie w przedpokoju, albo na owczej skórze na kanapie, albo w ogóle na kanapie, o ile gdzieś tam jest rozścielony albo złożony w kostkę jej ulubiony różowy koc. Jeśli musi, to da sobie jednak radę i bez niego.

Wiecie, co ten potwór robił jeszcze, jak był młodszy? Skakała z oparcia kanapy na regał, wysoki na 2 metry. Bo tam też są ciekawe rzeczy do eksplorowania – wazony, akwarium-kulka, świeczniki i jakieś inne dekoracje, na które nie ma miejsca nigdzie indziej. Zdjęcie jej stamtąd było niemożliwe, bo dzielnie lawirowała pomiędzy eksponatami. Na szczęście, w końcu jej się to znudziło, ale mimo to straciliśmy m.in. akwarium, wazon i kilka pomniejszych rzeczy.

Chyba jak każdy domowy kot, musi też wywąchać wszystkie nowe rzeczy, jakie pojawiają się w domu, zaczynając od siatek z zakupami, stawianymi początkowo na podłodze w przedpokoju, poprzez stopniowo wyjmowane z nich pojedyncze rzeczy, po samych ludzi, którzy wrócili do domu ze świeżego powietrza i jeszcze nim pachną. Chyba najbardziej uwielbianymi przez nią nowymi rzeczami są... kwiatki. Czy te cięte, czy w doniczkach. Nieraz zdarzyło się, że trzeba było kilka razy dziennie wycierać wylaną wodę, sprzątać szczątki wazonu, bo Kota musiała się na nim oprzeć, żeby móc powąchać kwiatki. Z bliska, bo tak przecież najlepiej.

Śmiać mi się chce, ale prawie każdego wieczora, Kota przesiaduje u nas w pokoju (u mnie i siostry) i gdy widzi, że ścielę łóżko, sięgam po piżamę i wychodzę z pokoju, to ona automatycznie idzie za mną. Bo pora najeść się, załatwić swoje potrzeby w kuwecie i iść spać. A że niestety kuweta i miska z suchym pokarmem znajdują się u nas w łazience, więc Kota idzie się kąpać ze mną. Jednak to już nie jest śmieszne, bo mam wtedy do wyboru – albo czekać, aż ona wyjdzie (ale skoro jestem gotowa do pójścia do łazienki, to zazwyczaj odrzucam tę możliwość), albo iść z nią i później wychodzić spod prysznica, gdy ona chce wyjść, bo... niestety, potrafi sobie otworzyć drzwi, ale zostawia je otwarte na oścież. A to nie jest miłe. A jak kładę się spać, to Kota albo już na mnie czeka na łóżku, albo skacze na drzwi, gdy tylko zdążę się wygodnie ułożyć. I oczywiście, muszę wstawać jej otworzyć, bo nie da sobie spokoju, póki nie dostanie się do środka...


Początkowo miałam zamiar uraczyć was najładniejszymi zdjęciami Koty, jakie udało mi się zrobić na przestrzeni tych 3 lat i 3 miesięcy, od kiedy mieszka z nami, ale kiedy pomyślałam sobie, że musiałabym przejrzeć tyyyyle folderów ze zdjęciami z tego czasu, to mi się natychmiast odechciało. Kolejnym problemem jest u mnie wybranie kilku najfajniejszych zdjęć, a nie chcę was (i siebie) zarzucać jakąś setką, którą spokojnie mogłabym wybrać, także zostawiam to na kolejny raz, kiedy (mam nadzieję) będę bardziej krytyczna w wyborze fotografii modelki XD

67 komentarzy:

  1. U mnie kociałki mieszkały na dworze, jeśli już mieliśmy kociałki :( ale najczęściej nawet te najsłodsze uciekały, zwiewały i nas porzucały :( a tak bym chciała mieć taką kuleczkę!! ale nie, wszyscy psy, sraty taty a kota nie wolno :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mojej babci właśnie też, dlatego nie chciała Koty. Ale jak widać w tym przypadku - nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło XD Psy też są fajne, ale jednak chyba wolę koty! Moja koleżanka ma kota i psa, oba mieszkają z nią w domu i można powiedzieć - przyjaźnią się, więc i tak się da :D

      Usuń
    2. A jak się kociałke nazywa? XD

      Usuń
    3. Omg, moja kocica to po prostu Kota... XD

      Usuń
    4. Serio? Liczyłam tu na jakiś twórczy wywód związany z wyborem imienia i wgl XD

      Usuń
    5. Moja kuzynka kiedyś miała kocicę, którą nazwała Kota i stwierdziłam, że to najprostsze, najłatwiejsze i najtrafniejsze imię dla mojej. Chociaż niedawno stwierdziłam, że Łosoś brzmiało by o wiele lepiej ♥♥ Ale nie będę jej ponownie chrzcić, jak się może przyzwyczaiło już do swojego...

      Usuń
    6. Ja mam labladora, Sonię. Na początku była Sunią ale ktoś stwierdził że sunia,.. no to suczka, więc przechrzciliśmy tak, zeby szybko się przyzwyczaiła :D inną sprawą jest to, że drugi pies nie reaguje na swoje imię tylko jak się woła ją, to i on leci...

      Usuń
    7. Hahaha, nie mam zielonego pojęcia, o co mu może chodzić... Może po prostu uważa, że "Sonia" to taki uniwersalny zwrot, przy pomocy którego woła się wszystkie psy? o_O

      Usuń
    8. Podejrzewam rozdwojenie jaźni XD

      Usuń
    9. Nie jest to niemożliwe ;D

      Usuń
  2. no ja tak właśnie internetowo obchodzę dzień kota, bo swojego futrzaka nie mam :D lubię te zwierzaki, ale niesttey jestem uczulona na sierść.. a właśnie niedawno zaprzyjaźniłam się z bezwłosym sfinksem :D
    uwielbiam historie o Twoim kociaku :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Też jestem uczulona na kota, podobnie jak na psa, kurz i kilka innych rzeczy których nazw już nie pamiętam - na szczęście uczulenie da się olewać, nie występuje aż tak tragicznie. Wychowałam się z psem i kotem, dosłownie, bo zwierzaki przywędrowały do domu wraz z moim urodzeniem. Potem kolejny kot, kolejny, ten przygarnął kolejnego i tak przez całe życie miałam chyba z 6 kotów. Żaden nie był z nami więcej niż 6 lat - jak to na wsi przy ruchliwej drodze. Obecna kotka bije rekordy, ma 6 lat i czuje się świetnie. Tylko jest strasznie wredną zołzą i męska część rodziny strasznie się jej boi, tylko dziewczyny jakoś się z nią dogadują :D No i ponieważ nie wie, że nie toleruje laktozy, pochłania całe litry mleka, kociej karmy i żarcia dla psa. Pies również się jej boi... Jak wyjadę z domu na pewno sprawię sobie i kota i psa, te zwierzaki świetnie się dopełniają i nie wyobrażam sobie, ze mogłabym tak po prostu żyć tylko z ludźmi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba na szczęście nie jestem na nic uczulona, a przynajmniej o niczym takim nie wiem ;D Ale z tego, co widzę, to i uczulenie na sierść kota może się inaczej objawiać - mniej lub bardziej.
      Wiem, jak to jest ze zwierzakami na wsi, szczególnie z kotami, bo one jednak bardziej chadzają własnymi ścieżkami niż psy. Moja Kota też jest strasznie wredna, jak ktoś jej nie podpasuje xD I coraz częściej przekonuję się, że powiedzenie "żyć jak pies z kotem" jest niezwykle błędne, bo kot z psem potrafi się czasem lepiej dogadywać niż z innym kotem (i vice versa) :)

      Usuń
  4. Koniecznie pokaż zdjęcia swojej modeleczki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie nie mam na to natchnienia, ale kiedyś na pewno trochę tu pokażę :D

      Usuń
  5. Ale masz fajnie!!!Ja muszę jeszcze poczekać aż się wyprowadzę.Wtedy sprowadzę sobie kota :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kotę mamy przez przypadek. Ale w epoce "przed nią" też zawsze słyszałam, że żadnego psa, kota ani innego bardziej wymagającego zwierzątka niż rybki czy papużki. ;D

      Usuń
  6. Wszystkiego najlepszego dla Koty :))) Mam papugę, więc doświadczenia zupełnie inne, ale uwielbiam słuchać o zwierzakach wszelkiej maści, bo bez nich życie byłoby cholernie nudne tudzież smutne. Są przekochane :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję w jej imieniu :) No bo zwierzaki są fajne i pocieszne! O ile są takie... bardziej samodzielne niż np. rybki. Wiesz... że coś robią, a nie tylko jedzą i pływają ;)

      Usuń
    2. Patyczki są gorsze od rybek - nudne i lekko obleśne :P

      Usuń
    3. No niby... Rybki to przynajmniej są kolorowe i da się je jakoś rozróżnić :D

      Usuń
    4. Mój kolega nawet nadał imiona swoim, a ponoć ma spore stadko :D

      Usuń
    5. Patyczakom czy rybkom, bo się zgubiłam? :D
      Chyba rybkom. Przynajmniej to bym zrozumiała, bo da się je odróżnić.

      Usuń
  7. Ooo, o kotach można gadać wieczność! Nigdy nie brakuje tematów. Moja kotka jest wredną zołzą która drapie i chce wszystkimi rządzić :D Ogólnie, koty mają wiele cech wspólnych i wiele swoich indywidualnych zachowań. Moja kotka kocha siedzieć na parapecie. Ostatnio siedziała na moim kapeluszu, gdy spałam... A potem poszła pomiziać mnie wąsami, żebym się obudziła i prawie zeszła na zawał :D
    Koty są wspaniałe. Wole psy, mam swojego ukochanego psa... Ale koty w pewnym sensie podziwiam, szczególnie moja dostojną, piękną kotkę. Jest bardzo... wykwintna.
    pozdrawiam Kotę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja też uwielbia siedzieć na parapecie i musiałam się pozbyć kilku kwiatków z mojego okna, żeby mogła sobie siedzieć i ma tam swoje miejsce :D Jejku, jak ja nie lubię, kiedy koty tak znienacka miziają wąsami. To jest takie nieprzyjemne o_O
      Psy też lubię, ale jestem trochę wybredna, bo jedne lubię bardziej, inne mniej ;P A koty to chyba bym brała bez wyjątku.

      Usuń
  8. haha nieźle się uśmiałam czytając ten post! Moja Kluska to też najwredniejszy kot na świecie! Jest cała czarna, ale to nie przeszkadza jej kłaść się w śmieciuszkach po drzewie pod kominkiem, wytarzać się w resztkach popiołu który spadł na ziemie podczas czyszczenia kominka, a potem wskoczyć dumnie na bielusieńką kanapę! Kota też tam swój ulubiony kocyk - cały puchato - włochaty i jak tylko go rozkładam bo mi zimno to jej się chyba jakiś radar włącza i zaraz do mnie biegnie, a i w nocy śpi na mnie tylko jak ją zrzucę bo się przekręcę to ona w akcie zemsty skacze na mnie i prycha. Na drzwi też skacze tylko u mnie to nie tak łatwo jak u ciebie bo ja mam drewniane drzwi i klamki nie chodzą tak łatwo - tu ma pecha. O! Albo jak pisze listy albo coś na komputerze albo jak czytam na łóżku, to ta mała krowa wskakuje mi na biurko/łóżko i ostentacyjnie się kładzie i zaraz zasypia. Jest też domowym łowcą robaczków, owadów i słomek do picia. Kradnie wszystkie piórka i zakrętki, które zawsze w niewyjaśnionych okolicznościach giną pod lodówką... Kluska wazonów nie rozbija, ona przeszła level wyżej i zasikała mi laptopa.... na święta kiedy ściągamy ze strychu choinkę to dostaje małpiego rozumu i zaraz po niej skacze - cholera jedna - nie wytłumaczysz, że bombki nie dla kotków. Ha! No i oczywiście kiedy się idzie pod prysznic to ona zaraz musi do kuwety, ale jak wlazła do łazienki, a drzwi zostały zamknięte to już łaskawie nie poczeka, aż ty skończysz tylko będzie siedzieć, miauczeć i drapać. Jednym słowem KOTY. Ale przecież i tak je kochamy, nie ? :D

    PS.Tak! Dokładnie tak! Jesteś pierwszą osobą która to z tym skojarzyła, chociaż kilka osób już o to pytało :) Spodobał mi się motyw tytułów zaczynających się od "Ten o..." i postanowiłam wprowadzić to u siebie :)
    A co do nart - to polecam spróbować! To bardzo fajna zabawa i liczę, że jeszcze w tym roku uda mi się pojechać jeszcze chociaż raz na narty :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo koty są pocieszne i nie da się ich nie kochać! Twoja Kluska to też niezła agentka, jak czytam :D A moja Kota choinką interesowała się tylko w jej pierwsze święta, przestałam liczy, ile bombek wtedy pobiła. Ale później już jej nie interesowała, bo mamy sztuczną. Za to u babci co roku jest żywa choinka i Kota stoi pod nią, wyciąga się i wącha aż pokłuje nos ;D

      Usuń
  9. Uwielbiam kotki :) Są takie słodkie i pocieszne :)
    Niestety ja nie mogę mieć kota, bo mój pies je z uwielbieniem dusi, mimo, że siedzi w kojcu. To jest magik. Potrafi się teleportować jak zobaczy kota. Serio.
    :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czemu on jest taki brutalny? :(

      Usuń
    2. No to trochę wyjaśnia, bo on już jest taki z natury, nie?

      Usuń
    3. Podobno tak, mój pies dusi wszystko co mu wejdzie w drogę, dlatego niestety głównie siedzi w kojcu :/ Ogólnie to jest zwykły kundel bo jest mieszaniem niby psów z rodowodem, ale sam rodowodu nie ma. I jego matka była owczarkiem niemieckim a ojciec właśnie dobermanem.
      Po za tym jak mój pies był malutki to mieliśmy kota, który był od niego większy. No i piesek chciał się z kotkiem bawić, a kotek mój bawił się zawsze z ostrymi pazurami ;p I jak psa chapnął po oku to już psu został uraz....

      Usuń
    4. Jest szansa, że faktycznie został mu taki urazi teraz nie chce, żeby ktoś okazał się silniejszy od niego, więc jakby - eliminuje wrogów ;|

      Usuń
  10. Mimo, że nie znam Koty to pokochałam ją całym sercem! :) Charakterna jest, tego jej nie można odmówić :) w sumie moja Tosia, mimo, że pies dumnej rasy york, to zachowuje się podobnie jak kot :) a jak coś chce a nie może tego dostać to siedzi i uparcie wyje, aż ktoś (czyli ja) nie będzie miał dość i jej tego nie da ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a właśnie mama mówi, że Kota jest trochę psem, bo wypatruje ludzi w oknie, a jak zobaczy kogoś swojego, to leci i czeka pod drzwiami xD

      Usuń
  11. Sama jestem posiadaczką dwóch kotów a raczej, idąc za Kordianem ( przez którego te koty w sumie mieszkają u nas)- żyję z dwoma kotami. Bo kotów się nie posiada :D I nic co kocie, o czym piszesz, nie jest mi obce:) Po prostu kocham koty :D
    Ale niestety, na Dzień Kota nie byłam z moimi kotami , cholera. Zorientowałam się po czasie a musiałam wyjechać...żadnego prezentu więc nie dostały :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też to na mnie przeszło i staram się nie mówić, że "mam, posiadam" kota, bo podobno to właśnie koty posiadają nas xD
      Nic straconego! Tak samo, jak ja kochasz koty w każdy dzień, a nie tylko 17 lutego, a że one nie gadają, to się nie upomną nadrobienia tamtego dnia... Ale można samemu zechcieć im to wynagrodzić ;D

      Usuń
    2. Albo po prostu się współżyje jakoś, koegzystuje:)Zresztą, to się tyczy chyba po prostu wszystkich istot żywych:)
      No mój chyba dzisiaj się upomina, jedna z moich kotek dzisiaj dosłownie chodzi i "płacze", dopraszając się o wielką ilość uwagi i wciskając się pod kołdrę. Aż się zaczęłam zastanawiać, czy nic jej nie boli, no ale wygląda na zdrową, spuchnięte nic nie jest...ot, ma humorki znowu :D

      Usuń
    3. To jest najlepsze rozwiązanie co do zwierzaków wszelkiego gatunku, ale sama wiesz, że koty są dosyć władcze i jak czegoś chcą, to tyle męczą, aż w końcu osiągną sukces ;P
      U mojej Koty takie przytulaśne zachowanie to normalka. Dziwnie jest, jak śpi cały dzień i nic od nikogo nie chce ;P

      Usuń
    4. Ten kot akurat nie jest władczy :D Ten kot to ciapa, nie to co jej siostra :D
      No przytulaśne owszem, ale nie aż tak :D Czasem to aż przerażające przegięcie, jak ją najdzie :D

      Usuń
    5. No to ja totalnie nie wiem, o co chodzi XD Ale chyba to dość normalne, jeśli mowa o kotach, nie?

      Usuń
  12. Uwielbiam Kocurki :) Ach jakbym chciała takiego mieć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to mówią "dla chcącego, nic trudnego", ale wiem, że czasem niektórych przeszkód nie da się wyeliminować :(

      Usuń
  13. KOOOOOOOOOOOOOOOOOOCHAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAM KOTEŁKI!!!!!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Też kocham koty, kiedy widzę takiego na dworze, to zawsze próbuję go podejść ;-) Mieszkałam z kotką w bloku kilka lat, ale ona w końcu uciekła. Pocieszam się myślą, ze to nie przez moją rodzinę, tylko przez fakt, że przygarnęłam ją już prawie dorosłą z podwórka i miała już pewne nawyki. Np. panicznie bała się jeździć samochodem, a przecież na urlop musieliśmy ją zabierać do mamy (6 godzin drogi), ta prawie przez cały czas była zdenerwowana, miauczała i gubiła sierść. Po jedne z podróży, kiedy już byliśmy na wsi, po prostu uciekła i już nigdy do nikogo z nas nie podeszła, mimo, że przecież wcześniej byliśmy przyjaciółmi, jak mi się przynajmniej wydawało...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z kotami chyba nie utrafisz :) Większość chyba jednak woli żyć samotnie i lepiej radzi sobie bez ludzi, a skoro mówisz, że kotkę przygarnęłaś z podwórka, to na pewno miała jakieś swoje nawyki, przyzwyczaiła się do pewnych rzeczy i po prostu było jej z tym dobrze - nie chciała tego zmieniać. Najłatwiej po swojemu wychować małe kociaki, a jak się jednak przygarnia starszą istotkę, to niestety trzeba się liczyć z tym, że będzie chciała żyć jak dotychczas, a rzadko kiedy było to takie typowo kanapowe życie... Ale wiadomo, że "nauka czyni cuda" i czasem udaje się przekonać starszego zwierzaka do pewnej zmiany ;P

      Usuń
  15. bardzo lubie koty lecz jeżeli miałabym kupić kota czy psa , wybrałabym psa :) pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja żadnego zwierzaka nigdy bym nie kupiła , tylko przygarnęła jakiegoś od znajomych czy ze schroniska ;)

      Usuń
  16. Staram się nigdy nie piłować swoich na zero, ale gdy mam krótsze też stawiam na jasne zdobienia. Takie prezentują się lepiej na krótszej długości :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Kociaki są cudowne. Na takie prawdziwe ich posiadanie mogłam sobie pozwolić dopiero po wyprowadzce z rodzinnego domu. Wcześniej byłam właścicielką, ale miałam zakaz trzymania ich w mieszkaniu.
    Od lat sobie to odbijam. Kociaki są niewychodzące (mieszkamy w bloku, bałabym się je wypuścić), śpimy razem itd. Jest wspaniale i wesoło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kota też jest niewychodząca, ewentualnie czasem pozwalamy jej na spacerki po balkonie, ale tylko pod nadzorem, bo lubi wskakiwać do sąsiadów na balkon i tam przesiadywać. Niestety oni jej nie lubią :D

      Usuń
  18. zawsze chciałem mieć kota, jednak jeden z moich domownikòw ma uczulenie na ich sierść

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie na szczęście nikt nie jest uczulony, ale wiem, co to znaczy, bo jak odwiedza nas kuzyn, to jeszcze dobrze nie przekroczy progu, a już kicha... ;|

      Usuń
  19. Fajne kotki, ale niestety zdradliwe. Potrafią zaatakować we śnie i przenoszą choróbska. Wyściskałabym, a muszę się trzymać od nich z daleka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno wiele zależy od wychowania zwierząt, np. to atakowanie we śnie (choroby to jednak trochę inna sprawa xD), nie tylko kotów. Jak na razie Kota nie sprawia większych problemów, więc śmiem podejrzewać, że nic się jej już nie zmieni na gorsze :>

      Usuń
    2. Wychowanie swoją drogą, bo ma spory wpływ na dzikość zwierzęcia, ale wychowaniem instynktu się nie wyeliminuje. Koty ogólnie nie są kłopotliwe, bo zachowują czystość, a w razie potrzeby same potrafią się nakarmić... najgorzej jest, kiedy zajdzie się w ciążę i kotów winno się unikać.

      Usuń
    3. Nie no, ciąża to jednak inna sprawa.

      Usuń
  20. Pamiętam, kiedy byłem mały zawsze chciałem mieć kota, niestety moja rodzina wolała psy i tak pozostało do dnia dzisiejszego. Koty to ogólnie specyficzne zwierzęta, które w przeciwieństwie do psa, potrzebują chyba chwili dla siebie, bez swojego właściciela, który miętosiłby je dzień i no :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że i psiaki potrzebują chwili dla siebie, a podobno koty są strasznymi samotnikami i w ogóle nie lubią ludzi. Ale na to wpływ ma, gdzie się wychowują i jak zapatrują się na nich konkretni ludzi, więc może być kot, któremu bliżej do psa albo pies, który bardziej zachowuje się jak kot ;D

      Usuń
  21. Ojej, nie miałam pojęcia o czymś takim, a uwielbiam koty! Chyba muszę mojemu złożyć spóźnione życzenia :)

    http://minimalistyczny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. i teraz jeszcze bardziej chcę kota :D ale to musi zaczekać, aż się wyprowadzę z domu, bo moja mama najpierw wyrzuciłaby z domu mnie, a dopiero potem tego kota, którego przyniosłam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez obrazy, ale podejrzewam, że jeszcze z tym kotem by się zaprzyjaźniła po wyrzuceniu Ciebie XD

      Usuń
  23. miałam kota Demona który też tak skakal na klamkę, pił mleko łapą i chodził na dwóch łapach jak widział coś dobrego. Co do mleka słyszałam o tym, ale u nas koty piją mleko prosto od krowy dwa razy dziennie, same przychodzą i czekają, i nic im nie jest.
    Pocieszne stworzenia, choć otwieranie drzwi do łazienki może być denerwujące;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja Kota się czasem bawi jedzeniem - nabija na pazurek, podrzuca i dopiero je o_O
      Do niektórych rzeczy idzie się przyzwyczaić, chociaż nie powiem, że to otwieranie łazienki jest miłe.

      Usuń