niedziela, 15 marca 2015

We should all be able to start over

We wtorek późnym wieczorem tworzyłam szkic o wiośnie, pisałam, że od kilku miesięcy tylko spadam, upadam i nie widzę końca, nie widzę szansy na jakiekolwiek odbicie się od całkowitego dna, nic mi nie wychodzi, nic się nie układa, wszystko jest źle i niedobrze, nie wiem, co mam ze sobą zrobić. A niecałe dwie doby później okazało się, że właśnie tamten dzień, a właściwie wieczór był tym najgłębszym dnem, bo niżej upaść już nie mogłam. Podobno...
źródła wszystkich obrazków/gifów: Tumblr

Ale jeśli mało co w tym marzeniu/planie ode mnie zależało, to ciężko było go wykonać. Choć jednak po tylu tygodniach (miesiącach?) niby pewności, a raczej niepewności, stresu, płaczu, obojętności, zdenerwowania, przejęcia... Zgadnijcie co? WYJEŻDŻAM. W końcu. Gdy straciłam całą nadzieję, już miałam ochotę z tego wszystkiego zrezygnować, a żeby nie było mi łatwiej to na dodatek zdołałam się jeszcze rozchorowałam. Dokładnie na dwa dni przed ostatecznym potwierdzeniem owej dobrej wieści.
Jest mi głupio, naprawdę głupio. Podczas gdy ja siedzę: totalny no stress, myślę tylko o sobie, to moja mama panikuje. I co chwilę wpada do pokoju z milionem niecierpiących zwłoki pytań, a raczej stwierdzeń. Bo może wymieni mi jeszcze parę euro. Albo dokupi jeszcze żółty serek i parówki. Albo może wezmę jeszcze kolejną parę spodni. Albo szaliczek. Albo cieplejszą bluzę. A ja siedzę przy laptopie, jem czipsy paprykowe i mam wyjebane na wszystko i wszystkich, bo nie pojmuję, że za parę godzin wyjeżdżam z Polski. Nie dociera to do mnie. Albo jest to dla mnie zbyt abstrakcyjne, albo planowałam to od tylu miesięcy, więc nie robi to na mnie żadnego wrażenia, jakbym miała jechać do centrum miasta, a nie dwa kraje dalej, do miasta oddalonego ode mnie o 1351 km. To rodzice bardziej się przejmują, że wyjeżdżam niż ja, a przecież to mnie dotyczy to osobiście.

Tak jak Alex – nie lubię pożegnań. Ale nie żegnam się z wami, to nie jest pożegnanie. Przynajmniej nie na zawsze. Na jakiś czas muszę, bo wątpię, czy będę tam miała internet. Kobieta, która nas tam wysyła w sumie nie umiała mi zbyt wiele powiedzieć, chociaż naprawdę nie zadawałam jej jakichś bardziej wymagających pytań, ale odparła, że "internet powinien być". Nie ufam jej bezgranicznie, a jeśli nawet czasem uda mi się go złapać, to chyba nie podejmuję się pisania czegokolwiek na tablecie, a laptopa nie biorę, bo i tak ledwo zmieściłam rzeczy w walizkę, torbę i plecak. A nie lubię pisać dłuższych form na ekranie dotykowym. Niewykluczone, że czasem do was zerknę, ale raczej bezgłośnie – tylko przeczytam, nie komentując. Albo może jednak skomentuję, coś napiszę. Nie wiem. Zobaczę. Z tego, co zdążyłam się dowiedzieć, to po 2-3 miesiącach pracy można wziąć sobie dwutygodniowy urlop, także widzimy się tutaj w maju bądź czerwcu. Chociaż... w związku z tym, że wszelkie moje ostatnie plany pozostają tylko planami w wyobraźni, bo zawsze coś im przeszkadza, to boję się tutaj napisać cokolwiek. Naprawdę. Bo jeszcze to odwróciłoby się przeciwko mnie.

Zastanawiałam się, z jaką piosenką was zostawić. I przypomniałam sobie, że jakiś czas temu robiłam teścik zatytułowany: "jaka piosenka została napisana o tobie?". Wyszło mi Journey Don't Stop Believin'. Wiara może góry przenosić. Wiesz o tym i dlatego niezłomnie trzymasz się swoich celów, marzeń i ideałów. I dobrze. A jeśli kiedykolwiek będziesz miał wątpliwości co do siebie, to powinieneś posłuchać Don't Stop Believin' i wszystko będzie dobrze – obiecuję.

Trzymajcie się!
See ya :)

39 komentarzy:

  1. Ty też się trzymaj i miłego pobytu tam gdzie jedziesz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzymaj się i daj tu chociaż znać, czy bezpiecznie dotarłaś :).
    (pisanie na tablecie nie jest takie straszne, jak masz z androidem to wypróbuj np. SwiftKey z polskim pakietem językowym - rysowanie linii po ekranie jest znacznie przyjemniejsze od stukania :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem, bezpiecznie dotarłam i jakoś żyję :D Właściwie to pisanie na dotykowym tablecie nie jest takie straszne, ale gorzej z używaniem polskich znaków i ewentualnym poprawianiu błędów w tym, co się już napisało... Mam niby taką opcję "pisania" na mojej klawiaturze, ale... nie działa to :/

      Usuń
  3. Niby się żegnasz a jednak zostawiasz :(
    Szczęśliwej podróży i trzymam kciuki byś jednak ten Internet miała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz... Posiadanie internetu w Holandii nie jest tak do końca ode mnie zależne, ale mam wifi w cenie mieszkania XD I nie, nie zostawiłabym was z własnej woli, bez obaw!

      Usuń
    2. Cieszę się, że masz internet :D Nie znikniesz, ufff! :D

      Usuń
    3. No nie zniknę jednak:P

      Usuń
  4. Więc powiem...powodzenia:) Sama nie wiem, czy za jakiś czas, może rok, dwa, nie będę się właśnie tak żegnać. W ogóle to dzisiaj 3 blog na który wpadłam z zawieszeniem lub całkowitym pożegnaniem...smutno trochę. Ale najważniejsze jest to, żeby to tobie w życiu się ułożyło, żeby wszystko wyglądało tak, jak sobie zamarzysz- albo zawalczysz:) Więc nie będę smęcić, tylko mówię powodzenia i cóż..jak będziesz miała możliwość, to jednak pisz, mów co u ciebie no. Pewnie wszyscy tu będziemy czekać wiernie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okazało się, że mam dostęp do wifi, więc chyba całkiem tak go nie zawieszę, bo nie mam serca :D Jeśli tylko będę miała coś ciekawego do napisania lub pokazania, to na pewno to zrobię! I... dziękuję :)

      Usuń
  5. Na długo wyjeżdżasz! Z czym ten wyjazd jest związany? Praca? Rekreacja? :) Nie ważne, korzystaj z tego, pstrykaj zdjęcia, zapamiętuj każdą chwilę :) Czasem jednak los w najmniej oczekiwanym momencie zaczyna nam sprzyjać :) Doceń to i baw się dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Z tego, co zdążyłam się dowiedzieć, to po 2-3 miesiącach pracy (...)" :D Jeszcze nie wiem, ile czasu sopdzę w Holandii, ale umowę o pracę mam na czas nieokreślony.

      Usuń
  6. Miłego pobytu :) I kiedyś tam wspomnij, jak tam było :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Jak znajdę trochę czasu na przemyślenia i napisanie paru sensownych słów, to na pewno się odezwę.

      Usuń
  7. Słowo wyjeżdżam jest równoznaczne z poczuciem szczęścia i wolności, więc wszystkiego dobrego ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem ci, że chyba coś w tym jest :) I dziękuję!

      Usuń
  8. Dokąd wyjeżdżasz dokładnie?
    Udanego pobytu. Obyś była zadowolona!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Południe Holandii ;)

      Usuń
    2. Dokładnie 1531km licząc od mojego miasta :D

      Usuń
  9. To pomyśl czasem o nas :) i będę tu zaglądać i czekać na Twój powrót :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie że pomyślę! I nawet co nieco napiszę, bo jednak mam wifi :D

      Usuń
  10. Więc mam nadzieję, że wyjazd będzie udany :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak już pisałam, trzymam kciuki! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Z całego serca życzę powodzenia :)
    Będę na Ciebie czekać :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięęęki ogromne! Jednak nie znikam z blogosfery :D

      Usuń
  13. Powodzenia. Mam nadzieję, że wrócisz zadowolona :)
    Można wiedzieć, gdzie wyjeżdżasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że można! Jestem w Holandii :)

      Usuń
  14. dokąd jedziesz? :) korzystaj i pisz do nas!! podróże to najwspanialsza zajawka na świecie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Gdzie jedziesz?
    pamiętaj by pisać chociażby w jakimś notatniku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Holandia! Wiem, wiem, mam kalendarz. I bloga jednak też :D

      Usuń
  16. trzymam kciuki i czekam na wieści! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Odpowiedzi
    1. Dzięki! Zawsze się przydadzą :)

      Usuń