sobota, 2 maja 2015

Przepis: pancakes'y

Jest jednak kilka rzeczy, które w Holandii wychodzą mi lepiej niż wcześniej w Polsce. Wspominałam ostatnio o oglądaniu filmów i seriali (zapuściłam się za to w czytaniu książek, bo przez te 7 tygodni odkąd tu jestem, przeczytałam zaledwie 2, ale nie mam tu warunków do skupienia się, także to). Ostatnio też odkryłam, że zamiast kłaść się spać o 21 czy 22, żeby nie mieć problemów ze zwlekaniem się z łóżka o 5:50, to coś oglądam czy szukam czegoś w internecie, zasypiam w okolicach 1 i wstaję za jakieś 5 godzin. Jestem wtedy w o wiele lepszej formie do walki z pomidorami. Naprawdę. W wolne niedziele budzę się za to o 7 i choćbym nie wiem, jak bardzo chciała, to już nie zasnę i tylko przekręcam się z boku na bok tak do 9 czy 10. Zaczęłam rozumieć tatę, który w weekendy już o 7 rano leży w łóżku i czyta książkę czy gra na telefonie.

Ale nie o tym chciałam. Drugą z tych ważniejsaych rzeczy, które lepiej mi wychodzą za granicą jest gotowanie. Wiadomo, że nie pichcę tu nie wiadomo jakich frykasów i bardzo zaawansowanych dań, ale przygotowuję więcej jedzenia niż w domu. Bo nie mam wyjścia. Bo muszę. Bo nikt mi nie zrobi. Bo ile można żyć na samych kanapkach. Będąc któregoś razu w Actionie, wypatrzyłam przepiękną małą patelnię i powiedziałam sobie, że kupię ją, jak będę wracała do domu, bo będzie wspaniała do smażenia pancakesów. Następnego dnia wróciłam po nią, bo stwierdziłam, że tak dawno nie jadłam owych pancakesów i muszę je przygotować. Jak pomyślałam, tak zrobiłam, zdobyłam potrzebne składniki i we wtorek, gdy wcześniej skończyłam pracę, zaczęłam kucharzyć.

Składniki na 1 porcję (wychodzi z niej ok. 10 naleśników na patelni ø12cm):
  • 2 szklanki mąki,
  • 2 jajka,
  • 1,5 szklanki mleka,
  • 75g rozpuszczonego masła,
  • 1/3 szklanki cukru pudru,
  • 3 łyżeczki proszku do pieczenia.
Wykonanie:
Mąkę, proszek do pieczenia, cukier puder (teraz używałam zwykłego cukru i też było w porządku), ewentualnie cukier waniliowy wsypać do miski. Dodać jajka, mleko, rozpuszczone masło. Mieszać lub miksować do uzyskania jednolitej konsystencji. Smażyć grube naleśniki (0,5-1cm) na małej patelni tak, aby nie były surowe w środku.

Podawać z czym się chce - z dżemem i bitą śmietaną, z samym dżemem, z masłem orzechowym, z syropem klonowym albo mój osobisty faworyt - z nutellą (albo innym kremem czekoladowym czy orzechowym) i z bananami.





Życzę smacznego i wiem, że jeszcze nieraz upichcę tu coś wyjątkowo smacznego i być może nawet podzielę się tym z wami. A co mi tam ;)

56 komentarzy:

  1. Marzy mi się czasem takie amerykańskie jedzenie :D ach jak na to patrzę to mi ślinka leci! Jednak ja nie jestem urodzoną kucharką i do kuchni wchodzę tylko po gotowe, a żeby nakłonić mamę do takich przepisów to trochę schodzi... Może jednak spróbuję sama coś takiego upichcić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj, bo to naprawdę nie jest trudne. Ja ci to mówię :D

      Usuń
  2. O rany, gdyby gotowanie zależało tylko ode mnie, codziennie smażyłabym takie pyszności. Ale po kilku tygodniach miałabym problem z przejściem przez drzwi. To też sztuka utrzymać silną wolę i nie przesadzać z takimi frykasami! :D
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem z doświadczenia, że niestety takie rzeczy szybko się nudzą, więc raczej nie miałabyś problemów z nadmiernym przybraniem na wadze xD

      Usuń
  3. rany julek! toż to minęło już siedem tygodni, jak wyjechałaś?? a ja pamiętam (wciąż!) jakby to było wczoraj! jak ten czas zapiernicza!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj spokój. Ja nawet nie pamiętam moich pierwszych dni w tej pracy, tak wszystko wydaje mi się odległe XD

      Usuń
  4. Nie jadłam nigdy pancakesów. Może się skuszę na ich zrobienie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbuj i daj znać, czy było okej ;)

      Usuń
  5. Moja rodzicielka w USA mieszkająca przesyła czasem gotową masę na ten deser (proszek do rozrobienia z mlekiem), ale Twoje to wyższy poziom. Ślinotok mam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W UK też można sobie kupić taki proszek w butelce. Ale wychodzi z tego taka gęstsza masa i nie trzeba mieć małej patelni, bo można to smażyć tak jak placki ziemniaczane - nic się nie rozlewa na boki, na jednej patelni można jednocześnie smażyć kilka naleśników. Ale co to za zabawa, skoro prawie wszystko jest już gotowe, nie? :P

      Usuń
    2. Żadna, niestety teraz ludzie kochają skrótowe rozwiązania :P

      Usuń
    3. U mnie to zależy kiedy i w jakim sensie z tymi skrótowymi rozwiązaniami :P

      Usuń
  6. Aż mnie naszła ochota...smakowite *O*
    www.aroundempty.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. o! to mam pomysł na najbliższy deser! :D łatwe to jest <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tutaj nie widziałam zbyt wielu drzew magnolii, a co dopiero je sfotografować :(

      Usuń
  8. Też uwielbiam naleśniki :) Choć wolę je bardziej...płaskie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie za tymi normalnymi tak bardzo nie przepadam :D

      Usuń
  9. W jakiej firmie pracujesz w Holandii? :) Bo ja pracowałam w Holandii przy pakowaniu pomidorów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będę aż tak się zdradzać. Mogę jedynie powiedzieć, że na południu kraju ;)

      Usuń
    2. To chyba w innej niż ja ;p Ja bliżej Belgii pracowałam ale i do pracy miałam jakieś 40 km w jedną stronę a Holandia nie jest duża :D

      Usuń
    3. Ja mam 4km do pracy i bliżej do Niemiec niż do Belgii :P

      Usuń
  10. ślinię się teraz do monitora przez ciebie :D muszę następnym razem zrobić zamiast zwykłych naleśników :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rób, rób! Śmiało :D

      Usuń
    2. może w weekend na śniadanie, jak będę mieć więcej czasu ;)

      Usuń
    3. Pewnie, że tak :) Na tygodniu po pracy to i mi się nie chce zajmować aż takim pichceniem.

      Usuń
  11. Ale mi teraz apetytu narobiłaś! aż mi ślinka cieknie! a swoją drogą już dawno nie jadłam naleśników;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to najwyższa pora, żeby to zmienić!

      Usuń
  12. swietnie musza wygladac ulice z magnoliami przy drogach, aaaaaaaa! ah ta moja bujna wyobraznia <3

    OdpowiedzUsuń
  13. a jak zrobie pankejksy to dam znac, oczywiscie, nawet fotke wstawie XD

    OdpowiedzUsuń
  14. Jedzenie swoją drogą, ale jakie tam w tle są wspaniałe krzesła! Niczym królewskie trony, omom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jakiego mam siniaka na plecach od tego, że na oparciu mają taki wystający i twardy "herb" :(

      Usuń
    2. Ojć, to już nie są takie super :c Ale mimo to wyglądają bajecznie :)

      Usuń
    3. Ale mamy też w kuchni takie fajne fotelo-krzesło i jest tak wygodne, że można się na nim zwinąć i spać <3

      Usuń
    4. No czemu ja nie mam w kuchni takich super krzeseł :c

      Usuń
    5. Nie są wcale takie super XD

      Usuń
  15. No i znowu mi smaka narobiłaś :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Smakowicie wyglądają. Chętnie bym takie zrobiła, tym bardziej,że nie wydają się być jakieś skomplikowane. Juz miałam w planach ich zrobienie. Do koleżanki na urodziny dostałam syrop klonowy,więc byłyby zapewne z syropem. Jednak trochę z tym zwlekam. Może niedługo zrobię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie są trudne nawet dla takiego laika kuchennego jak ja, więc myślę, że i ty podołasz zadaniu :)

      Usuń
  17. pyszności, dawno nie robiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. najlepiej... aż mi ślinka prawie z japy pociekła xd muszę zrobić <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  19. U nas w domu to mój Mąż jest wręcz głupi na pancakesy i to on je po mistrzowsku robi...więc ja mogę po prostu wcinać :D Zwłaszcza, tradycyjnie, z syropem klonowym, ot co:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę! Mi też ktoś kiedyś mógłby zrobić takie pyszności :D

      Usuń
  20. Moje ukochane pancakes'y! :D Sam miałem dać przepis do siebie na bloga, aczkolwiek popełniłem mały błąd w trakcie ich smażenia i cóż... nie dość że nie były okrągłe to jeszcze płaskie jak 10 latki. Z twojego przepisu skorzystam jeszcze w tym tygodniu :D!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że jak robiłam je jeszcze w Polsce, to nie rosły pomimo proszku do pieczenia? :D

      Usuń
  21. Uptown Funk uwielbiam, zawsze poprawia mi nastrój zarówno piosenka jak i teledysk, który udowadnia, że w XXI wieku można robić jeszcze teledyski bez cycków i dup <3

    OdpowiedzUsuń
  22. Smakowicie wyglądaja. Też myślę o kupieniu takiej małej patelni. I pewnie skorzystam z Twojego przepisu, dodany do zakładek. :)
    Bo ostatnio kupiłam w Lidlu gotowy proszek do pancakes'ów podczas tygodnia amerykańskiego i nie sprawdził się. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka mała patelnia przydaje się nie tylko do pancakesów. Mam podobną w domu, tylko o wiele starszą i jest wspaniała do odsmażania niewielkiej ilości jedzenia.
      Z gotowego proszku nigdy nie przygotowywałam naleśników, ale moja kuzynka z Anglii korzysta z takiego i bardzo go sobie chwali (:

      Usuń