czwartek, 10 września 2015

Urlop w biegu

Czyli jak odpoczywać, żeby wcale nie odpocząć.

Wzięłam sobie dwa tygodnie urlopu. Wymyśliłam go sobie dopiero na początku lipca, bo wcześniej twierdziłam, że skoro nie jest mi tu źle, to dlaczego mam odwiedzać Polskę, a poza tym – wcale nie byłam na tyle zmęczona pracą, żeby musieć wypoczywać. Jakże byłam głupia, myśląc, że wypocznę na urlopie. Miałam 15 dni wolnego, bo doliczam jeszcze jedną niedzielę poprzedzającą moje wakacje. Niech będzie, że dwie doby spędziłam w podróży z Holandii do Polski i z powrotem, chociaż było tego trochę mniej. W Holandii jestem z powrotem od sobotniego (po)ranka, czyli odejmuję kolejne 2 dni. Także wychodzi na to, że miałam 11 dni wolnych, które spędziłam w Polsce. Teoretycznie odpoczywając. Co jednak (z)robiłam?

Przełaziłam ze dwa targi i dwie galerie handlowe (poświęciłam na to 2-3 dni), kupując torebkę, portfel, kurtkę zimową i kilka innych dupereli. Wybrałam się do Rybnika (przez Warszawę) na koncert Linkin Park, przy okazji zwiedziłam Katowice, a wracając zahaczyłam nawet na moment o Kraków. Widywałam się z przyjaciółką, urządzałam sobie spacerki, odprowadzając ją do pracy, odwiedziłam koleżankę ze studiów. Byłam u obu babć (u jednej z nich wygrzewałam się na słoneczku całe dwa dni!), u cioci, u sąsiadki na kawie. Rozjaśniłam część włosów, zrobiłam sobie tatuaż (o tym kiedy indziej, bo to temat-rzeka). Byłam na całodniowej wycieczce w stolicy, zwiedzając ją przy 35°C. Przeczytałam nawet jedną książkę, nie obejrzałam ani minuty serialu czy filmu. Przejechałam chyba ze 3500km – busem, pociągiem, tramwajem, metrem, autobusem miejskim, samochodem jako pasażer. W dwa tygodnie.

#katowice

#katowice







#kraków

#kraków


#warszawa

#warszawa

#warszawa

Doszłam do wniosku, że... lubię, jak coś się dzieje. Gdy mam tak napięty grafik, że nie mam czasu po prostu posiedzieć, odpocząć, zrelaksować się, tylko ciągle jestem w biegu. Nie mam wtedy czasu myśleć, zastanawiać się nad wszelkimi bezużytecznymi sprawami, rozmyślać nad sensem życia, przyszłością, co będzie za parę dni, a może – co by było gdyby.

Ale... w sobotni wieczór, pierwszy po powrocie z urlopu, gdy zamknęłam się w pokoju ze słuchawkami w uszach, zamiast pić z resztą (bo mi nie wolno) i siedziałam tak do drugiej w nocy, oglądając filmy, wychodząc kilka razy po herbatę albo do łazienki, słyszałam tylko: "Madzia, jak się czujesz?" i "co ci się stało na tym urlopie?", i "kto nam cię podmienił w tej Polsce?", i gdzie jest nasza Madzia?". Miałam ochotę zwinąć się w kłębek pod kołderką, włączyć jakąś głośną muzykę, nie wychodzić stąd przez kilka dni, nikomu się nie pokazywać. Bo nikt mnie im nie zabrał. Ja tak czasem po prostu mam. Ale... nie miałam wyjścia i musiałam jednak wyjść, i zmierzyć się z powrotem do pracy po dwutygodniowym wolnym.

A skoro nie miałam czasu na odpoczynek w Polsce, to pomyślałam, że odpocznę w Holandii. Jak wrócę do pracy. I mimo że Anka straszyła pracą do dwudziestej i prawie sześćdziesięcioma godzinami pracy w najbliższych tygodniach... Ona lubi mnie tak straszyć. Ale w dalszym ciągu sprawdza mi się to, ze gdy zrobię kanapki do pracy na trzy przerwy, mamy wtedy tylko dwie, a gdy stwierdzę, że na pewno nie będziemy pracować dłużej niż do piętnastej... pracujemy dłużej i nie mam co jeść na ostatniej przerwie.

41 komentarzy:

  1. Urlopy w Polsce właśnie takie są. Jeszcze nigdy nie odpoczęłam podczas nich. Zawsze coś, gdzieś. Ale to ma swój urok, bo gdy wieczorem kładę się do łózka, zasypiam momentalnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet w Holandii zasypiam momentalnie... A czasem, jak mam ochotę posłuchać muzyki przed snem, to nie zdążę przesłuchać więcej niż 2-3 piosenki i już śpię XD

      Usuń
  2. Przynajmniej zwiedziłaś ładny kawałek polski i zrobiłaś równie ładne zdjęcia. Nawet nie wiedziałem, że w Polsce był ostatnio koncert Linkin Park... kiedyś ich lubiłem dopóki nie zmieniłem gustu muzycznego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A był, był koncert - ogłoszony jakoś na początku marca ;D

      Usuń
  3. Urlop...cóż. Ja też ten wolę spędzić "męcząc się", będąc stale w ruchu, niż siedzieć na plaży czy na tyłku na kanapie XD Dlatego ten spędzimy męcząc się na górskich szlakach. I patrz, na twoich zdjęciach Warszawa wygląda nawet ładnie XD ( nawet, bo nie znoszę tego miasta i zawsze się w nim jakoś źle czuję XD)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale widok gór wynagrodzi wam to całe zmęczenie spowodowane wędrówką :D
      Pamietam, że nie lubisz Warszawy! Ale często wiele rzeczy na zdjęciach wygląda o wiele lepiej niż w rzeczywistości XD

      Usuń
  4. Zrobiła tatuaż i się w ogóle nie pochwaliła. Wiesz co, bulwers jak stąd to Chin xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ja się nie lubię chwalić niektórymi rzeczami :(((

      Usuń
    2. A że byłaś w Krakowie to już w ogóle ! phi phi phi! :(

      Usuń
    3. Wiesz, ile miałam czas w Krakowie? Z dworca zdążyłam jedynie dobiec na Rynek i musiałam wracać na następnego busa! :'(

      Usuń
    4. no ja nie wiem jak ja się z Tobą rozliczę, policzę ;P nieładnie!

      Usuń
    5. Bez obaw, Kraków na pewno jeszcze na dłużej odwiedzę, to się wtedy porozliczamy ze wszystkiego :>

      Usuń
  5. spoko, mój urlop, który będzie za 34 dni, będzie wyglądał identycznie. BARDZO ODPOCZNĘ. XD

    OdpowiedzUsuń
  6. takie intensywne i wyczerpujące dni w sposób pozytywne, są przyjemne.. może nie zawsze,ale w części przypadków takie są.. bo nie ma się czasu na myślenie, analizowanie i inne tego typu schematy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie to są przyjemne - chyba lepiej być zmęczonym, ale szczęśliwym niż wypoczętym i niezbyt szczęśliwym :D

      Usuń
  7. A ja tak właśnie najlepiej odpoczywam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jedni lubią odpoczywać i niewiele robić, a inni wolą mieć napięty grafik. Zdecydowanie należę do tej drugiej grupy. Wtedy tak jak to ujęłaś nie mam czasu się zastanawiać nad sensem życia i innymi duperelami. Jeśli się coś dzieje, czuję,że nie zmarnowałam tego czasu. Przynajmniej zwiedziłaś ładny kawałek Polski. Szczerze mówiąc w Katowicach to byłam tylko przejazdem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpoczywać i nic nie robić to ja mogę przez kilka godzin... Maksymalnie. Bo szybko mi się to nudzi, wolę się czymś zająć. Ja nigdy wcześniej nie byłam w Katowicach, a jak miałam teraz moment przy okazji koncertu w Rybniku, to stwierdziłam, że lepszej okazji już nie będzie :P

      Usuń
  9. Ciekawe i zabiegane wakacje... nie, stój - urlop miałaś. Bardziej niż Hiszpanię wolałabym zwiedzić Francję i jeśli mojej ciotce coś nie odbije, polecę tam w grudniu lub za rok. :')
    Zakupy to ja lubię, ale po kilku godzinach zaczynam mieć dość.
    Jakie piękne zdjęcia. Kolejna osoba z aparatem lepszym od mojego. Tak jest jak się poleca kupno wujkowi...
    W Kato i Krakowie również byłam w te wakacje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hiszpania mnie również nigdy nie kręciła i jakoś nie mam ochoty się tam wybrać:D A do Francji to mamy plan się wybrać, ale niestety obawiam się, że na razie zostanie to tylko planem.
      Na pewno nie zgodzę się z tym, że mam "lepszy aparat". Zwykły kompaktowy Canon. Taki dostałam, taki mam.

      Usuń
  10. Chyba tak zawsze jest, jak się jedzie do Polski :D
    Też lubię mieć napięty grafik. Robić coś dla siebie. Haha, nie ma to jak odpoczynek w pracy:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja naprawdę nie jestem zmęczona, gdy pracuję XD

      Usuń
  11. ja od dawna wyznaję zasadę, że najlepiej jest mieć dużo do roboty, bo wtedy nie ma się czasu na głupie myślenie :D
    czekam na coś więcej o tatuażu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i masz absolutną rację!
      A co o nim chcesz wiedzieć? :>>>>>>

      Usuń
  12. patrząc na zdjęcia z Warszawy aż zatęskniłam, tak dawno tam nie byłam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby pozwiedzać albo wpaść choć na trochę dłużej niż tylko na koncert, to ja też strasznie długo nie byłam :(

      Usuń
  13. W sumie też lubię, kiedy coś się dzieje... Bo ten wrzesień jest dla mnie mega nudny i leniwy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem ci, że od kiedy wróciłam do pracy, to jednak popołudniami po pracy trochę się lenię i nudzę, ale w sumie to zawsze mogło być gorzej.

      Usuń
    2. W sumie tak... Ale Czasem takie lenistwo jest potrzebne :)

      Usuń
    3. Może i czasem tak, ale jak dla mnie to rzadko :P

      Usuń
  14. Po takim intensywnym wypoczynku padłabym chyba na 2 dni snu :) Lubię kiedy coś się dzieje, ale nie dałabym rady non stop być w takim ciągu. Lubię poleniuchować, poleżeć, czasem całkiem nie wychodzić nigdzie - wtedy czuję że jest wolne, że nie muszę nigdzie biec, i wówczas odpoczywam najlepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest mi to dane :P Śpię jakieś 5-6h na dobę, chyba że padnę po pracy i się zdrzemnę tak ze 2-3h. Ale w sumie to później i tak mi się zrówna, bo siedzę długo w nocy... bo nie jestem senna. Nieee, ja jednak nie umiem odpoczywać leżąc i nic nie robiąc, bo za szybko się tym nudzę. Jak czasem zdarzało mi się mieć dzień wolny na tygodniu, to byłam po nim bardziej zmęczona niż po trzynastogodzinnej zmianie w pracy.

      Usuń
    2. Jejkuuuu, ile bym dała żeby też tak mieć :D

      Usuń
    3. Kwestia przyzwyczajenia. Jak byłam bez pracy w Polsce, to spałam 10h na dobę i dalej było mi mało (;

      Usuń
  15. Każdy odpoczywa na swój własny sposób :) Ja byłam niestety tylko na 3 dniowych wakacjach w górach i narzekałam, że było zbyt mało rzeczy do roboty. Podczas gdy reszta wycieczki chciała poleżeć i popatrzeć się na ładne widoczki, ja chciałam łazić i się zmęczyć :)
    Zdrowe zmęczenie z własnej woli jest czasem lepsze niż wymuszony odpoczynek.

    OdpowiedzUsuń
  16. A co to za paskudny budynek obok katowickiego spodka?... nigdy nie byłam w tym mieście, ale to straszydło jest okropną antyreklamą, nie ma co :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem co to, nie interesuje mnie, ale wcale a wcale od niczego mnie nie odstrasza (;

      Usuń
  17. Ja tez wole wypoczynek aktywny niz lezenie i nic nie robienie. To mnie duzo bardziej meczy. Chyba juz po prostu tam mamy,przy takim trybie zycia, ze odpoczywamy robiac milion rzeczy naraz. Chociaz czasem potrzebuje takiego resetu - jednodniowego polezenia w lozku z ksiazka i herbata bez reszty swiata. Przepraszam za bledy, ale ciezko pisze sie z telefonu.

    P.S sama planuje zrobic niedlugo tatuaz, dlatego ciekawi mnie jako jest twoj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio w ogóle nie mam czas na książki... A jak już mam taki całkiem wolny dzień, który mogłabym na to poświęcić, to owszem, przeleżę cały w łóżku, ale ze słuchawkami w uszach, próbując zasnąć i przespać ten cały dzionek...

      Usuń