niedziela, 27 grudnia 2015

Ominąć święta, part II

Kiedy dwa lata temu pisałam post zatytułowany >Ominąć święta?<, który co prawda raczej był zgrabnym podejściem do tematu, aby polecić wam książkę i film (w moim odczuciu – bardzo sympatyczne) niż rozmyślaniem nad ominięciem świąt, jednakże też trochę rozważałam taką opcję – roku bez świętowania Bożego Narodzenia. I tak oto nastał taki rok, a raczej jest on już prawie za mną. Rok dwa tysiące piętnasty, kiedy to najważniejsze święta w roku spędziłam poza ojczyzną: bez rodziny, bez większego świętowania, bez gruntownych porządków, bez przygotowywania nadmiernych ilości jedzenia, bez tych wszystkich światełek, choinek, tradycyjnych dań, powtarzalnych życzeń. Za to z fajnymi znajomymi, pracując w ostatnim czasie 11 dni pod rząd, spędzając w pracy nawet po 14 godzin, czując się jak Holenderki, gdy dostałam przez przypadek dzień wolny w sobotę, czyli drugi dzień świąt, kiedy to inni moi współpracownicy musieli iść do pracy, jedząc odgrzewane mrożone pierogi, popijając czerwonym barszczykiem z prawdziwych buraków z Lidla i sokiem pomarańcza-brzoskwinia z Tymbarka w wigilię, a w następne dni – jedząc przepyszne kotlety mielone z ziemniaczkami i smażonymi buraczkami. Tegoroczne święta spędziłam na wizytach w Eindhoven i Venlo, łażąc po sklepach (Boxing Day, you know) albo po prostu spacerując wieczorem pięknie świątecznie oświetlonymi uliczkami.

Tegoroczne święta ominęłam. Trochę z wyboru, trochę z przymusu. Z przymusu, bo mówili mi, że nie dostanę urlopu na święta, bo za krótko tu pracuję, a z wyboru – bo nawet nie chciałam spróbować się o to zapytać. A niewykluczone, że pojechałabym jednak do Polski, gdybym spytała się o możliwość urlopu odpowiednio wcześnie. Czy żałuję? Raczej nie. Chociaż trochę smutno zrobiło mi się, gdy dzwoniłam do babci w piątek, wiedząc, że są tam moi rodzice, rodzeństwo, ciocia, wujek i wspomniana babcia. Ale to nic. Nie zaszkodzi spróbować czegoś nowego, a teraz już wiem, jak smakują nierodzinne święta na obczyźnie. Bezśnieżne, na dodatek. Bardzo wiosenne, bo Anka będąc na spacerze widziała kwitnące narcyzy. W grudniu. Muszę przyznać, że jakoś nie odczułam braku świętowania tychże świąt. Już od kilku lat nie czuję magii świąt, nie cieszę się na te dwa czy trzy dni spędzone w rodzinnym gronie, jedząc same przepyszne rzeczy, dostając wymuszone prezenty, bo przecież wypada coś dać i dostać. Nie wiem dlaczego, ale wiem, że nie jestem z tym jedyna. Może z tego niejako wyrosłam i jest to dla mnie raczej przyzwyczajenie, a nie fajna tradycja...?

57 komentarzy:

  1. Niby nie czuć tej magii Świąt, ale mimo wszystko nie wiem jak spędziłabym je sama, za granicą... chyba jednak byłoby bardzo ciężko...
    No cóż, ale zbliża się Nowy Rok, oby był dla Ciebie owocny w sukcesy i żebyś spełniła swoje największe marzenia ! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nigdy świąt nie lubiłam i lubić nie będę. Chociaż w tym roku było wyjątkowo dobrze, to jakoś dalej się do tego wszystkiego nie przekonałam. Nie wiem, może jestem mało rodzinna czy coś, że nie chcę tu być, przyjeżdżać i w ogóle...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i jesteś faktycznie mało rodzinna, ale znam i takich ludzi. Z drugiej strony - znam też takich baaaaardzo, bardzo rodzinnych. (Chyba) na szczęście większość znajduje się jednak gdzieś tak pośrodku - kiedy trzeba stawia na rodzinę, kiedy trzeba wybiera znajomych ;P

      Usuń
    2. Przypomniała mi się moja była współlokatorka, która była tak rodzinna (i dalej jest), że nie wyobraża sobie życia poza domem.

      Usuń
    3. Takie zachowanie to już nie jest raczej zwykła "rodzinność" :|

      Usuń
    4. Najlepsze jest to, że chciałaby z miasta faceta - inżyniera, wykształconego takiego i wziąć go do domu na to swoje za*upie. Bo ten dom, w którym mieszka to będzie jej no i tam będzie z rodzicami.
      Taka sytuacja.

      Usuń
    5. Oesu... Są różni ludzi i mają różne cele w życiu i teoretycznie nie powinno się ich oceniać, ale... akurat mi się nie podoba takie nastawienie :(

      Usuń
    6. Ja już jestem wyczulona na takie sprawy, a przede wszystkim na nią, bo mieszkałam z nią trzy lata i różnych rzeczy się nasłuchałam...

      Usuń
    7. Wytrzymałaś z nią tyle czasu?

      Usuń
  3. Ja lubię święta i cieszy mnie to, że mogę spędzić je z rodziną. Doskonale rozumiem też Twoje podejście, głównie przez Twoją sytuację. Mam nadzieję, że jednak niczego nie żałujesz :) Pewnie nadrobisz przy okazji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to mówią - "jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma" :P

      Usuń
  4. Może być, że wyrosłaś. Też chyba wyrosłam... w pracy bym co prawda nie chciała spędzić świąt, ale nim przyszedł brat to się wynudziłam. Poza tym wkurza mnie, jak zawsze staram się dobrać prezenty a moja rodzina kupuje coś na tak zwane "odwal się", "bo wypada" jak to ujęłaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To znaczy tak - 25 grudnia miałam niejako "ustawowo" wolne, a 26 grudnia dostałam dzień wolny, bo ktoś musiał mieć, bo było za dużo osób na dwie linie :D
      U mnie jednak zazwyczaj kupuje się coś przydatnego, tylko że ze mną jest problem, bo jak przychodzi co do czego, to okazuje się, że mi nic nie jest aktualnie potrzebne, że wszystko mam. Nie wiem, czy jak przyjadę w lutym do Polski, to dostanę jakiś zaległy prezent urodzinowo-mikołajkowo-gwiazdkowy, ale ja mam dla rodzinki już prawie całą walizkę prezentów i obawiam się, że moje rzeczy, które stąd muszę wywieźć nie zmieszczą mi się do torby...

      Usuń
    2. No to Ci się poszczęściło :D
      Wszystko masz, ale książką byś na pewno nie pogardziła! U mnie anglik z pracy powiedział, że mu dziewczyna nie potrafi kupić dobrego prezentu... więc zażyczył sobie czekoladę - bo lubi - i skarpety - bo przydatne. Myślałam, że żartuje. Ale to jest przykład niewymagającego człowieka! :D
      Zaszalałaś z prezentami :) podejrzewam, że w Holandii wygląda to podobnie jak w UK, że można bez problemu kupić kilka porządnych rzeczy i portfel na tym aż tak nie ucierpi?

      Usuń
    3. Powiem ci w sekrecie, że od kiedy jestem w Holandii to w ogóle nie mam czasu, żeby czytać książki ._______________.
      Skarpetki zawsze się przydadzą! A jak są jakieś całkiem fajniusie (np. te Primarkowe), to asdfghjkl ♥
      Takk, jest dokładnie tak jak mówisz. A nawet bez problemu mogę tu kupić kilka mniej porządnych, mniej przydatnych rzeczy, ale po kilkadziesiąt centów albo za kilka euro i wcale nie będzie mi żal wydanych pieniędzy, jak sobie pomyślę, że w Polsce za takie byle co musiałabym zapłacić kilkanaście albo i kilkadziesiąt złotych... ;|

      Usuń
    4. W sumie się nie dziwie. A do pracy dojeżdżasz?
      Może mu kupiła jakieś primarkowe z minionkami ;D
      Nom, różnica jest. Chyba tylko w Polsce (z tych bardziej "rozwiniętych" krajów) ceny są tak wygórowane do zarobków ;o

      Usuń
    5. Taa, samochodem. Mam 4 km (y)
      Primarkowe z Minionkami to kupiłam dla brata xD Mam nadzieję, że lubi te żółte tic-taki, bo w sumie to nie wiem.

      Usuń
  5. Nie przejmuj się, jeszcze nie jedne święta przed Tobą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przejmuję się, bo wcale nie było tak źle, jak rozpaczała moja rodzinka :P

      Usuń
    2. Myślisz, że tęsknili za Tobą bardziej niż Ty za nimi? :)

      Usuń
    3. Jestem tego pewna jakoś w 90% i wydaje mi się, że głównym powodem takiego stanu rzeczy może być to, że ja rodzinę zastąpiłam sobie poniekąd ludźmi, z którymi zamieszkałam, a moja rodzinka nie dostała w zamian takiego zamiennika za mnie :(

      Usuń
    4. Smutne to trochę, ale i musi być jednak miłe dla Ciebie :)

      Usuń
    5. Sama nie wiem, co o tym myśleć.

      Usuń
    6. No tęsknią za Tobą a to znaczy, że bardzo Cię kochają przecież :D

      Usuń
  6. Ja bardzo lubię przedświąteczny klimat, piosenki, światełka, dekoracje w galeriach, ale już za to nie przepadam za samymi świętami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dekoracje w galeriach ostatnio mnie osobiście coraz bardziej denerwują, bo są zbyt przytłaczające, ale faktycznie piosenki i światełka mają swój urok. Ale potrzeba do nich jeszcze śniegu!

      Usuń
    2. Ja za śniegiem nie tęsknię na razie :)

      Usuń
    3. Mi trochę brakuje, bo nie ma zimy bez śniegu. Oczywiście - wszystko w granicach rozsądku :)

      Usuń
  7. ja jak byłam mała to czułam te święta całą mocą. a teraz to po prostu wolny czas od pracy i tyle

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym niestety jest...

      Usuń
    2. ano. człek się starzeje i tylko odpoczynku szuka;p

      Usuń
    3. W takim razie obawiam się, co ze się ze mną będzie działo za te 20 czy 30 lat, skoro już teraz szukam odpoczynku :(

      Usuń
    4. będziemy święta przesypiać xd

      Usuń
    5. Wtedy to chyba będę spała po 16 albo i więcej godzin na dobę jak moja kocica :D

      Usuń
  8. You skipped Christmas! OMG
    Nie wydaje mi się to możliwe! Oczywiście w moim przypadku. Uwielbiam święta, ale raczej te przygotowania - kupowanie prezentów, gotowanie, sprzątanie, dekorowanie domu itp. Te święta mają swój magiczny urok. I nie wyobrażam sobie roku bez nich. Ale oczywiście wierzę, że każdy może mieć inny stosunek do nich.
    A co do prezentów, których temat został poruszony w komentarzach to zawsze staram się przemyśleć co byłoby najstosowniejsze dla danej osoby nic na odwal się
    Pozdrawiam i wszystkiego dobrego w Nowym Roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrych parę lat temu też nie wyobrażałabym sobie takiej ewentualności, a tu jednak. I jakoś dałam sobie z tym radę :D
      Co do prezentów, to pewnie, że masz rację! Ale nie zawsze w przypadku osoby obdarowywanej wie się, co by było tym najwłaściwszym prezentem.

      Usuń
  9. Dobre masz podejście do tego wszystkiego. Tak mi się wydaje, patrząc na moją osobę. Bo ja bym jakoś poza domem być nie mogła wtedy. Ale fakt - faktem, dopóki człowiek nie jest sam, to nie jest jeszcze przecież źle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Wielkanoc też byłam w Holandii, bo przyjechałam 2 tygodnie wcześniej i też dałam sobie radę. Może to kwestia przyzwyczajenia? Może też poniekąd tego, że już od dawna wszyscy mi wmawiali, że nie dostanę tego urlopu, więc miałam czas, żeby to sobie wmówić i nie rozpaczać z tego powodu?

      Usuń
    2. Możliwe, że to przyzwyczajenie właśnie. Albo też po prostu się nastawiłaś na to psychicznie i dlatego było dość znośnie :)

      Usuń
    3. Pewnie i to, i to po trochu :P

      Usuń
  10. Eindhoven - znam to miasto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedno z kilku największych w Holandii ;)

      Usuń
  11. ja w sumie mogłabym święta ominąć, w tym roku kompletnie ich nie czułam, bo miałam masę innych spraw na głowie. było minęło :)

    OdpowiedzUsuń
  12. w sumie nie pomyślałam, że makówki są typowym śląskim rarytasem, u mnie były od zawsze, chociaż ich nie lubię :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie umiem wyobrazić sobie ominięcia świąt ani świąt poza domem. Dobrze, że nie przejmujesz się tym za bardzo. A z rodziną jeszcze zdążysz się spotkać. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze rok temu też nie potrafiłabym sobie tego wyobrazić :P

      Usuń
    2. Teraz jesteś bogatsza o nowe doświadczenie. :P

      Usuń
    3. Warto spróbować czegoś nowego :D

      Usuń
  14. Jeżeli tego nie czujesz w sobie, to nie ma co świętować na siłę. Ja czuję tę 'magię świąt', nie wyobrażam sobie ich nie obchodzić, dla mnie to chyba najpiękniejsze i najbardziej rodzinne święta :) uwielbiam te cudowne dni spędzone z moją kochaną rodzinką

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego tym razem postawiłam na inny motyw "świętowania" i wcale nie wyszło gorzej.

      Usuń
  15. Też w sumie "odwaliłam" te święta, byle tylko przesiedzieć 3 dni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przesiedzieć "bez uszczerbku na zdrowiu"? :P

      Usuń
  16. Zdecydowanie nie jesteś z tym sama. Ja również od kilku lat nie czuję już tego klimatu, wszystko jest takie... wymuszone? A Święta 2015, choć się odbyły, to jednak w ogóle ich nie czułam i w sumie... jakby ich nie było. Mam nadzieję, że z rodziną zobaczysz się niebawem i święta nie będą do tego potrzebne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już niedługo jadę na urlop do Polski, także odbiję sobie tymi spotkaniami ;)

      Usuń
  17. wiem, kiedyś kredki były kredkami, a teraz kredki to styl życia XD ja żyję na bogato w takim razie! XD
    wtf, jakie Malinki hahahaha :D

    OdpowiedzUsuń