czwartek, 18 lutego 2016

"Na końcu tęczy" czeka spełnienie marzeń

Rosie Dunne i Alex Stewart przyjaźnią się, można powiedzieć, od kołyski. Robią razem wszystko to, co najlepsi przyjaciele – chodzą razem do szkoły, siedzą razem w ławce, uczą się, uciekają z lekcji, oglądają telewizję, wyśmiewają się z drugich połówek przyjaciół, nocują u siebie nawzajem, spędzają razem czas, wiedzą o sobie wszystko. Kilkuletniemu Alexowi czasem ciężko przyznać, że jego najlepszym przyjacielem jest dziewczyna, więc mają też za sobą kłótnie i chwile ciszy. Są dowodem na to, że istnieje coś takiego jak przyjaźń między dziewczyną a chłopakiem. To jednak tylko przyjaciele. Jednak ich związek zostaje wystawiony na próbę, kiedy Alex wraz z rodzicami musi przenieść się za ocean – do Bostonu. Czy przyjaźń nastolatków przetrwa?

Czy ktoś jeszcze nie słyszał o ostatnio bardzo słynnej powieści Cecelii Ahern, mimo że została ona wydana w 2004 roku (oprócz PS Kocham cię, która już kilka lat temu została bestsellerem i na jej podstawie również powstał film, z Hilary Swank i Gerardem Butlerem w rolach głównych)? Która zyskała rozgłos dzięki adaptacji, wchodząc na ekrany kin pod koniec 2014 roku, czyli 10 lat po premierze książki i podbijając serca widzów na całym świecie? Książka, początkowo zatytułowana Na końcu tęczy, dostała drugą szansę za sprawą tejże adaptacji i została ponownie wydana z okładką filmową i nowym tytułem Love, Rosie.

Książkę czytałam w wakacje 2011 roku, jeszcze pod pierwotnym tytułem. Bardzo mi się podobała, pochłonęłam ją w bardzo krótkim czasie, czemu pomagała jej forma. Książka ma charakter epistolarny, czyli jest napisana w formie listów, maili, bilecików urodzinowych, kartek pocztowych, rozmów na komunikatorach czy na czacie. Bez zbędnych opisów i wtrąceń. Historię Rosie i Alexa uznałam za emocjonalną i niezwykle uroczą.
10/10 ♥

Ostatnio przeczytałam ją ponownie. I nie zachwyciłam się nią tak jak poprzednio. Niekiedy nie doczytywałam kto do kogo pisze i gubiłam się w trakcie rozmowy czy w środku listu. Splot niefortunnych zdarzeń, które przydarzały się głównym bohaterom tym razem uznałam za zbyt wymyślny, zbyt nieprawdopodobny, zbyt... pechowy. Historia momentami dłużyła mi się i niejednokrotnie nudziła. Zakończeniem, tym razem, trochę zawiodłam się. Wiecie, co mnie tym razem baaaardzo zachwyciło w Love, Rosie? Okładka filmowa książki, która jest najpiękniejsza na świecie.
7+/10

Film również oglądałam. Dwukrotnie. Jakiś rok temu i w ubiegły poniedziałek. Nie wiem, czy za tym drugim razem nie podobał mi się nawet bardziej. Mimo że jest bardzo luźną i dość niepełną adaptacją powieści. Jeśli komuś marzył się zapis filmowy całych kilkudziesięciu lat życia Rosie i Alexa zgodnie ze wszystkimi szczegółami z książki, to się zawiedzie. Jak można zawrzeć ponad 500 stron powieści w 100-minutowej produkcji? Akcja rozgrywa się tutaj tylko w przeciągu 12 lat, a nie na przestrzeni 45, jak to miało miejsce w książce, ale wydaje mi się, że to i lepiej. Brakuje kilku kluczowych postaci, niektóre są zastąpione innymi bohaterami. Film rozpoczyna się, gdy Rosie jest drużbą na weselu i uruchamia to karuzelę wspomnień. W rolę Rosie wcieliła się >Lily Collins<, a Alexa zagrał >Sam Claflin< (znany m.in. z roli Finnicka w Igrzyskach śmierci). Jest to bardzo przyjemna, śmieszna, ale i wzruszająca komedia romantyczna.
9/10 ♥

Film jest inny niż książka. Ale TO NIC. Absolutnie mi to nie przeszkadzało. Śmiem nawet twierdzić, że nawet było to wielkim plusem dla filmu.

Czytaliście/oglądaliście? Jak wrażenia?

72 komentarze:

  1. Oglądałam film :)
    Oceniam go 7/10, całkiem okey ale nie zrobił na mnie jakiegoś mega wrażenia

    Co powiesz na wspólną obserwację? - zacznij a ja się zrewanżuję
    Zapraszam również do konkursu na moim blogu, można wygrać np. perfumy z playboya, pomadkę do ust... a więcej zobaczysz na moim blogu :P

    http://magicworldprincesscarmen.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A książkę może czytałaś?

      Usuń
    2. I pewnie nie zamierzasz tego robić?

      Usuń
  2. Koniecznie muszę obejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj później znać, jak wrażenia :)

      Usuń
    2. To ja też obejrzę :) zobaczę jak mi się spodoba :)

      Usuń
  3. Ja się miałam zabrać za książkę. Ale i o książce i o filmie nasłuchałam się niezbyt przychylnych opinii więc odpuściłam :) "PS. Kocham cię" kocham i uwielbiam, film i książkę, film, bo Butler, książkę bo jest magiczna, ale do tego się chyba nie przekonam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale przecież zawsze warto sprawdzić na własnej skórze! :D

      Usuń
  4. Chętnie bym wróciła do tej książki

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak dla mnie - książka lepsza niż film ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wstyd się przyznać, ale pierwszy raz słyszę o tej książce. Natomiast jak tylko przeczytałam, że pisana jest w formie listów, wiadomości, itd. to od razu się skrzywiłam. Nie przepadam za tą formą, więc znając siebie nie sięgnę po książkę jeszcze długo ;<

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam Cecylię ale tej książki jeszcze nie dorwałam. Zwłaszcza, że lubię taką formę pisania jak listy, itp. Ale już wiem jaki film obejrzę na weekend :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dorwij, jeśli lubisz mieć porównanie książki z filmem ;D

      Usuń
  8. Widziała film, o książce tylko słyszałam, ale watpię, że po nią sięgnę, bo nie lubię formy listów. Za łatwo się gubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W książkach tego typu łatwo można się pogubić, gdy co chwilę zmienia się narrator.

      Usuń
  9. nie czytałam, nie oglądałam, nie ogarniam :D choć ciekawi mnie to, że fabuła filmu nieco odbiega od książki

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też się zawsze zastanawiam skąd oni biorą te tłumaczenia xD denerwuje mnie też, gdy oglądam jakiś film z napisami i rozumiem co mówią aktorzy, a napisy zupełnie nie pasują do tego, no przecież... ugh :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam ( jako Na końcu tęczy), zapomniałam, podobnie zresztą jak PS Kocham cię - ot, takie luźne czytadła,,, co do filmu to nie widziałam, może obejrzę:). Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre książki już takie są, że po ich lekturze, automatycznie się o nich zapomina. I to nieważne, czy były takie średnie, czy naprawdę niezłe ;)

      Usuń
  12. Nie jestem pewna czy lubię takie książki. Mam ją na swojej niekończącej się liście "must read", może kiedyś sięgnę. Za to film widziałam, piękny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli dobrze interpretuję to, co piszesz, to mam podobnie. Komedie romantyczne (albo jakieś inne romansidła) mogę oglądać, ale średnio mam ochotę je czytać :D

      Usuń
    2. Zgadza się ;)
      Ja w ogóle robię wszystko na odwrót i zazwyczaj najpierw oglądam film, a później czytam książkę. Z romansidłami mam tak, że choćby nie wiem jak cudowna była ekranizacja, przez książki zwyczajnie nie mogę przebrnąć. Po Sparksa sięgałam z dziesięć razy i, no cóż, nigdy więcej. A filmy na podstawie jego książek wielbię!

      Usuń
    3. Kiedyś zawsze starałam się najpierw czytać książkę, a później oglądać ekranizację/adaptację, ale w końcu stwierdziłam, że... niby dlaczego? Bo wszyscy tak mówią? Bo książka była najpierw? Teraz już mnie to nie obchodzi, jak czytałam daną książkę zanim obejrzałam film, a jak nie, to nic, obejrzę film, a kiedyś i za książkę się wezmę ;D
      A ja akurat te książki Sparksa czytam z przyzwyczajenia do autora, mimo że mało którą oceniłabym na więcej niż 6+/10. Ale na pewno muszę przyznać, że książka "Bezpieczna przystań" jest przecudowna ♥ Film też porównywalnie ♥

      Usuń
  13. Książki nie czytałam, ale film jest jednym z moich ulubionych. Taki do oglądania po 10 razy :D Choć ogólnie nie lubię takich romansideł, ten bardzo mi się podobał :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ostatnio ta książka prześladuje mnie na każdym kroku. Wszyscy, którzy ją czytali tak ją wychwalają i polecają, a ja nadal nie mogę się do niej przekonać. Wiem jednak, że nadejdzie ten dzień, kiedy po nią sięgnę i być może przyznam Tobie i innym rację :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki mamy klimat... ;D
      A ja spotkałam się również z negatywnymi opiniami na temat książki i filmu, więc wychodzi na to, że musisz sam sprawdzić na sobie i zobaczymy, którą stronę poprzesz!

      Usuń
  15. Nie czytałam powieści, ale oglądałam film. I za sprawą filmu natrafiłam na inne powieści tejże autorki. Jedne podobały mi się mniej, inne bardziej. Ale nie wiedziałam, że powieść Love, Rosie jest napisana w takiej formie i czuję, że skuszę się na jej przeczytanie. :)
    A co do okładki, też mi się podoba. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co czytałaś? Bo ja do tej pory cztery - "Na końcu tęczy", "PS Kocham cię", "Kraina zwana Tutaj" i "Zakochać się", ale mam też w planach inne i może podpowiesz mi, po co teraz sięgnąć? :>

      Usuń
  16. Niestety nie czytałam :/ Teraz czytam "Chłopca w walizce" - znasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsze słyszę, ale przeczytałam o czym to i jakoś mnie nie zachęca :(

      Usuń
    2. Mnie na początku trochę nudziło, a teraz się wciągnęłam :)

      Usuń
    3. Jak opis mnie nie zachęca, to nawet najlepsze recenzje nie przekonają mnie, żeby po coś sięgnąć :/

      Usuń
  17. Nie czytałam, a muszę koniecznie nadrobić, bo uwielbiam książki w formie listów :) A filmu nie obejrzę dopóki nie przeczytam książki, nawet jeśli się od siebie różnią.

    Pozdrawiam, M ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W porządku :) Jak będziesz pamiętała, to daj kiedyś znać, jak wrażenia!

      Usuń
  18. Ostatnio właśnie trafiłam na okładkę Love Rosie i wpisałam na listę "do obejrzenia". ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Kurczę, jak dawno mnie u Ciebie nie było! Ostatni wpis jaki pamiętam, co coś o wyjeździe... No nic, idę wszystko nadrabiać ;D
    Co do "Love, Rosie"... To może straszne, ale jeszcze a) nie przeczytałam tej książki ani razu oraz b) od wielu ludzi słyszałam o filmie różne opinie, ale sama go nigdy nie pooglądałam... Czy ja jestem straszna? ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chcę nic mówić, ale to już prawie rok w takim razie ;D
      Nie jesteś straszna! Wcale nie sądzę, że jak coś jest na czasie, to absolutnie od razu trzeba to przeczytać czy obejrzeć.

      Usuń
    2. Prawie rok? O kurczę... Mogłam się nie przyznawać ;))

      Usuń
    3. Jeśli chodzi ci o mój wyjazd do Holandii, to jak najbardziej - za kilka dni minie rok od tamtego momentu.

      Usuń
  20. Jak Lily Collins to trzeba obejrzeć koniecznie. W sumie dużo słyszałam o tym filmie i książce,że są pogmatwane i ciężko zrozumieć o co chodzi,ale to chyba najlepsze w tej książce/filmie (?).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie odniosłam wrażenia, że cokolwiek w filmie czy w książce jest zagmatwane... Ewentualnie, jeśli chodzi o formę książki, to czasem można się pogubić w tym kto do kogo pisze, ale chyba nic ponadto :)

      Usuń
  21. oglądałam i czytałam ;D

    Zapraszam :
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie czytałam ani nie oglądałam, ale lubię takie historie. Zwłaszcza jeśli chodzi o filmy - na niedzielne popołudnie. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie luźne, niewymagające myślenia ;D

      Usuń
    2. Dokładnie tak. :D Ostatnio nie mam jakoś ochoty na "ciężkie" filmy. Chyba przeciążenie sesją wychodzi. :P

      Usuń
    3. Coś w tym na pewno jest :D

      Usuń
  23. Słyszałam o tym filmie, nawet nie wiedziałam, że został nakręcony na podstawie książki. Na pewno obejrzę, bo ciekawią mnie takie historie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam na opinie, w takim razie! :)

      Usuń
  24. Ani nie czytałam, ani nie widziałam filmów bo to jakoś...nie w moim guście, chociaż, ponoć nigdy nie przekonamy się, co dokładnie jest w naszym guście, póki nie spróbujemy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie! Więc może jednak czas spróbować? ;)

      Usuń
  25. Nie czytałam i nie widziałam filmu, ale dla Finnicka planuję zrobić i to, i to. Tylko kiedy to nastąpi, nie mam pojęcia. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W porządku! Wystarczy, że dodasz sobie do listy "do obejrzenia/przeczytania", a może kiedyś samo przyjdzie ;D

      Usuń
  26. Nie oglądałam filmu, ale o nim słyszałam ;) Może uda mi się znaleźć w bibliotece powieść, wolę książki niż oglądanie filmów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u mnie to zależy kiedy, choć w 80-90% również stawiam na książki :)

      Usuń
  27. Akurat czytanie tej książki odradzała mi moja przyjaciółka, więc sama nie wiem. Ale na film się chętnie skuszę :)

    Pozdrawiam ♥,
    yudemere

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są przeróżne opinie, dlatego uważam, że najlepiej sprawdzić to na sobie samym ;)

      Usuń
  28. Szczerze ta historia jest stara jak świat ;p Występuje nawet w filach dla dzieci o tym jak bliska przyjaciółka czasem musi gdzieś wyjechać ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stara jak świat, ale przedstawiona trochę w inny sposób niż dotychczas. Przynajmniej mam takie odczucie.

      Usuń
  29. Ja miałam tak samo z PS, kiedy przeczytałam jako gimnazjalistka - pochłonęłam. W zeszłym roku, z totalnych nudów w trakcie choroby ściągnęłam sobie PDF i jakieś słabe mi się to wydało. Starzejemy się albo dojrzewamy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmieniamy nastawienie do różnych rzeczy... Ale najprawdopodobniej - po prostu czytamy to samo, ale będą w innym nastroju, co chyba przede wszystkim rzutuje na inny odbiór.

      Usuń
  30. Oglądałem ostatnio. Przez przypadek. Chyba na Canal+. Nie było tak źle ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie miałam kontaktu ani z książką, a ni z filmem, ale przy jakimś wolniejszym popołudniu postaram się to zmienić, bo mnie zainteresowałaś nimi :) A Tobie mogę polecić, jeśli jeszcze nie miałaś przyjemności, książkę "Jeden dzień", bo film to zdecydowanie odradzam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat oglądałam film i mi się podobał! :) Książkę miałam przeczytać podczas urlopu, ale nie mogłam jej nigdzie w domu znaleźć, więc odkładam na następny raz.

      Usuń