poniedziałek, 8 lutego 2016

[Recenzja serialu] Some disappeared, others are now LEFTOVERS

Naprawdę długo zabierałam się do napisania tego posta. Plan miałam już dawno, ale nie potrafiłam go wykonać. Żadna dotychczasowa pora nie była dobra, żeby się tym zająć, żeby ponownie się w to zagłębić. Ale chyba w najbliższym czasie nie będzie lepszego momentu, więc oto siedzę na łóżku w szarą i deszczową niedzielę 31 stycznia*, popijając mleko czekoladowe, z laptopem na kolanach, piszę i chciałam wam przedstawić i/lub przypomnieć oraz polecić jak dla mnie najlepszy serial stacji HBO.

The Leftovers (Pozostawieni)

Źródło.

Jest to amerykański serial obyczajowy, dramat z elementami fantasy (na angielskiej Wikipedii określony jest nawet mianem mystery). Twórcą serialu jest Damon Lindelof, a powstał on na podstawie powieści o tym samym tytule autorstwa Toma Perroty. Pierwszy odcinek w Stanach miał premierę 29 czerwca 2014 roku, w Polsce – dzień później. Do tej pory wyemitowano 2 sezony po 10 odcinków, z których każdy trwa prawie godzinę, jednak stacja HBO zamówiła trzeci sezon, który ma być tym ostatnim. W opisie serialu można przeczytać: "na całym świecie w tajemniczych okolicznościach znika 2% populacji. Po trzech latach od wydarzenia mieszkańcy Mapelton w stanie Nowy Jork dalej próbują pogodzić się z zaistniałą sytuacją i powrócić do normalnego życia". 2% populacji po prostu zniknęło. 140 milionów ludzi z całego świata. 14 października nieokreślonego roku. Nagle. Tak jak siedzieli, jak stali, leżeli, jechali samochodem, czytali książkę, jedli obiad. Rozpłynęli się w powietrzu. To nie jest serial o poszukiwaniu przyczyny zniknięcia tych osób, doszukiwania się, czy coś je łączyło, czy były całkowicie przypadkowe. Nie, to jest serial, który opowiada dokładnie o tym, co zostało zawarte w opisie – o pogodzeniu się ze zniknięciem, o przystosowaniu się do życia bez tych osób: bez męża/żony, dzieci, rodziców, sąsiadów, przyjaciół. Bez osób znanych, ale też i bez kompletnie szarych obywateli. Trzy lata po zniknięciu dalej nikt nie potrafi zapomnieć o tym zdarzeniu, bohaterowie w dalszym ciągu rozpatrują różne powody, przyczyny, szukają powiązań, oskarżają innych. Trudno im się odciąć od tego wydarzenia, jednak ich reakcje na nie są różnorodne.

Zwiastuny:
 


Co się stało z zaginionymi? Może zniknęli tymczasowo i powrócą? To dzieło Boga, jakaś kara? Zwykły przypadek? Nie wiemy. Co więc wiemy na ten temat? Nic. Kim są ludzie ubrani na biało, dlaczego tylko palą papierosy i się nie odzywają? Tego dowiecie się później, ale nie ode mnie. Na początku serialu można poczuć się nieco zagubionym, bo naprawdę nie wiemy NIC. Niektórych być może to zniechęci, ale podejrzewam, że wiele osób będzie na tyle zaciekawionych, że skusi się na pozostałe odcinki.  Ale uprzedzam – w moim odczuciu początkowo serial jest nudny, ciągnie się jak flaki z olejem, monotonna ścieżka dźwiękowa nie pomaga, ale to trzeba lubić i umieć się w to wczuć**.

Powieści, na podstawie której nakręcono serial nie czytałam, ale spotkałam się w opiniami, że Tom Perrota napisał ją, gdyż zainspirował się atakiem 11 września 2001 roku na WTC, który to niejako podzielił historię na tę "przed atakiem" i "po nim". Autor chciał ukazać, jak społeczeństwo radziło sobie ze zbiorową traumą. Pokazał świat, w którym załamały się dotychczasowe struktury, gdzie przyszłość nie jest pewna, gwarantowana ani przewidywalna. Nie wszystkim może się to spodobać, ale powieść (serial również) odwołuje się do religii, a konkretnie do koncepcji dyspensacjonalistycznego premillenaryzmu. Jest to jedna z wizji końca świata popularna w wierzeniach protestanckich. Protestanci wierzą w dosłowność opisanego w Liście do Tesaloniczan porwania Kościoła. Ma to być nagłe przeniesienie prosto do nieba wszystkich umiłowanych Bogu, by nie musieli na własnej skórze odczuwać okropnych rzeczy, które będą towarzyszyć końcowi świata***.

Aktorzy grający w serialu raczej was nie skuszą, choć mogę się mylić (mnie nie skusili). Najbardziej znana jest Liv Tyler, jednak jej postać (Meg Abbott) jest dość blada i bez wyrazu, że naprawdę mnie nie zachwyciła. W główną postać, czyli w Kevina Garveya wcielił się Justin Theroux. Podoba mi się to, że mimo iż to on jest pierwszoplanowym bohaterem, to jednak prawie każdy odcinek ma innego głównego bohatera, dzięki czemu dużo wiemy nie tylko o nim oraz nie tylko z jego perspektywy. Ale i tak moimi ulubienicami są nastoletnia córka Kevina, Jill oraz Evie, która pojawia się dopiero w drugim sezonie.

Źródło.
Nie pamiętam, jak trafiłam na ten serial, ale po kilku odcinkach zaczął mi przypominać dwa inne. Jericho (Jerycho), bo tam też zawarto motyw zniknięcia ludzi, jednak z powodu wybuchu bomb atomowych, gdzie ocalały jedynie niewielkie skupiska ludności, przede wszystkim tytułowe miasteczko Jerycho. Oraz Lost (Zagubieni), gdzie w poszczególnych odcinkach mamy retrospekcje z przeszłości pojedynczych bohaterów i czas bieżący, który skupia się na tej postaci. Poza tym... twórca Pozostawionych był również odpowiedzialny za  produkcję Zagubionych, dlatego w obu serialach czuć podobny klimat.
 
Pozostawieni to nie jest serial łatwy w odbiorze, jest mocno psychologiczny, powiedziałabym nawet – psychodeliczny i miejscami surrealistyczny, a co za tym idzie – to nie jest serial dla wszystkich. Jest to studium ludzkiej natury. Posępne i melancholijne.

Pierwszy sezon był dla mnie jedynie dobry (7/10), ale drugi bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Nie mogłam się oderwać od kolejnych odcinków, wciągały mnie do tego stopnia, że sama je odczuwałam. Tego serialu nie da się tylko oglądać, trzeba go przeżywać, skupić się wyłącznie na nim i nie dawać niczemu się rozproszyć. Jak dla mnie, Pozostawieni to (na razie) majstersztyk****. Ciekawa historia i znakomicie zarysowani bohaterowie. Przede mną trzeci sezon w tym roku. Zobaczę, jak to się skończy. Oby dobrze!




* Bez obaw, w niczym się nie pomyliłam. Po prostu napisałam to 31.01, a publikuję później.
** Według mnie w podobnym klimacie jest serial "True Detective", do którego się jednak nie potrafiłam przekonać, nie wciągnął mnie i najzwyczajniej w świecie – nudził.
*** Źródło: http://wyborcza.pl/1,75475,16297572,Nowy_serial__Pozostawieni____ogladasz_na_wlasne_ryzyko.html
**** Mówię "na razie", bo zachwycałam się już tak m.in. Under the Dome, w którym pierwszy sezon był rewelacyjny, drugi już tylko dobry, a trzeci to całkowite nieporozumienie.

37 komentarzy:

  1. Nie wiem, czy mój poprzedni komentarz doszedł, bo internet mi się zbuntował. Serial brzmi intrygująco, a w dodatku uwielbiam takie despotyczne klimaty. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tylko jeden komentarz od Ciebie ;)
      Czekam na opinię, jak się zdecydujesz na obejrzenie!

      Usuń
  2. Słyszałam o tym serialu i od dłuższego czasu zbieram się, aby go obejrzeć. Może w końcu mi się uda!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odezwij się za jakiś czas z opinią :D

      Usuń
  3. Nigdy o nim nie słyszałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zaciekawił cię opis serialu, czy nie bardzo?

      Usuń
  4. Dodaję do listy "do obejrzenia". I gdy sobie pomyślę, ile seriali jeszcze przede mną, to aż mi dech zapiera haha :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. High five, bo mam tak samo. Na razie oglądam te zaległe i staram się nie dokładać nowszych, ale nie zawsze mi to wychodzi :D

      Usuń
  5. A mi spodobał się True Detective :) Widać każdy lubi coś innego
    A po Pozostawionych może sięgnę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam spore oczekiwania co do TR, ale... no właśnie, wynudziłam się na pierwszym sezonie.
      Jak się zdecydujesz, to czekam na opinię! ;)

      Usuń
  6. wow, wow, wow! właśnie szukałam nowego serialu, bo skończyłam oglądać The fall i to jest coś, co mnie zainteresowało! Uwielbiam takie klimaty. Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co, czekam na opinię ;)

      Usuń
  7. Więc to chyba nie jest serial dla mnie, bo takie mocne akcenty psychodeliczne źle wpływają na moją własną, osobistą psychikę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to faktycznie - TOBIE NIE POLECAM :D

      Usuń
  8. Ooo...zachęciłaś mnie do tego serialu. A kojarzysz może "4400"? Pamiętam, że był kiedyś taki serial, chyba też opowiadał podobną historię, ale nagle zniknął z anteny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś coś słyszałam o "4400", ale nigdy nie oglądałam ani nawet się nim nie interesowałam.

      Usuń
  9. Trochę mi to przypomina słodkie kłamstewka :D
    Obecnie oglądam Nastoletniego Wilkołaka - proszę się nie śmiać - ale jak go zakończę to przypomnij mi o tym serialu gdybym zapomniała :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi wcale nie przypomina PLL - to jak dwie różne bajki :D
      Nie widzę powodu, żeby się z ciebie śmiać :)

      Usuń
    2. Mi przypomina pod tym względem, że coś się dzieje i jest coraz więcej niewiadomych ;p Czyli to, co najbardziej podobało mi się w PLL :)
      To się cieszę, bo powinnam wreszcie skończyć z serialami dla nastolatek :D

      Usuń
    3. Okej, jeśli chodzi o takie dość luźne skojarzenie, to zgadzam się!
      Daj spokój. Ja oglądam to, co mi się wkręci i nieważne, czy to jakiś naiwny serial dla nastolatek, czy coś dla poważniejszego, bardziej wymagającego widza :)

      Usuń
  10. "Jerycho" bym obejrzała, brzmi ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobał mi się motyw odosobnienia miasteczka :D

      Usuń
  11. kurczę, zaciekawiłaś mnie tym serialem! Uwielbiam takie klimaty :) Jak tylko skończę oglądać Grę o Tron, biorę się za Pozostawionych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj później znać, jak wrażenia!

      Usuń
  12. Skuszę się. Psychologiczne, wymagające wysiłku umysłowego seriale jak najbardziej na plus. Jeszcze Liv Taylor <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Już, już mnie prawie skusiłaś... a potem napisałaś, że twórca to ten sam co wyprodukował Zagubionych. Ehh, ten serial miał tak ogromny potencjał, a potem się okazało że kompletnie nie ma sensu. Pozostawił tyle pytań bez odpowiedzi, że po skończeniu ostatniego odcinka powiedziałam "Boże, i na to straciłam tyle godzin z życia?!"
    Liv Tyler ogólnie jakaś blada jest...:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. NO PRZEPRASZAM, ale w takim razie lepiej, że dowiedziałaś się tego od razu :D Jednak ja "Zagubionych" dalej bardzo lubię, do ostatniego odcinka, a mam nadzieję, że i z "Pozostawionymi" nie będzie gorzej!

      Usuń
  14. ja w wykonaniu HBO aktualnie wielbię house of cards :) i tak już chyba za dużo seriali oglądam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A do tego to znowu mnie jakoś nie ciągnie, bo nie lubię polityki :(

      Usuń
  15. Pomysł na serial całkiem niezły. Nieco przeraziła mnie wizja nudnego, trudnego początku, bo jak coś mnie nie chwyci od razu to szybko to porzucam. Ale znając mnie to zabrakłoby mi czasu na obejrzenie :D

    _____
    A Deadpoola polecam, oczywiście trzeba mieć dystans do niego, ale film super, zwłaszcza na poprawę humoru i odskok od nudnych komedii romantycznych :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Powiem Ci, że fabuła wciągająca i zaciekawił mnie ten serial. :) Może kiedyś, gdy będę cierpieć na nadmiar wolnego czasu, to się na niego skuszę. :D
    A Lost oglądałam z zapartym tchem. :D Jednak tylko początkowe sezony, bo kolejne były już kręcone tak "na siłę" że aż odpychały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja oglądałam "Lost" z zaciekawieniem do samego końca, bo liczyłam na rozwiązanie wszystkich zagadek :D

      Usuń
  17. fajnie u Cibie ,zostaje i juz obserwuje :)
    A moze wspolna obserwacja? :) zapraszam do siebie serdecznie :)

    http://pazzz21.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. zaginieni zaginęli, cieszmy się nowymi serialami :D chociaż ja teraz oglądam animowane seriale sprzed 15 lat xD

    OdpowiedzUsuń