czwartek, 15 grudnia 2016

Ciekawostki koreańskie

Nie potrafię przysiąść i wybrać zdjęć do publikacji, ale na pewno kiedyś to zrobię, także na razie przedstawiam garść luźnych myśli oraz ciekawostek zaobserwowanych, usłyszanych i zanotowanych odnośnie wizyty w Korei Południowej.
  1. 95% samochodów na ulicach jest w kolorach: białym, szarym, srebrnym ub czarnym.
  2. 9 na 10 samochodów to Kia lub Hyundai. Często zdarzają się również Chevrolety.
  3. Kierowcy bardzo niebezpiecznie jeżdżą po drogach, ale dla nich to normalka.
  4. Jak samochód jedzie na awaryjnych, to znaczy, że kierowca zaraz zrobi coś głupiego. Choć jeszcze sam nie wie, co to będzie.
  5. Statystyczny mieszkaniec Korei pije średnio 18 kaw dziennie. Ale... takich małych 100 ml.
  6. Znajoma Koreanka mówiła, że ich gospodarka nie jest teraz w dobrej kondycji, więc bardzo popularne jest otwieranie kawiarni, aby zatrudniać młodych ludzi, a właśnie kawiarnie jest najłatwiej otworzyć. I na pewno jest to opłacalne, patrząc na poprzedni punkt.
  7. Alicja mówiła, że sklepy/restauracje/kawiarnie bardzo szybko i często są likwidowane lub przenoszone i na ich miejscu za parę dni jest coś nowego.
  8. Walutą jest won koreański (₩). To dziwna waluta... Coś jak złotówki sprzed denominacji, choć nie do końca. Z Alicją stosowałyśmy niedokładny, ale łatwy do ogarnięcia przelicznik, że 1000₩ to 1$ (tak naprawdę to powinno być 0,86$, a właśnie sprawdzam i 1000₩ to mniej więcej 3,60zł – jakby ktoś był ciekaw).
  9. Opłaty za bilety wstępu do świątyń, pałaców itp. są bardzo symboliczne (1000-5000₩), a gdy masz na sobie hanbok (tradycyjne koreańskie ubranie; >google it<), wchodzisz za darmo (i turyści robią sobie z tobą zdjęcia ;)).
  10. Tam nie mówisz cheese, gdy pozujesz do zdjęć. Tam mówisz kimchi.
  11. Kimchi to chyba najpopularniejsze koreańskie danie, składa się ze sfermentowanych warzyw, najczęściej kapusty pekińskiej, rzepy lub ogórków z dużą dozą papryczek chili.
  12. Pozostałe jedzenie? Według mnie niesmaczne, choć ponoć bardzo zdrowe. Przeważa ryż, mnóstwo ryżu i makaron. Lubię pikantne rzeczy, ale kuchnia koreańska jest dla mnie zbyt pikantna, zbyt ostra, za mało słona, zbyt surowa.
  13. Jednak smakowały mi bulgogi (duszona wołowina z warzywami i ryżem), bibimbap (ryż z wołowiną, warzywami i jajkiem), pizza z gorgonzolą i miodem (hit!). Ciekawe były również mochi (tradycyjne japońskie ciastka/kluski).
  14. Tradycyjna pizza koreańska? Proszę bardzo – podawana w głębokim naczyniu, jedzona łyżką, na ziemniakach zamiast ciasta. Bardziej jak nasza zapiekanka.
  15. Z napojów podeszła mi herbata śliwkowa (podawana na gorąco lub na zimno), a całkowicie nie w moim stylu były: herbata kukurydziana i yujacha, czyli citron tea.
  16. Zielona herbata jest tam bardzo lubiana, jednak nie sama w sobie, a jako składnik... słodyczy. Bardzo popularne są wszelkiego rodzaju ciasteczka z nadzieniem z zielonej herbaty, czy znane Kit-Katy z zieloną herbatą, niby dostępne tylko w Japonii, ale można je także zakupić w Korei. Zaopatrzyłam się również w green tea milk spread, czyli niby-nutellę z zielonej herbaty.
  17. Popularne są również ciasteczka Oreo. Nie tylko w standardowo znanej nam wersji; są także z nadzieniem tiramisu, truskawkowym, Double Oreo, Thins Oreo (Tiramisu, Vanilla), płatki śniadaniowe Oreo O's (dostępne teraz tylko w Korei! – jadłam; nic nadzwyczajnego) czy wafelki Oreo.
  18. Koreańczycy uwielbiają muzykę klasyczną i uważają, że wyjątkowo ich uspokaja, dlatego jest grana np. w parkach przez głośniki wiszące przy latarniach. Niestety mnie to bardziej drażniło niż relaksowało.
  19. Nienawidzą hałasu. Nie powinno się rozmawiać w pociągu, bo skarżą się konduktorowi, który zaraz przyjdzie ci zwrócić uwagę. W mieszkaniu tak samo – ktoś z administracji przychodzi i donosi, że były skargi na zbyt głośne zachowanie.
  20. Słabo mówią po angielsku. Albo po prostu nie chcą mówić. Na lotnisku nie miałam problemów, żeby się czegokolwiek dowiedzieć, ale gdy doszłam na teren dworca... masakra. Żaden taksówkarz nie powiedział do nas słowa w innym języku niż swój własny, a taksówkami jeździłyśmy średnio 4-5 razy dziennie. W restauracjach, kawiarniach czy sklepach również słabo. Gdy pytałam o jakąś cenę na targu, dostawałam odpowiedź wbitą w kalkulator albo pokazaną na palcach.
  21. Jednak pomimo powyższego punktu, Koreańczycy są niezwykle mili i pomocni. Gdy na dworcu nie umiałam znaleźć swojego pociągu, najpierw zaczepiły mnie panie sprzątaczki, chwilę później znalazły konduktora, który na migi wytłumaczył mi, gdzie znajdę pociąg, a jak później zobaczył mnie drugi raz, gdy wracałam po ciocię, jeszcze raz mi machnął ręką, w którym kierunku mam iść.
  22. Ale... nie mają za grosz kultury. Rozpychają się, idąc ulicą, nie przeproszą, gdy cię szturchną, nie czekają aż wysiądziesz z pociągu, tylko pchają się, żeby zrobić to jako pierwsi, wpychają się w kolejkę przed ciebie, o ile nie stoisz dosłownie na czyichś plecach i zostawisz kilkanaście centymetrów luzu. Bo tak są nauczeni i to dla nich normalne.
  23. Mają Daiso ♥ Alicja mówi, że to sklep jednodolarowy, ja określam go jako holenderski Action. Czyli sklep z milionem pierdółek i taniutkich, ale potrzebnych rzeczy wszelkiego rodzaju – do sypialni, salonu, kuchennych, łazienkowych, słodyczy, jedzenia, do samochodu.
  24. W każdej restauracji od razu dostajesz darmową wodę. I darmowe nawilżane chusteczki, żeby wytrzeć łapki.
  25. Koreańczycy myją zęby po każdym posiłku. Nawet po posiłkach w samolocie, od razu ustawiali się w kolejkę do toalety.
  26. Uwielbiają wszelkiego rodzaju neony, świecidełka, lampki, iluminacje świetlne, nie tylko w okolicach Bożego Narodzenia. Takie widoki to codzienność.
  27. Boją się dużych psów. Jedyne psy, jakie posiadają to rasowe maluszki, które najczęściej są tylko zwierzakami kanapowymi, nauczonymi swoje potrzeby załatwiać do kuwety i nie są nawet wyprowadzane na spacery z obawy, że zatrują się wszechobecnym smogiem.
  28. Który osiąga tam takie rozmiary, że chodzenie w maskach jest normą.
  29. Maski przeciwsmogowe (przeciwpyłowe) są dostępne w każdym sklepie i oprócz zwykłych masek w różnych kolorach, jest mnóstwo z ciekawymi wzorami czy nadrukami zwierząt.
  30. Google Maps tam nie działa, więc lepiej zaopatrz się w jakąś lokalną usługę lokalizacyjną.

Pewnie mogłabym wymieniać tak jeszcze i jeszcze, bo Korea Południowa to dla mnie całkiem inny świat, ale pomału dochodzę do wniosku, że nie wiem, co u nich jest naprawdę inne i dziwaczne, a co ja tylko uważam za dziwne, choć może ktoś inny uzna to za całkiem normalne... ;|

51 komentarzy:

  1. Bardzo dużo się dowiedziałaś o Korei podczas tego pobytu. Ja byłam w Holandii ponad dwa miesiące i nie wiem czy potrafiłabym o tym kraju napisać tak dużo ;p Założyłaś ten tradycyjny, koreański strój? :D Mi się bardzo spodobał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za 3 miesiące stukną mi 2 lata w Holandii, a też nie umiem zbyt wiele powiedzieć o tym kraju i mieszkańcach, bo nie mam jak obserwować. Do Korei pojechałam na wycieczkę i non stop gdzieś chodziłam, oglądałam, zwiedzałam, a w Holandii po prostu mieszkam i pracuję.
      Niestety nie miałam okazji przymierzyć i strasznie żałuję, bo też mi się bardzo spodobał.

      Usuń
    2. Może to powód by odkryć w tej codzienności Holandię na nowo? :D

      Usuń
    3. Mieszkam na obrzeżach malutkiego miasteczka, więc mam średnie pole do popisu. Ale gdzieś podczas wycieczki w większym mieście, czemu nie? Tylko znajdź mi towarzysza/towarzyszkę, bo niestety do takich rzeczy nie ma tu nikogo chętnego ;)

      Usuń
  2. Nie odnalazłabym się tam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też nie było zbyt łatwo, a jakbym spędziła tam jeszcze trochę czasu, to jeszcze bardziej bym się tam wpasowała.

      Usuń
  3. Kraj kompletnie nie dla mnie :/ Nie odnalazłabym się tam, zresztą ogólnie kraje azjatyckie to dla mnie kosmos nie do ogarnięcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak samo Azjaci myślą o Europie - że to kontynent nie do ogarnięcia dla nich ;P

      Usuń
  4. Interesujące ciekawostki ;) Chciałabym pojechać do Azji ale nie ciągnie mnie jakoś szczególnie do Korei. No ale podróżować trzeba :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A gdzie byś się do Azji konkretnie chciała wybrać?

      Usuń
  5. 18 kaw? w trzy lata ty;e wypiję:)
    dobre to kimchi? czaję się:)
    zieloną herbatę kocham,ale kukurydzianą?:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przybijmy sobie piątkę, bo również rzadko piję kawę :D
      Strasznie ostre... Jakby było ciut mniej pikantne, to byłoby zjadliwe, a tak to istne piekło :D
      Kukurydziana herbata ma dość specyficzny smak i nie podeszła mi.

      Usuń
  6. Klasyka kolorów aut na ulicach, to musi bardzo ładnie wyglądać :D Herbaty śliwkowej z chęcią bym się napiła, musi być przepyszna.
    Tak w ogóle to super notka, bardzo lubię czytać zbiory różnych ciekawostek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To była chyba pierwsza rzecz, jaką zauważyłam, a Alicja, mieszkająca tam od roku nigdy nie zwróciła na to uwagi.. Mi się bardzo podobało!
      Miło mi, że się podoba :)

      Usuń
  7. Korea to moje marzenie, zazdroszczę podróży i czekam na zdjęcia.
    Odnośnie jedzenia... już od dawna się śmieję, że umarłabym tam z głodu albo żyłabym jedynie na ryżu z mięsem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakieś normalniejsze jedzenie da się tam znaleźć, ale niestety to w większości fast-foody :( Chyba że gotuje się samemu z nieznanych produktów :D

      Usuń
  8. Egzotyczne miejsce. Chciałabym je kiedyś odwiedzić, ale chyba nie na długo. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba się tam wybrać na wystarczająco długo, żeby pozwiedzać. Szczerze powiedziawszy to ja byłam tam za krótko, a na pewno za krótko byłam w samym Seulu, bo nie sposób ogarnąć to miasto w pół dnia...

      Usuń
    2. Pół dnia nie wystarczy na poznanie żadnego miejsca...

      Usuń
  9. tej dostępności masek smogowych to akurat im zazdroszczę :D ale poza tym to Azja jakoś nigdy mnie specjalnie nie ciągnęła... chociaż pewnie jakbym miała taką okazję, to bym pojechała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kraków, no tak ;DD Mnie również nie ciągnęła i dalej nie przekonał mnie do siebie, ale co zobaczyłam i przeżyłam, to moje.

      Usuń
  10. Świetny post, to było mega ciekawe! O Korei wiem naprawdę niewiele, a to naprawdę ciekawy kraj, więc chętnie dowiedziałam się czegoś nowego. Zwłaszcza zaskoczyło mnie to mycie zębów po każdym posiłku, lęk przed dużymi psami, tradycyjna pizza, mnogość kawiarni i miłość do świecidełek (ja też akurat uwielbiam te wszystkie lampki i inne świecące się rzeczy :D). Kurczę, to jednak zupełnie inny świat, zupełnie inna kultura :)
    Bardzo chciałabym pojechać do Korei Południowej, bo w ogóle ciągnie mnie do Azji. Ale tak najbardziej chciałabym odwiedzić Japonię, wręcz o tym marzę - to naprawdę fascynujący kraj.
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi słyszeć, że tak cię to zaciekawiło. Właśnie to pisałam - Korea Południowa i Azja ogólnie to totalnie inny świat.

      Usuń
  11. Wszystko brzmi bardzo egzotycznie i... inaczej. Chociaż ja nie czuję fascynacji do azjatyckich krajów. Ale jeżdżę Kią! I uwielbiam tego mojego czerwonego 'diabła' :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo jest tam strasznie egzotycznie i zupełnie inaczej niż w Europie. Również nie jestem zafascynowana Azją, ale pojechać mogłam tak czy siak :)

      Usuń
    2. No jasne! Zobaczyć to wszystko na własne oczy a nie tylko przeczytać to musi być niesamowite doznanie :)

      Usuń
    3. Dość ciekawe - nie przeczę :)

      Usuń
  12. I dzięki Tobie coś wiem o Korei :) bo do tej pory wiedziałam tylko gdzie leżą na mapie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To i tak nieźle, bo koleżanka z pracy pytała się mnie, gdzie jest ta Korea, czy to w Europie i czy ich waluta to też euro...

      Usuń
    2. Nie żartuj :) Jakbyś mnie zapytała o jakieś państwo z Afryki to nie wymieniłabym wszystkich ale chyba jest dla wszystkich w miarę oczywiste, gdzie leży :)Będzie coś jeszcze o Korei?

      Usuń
    3. Mówię całkiem poważnie. Kobieta po trzydziestce. Ale podobno kiedyś kolegi pytała się, po co jest euro w Niemczech ;D Na pewno będzie, ale na razie mam trochę postów innego typu w planach.

      Usuń
  13. Napewno nie chciałabym tam mieszkać, a jako, że ja z reguły walę wszędzie za dużo soli i nie jestem fanką zbyt pikantnej kuchni... Chyba jedzeniem by mnie tam nie zdobyli (chociaż jestem na tak z tą śliwkową herbatą!) :D
    Fajnie jest jednak chociaż doświadczyć jakichkolwiek nowości kulturowych, tak dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie odważyłabym się tam zostać na dłużej. Chociaż na pewno bym szybko schudła, żywiąc się (raczej - nie żywiąc) takim jedzeniem ^^

      Usuń
  14. Niektóre ciekawostki bardzo ciekawe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Które najbardziej cię zaintrygowały? :>

      Usuń
  15. To i tak - prawie 2 litry kawy to nie co bądź :D ja po takiej dawce chodziłabym po ścianach :D
    W Polsce też zwykle awaryjne światła oznaczają, że zaraz coś się wydarzy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale bankowo zaliczają się tu również wszystkie lżejsze kawy, czyli smakowe, cappuccino itp. :P
      O, nawet nie wiedziałam i nigdy nie zauważyłam (nie mam prawka, jakby co). Ale w Korei nagminnie używają awaryjnych, w Polsce raczej nie, bo jak mówię - nigdy tego nie zaobserwowałam.

      Usuń
  16. Sfermentowane warzywa?! Bleee, nigdy ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nasza kapusta kiszona albo kiszone ogórki? To jest to samo :)

      Usuń
  17. niby łatwo założyć kawiarnię, ale sporo z nich znika...to czy ja wiem...i ta ilość kaw, nieźle

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znikają, ale za moment powstaje coś nowego. Kto wie, czy nie następna, aczkolwiek trochę inna kawiarnia?

      Usuń
  18. Strasznie lubię takie posty. Miło jest dowiedzieć się czegoś nowego o innych kulturach.

    OdpowiedzUsuń
  19. ale bym chciała założyć hanbok :D
    mega ciekawe! cóż za kultura :)
    pizza brzmi dziwnie xD
    nie wiedziałam, że są tacy niekulturalni :<
    super wpis!

    OdpowiedzUsuń
  20. bardzo mnie korcą słodycze z zieloną herbatą w dodatku:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre są przepyszne, niektóre bardzo niesmaczne :P

      Usuń
  21. Odpowiedzi
    1. Ja rzadko kiedy piję jedną dziennie xD

      Usuń
  22. Wow. Fajny ten post, bo sporo rzeczy się dowiedziałam! :) Ale..18 kaw? A samochody to mają fajne, chociaż chyba bałabym się tam prowadzić samochód ;p
    Gdybyś chciała otrzymać zaproszenie na bloga, napisz: desperacjazycia@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idzie się przyzwyczaić z prowadzeniem tam samochodu, info potwierdzone :D

      Usuń