środa, 11 stycznia 2017

Najpiękniejsze Słowa Roku 2016 jako Nominacja Dobrych Myśli

Nie byłabym sobą, gdybym tego znowu nie zrobiła. Nie mam na myśli Nominacji, bo akurat tu nie jestem sobą odpowiadając na nią; z reguły nie chce mi się bawić w takie rzeczy, żeby chcieć muszę mieć niezwykłe pokłady weny, które w ostatnim czasie nie nawiedzają mnie w nadmiarze. Mam na myśli to, że znowu robię to po swojemu. Tak jak chcę, tak jak sobie wymyśliłam, tak jak sobie kiedyś zaplanowałam, a Nominację jedynie pod to podłączam. Ale wyjdzie dobrze. Bo i Nominacja Dobrych Myśli (by >Asik<) i moje Najpiękniejsze Słowa Roku 2016, to właściwie to samo, tylko funkcjonujące z inną nazwą.


Naprawdę niezmiernie się cieszę, że 2016 rok nareszcie się skończył. Był okropny. Jeden z najgorszych, jakie pamiętam, a być może i najgorszy. Po pełnym sukcesów, pozytywnych zmian roku 2015, nadszedł on, 2016 i przyniósł przede wszystkim: stres, niepewność, ból, smutek, odrzucenie, zostawienie, niechciane pożegnania, kilka koniecznych, niekoniecznie pożądanych zmian. Słyszeliście o przesądzie "jak sylwester, taki cały rok"? Bo u mnie sprawdza się to totalnie odwrotnie. Ilekroć spędzałam sylwestra w domu, czy to sama, czy z siostrą, nudząc się i oglądając filmy, następny rok był dla mnie bardzo udany. Ostatniego sylwestra spędziłam na imprezie w kameralnym gronie, a o północy poszliśmy obejrzeć fajerwerki do miasta 5 kilometrów dalej. Jak wróciliśmy, to dalej piliśmy do rana. I wtedy było bardzo fajnie, dość hucznie, a ostatni rok to jakaś pomyłka. Pomimo miło spędzonych urlopów, pomimo wycieczki do Korei, pomimo fajnych ludzi, których ścieżki skrzyżowały się z moimi, mimo wszystko, nie obawiam się powiedzieć, że... to nie był dobry rok. Ale nie był taki wyłącznie zły, bo padło kilka słów i zdań, które za każdym razem, gdy sobie o nich przypominam, wywołują szeroki i szczery uśmiech na mojej buzi. Podzielę się nimi i tutaj, żeby móc do nich wrócić w każdej chwili.


koniec maja
Kamil, który jest świetnym kumplem, który uwielbia mnie wkurwiać w pracy, zawsze przychodzi wyżebrać swoje ulubione ukraińskie cukierki, których mam nadmiar w kieszeniach fartuszka, który jara się moim tatuażem, który uwielbia upijać siebie i mnie Jackiem z colą. Siedział koło mnie późno w nocy w trakcie pewnej imprezy na palarni, przytulał mnie i w pewnym momencie stwierdził: "naprawdę ciężko mi to mówić". A że niestety czasem jestem wredną suką i ciągnę ludzi za język, kiedy nie do końca chcą się wysłowić, powiedziałam, żeby się nie krępował, tylko mówił, zawsze wysłucham. "Bo ty jesteś taka fajna i tak mi się podobasz. Mogę spać dzisiaj z tobą? Ale nie bój się, bo pewnie od razu pomyślałaś o jednym. Nie chodzi mi o seks. Po prostu chciałbym się położyć koło ciebie, przytulić cię, zasnąć i rano obudzić się koło ciebie".

Czy właśnie o to chodziło?
Źródło: Piszę bloga
początek czerwca
Dzwoniłam do brata, składałam mu życzenia urodzinowe, a on powiedział: "powinnaś tu teraz być ze mną". Łzy mi napłynęły do oczu, bo on nigdy mnie tak nie traktował. Zawsze byłam dla niego tą gorszą, nieudaną, niezaradną i do niczego się nienadającą. Dwa miesiące później odwiedziłam go podczas urlopu, gdy staliśmy w oknie mieszkania jego przyjaciela, on palił mentolowe LM'y, usłyszałam: "(...) mówię ci to, bo jesteś jedyną osobą, której mogę zaufać". Chyba właśnie w ten sposób powinna działać instytucja rodzeństwa, tylko szkoda, że zadziałało to tak późno.

koniec czerwca
Przystojniak (czytaj więcej: >If I could call you half mine...<) nieraz powtarzał mi tudzież przy innych, że "z Magdy to taka fajna dziewucha jest" i "ty chyba jakaś niepoważna jesteś". Na pamiętnym spacerze po suto zakrapianej Ballantines'em imprezie, z którego wróciliśmy po 2 w nocy, w międzyczasie wyżaliłam mu się ze wszystkiego, co mi zalegało na serduchu, poryczałam z bezsilności na środku ulicy i skończyłam w jego ramionach, mówił: "ty się za bardzo wszystkim i wszystkimi przejmujesz. Przestań, bo to nie jest zdrowe. Zacznij mieć wyjebane. Będzie lepiej, zobaczysz. Jesteś za fajna, żeby tak się dawać innym. Jak cię poznałem, od razu założyłem, że masz chłopaka, bo jesteś naprawdę świetną dziewczyną i to niemożliwe, że jesteś sama". Chciałabym, ale czasem nie wystarczy chcieć, żeby coś zrobić, bo trzeba działać.

koniec lipca
Leżałam w bardzo niewygodnej pozycji na łóżku w salonie tatuażu, niby na plecach, ale częściowo na boku i przeurocza tatuażystka mówiła: "i jak? Nie boli cię? No to masz zajebistą odporność na ból, skoro leżysz tu od 5 godzin, robię ci tatuaż na żebrach, a ty wcale się nie krzywisz". Nigdy w życiu nie spodziewałam się, że jestem taka odporna, serio. Tatuaże na żebrach podobały mi się od zawsze, ale cholernie bałam się tego bólu. Teraz mogę się jedynie zapytać: jakiego bólu? Z autopsji zdradzę, że na udzie bardziej bolało.

sierpień
Zdradziłam Danielowi w pracy, że mam nowy tatuaż i żeby zgadł gdzie. Wymyślił dopiero za kilkunastym razem i tylko czekał na sprzyjającą okazję, żeby podciągnąć mi koszulkę do góry, po czym stwierdził: "warto cię rozbierać" (;

koniec września
Kilka dni rozmyślałam, czy może nie napisać do kuzynki, Alicji i jak w końcu zdecydowałam się w piątek pod koniec września, wróciłam z pracy do domu, wzięłam tablet w łapki i zobaczyłam wiadomość od niej. Z głupia frant zapytałam się jej, kiedy mogę ją odwiedzić w dalekim azjatyckim kraju, a ona odpisała: "KUPUJ BILET". No to kupiłam i odwiedziłam ją w Korei Południowej. (>czytaj więcej<).
październik-listopad
Karol i jego wszystkie urocze teksty, słowa, od których można się zakochać i w nim, i w sobie (czytaj więcej: >Nie mam dla ciebie miłości<):
– Śliczna jesteś.
– Czasem jest śliczniejsza.
– Jak się pomalujesz? Wy, dziewczyny, myślicie, że jak nałożycie na ryj kilo tapety, to od razu będziecie ładniejsze, a to nieprawda. Ty i bez makijażu jesteś śliczna. Nie maluj się więcej.

początek grudnia
Dorwałam hotelowego majordomusa (który swoją drogą, powiem nieskromnie – uwielbia mnie i uwielbia ze mną rozmawiać; ma 48 lat, fyi) i skarżyłam się, że znowu zostaję sama w pokoju, że Wiki się ode mnie wyprowadza, że mieszkała ze mną tylko tydzień, że w ciągu ostatnich 9 miesięcy przeprowadziło/wyprowadziło się ode mnie 5 współlokatorek i śmiałam się, że chyba jest ze mną coś nie tak, powiedział, że "widocznie jesteś na tyle silna psychicznie, że tylko ty jesteś w stanie wytrzymać w tej atmosferze i wszystkich po kolei wykańczasz". Ja silna psychicznie? Wolne żarty. Choć czasem nawet trochę zaczynam w to wierzyć.

sierpień-grudzień, regularnie co jakiś czas
Chyba już połowa współpracownic i współpracowników pytała się mnie, czy nie chcę awansować na operatorkę maszyny i dlaczego nie, gdy słyszeli moją odpowiedź odmowną. "Przecież sobie poradzisz. Już sobie radzisz, gdy którejś pomagasz. Ba, radzisz sobie lepiej niż niejedna z nich. To naprawdę nie jest trudne, jedynie kilka dodatkowych zadań, sama widzisz. A to zawsze więcej kasy, więcej godzin, stała praca. Angielski znasz, świetnie dogadujesz się z brygadzistą, on cię lubi i lubi z tobą żartować. Przemyśl to i idź do niego". No way.

źródło: Bohater

Siedziałam sama w sylwestrowy wieczór, odpaliłam kinomana i oglądałam serial. Przyszedł po mnie kolega, żebym zeszła do nich do kuchni, posiedziała, napiła się z nimi, uczciła kończący się rok, cieszyła z nadchodzącego nowego. Nie miałam ochoty, usłyszałam, że jestem aspołeczna, ale na pytanie, czy chociaż przyjdę o północy na szampana, odparłam twierdząco. Przyszłam chwilę przed, byłam tam niecałe pół godziny, ale przewaliła się przeze mnie całą gama najróżniejszych emocji o przeróżnym nasileniu: od niepewności, zdziwienia, uśmiechu, szczęścia, przez chęć ucieczki, bezsilność, radość, strach, niespodziewane reakcje innych, znów niepewność, do chęci wycofania się i ostatecznej ucieczki. Dość pijany majordomus odprowadził mnie do kuchni i powiedział: "o, on na ciebie czeka". Nie, Karol wtedy na mnie nie czekał. Uśmiechnęłam się do niego, minęłam go i tyle co zdążyłam wejść do pokoju, rozbrzmiało 'Through the Glass', czyli mój dzwonek, a gdy zobaczyłam na wyświetlaczu telefonu, że to moja siostra, rozpłakałam się z tej całej bezsilności, z nadmiaru emocji i nie odebrałam. Nie byłam w stanie rozmawiać z kimkolwiek. Ale ktoś zaraz usilnie zacząć dobijać się do drzwi, nic sobie nie robiąc z tego, że się nie odzywałam, bezgłośnie łkając, więc niezdarnie przetarłam oczęta, otworzyłam drzwi i usłyszałam: "co ty, płakałaś? Nie martw się. Myślałaś, że zapomniałem o tobie i o tym, co ci obiecałem? Nigdy w życiu". Tak, dokładnie tak pomyślałam. Ale jak widać, czasem jeszcze jestem komuś potrzebna. Pogadaliśmy, wypiliśmy wino, które okazało się koktajlem z winem z aż 5%-ową zawartością alkoholu, Karol zasnął przed dziesiątą minutą filmu, więc nie chcąc go budzić, usiadłam na podłodze, wracając do serialu, który zaczęłam poprzedniego dnia i siedziałam tak do trzeciej w nocy, co jakiś czas zerkając, jak on sobie śpi, przytulając moją poduszkę-pandę. To był dziwny sylwester.

I znowu się uśmiecham. Przystojniak, gdyby tylko tu był, byłby ze mnie dumny i powtórzyłby, że o wiele lepiej wyglądam z uśmiechem na twarzy, że jak to fajnie znowu mnie taką widzieć. I jest mi dobrze. I zaczynam myśleć, że może nie będzie tak źle, że jakoś dam sobie radę. Do czasu następnego kryzysu, gdy wyjdę z domu na trzygodzinny spacer i znowu zapłakana przejdę prawie 14 kilometrów; tfu, odpukać w niemalowane. Moja nowa Postrzelona Współlokatorka już pierwszego dnia zapytała się, czy Karol jest moim chłopakiem. Bo ona widzi, w jaki sposób on na mnie patrzy. Po sylwestrowo-noworocznej nocy śmiała się, że zachowujemy się jak stare dobre małżeństwo i widzi, że "ciągnie nas ku sobie". Żebyś ty tylko wiedziała to, co my wiemy. Albo lepiej nie. Jest dobrze tak jak jest. Im mniej wiesz, lepiej śpisz. Remember that. Nowy współlokator Karola też niedawno zapytał się, czy może mi zadać pytanie, które brzmiało: "czy wy jesteście razem?". Kolega spod czwórki, z którym ostatnio piliśmy drinki i piwo w nocy z niedzieli na poniedziałek (nawet nie pytajcie, jak wstałam i dotarłam do pracy, bo dalej tego nie rozgryzłam), stwierdził, że ja i Karol dogadujemy się jak stare dobre małżeństwo. Już nie wiem, co o tym myśleć. Poważnie. Chyba jednak za dużo tego wszystkiego.

Źródło: Opowiem ci bajkę, jak kot palił fajkę

57 komentarzy:

  1. Najbardziej podobał mi się tekst przy robieniu tatuażu i ten "warto cię rozbierać" po prostu mistrz! Oby ten rok był lepszy od kolejnego;> ciekawe co będzie z tym Karolem... hehe

    Mam prośbę, mogłabyś poklikać w linki pod ubraniami pod moim najnowszym postem? Będę bardzo wdzięczna.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daniel jest mistrzem takich tekstów :>
      Nie mam pojęcia. Nasza relacja jest tak cholernie dziwna, że.. po prostu nic nie wiem.

      Usuń
  2. Z tym rodzeństwem to może lepiej późno niż wcale. Ja się z siostrą lepiej na odległość dogaduję. Oby 2017 było niebo lepszy. Tego nam życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, że na odległość najlepiej xD A tak na poważnie, to widzę, że im jesteśmy starsi, tym lepiej się ze sobą dogadujemy.

      Usuń
    2. A to już inna sprawa. Jak człowiekowi mniej głupot (okej, TEORETYCZNIE) po głowie chodzi, to jakoś lepiej się dogadać.

      Usuń
    3. Jesteśmy starsi, poważniejsi itd... ;)

      Usuń
  3. Wspaniałych momentów nie zabrakło jak widzę i fajnie, że potrafisz je dostrzec mimo ogólnego negatywnego posdumowania. U mnie też 2016 pozostawia trochę do życzenia.
    Życzę Tobie samych sukcesów w 2017 i wszystkiego co najlepsze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak czasem miło się uśmiechnąć, tak na przekór wszystkiemu! :>

      Usuń
  4. Jak facet mówi, że jesteś śliczna bez makijażu, to albo nadajesz się na modelkę, albo Cię kocha :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbym miała z 15 cm więcej wzrostu, ważyła z 5 kg mniej, miała ładniejszą figurę i twarz, to może i nadawałabym się na modelkę :> Druga możliwość też odpada. Musi być coś jeszcze innego!

      Usuń
  5. Jeej, wspaniałe masz te słowa. Nigdy nie miałam pamięci do takich cudownych wydarzeń z życia, chyba nie za bardzo przykładam do tego uwagi, a szkoda, jak czytam takie rzeczy, jak u Ciebie ;) Oby 2017 był niesamowicie lepszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapamiętuję właśnie takie momenty, takie promienie słońca, które rozgrzeją w najbardziej pochmurny dzień. Takie drobiazgi dają czasem więcej radości niż jakaś większa, poważniejsza rzecz.

      Usuń
    2. Zazdroszczę! :) Właśnie, muszę chyba nad tym popracować w swoim życiu, bo wyraźnie mi tego brakuje.

      Usuń
    3. Zainteresuj się może wyzwaniem 100 Happy Days :) Pisałam o nim >TUTAJ<.

      Usuń
  6. Dla mnie 2016 również był dość słabym rokiem, więc liczę, że ten się okaże lepszym :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ten Karol wydaje się być bardzo sympatycznym ziomkiem;) co do awansu - bierz, aplikuj i korzystaj póki masz okazję. ja sama byłam postawiona przed taką sytuacją rok temu, poszłam na żywioł i zostałam dyrektorem szkoły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ma dobry humor, to jest zajebistym kumplem :D
      W mojej firmie jest taki problem, że nikt nie chce awansować, nawet sam z siebie, więc to chyba o czymś świadczy. I nie wydaje mi się, żeby zarabianie 1€ więcej za godzinę pracy niż mam teraz, wynagrodziło mi permanentny stan wkurwienia z jakim chodziłabym po awansie :)

      Usuń
    2. aaaa no chyba że tak swoją drogą marny awans jak tam płacą hahah... jednak kasa jest ważna jak masz więcej zapier.... ;p

      Usuń
    3. Nie wiem, czy bym się nawet pokusiła, jakby mi dali dwa razy więcej kasy niż zarabiam teraz xD

      Usuń
  8. Mój rok 2016 też nie należał do najlepszych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piąteczka i w takim razie życzę nam obu, aby 2017 był lepszy :)

      Usuń
  9. jak to jest, że każdy facet mówi dziewczynie, że najbardziej mu się podoba mu się bez makijażu, a my i tak się malujemy? :D w każdym razie to słodkie i uspokajające, że najbardziej nas lubię takie naturalne ♥
    mi też czasem ludzie mówią różne spostrzeżenia na mój temat, których nie ogarniam, nie zauważam. ale to bardzo miłe :D
    życzę Ci fenomenalnego 2017!

    OdpowiedzUsuń
  10. Miło mi się czytało wpis ;)
    Życzę aby Nowy Rok był zdecydowanie lepszy niż 2016 ;)
    Pozdrawiam ;)

    www.moda-eny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i również pozdrawiam :)

      Usuń
  11. Wiesz, moja współlokatorka też miała takiego KOLEGĘ i wiesz co? Już chyba ze dwa lata są idealną parą. :D Taaaaka sugestia... ;) Życzę Ci, żebyś nie przegapiła tego, co być może masz pod samym nosem, a co (a raczej kto) może się okazać czymś najważniejszym w całym życiu. ;) Czasem warto zaryzykować, trzymam kciuki!

    A z tekstów najbardziej spodobało mi się " Warto Cię rozebrać!" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za sugestię i miłe słowa, ale... jednak w to nie wierzę ;d Przynajmniej jeszcze nie teraz.
      Daniel jest mistrzem takich śmiesznych tekstów i powinnam się do nich przyzwyczaić, ale jednak dalej mnie bawią ;d

      Usuń
  12. Wzruszyłaś mnie tą wzmianką o bracie. Mój nigdy mi tak nie powiedział i na pewno nie powie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zanim wyjechałam do Holandii też nigdy bym nie pomyślała, że usłyszę od niego coś takiego.

      Usuń
  13. Oj zdecydowanie warto zapamiętać te wszystkie słowa, które tu przytoczyłaś:) - buźka się sama uśmiecha:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I w kąciku oka pojawia się łezka wzruszenia :')

      Usuń
  14. Pomimo tego trudnego roku usłyszałaś wiele miłych słów i były sytuacje, które warto zapamiętać.
    Zazdroszczę Korei Południowej:)
    Mam nadzieję, że ten rok 2017 przyniesie Ci samych miłych chwil.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno było więcej takich słów, ale to te najważniejsze, które najbardziej zapadły mi w pamięć. Zbieraj kasę, wsiadaj w samolot i leć zwiedzać Koreę ;)

      Usuń
  15. A może jednak ten rok będzie lepszy?
    I czyżby kroił się związek? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały czas mam taką nadzieję, ale nie wiem; zobaczymy.
      Mimo wszystko raczej wątpię, chyba że w jakimś innym rozumieniu słowa "związek".

      Usuń
  16. Wow ale super ja to bym chyba siedziała miesiąc jakby miała przywołać w pamięci tak dokładnie jakieś sytuacje i słowa które w nich padły ;) Super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większość miałam zapisane w kalendarzu, bo kolekcjonuję takie momenty, żeby w każdej chwili móc do nich wrócić, więc trudno nie było.

      Usuń
  17. Myślę, że po prostu musimy dojrzeć do tego, by poprawić relację z rodzeństwem. U mnie też tak to właśnie działa. Dopóki mieszkaliśmy wszyscy razem i mieliśmy wspólny pokój to biliśmy się i nienawidziliśmy się wzajemnie. A teraz jedno za drugim skoczyłoby w ogień. Wtedy też, ale wtedy tego nikt nie mówił :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może w takim razie coś w tym jest ;)

      Usuń
  18. Jeden z moich braci nazwał mnie osobą, której najbardziej może zaufać. I stało się to, gdy już wyprowadziłam się z domu, może czasem trzeba czasu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I odległości. Czasu i odległości. Chyba.

      Usuń
  19. Z rodzeństwem to różnie bywa, oj różnie. Ale im dalej w las tym relacje lepsze:)
    Ten Karol coś mi się podoba, czekam na ciąg dalszy w 2017 roku ;)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam różne przeróżne przypadki relacji z rodzeństwem i nie zawsze później jest tak kolorowo ;)

      Usuń
  20. Powiem Ci, że to jeden z najlepszych postów ostatnio w blogosferze. Jestem zdumiona. A kryzysy pojawiają się i będą się pojawiać. To nic nowego, szczególnie wtedy, kiedy mieszkasz za granicą. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi słyszeć takie słowa, mimo że ja nie widzę w nim nic na tyle wyjątkowego ♥

      Usuń
  21. UWIELBIAM CIĘ! uwielbiam to, jak jednym postem potrafisz sprawić, że znowu zaczynam wierzyć w dobre intencje ludzi, w to, że naprawdę mogą obdarzać się prawdziwymi uczuciami i w ogóle mówić prawdziwe słowa, które nigdy nie będą puste. <3

    OdpowiedzUsuń
  22. a co do brzucha to spoko, ja przed ciążą też już tak wyglądałam XD

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie mam rodzeństwa, jestem jedynaczką. I czasami się z tego bardzo cieszę, moi znajomi mają rodzeństwa i niektórzy żyją z nimi okropnie, niektórzy wzorowo, niektórzy poprawnie. Ale słowa Twojego brata cudowne ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bycie jedynaczką ma swoje plusy i minusy, tak samo jak posiadanie rodzeństwa ;)

      Usuń
  24. Zachęciłaś mnie do zrobienia tatuażu na żebrach, bo się zastanawiałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chcę zachęcać, bo później będzie na mnie, że jednak bolało :|

      Usuń
  25. Wszystko musisz po swojemu zrobić. :)
    Niektóre słowa zapadają w pamięć na długo. Oby takich miłych było jak najwięcej.

    OdpowiedzUsuń
  26. meh, wydaje mi się, że z nowym rokiem zawsze po tej euforii nadchodzi właśnie taki depresyjny okres :O trzymaj się! <3

    OdpowiedzUsuń