Adventure of a lifetime, part I - pierwsze wrażenie

Czasami naprawdę nie umiem się zebrać do niektórych rzeczy. Chciałabym, ale mi się nie chce. Zabieram się do nich jak pies do jeża. Dzisiaj nie, może jutro, a może w weekend albo przy okazji innego bardziej sprzyjającego terminu, kiedy bardziej mi się będzie chciało. Ale gdy przychodzi co do czego, nastał listopad, minął prawie rok, a ja dalej nie ogarnęłam zdjęć z Korei, które miałam wybrać i pokazać na blogu... to znaczy, że coś jest już bardzo nie halo. Pamiętałam o tym cały czas, ale brakło mi motywacji, żeby zajrzeć do folderu. Jak już zajrzałam, to automatycznie się poddawałam, bo nie umiałam wybrać kilkunastu/kilkudziesięciu obrazków z około pięciuset. No bo jak niby miałam to zrobić? Jak zamknąć wycieczkę do tak egzotycznego kraju jedynie w kilku obrazkach? (Wtedy totalnie dla mnie nieznanego i nie do ogarnięcia. W sumie to nadal moje wrażenie co do tego nie uległo zmianie.) Nie da się. Albo ja nie umiem tego dokonać. Więc dziś podrzucę tu jedynie kilka obrazków z podróży i pierwsze wrażenie, jakie wywarł na mnie ten kraj. Bo nareszcie, wspomniany listopad zmusił mnie do wzięcia się garść, otwarcia programu graficznego i podjęcia decyzji co do tego, co wybrać, co pokazać szerszej publiczności.


Poglądowa mapa przelotu:

Niegdyś w >The higher, the better< pisałam, że wielbię widoki z góry, więc nikogo nie powinny zdziwić poniższe fotografie. Mam takich na pęczki i nie potrafię wybrać najładniejszych, bo we wszystkich jest swego rodzaju magia.




Dzień dobry w Seulu! Na Incheon International Airport pojawiłam się we wtorkowy poranek 15 listopada 2016 roku. Czyli dokładnie rok temu. Nie trzeba znać koreańskiego alfabetu (hangul), aby umieć się po poruszać po lotnisku. Wszystko jest tak intuicyjnie stworzone, ułożone, ale jakby ktoś potrzebował, to oczywiście większość tabliczek jest opatrzona również podpisami w języku angielskim. Od momentu wyjścia z samolotu do momentu zagospodarowania się w głównej hali lotniska minęła mi... ponad godzina (?), bo drogę z lotniska do głównej hali trzeba pokonać również pociągiem. Jednak zleciało mi to momentalnie, bo jak zaczarowana rozglądałam się dookoła, podziwiając całą koreańską inność.



Hala główna seulskiego lotniska, które jest przy okazji największym portem lotniczym Korei Południowej i jednym z najruchliwszych portów przesiadkowych Azji, jest... ogromna i niesamowita. Gdyby nie bagaże i ciocia-towarzyszka wycieczki, chętnie przełaziłabym ją wzdłuż i wszerz, bo warto popatrzeć na takie cuda.


 




Oczywiście bez niespodzianek się nie obeszło. Z lotniska miała nas odebrać kuzynka Agata, która oczywiście... nie dotarła na czas. Pomyliła godziny pociągów i spóźniła się na ten właściwy. Zostałam więc pokierowana przez nią telefonicznie, jak dojść na dworzec, jak znaleźć nasz pociąg i miejsce w nim wyznaczone. Ona dosiadła się w trasie i przyniosła nam – głodnym, spragnionym, wymęczonym po tysiąckroć, małą niespodziankę.


Byłoby na tyle z pierwszego wrażenia, jakie wywarła na mnie Korea Południowa, choć w tym przypadku i na razie – raczej sam Seul. W zanadrzu mam jeszcze kilka fotograficznych urywków z dnia codziennego, wizytę w 83 Tower i EWorld, wycieczkę do kompleksu Donghwasa, dzień w Seulu i kilka jesiennych widoczków. Może znajdę coś jeszcze. Ale nie wszystko naraz. Pomaleńku, nie tak od razu jedno po drugim, naprzemiennie, to będzie cykl powracający, pojawiający się co jakiś czas. Żeby nie przesadzić, nie przedobrzyć, nie zanudzić. Wszystko w swoim czasie. Stay tuned! :-)

Komentarze

  1. Zazdroszczę takiej wyprawy, zdecydowanie zazdroszczę. Bardzo fajne zdjęcia i czekam na dalsze wspomnienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak napisałam pod koniec - na pewno pojawią się dalsze części :)

      Usuń
  2. Zdjęcia ładne, ale nie trafiły do mnie, bo jakoś szczególnie te rejony do mnie nie przemawiają. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też nie zachwycały, ale poleciłam tam, bo miałam okazję i częściowo jednak mnie do siebie przekonały :)

      Usuń
  3. Naprawdę super wspomnienia i fajnie, że udało Ci się zebrać i stworzyć tego posta , ale ciekawe te kwiaty i rośliny.
    Czekam na kolejne części :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biała kłębki to na pewno bawełna, ale tego drugiego do dziś nie rozszyfrowałam :>

      Usuń
  4. Też tak czasem mam, że mam pomysł, ale już gorzej z wykonaniem... Seul! Świetnie, zazdroszczę takiej podróży. Co prawda Korea nie jest wysoko na liście miejsc, na które mam parcie, by je odwiedzić, ale mimo wszystko zazdraszam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mojej też nigdy nie była, ale miałam okazję, więc skorzystałam :)

      Usuń
  5. Brawo, ze udalo Ci sie w koncu zebrac! ☺ zdjecia cudne. Szkoda, ze tak malo😁

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Część pierwsza w tytule i ostatni akapit tekstu chyba wystarczająco sugerują, że to nie koniec ;)

      Usuń
  6. Naprawdę świetne zdjęcia! Zazdroszczę takiej wyprawy. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Korea to nie moje marzenia ale uwielbiam zdjęcia z samolotu <3 Jak gdzieś latam to więcej mam zdjęć z samolotu niż z miasta do którego się udaję hahaha xD

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziewczyno, siadłam i nie mogę uwierzyć na własne oczy, co ja widzę. Jak ja Ci zazdroszczę takiej wycieczki :)
    Od kiedy pamiętam bardzo chciałam zobaczyć Japonię, a ostatnio chodzi za mną Korea. Odkładam drobne do skarbonki i liczę na to, że kiedyś z chłopakiem będzie nas stać na taki wyjazd :D
    Cudowne zdjęcia, widoki. Mam wielka prośbę... wstaw więcej zdjęć, żebym mogła sobie pooglądać. Przyjmę wszystko :)
    Naprawdę, zazdroszczę :D

    https://szopit.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno posty z tej wycieczki jeszcze będą się pojawiać. Wraz ze zdjęciami ;)
      Japonia też mi się kiedyś chwilowo marzyła, ale po Korei chyba się trochę przeazjaciłam i na razie odpuszczam.

      Usuń
  9. Fajna wyprawa, sama chętnie bym się kiedyś wybrała :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeej, te widoki *-* Zazdroszczę ;) Pewnie bałabym się wsiąść na pokład samolotu, ale nie ma co, to wszystko robi wrażenie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście nigdy nie miałam problemów z lataniem, choć dziesięciogodzinny lot potrafi dać w kość :?

      Usuń
  11. Fajnie wybrać się w jakieś inne miejsce i zobaczyć coś nowego :) czekam na kolejną notkę z tej serii, chciałabym zobaczyć więcej Korei.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawa wyprawa,super zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mega zazdroszczę wyprawy.
    Bardzo ciekawe zdjęcia.
    Mam nadzieję, że zobaczę więcej zdjęć.
    Serdecznie pozdrawiam. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka postów ze zdjęciami na pewno się jeszcze pojawi.

      Usuń
  14. Korzystanie z pociągów jest po prostu bardzo skomplikowane :D Raz wracając do domu w znanym mi mieście wsiadłam do pociągu jadącego w drugą stronę i zorientowałam się dopiero po chwili, że coś jest nie tak... <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak zrobiłam! W dodatku śpiesząc się do pracy! Efekt - miałam godzinne spóźnienie :P

      Usuń
    2. Kilka lat temu na mojej miejskiej pętli autobusowej zatrzymywały się autobusy o tym samym numerze, ale jadące w dwóch różnych kierunkach, a wtedy jeszcze nie miały elektronicznego wyświetlania kierunku, tylko tabliczki, które kierowcy często zapominali odwrócić na drugą stronę...

      Ale odnośnie tego pociągu, to jednak nie byłoby nic przyjemnego, jakbym wsiadła do nie tego, co trzeba, gdzieś na końcu świata, w Korei XD

      Usuń
  15. Więc masz kuzynkę w Korei? Wow.
    Takie wyprawy robią na mnie ogromne wrażenie, ale jednocześnie przeraża mnie fakt, bycia w zupełnie obcym miejscu bez znajomości języka. :P Wiesz, żeby chociaż coś przeczytać na ulicy itp. :P Także na Azję chyba się w życiu nie zdecyduję. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, mieszka tam od dwóch lat, jeszcze rok przed nią.
      Też się bałam i jakbym miała się tam wybrać sama, to NIGDY W ŻYCIU bym się nie wybrała. Kiedyś myślałam o wycieczce do Japonii, ale po przejściach w Korei jeszcze trochę się nad nią zastanowię :)

      Usuń
  16. Ale cudo! Piękne zdjęcia, a lotnisko... huh, co tu dużo mówić, uwielbiam lotniska, a to jest po prostu boskie! Czekam na dalszą część relacji!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz