czwartek, 17 sierpnia 2017

[Recenzja serialu] Nothing, just 'you're the worst'

Amerykański serial z gatunku: komedia, dramat, romans, którego pomysłodawcą był Stephen Falk. Początkowo dla stacji FX, aktualnie dla FXX. Premiera pierwszego sezonu odbyła się w lipcu 2014 roku. Serial 'You're the Worst' opowiada o Jimmy'm Shive-Overly (w tej roli >Chris Geere<), aroganckim, narcystycznym i egocentrycznym pisarzu oraz Gretchen Cutler (>Aya Cash<) – upartej, autodestrukcyjnej pracownicy PR-u, gdy te dwie toksyczne osobowości zakochują się w sobie i próbują stworzyć związek.

źródło: pogdesign.co.uk

Jakoś wtedy też usłyszałam o tym serialu i zaciekawiona kilkoma słowami, jakimi został przedstawiony w radiowym programie kulturalnym, postanowiłam się z nim zapoznać. Wkrótce po doczytaniu bardziej szczegółowych opisów serialu jednak zmieniłam zdanie, automatycznie wykreśliłam tę pozycję z listy "do obejrzenia" i totalnie o niej zapomniałam.

Do grudnia ubiegłego roku, kiedy ktoś z moich znajomych ocenił ten serial na Filmwebie. Stwierdziłam, że dam mu szansę. Krótkie odcinki i ich niewielka ilość w sezonie bardzo na plus. To zawsze mnie kusi. Pierwszy sezon, czyli 10 niespełna 30-minutowych odcinków obejrzałam w jeden dzień. Pilot był rewelacyjny, zapowiadało się coś naprawdę innego, ale... im dalej brnęłam w ten serial, było tylko gorzej. Jednak, mimo to, coś mnie ciekawiło, zastanawiało. Chciałam wiedzieć, jak się to rozwinie. Zamiast ciekawej opowieści o na tyle toksycznych i autodestrukcyjnych ludziach, którzy przypadkowo wpadli na siebie na ślubie i poszli razem do domu, dostałam przesłodzoną komedyjkę romantyczną z morałem, że jak się zakochasz, to jesteś skłonny zmienić się dla drugiej osoby.

źródło: Google Grafika
Pilot, który mnie (poniekąd można powiedzieć) zachwycił? Jest ślub. Ślub Bekki i Vernona. Na który został zaproszony były Bekki, czyli właśnie Jimmy i podczas tańca z panna młodą mówi: 'sometimes you just want to witness the beginning of a disaster'. Chwilę później zostaje wykopany z imprezy za powiedzenie jej tego, co o niej myśli i zagaduje do niego Gretchen – przyjaciółka siostry panny młodej. Po zamienieniu kilku zdań, lądują u niego w mieszkaniu. Słowa kończące odcinek, padające w rozmowie telefonicznej: 'so if we both know that it can't work, then there's no harm, right?' i wspólne uśmiechy sugerujące tylko jedno. Jimmy i Gretchen to jedyne postacie z serialu, które toleruję. Nie lubię ani świeżo upieczonej pary młodej, ani Edgara (współlokatora Jimmy'ego), ani dziewczyn, z którymi się spotyka, ani Lindsay i Paula (siostra Bekki i jej mąż). Wszyscy są niezwykle irytujący, drażnią swoją postawą, ale mimo to – oglądam dalej. Serial nie wciągnął mnie ze względu na ciekawość co do rozwoju sytuacji, związku Jimmy'ego i Gretchen (no... może jednak troszeczkę), ale dlatego że... Jimmy cholernie mi kogoś przypomina.

Mam kolegę, który zachowuje się totalnie jak Jimmy. Na każdą dziewczynę patrzy tylko w kontekście fizycznym. Nie ma stałej dziewczyny, on ma tylko koleżankę, nie chce być w związku, ale chce mieć kogoś, z kim mógłby uprawiać seks bez zobowiązań. A jak owa koleżanka chwilowo nie będzie miała czasu dla niego, to znajdzie sobie inną, ale z tamtą umówi się za parę dni. To tylko seks. Pamiętaj, że nie jesteśmy razem, nie mamy wobec siebie żadnych zobowiązań. Żadna miłość, związek, wsparcie psychiczne, żadnych poważnych planów na przyszły tydzień czy miesiąc. Chodzi o to, żeby mieć kogoś, z kim można by się dobrze zabawić zawsze wtedy, kiedy masz ochotę, nie wymagając wyłączności na siebie, sentymentów czy innego oddania. Czy to ma sens? Czy to ma jakąkolwiek rację bytu? To raczej nie miejsce na dywagacje na ten temat, może kiedy indziej. Wracając do serialu...
 
Serial 'You're the Worst' to nowoczesne spojrzenie na miłość i szczęście opowiedziany oczami dwóch ludzi, którzy nie odnieśli sukcesu. To opowieść o Gretchen i Jimmy'm, o strachu, zawodach miłosnych, romansach, seksie, jedzeniu, Los Angeles, przyjaźni i rzeczywistości, że czasem najgorsi ludzie okazują się najlepszymi partnerami.

Nie mówcie, że to nie brzmi słodko i pretensjonalnie. Bo brzmi i to w chuj. Mimo to... Pierwszy odcinek czwartego sezonu – 6 września, czyli za niecałe 3 tygodnie. I tak obejrzę. Stay tuned!