Very first time

Mogę wam powiedzieć, jak mam na imię. Tylko po co? Będę kolejną Kasią, Anią, Moniką albo Weroniką. Jestem Phanny. Mogę napisać, że według stereotypów jestem głupią blondynką tudzież nudną brunetką. Po co? Ocenicie mnie po kolorze włosów i więcej tu nie zajrzycie? Nie jestem już nastolatką, ale dalej się tak czuję. Studiuję, choć mam już tego serdecznie dosyć, ale wypadałoby skończyć to, co zaczęło się parę lat temu. Mimo wszystko, nie wiem, co to znaczy studenckie życie - imprezy do rana czy morze alkoholu wypijane codziennie z małymi przerwami na sen. Nie jest mi to potrzebne do szczęścia. Zamiast tego wolę pójść na koncert jednego z moich ulubionych zespołów. Czekać na takowy tygodniami i miesiącami. Skakać, śpiewać, krzyczeć, uśmiechać się przez całe półtorej lub dwie godziny, po czym dalej cieszyć się, że miało się okazję uczestniczyć w czymś takim. Nie móc mówić przez kolejne parę dni, nie móc się ruszać. Wspominać tygodniami i miesiącami. I czekać na taką kolejną noc.

Tutaj ważne jest to, jaka jestem, o piszę, o czym myślę, co wspominam. Nie to, jak wyglądam, w jaki sposób akcentuję wyrazy podczas rozmowy, jaką mam intonację głosu. Czy chodzę w normalnym tempie, czy biegam na autobusy? Czy jestem szarą nieśmiałą myszką, czy drapieżną kocicą, idącą do celu po trupach? Nie napiszę wprost. Jeśli będziecie potrafili, być może wyczytacie to gdzieś pomiędzy wierszami. Ale jeśli mnie znacie, to inna sprawa.

Zamiast tego wszystkiego powiem wam, że zawsze płaczę samotnie oglądając "Seven Pounds" czy "Butterfly Effect". Nie oglądam telewizji od dobrych paru lat. Nie interesuję się polityką, ani aktualnymi problemami poruszanymi w "Wiadomościach" czy innych "Faktach". Ostatnio w kinie byłam z kolegą na "Listach do M", po których się rozpłynęłam. Jak po mało którym polskim filmie. Jestem uzależniona od dobrej polskiej muzyki rockowej. Choć nie tylko polskiej. Ostatnio dość często słucham też kanadyjskiego rocka. Być może nawet za często. Zaczarowała mnie trylogia "His Dark Materials". Pochłaniam książki o każdej tematyce, byleby mnie choć trochę wciągnęła lub czymś zaciekawiła. Mogę dodać, że podobają mi się zachrypnięte męskie głosy i mężczyźni, którzy potrafią grać na gitarze. Lubię ciepłe letnie wieczory i noce, kiedy można wyjść na (nie)zobowiązujący spacer. Lubię zostawać sama w domu na noc, pod warunkiem, że nie jest to pojedyncza noc. Nie wyobrażam sobie życia bez lakierów do paznokci i truskawkowego żelu od prysznic. Całkiem niedawno, całkiem przez przypadek do mojego życia dołączyła śliczna szara kociczka z białymi skarpetkami na łapkach. Aktualnie nie umiem myśleć o tym, co było przed nią. Teraz czuję się trochę mniej samotnie.

Spełniam marzenia. Swoje, czyjeś, nasze wspólne. Nie wszystkie naraz, bo to byłoby nudne. Podróżuję sama nawet na drugi koniec Polski. Nie obawiam się tego. Przecież prawie całe życie tak spędziłam. W ubiegłe wakacje pokochałam polskie morze. W końcu. Nigdy nie mogłam się do niego przemóc. Nawet gdy pojechałam tam ze znajomymi. A w ubiegłym roku - puff - i chce tam wrócić. Magiczne zachody słońca, nocne leżenie na materacu, rozmowy i liczenie gwiazd, poranne spacery plażą... Na jakiś czas zbrzydły mi góry. Zobaczymy do kiedy.

Czasem marzę o prawdziwej miłości.

Komentarze

  1. ja chyba też się tu przeniosę! Onet stał się straszny!
    -tonia monolog-stanu-skupienia.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. I dobrze, że wena poniosła :) Oby więcej takich wen :p

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana, w końcu dotarłam na Twojego bloga. : D Spodobał mi się Twój post. Wydaje mi się, że znam Cię już na tyle, że mogę z tego postu wyciągnąć tą treść, która jest ukryta gdzieś między wierszami, ale pozostawię to dla siebie, bo mogę z czymś akurat się mylić.

    Kurcze, cieszę się, że znowu będziemy mogły komentować sobie posty. Przyznam szczerze, brakowało mi tego. Tak więc dużo weny, pomysłów i wytrwałości w prowadzeniu tego bloga. ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez nasze weekendowe rozmowy - być może :3
      Zaczęło się od Onetu parę lat temu, teraz kontynuacja na blogspocie!

      Usuń
    2. Pewnie tak, ale fajnie, że tak sobie piszemy i jesteśmy na bieżąco z tym, co się u nas dzieje. :)
      I oby nasz pobyt na blogspocie nigdy się nie skończył. Ale tutaj zrobiło się zielono, tak wiosennie. :D

      Usuń
    3. Nomć <3
      Jeszcze w tym tygodniu (albo i nawet tylko dziś) zmienię wygląd 4718963658 razy, więc się nie przyzwyczajaj na razie :DD

      Usuń
    4. Szkoda mi trochę tej zieleni, ale teraz też jest elegancko. :D Ja od razu jak założyłam sobie tutaj bloga, szablon zmieniałam w jeden dzień chyba z pięć razy. :D Ale teraz już brakuje mi fajnych obrazków więc muszę pozostać przy tym obecnym.

      Usuń
    5. Na razie przekonałam się do tego wyglądu i mam nadzieję, ze zostanie tutaj na trochę dłużej niż dwa dni xD
      Czasem to lepiej jest, jak się nie ma żadnych fajnych obrazków, bo przynajmniej się nie zmienia szablonu :3

      Usuń
    6. Już obrazek znalazłam i na moim blogu nastąpiła kolejna zmiana, ale mam nadzieję, że ten szablon pozostanie na dłużej. Szkoda tylko, że tak szybko przyzwyczajam się do nowego wyglądu bloga i te ciągłe zmiany są już raczej konieczne. :D

      Usuń
    7. Ładny masz ten obrazek profilowy, jeśli mogę go tak nazwać :3
      Każdy tak ma chyba... U mnie to jeszcze zależy od momentu jakby. Bo czasem znudzi mi się szablon, ale nie chce mi się go zmieniać, a np. następnym razem szablon dalej mi się podoba, ale mam chęć do zmiany oO

      Usuń
    8. Aa dziękuję, dziękuję. :)
      Mam identycznie, jak Ty. Najgorzej jak szablon nie wyjdzie i nie przypadnie nam do gustu, ale nie ma się już siły i czasu na kolejną zmianę.

      Usuń
    9. Szablony są od zmieniania i poprawiania, także no ;) Ale jak dzisiaj nie mam czasu na zmianę, to zmienię jutro. Albo pojutrze. Mi to nie przeszkadza jakoś tak bardzobardzo.

      Usuń
  4. Ile ty nie pisałaś... ;))
    Kac pokoncertowy zawsze jest lepszy od tego poimprezowego, a noce latem również uwielbiam. Zresztą, trochę się już chyba znamy, nie? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały czas pisałam na Onecie, ale już mnie doprowadził do szału, so I'm here.

      Usuń
    2. tego nie wiedziałam. :<
      może dlatego, że od dawna nie mam już tam bloga...

      Usuń
  5. Będę z ciekawością śledzić Twój nowy blog. i z nadzieją, że zdołam Cię poznać :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. póki co, jak podoba Ci się na blogspocie?
      również myślę o prznosinach, chyba, że onet znormalnieje...

      Usuń
    2. Bardzo mi się tu podoba. Jest o wiele więcej możliwości niż na Onecie: i w kwestiach wyglądu, i w ustawieniach, i w ogóle. Wcale nie żałuję przenosin tutaj.

      Usuń
    3. ja nawet na onecie nie umiałam bawić się w szablony :d

      Usuń
    4. Tutaj wydaje mi się to łatwiejsze niż moje początki na Onecie. Chyba, że już jestem na tyle wprawiona.

      Usuń
  6. Dobry początek. Przenosiny z Onetu? :)
    *high five*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie :3 Już nie miałam sił do tamtego portalu.

      Usuń
    2. To jesteśmy obie. W takim razie mam nadzieje, że uda nam się ogarnąć to wszystko.

      Usuń
    3. To, co mi potrzebne, mam już ogarnięte ;) Z czasem na pewno poznamy wszystkie możliwości, jakie roztacza przed nami blogspot :)

      Usuń
    4. Miejmy nadzieję. Ten nowy wygląd tylko mnie trochę rozproszył.
      Jest nas tu coraz więcej z onetowej społeczności. :)

      Usuń
    5. Chwila... Jaki nowy wygląd? o_O

      Usuń
    6. Jak wejdziesz na swój pulpit nawigacyjny, zrobili nowy wygląd.

      Usuń
    7. U mnie jest wszystko tak, jak wtedy, kiedy zakładałam blogspota...

      Usuń
  7. Ja wreszcie znalazłam opcję, żeby włączyć ,,stary wygląd''. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba, że ja od początku mam ten nowy wygląd, nie wiedząc, ze jest "nowy"? :)

      Usuń
    2. Tego już niestety nie powiem, bo nie wiem, jak to wygląda u Ciebie, chyba, że prześlesz screen. :P

      Usuń
    3. E, nie jest to dla mnie aż tak ważne ;]

      Usuń

Prześlij komentarz