Najlepiej

Od razu, lojalnie uprzedzam, że było to pisanie o trzeciej nad ranem, po powrocie z koncertu. Wiem, że na pewno nie wszyscy mnie zrozumieją. Jednak, jeśli ktoś ma swój ulubiony zespół, przeuwielbiany, to myślę, że nie będzie miał z tym problemu. To już jest uzależnienie. Zdaję sobie z tego sprawę. Od dobrych paru lat. Ale dobrze mi z tym. So.

Miałam ciarki i płakałam już podczas magicznego "Intra". Przez kolejne kilka piosenek walczyłam o przeżycie w pogo pod sceną. W trakcie "Wiary" z uśmiechem stałam i śpiewałam, że chcę znów wierzyć w miłość i mieć siłę, by wstrzymać łzy. Byłam pewna, że będzie to kilka przepłakanych minut. Znowu pomyślałam o K., gdy tylko usłyszałam pierwsze dźwięki "Nie daj mi odejść". Niezmiennie od września, na każdym ich koncercie. Lubię cytować bo jest paru ludzi, bo jest parę w życiu dobrych chwil i po tej nocy te kilkanaście słów nabrało dla mnie całkiem nowego znaczenia. W końcu mam wrażenie, że odpowiednio spędziłam tamten wieczór i noc. Z odpowiednimi osobami. Szkoda, że dopiero w tym roku, a nie w ubiegłym albo jeszcze w poprzednim. Chociaż podobno lepiej późno niż wcale. "Szczęśliwego Nowego Jorku" prześpiewane razem z A. ponoć ładniej niż mili chłopcy obok nas. "Nadzieja" uświadomiła mi, że nikt nie ma w głowie myśli bardziej szalonych niż ja i być może tylu zmarnowanych lat. Solówka Wojtka na perkusji. A ja nazywam się Artur Gadowski  i bardzo się cieszę, że chcieliście dziś tu przyjść i spędzić z nami ten wieczór. No to co? Zaśpiewamy raz jeszcze? Przy "Bierz mnie" urządziłyśmy własną imprezę, lepszą niż pod sceną. Podczas "Venus" tak samo. Znałyśmy słowa wszystkich piosenek. Śpiewałyśmy, skakałyśmy. Jako jedne z nielicznych w naszych otoczeniu.

Nie skłamię, jeśli powiem, że ten koncert był najlepszy. Że ludzie, którzy ze mną tam byli, są tymi najlepszymi. I jestem niezmiernie ciekawa, czy "moi przyjaciele" z liceum też tam byli. Beze mnie. Bo po co im byłam tam potrzebna? W tym momencie płacz nie był moją oznaką słabości, nie tego, jak bardzo żałuję, że koncert trwał tylko sto dziesięć minut, ale tego, jak dobrze się bawiłam i mam, co wspominać. Było najlepiej.

Aktualnie siedzę i dalej się uśmiecham, słuchając setlisty z Medykaliów. I cieszę się. Jestem szczęśliwa. Chociaż nadal delikatnie stąpam po mieszkaniu. Pozostałości po skakaniu po nierównych, dziurawych płytkach na parkingu.

Komentarze

  1. Po tym co piszesz widać, że naprawdę kochasz ten zespół. My z moim Michałem byliśmy ostatnio na koncercie Lady Pank i było bardzo fajnie:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocham całym sercem :))
      A na Lady Pank też być może się wybiorę.

      Usuń
    2. Jakiś czas temu byliśmy też na koncercie Kamila Bednarka. Normalnie szał ciał, ile nastolatek... mało nie sikało w majtki:D

      Usuń
    3. Uhuhu... Jak byłam kiedyś na happysad'zie i na Comie, to też były same zachwycone nastolatki ;]

      Usuń
    4. Normalnie ja byłam w szoku i było mi wstyd, bo widać, że on się w duchu śmiał z tego uwielbienia, ale gorąco zachęcał je do zabawy :D W końcu zapewne 80% osób które go słuchają i chodzą na koncerty to gorące nastki :D

      Usuń
    5. Powiem Ci, ze jeśli znam kogoś, kto słucha Kamila Bednarka to są to zazwyczaj koleżanki mojej siostry w wieku lat 15-16 ;P

      Usuń
    6. A no właśnie. Ja mam 24 i uwielbiałam go oglądać jak występował w programie i śpiewał covery znanych kawałków, podobnie jak w Bitwie na głosy kierował swoją drużyną do wygranej. Jego kawałków nie znam, ale covery świetnie przerabia na reagge.:)

      Usuń
    7. Bitwę na głosy z jego udziałem oglądałam chyba ze 3 razy, ale jakoś mi właśnie te covery nie podeszły.
      Ja słyszałam kiedyś "Dancehall Queen"... Chyba nie chcę więcej ;P

      Usuń
    8. A mi się spodobały, bo robił coś innego:)
      Tak samo jak w X-factorze zespół który był w grupie Czesława bodajże ten który składał się z dużej liczby osób, oni też przerabiali popularne kawałki i śpiewali po swojemu. Lubię takie aranżacje, a nie śpiewanie jak w oryginale:)

      Usuń
    9. Co kto lubi :) Ja to ogólnie nie oglądam takich "śpiewanych" programów, "Bitwa na głosy" czasem jest wyjątkiem, bo mój brat ogląda, więc jak się napatoczę, to czasem zostaje.

      Usuń
    10. Ja lubie. Szczegolnie jezeli w jury jest Kuba. Stad ogladalam Idola Mam talent a teraz X factor. Nie przepadam za to za programami typy You can dance chociaz zdarza mi aie tez czasem obejrzec. ;-)

      Usuń
    11. Tych tanecznych też nie oglądam ;) Oglądałam pierwszą edycję "Mam talent", później chyba jakieś wybiórcze odcinki drugiej i na tym skończyłam mają oglądalność takich programów rozrywkowych.

      Usuń
    12. a w ogóle oglądasz telewizję, czy nie jesteś jej zwolenniczką?:) dla niektórych to tylko marnowanie czasu :)

      Usuń
    13. Spokojnie mogłabym się obejść bez telewizji. Od kiedy mam laptopa, to raczej filmy i seriale oglądam na nim. W telewizji co najwyżej "Jednego z dziesięciu" ;)

      Usuń
    14. Jest jeszcze jakiś fan tego teleturnieju?:D O proszę hehehe.
      Mój netbook jest za słaby bym mogła seriale on-line oglądać, nadrabiam wszystko jak Michał wraca ze swoim laptopem. I oglądamy Kubę W. Bo zazwyczaj we wtorek o 23 to śpię już :D

      Usuń
    15. Proszę ja Ciebie ;p Jak dla mnie to najlepszy teleturniej. U mnie się czasem internet przycina albo nie chce się coś załadować, ale ogólnie nie jest tak źle.

      Usuń
  2. Stu procentowo wiem, co czujesz, ja tak mam po każdym koncercie happysadu, jak śpiewam każdą piosenkę i wszystko tak jakoś do mnie wraca mimo, że jakoś tego nie pragnę. Muzyka ma to coś po prostu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale akurat niektóre rzeczy, o których wtedy myślałam, były tymi dobrymi wspomnieniami. Na szczęście.

      Usuń
    2. I dobrze ;) Takie 'odlecenie' czasem jest potrzebne ;)

      Usuń
    3. Mogę przeżywać to na koncertach nawet co tydzień.

      Usuń
  3. Uwielbiam koncerty, bo panuje tam atmosfera, której nie ma w żadnych innych częściach świata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można tam znaleźć osoby, które w pełni Cię zrozumieją i w ogóle.

      Usuń
    2. I nie ma jakiejś głupiej rywalizacji ;)

      Usuń
    3. Oj, czasem jest rywalizacja, jak ktoś na siłę chce się wepchnąć pod barierki, gdzie po prostu nie ma już miejsca oO"

      Usuń
  4. Ja nie mam swojego ulubionego zespołu/artysty i mogłabym napisać, ze nie wiem jak się wtedy czułaś, ale wiem. Po tym co napisałaś widać jaka byłaś szczęśliwa i jak cudownie się bawiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, jak się to czyta z Twojej perspektywy, ale dla mnie to jest magiczne ;)

      Usuń
    2. wyobraziłam sobie Ciebie podczas tego koncertu :)

      Usuń
    3. Hahahaha, nie wiem, czy to było dobre, bo jestem pewna, że wszyscy wokół mieli już mnie tam dość przez moje śpiewanie i skakanie ;D

      Usuń
  5. Nie wiem co mam napisać :D Zostaje mi chyba pogratulować ci tak świetnej zabawy.;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Też przeżywam tak każdy koncert. A na koncercie zespołu IRA... to w zasadzie nie pamiętam czy byłam, czy też nie :D Za dużo tego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie każdy koncert, ale chyba każdy Iry, chociaż też nie do końca ;) Ten był wyjątkowy.

      Usuń
    2. Bywają lepsze i gorsze :)

      Usuń
    3. Dużo zależy też od towarzystwa.

      Usuń
    4. Z reguły chodzę sama, tam poznają niesamowitych ludzi, z którymi mam później kontakt przez długie lata. :)

      Usuń
    5. A ja właśnie wolę mieć ze sobą jedną osobę, max. dwie. Z większą ilością, zaczyna się problem ;)

      Usuń
  7. Mam czasem ochotę potańczyć pogo, ale czuję, ze może mi się głowa urwać :P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim przypadku wcale nie było tak źle, jak się tego spodziewałam ;)

      Usuń
    2. Jeśli głowa jest na swoim miejscu, to wszystko jest ok :D

      Usuń
    3. *sprawdza* Jest. Nawet nie mam na sobie żadnych widocznych śladów po tym pogo ;)

      Usuń
    4. Po raz pierwszy się w takie coś zaplątałam, bo tym razem postanowiłam być w pobliżu sceny... ;P

      Usuń
    5. Próba powiodła się w 100% także możesz już planować następne występy z Twoją głową w roli głównej :D

      Usuń
    6. Hahaha, nie wiem, czy się skuszę następnym razem ;P

      Usuń
    7. Nie podobało Ci się? :P No wiesz... :P

      Usuń
    8. Zobaczę... Zależy z kim jako towarzyszem i na jakim koncercie ;]]]

      Usuń
    9. A na jaki koncert chciałabyś się wybrać?:D

      Usuń
    10. Tak najbardziej, najbardziej na świecie to na Green Day'a i Nickelback *-* + Ira po raz 2478938256798 < 3

      Usuń
    11. Powiem Ci, że ja nie przepadam za Irą... Głos Gadowskiego za bardzo kojarzy mi się ze Stachurskym :P.

      Usuń
    12. Ja ich uwielbiam :D A, i po wczorajszej nocy, do mojej wish list dorzucam: My Riot i Carpark North.

      Usuń
  8. Gratuluję udanego koncertu i życzę więcej takich :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz, jak bardzo czekam na kolejny :)

      Usuń
  9. Widzę, że świetnie się bawiłaś, więc korzystaj z życia ile tylko możesz :D

    OdpowiedzUsuń
  10. to już obsesja...
    ale bardzo pozytywna obsesja :d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zamienię jej na nic innego.

      Usuń
    2. może Ci jedynie przybyć tych obsesji na punkcie innych kapel :d

      Usuń
    3. Koncerty pozostałych moich ulubieńców są na razie jak dla mnie nierealne, więc póki co cieszę się tym, co mam.

      Usuń
    4. spokojnie, spokojnie. jeszcze zdążysz być bogata, a wtedy wszystkie inne koncerty staną przed Tobą otworem :d

      Usuń
    5. Zobaczymy, zobaczymy. Jak na razie z jakąkolwiek pracą w moim mieście bardzo ciężko, a nie wiadomo, czy za jakieś kilka/kilkanaście lat będę się jeszcze miała siłę bawić na koncertach ;)

      Usuń
  11. ja rozumiem! mam podobnie na każdym koncercie Hey<3
    a w liceum wariowałam na punkcie Comy (teraz już mi przeszło;p) i każdy ich koncert był muzycznym orgazmem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Heyu też byłam i nawet moje "Mimo wszystko" było < 3

      Usuń
    2. u nas też to grali :) chociaż do mnie bardziej przemawia 'Sic!' i 'Moja i twoja nadzieja'.

      Usuń
    3. Te dwie też lubię + jeszcze "A ty?", ale "Mimo wszystko"... Na ostatnich ich koncercie, na którym byłam, nie grali tego, więc teraz się chwilowo zachwyciłam :)

      Usuń
    4. 'A ty?' też bardzo lubię :) zresztą, w ogóle mało jest piosenek Hey, które do mnie nie przemawiają ;)

      Usuń
    5. Ostatnio ściągnęłam ich dyskografię i przesłucham jakoś kiedyś, ale na pewno nie przed połową czerwca, bo mam jeszcze kilkadziesiąt tekstów piosenek do opanowania przed czerwcowymi koncertami...

      Usuń
  12. wiesz, ja czasem zazdroszczę ludziom, którzy uwielbiają takie popularne zespoły, które często grywają na różnych festiwalach. niestety moje ulubione zespoły odwiedzają moje miasto raz na rok albo dwa lata. a na przyjazd tych, których słuchałam kiedyś, nie było żadnych szans.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale Ira wcale nie tak często gra w Lublinie. Za to moje inne ulubione nigdy w Polsce nie były albo był jakieś kilkanaście lat temu i nie zamierzają przyjeżdżać ponownie.

      Usuń
  13. Na następny koncert IRY wyciągasz mnie siłą. Mogę się tylko tłumaczyć, że następnego dnia uzyskałam maksymalną ilość punktów z matury ustnej z polskiego. Mam nadzieję, że dobrze będziemy się dobrze bawić dziś na Carrionie i w ciągu kilku kolejnych dni również(chociaż wiem, że dla Ciebie nie będzie to w żadnym stopniu lepsze niż niedzielny koncert).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OK, OK. Jak nie będzie tak cholernie zimno i jak nie będzie padać, to już połowa sukcesu dzisiejszego koncertu :)

      Usuń
  14. wiesz, chodziło mi raczej o zauważenie ich w gronie wykonawców poezji śpiewanej i piosenki turystycznej, bo o zaistnieniu na szerszej scenie nawet nie wspominam;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha, no to faktycznie inaczej to zrozumiałam :) Ale takiego rodzaju muzyki nie słucham i nie mam nic do powiedzenia, czy mają szansę na jakiejkolwiek zaistnienie czy nie bardzo...

      Usuń
  15. Och, koncerty są niesamowicie magiczne. Byłam na Bon Jovi, ale kiedy oglądam Metę, to łzy same napływają mi do oczu. Chociaż (jeszcze) nie miałam okazji poczuć ich energii na żywo, to mam nadzieję, że szybko to nastąpi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się jeszcze bardzo marzy koncert Green Day'a i Nickelback...

      Usuń
    2. Tak, zdecydowanie są świetne. Ale i tak u mnie góruje Meta razem z Guns N' Roses, ale przed rozpadem. :)

      Usuń
    3. Hmm, nie przepadam akurat za tymi zespołami, ale nie zlinczuj mnie za to ;D

      Usuń
    4. E tam, nie mam zamiaru cię linczować. :D Każdy ma przecież swoje gusta.

      Usuń
    5. Wiem, wiem, ze o gustach się nie dyskutuje, ale jednak niektórzy tego nie rozumieją. Ale to bardziej chodzi o jakieś fangirlsy, więc dobrze, że taka nie jesteś ;)

      Usuń
  16. widać, że naprawdę kochasz ten zespół i nie poszłaś na koncert tak jak większość tylko dlatego, że jest niedaleko i żeby zabić jakoś czas ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chociaż ostatnio zauważyłam, że nawet, jak idę na koncert kogoś, kogo nie znam to i tak się mimo wszystko dobrze bawię. Towarzystwo robi swoje.

      Usuń
    2. wystarczy wziąć ze sobą odpowiednich ludzi :) ja marzę by wybrać się na koncert Ostrego.

      Usuń
    3. Nie zawsze tacy ludzie mają czas i ochotę...

      Usuń
  17. o matko, dzięki Tobie muszę koniecznie pojechać na koncert któregoś z ''moich'' zespołów, bo doskwiera mi brak atmosfery, jaka tam panuje.

    OdpowiedzUsuń
  18. żałuję że nie mogę spędzać czasu tak jak ty, nie mam czasu na koncerty , wszędzie mam daleko i pod górkę.
    jak by co jestem tu: http://monolog-stanu-skupienia.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, ale kiedyś na pewno Ci się uda wybrać na jakiś fajny koncert.

      Usuń
  19. Tak ja Ty masz z Irą ja mam z Comą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię Comę, ale jednak ostatnimi czasy nie za bardzo mi podchodzą, nie wiem czemu.

      Usuń

Prześlij komentarz