Nie masz Facebooka?

Typowe spotkanie ze znajomymi z liceum, w pubie przy kawie mrożonej czy też w pizzerii:
– No to jak? Widziałyście ostatnio kogoś znajomego z liceum?
– Standardowo. Anette. Wiecie, jak ona ubrała się na obronę? W przezroczystą bluzkę w panterkę. I ta jej wieczna platyna na głowie. Na szczęście, nikt tam jej nie bierze na poważnie. Nawet doktor od socjalnego ostatnio pytał się, gdzie jest ta pani z klejnotami na butach? A Kamilunia i Antoni dalej w Krakowie? W ogóle, czy któraś wie, co on studiuje? Kontynuuje anglistykę, nie?
– Tak i nie. Kami nieźle sobie radzi na UJ, razem z Beatą. Antoni chyba jest na dziennikarstwie. Przynajmniej tak mi kiedyś mówił, jak na mnie wpadł pod AOSem.
– On się ostatnio chwalił swoimi ocenami i tym, że będzie miał stypendium. Studiuje coś związanego z kulturą Wschodu, ale nie wiem dokładnie, jak to się nazywa...
– Phi, poszedł na łatwiznę, ale w sumie czego można spodziewać się po takim lanserze jak on? A co tam u "naszych trochę dalszych"?
– Dori skończyła filologię romańską i wybiera się do stolicy na magisterkę, bo jej chłopaczek tam studiuje.
– Daniel? Serio? A był taki niepozorny. Jak ona zdołała wytrzymać tu ostatnie dwa lata? Polski bus?
– Przecież się mogli widywać co parę tygodni. Autobusy, pociągi, a na co dzień telefon i internet. Dorota, co u Jarka? On dalej ciągnie to prawo?
– Jak dobrze pójdzie, to od października będzie na trzecim roku. nawet sobie nieźle radzi. Ale to może i lepiej, że jest na tym prawie, bo zawsze rozśmiesza mnie jego poprzedni kierunek, jak tylko sobie o nim pomyślę. On, jego disco-polo i prawo kanoniczne? Mieszanka wybuchowa.
– O właśnie, widziałam go jakiś czas temu z dziewczyną, u mnie na wydziale, ale był tak nią zaabsorbowany, że nie chciałam mu przeszkadzać, bo jeszcze by mi narobił wstydu. A ktoś wie, co u Marleny i Aśki? Bo mimo że studiują koło mnie, to jakoś tylko Aśkę widziałam ostatnio ze dwa razy w autobusie, ale jak zwykle się uczyła, więc jej nie przeszkadzałam. Zresztą, nie mam z nią pokrewnych tematów do rozmowy.
– Ona jedyna w ogóle się nie zmieniła. Zawsze z głową w książkach. A żeby jeszcze to jakoś skutkowało chociaż piątkami.
– A nasze polonistka-teatromanka?
– Chyba masz na myśli teatromanki.
– Jak to?
– Tak to. Brzózka zrezygnowała ze swojej kariery koszykarskiej na rzecz jakiegoś wolontariatu w podupadającym teatrzyku. No nie mów, że nie słyszałaś o tym? Przecież poznała faceta, który też się tam udziela i uznała, że on jest bardziej przyszłościowy niż jej treningi.
– Co ta miłość robi z ludźmi...
– Wiecie co? Jest jeszcze jedna osoba, o której nic nigdy nie wiemy...

*chwila zastanowienia*

– Ruki! Właśnie co z nią? Zawsze była taka swawolna i hipisowska, że pewnie studiuje coś humanistycznego. Do niczego innego nie miała głowy.
– A kto ją tam wie. Nie ma Facebooka. Więc nie żyje.

Komentarze

  1. Patrz, a ja dzisiaj idę do mojego liceum na spotkanie absolwentów i w sumie trochę ciekawa jestem kto przyjdzie, gdzie kto się dostał i co będzie dalej w życiu robił. Bo już teraz niektórych mijałam na mieście, spotykałam przypadkiem w Lublinie i jakoś nigdy nie było czasu dłużej pogadać. Może dziś? Sama nie proponuję niczego z własnej inicjatywy żeby się nikomu nie narzucać. Przecież jeśli mi będzie zależeć, to się spotkam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie nie było niczego takiego jak spotkanie absolwentów. Zresztą, moja klasa nie była jakoś ze sobą zżyta i utrzymuję kontakt dosłownie z kilkoma osobami. Z pozostałymi nie planuję się spotykać, ja nie zamierzam wychodzić z taką inicjatywą, a oni na pewno tez o czymś takim nie pomyślą, bo nawet jeśli przyszłoby te kilka/-naście osób, to i tak skończyłoby się to, że każdy rozmawiałby ze "swoim"...

      Usuń
  2. Miałam, chwilę poklikałam, po czym popełniłam wirtualne harakiri. Jeśli już mam marnować swój czas, to wolę przyjemniejsze sposoby.

    Przez ostatnie siedemnaście dni nie było ani jednego, w którym słowo "studia" nie padłoby przynajmniej kilkanaście razy. A teraz jeszcze tu :P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam :) Czasem dodam jakieś zdjęcie, piosenkę, czy coś, ale częściej Facebook służy mi do kontaktu i do pogawędek z tymi, z którymi mam o czym gadać, a nie z moją byłą klasą :D

      Oj no, wybacz, ale to jest prawie autentyczna rozmowa (pozmieniałam jedynie niektóre szczegóły, kierunki i imiona :3). Jak się nie widzi z kimś 2 miesiące i obgada swoje sprawy, to chcąc-nie chcąc schodzi się na znajomych ;>

      Usuń
  3. Takie "obgadywanie" jest na pewno fajne :D ciekawych rzeczy można się o ludziach dowiedzieć, jak się ich zbyt często nie widzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jest trochę niezbyt fajne, ale właśnie - można się dowiedzieć dużo rzeczy. Niektórych z tych osób nie widziałam prawie od 3,5 roku, więc...

      Usuń
  4. mam wielu znajomych, którzy nie mają facebooka i szczerze mówiąc, gdyby nie fakt, że połowa moich przyjaciół porozjeżdżana jest po Polsce/Świecie, sama usunęłabym to gadostwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam jeszcze znajomych, których poznałam dzięki pewnemu ogólnopolskiemu radiu i jedynie to, ze mam z nimi kontakt tylko dzięki Facebookowi powstrzymuje mnie przed dezaktywacją konta.

      Usuń
  5. Facebook jest wszędzie.
    Mój nauczyciel wuefu go nawet wykorzystuje.

    - To dlaczego dziewczyny was wczoraj na lekcji nie było?
    - chore byłyśmy..
    - Twój status na facebook'u mówi co innego.

    Największa głupota mieć nauczyciela w zanjomych..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co kto lubi. Zawsze to jeden znajomy więcej ;)) Ale też można poblokować niektóre rzeczy, żeby konkretne osoby ze znajomych tego akurat nie widziały. Widocznie dziewczyny jeszcze tego nie rozpracowały ;)

      Usuń
    2. One raczej wiedzą o ty sztuczkach :D Ten nauczyciel im wiele i tak nie zrobił bo o to taki 25-28 letni mężczyzna. A akurat te dziewczyny lubi.

      Hmmm.. ja nie jestem za kolekcjonowaniem znajmoych. Ale jak napisałaś: co kto lubi :]

      Usuń
    3. No to widocznie robią to na pokaz, bo młody nauczyciel jest zazwyczaj wyluzowany i zrozumie więcej niż ten troszkę starszy. Ja nie widzę sensu w posiadaniu w znajomych osób, których nie znam. Po co mają wtedy czytać, co u mnie...?

      Usuń
    4. Wydaje mi się, że niektóre osoby lubią mieć dużo ,,lubie to" pod zdjęciem. A jak mają tak super hiper dużo znajomych to jest to do zrealizowania.

      Usuń
    5. Tylko trzeba jeszcze trafić na takich znajomych, którzy nie widzą życia bez Facebooka i dużo "lajkują", bo niektórzy mają tam konto, dodają znajomych, wejdą raz na miesiąc i w nic więcej się nie angażują.

      Usuń
    6. Mówię teraz o gronie 14-16 latków, którzy w dużej mierze są na facebooku praktycznie cały dzień. Oni tak robią.

      Usuń
    7. Jeśli tak, to się zgadzam.

      Usuń
  6. Co za czasu... Fejs mnie denerwuje, ale go mam, bo to jedyny sposób na komunikację ze znajomymi s roku. Portale społecznościowe to zło, ale często niestety konieczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie bardziej denerwują znajomi, którzy dodają miliony statusów i linków dziennie, i zaśmiecają mi tylko timeline'a, a jak ktoś napisze coś ciekawego, ważnego, to zniknie to wśród tych śmieci :/

      Usuń
    2. Właśnie o tym mówię... atmosferę miejsca tworzą ludzie, wirtualnego również.

      Usuń
    3. Szkoda, że większość moich znajomych jest jaka jest. Ale to nie znaczy, że nie szukam takich, którzy mi podpasują ;)

      Usuń
    4. Z moich obserwacji wynika, że po dłuższym pobycie na fejsie nawet normalnym bije :P

      Usuń
    5. Z kim przestaje, takim się staje ;P

      Usuń
  7. Najgorsze jest to, że dla niektórych facebook stał się niczym pamiętnik, szkoda tylko że nie koniecznie wszyscy chcą go czytać. Po za tym, "fejsbukowe zdawanie relacji" z każdej możliwej chwili swojego życia/dnia it jest często na pokaz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest dokładnie tak, jak piszesz. Ale najpiękniejsze są te wszystkie wyznania miłosne świeżo połączonej pary, od których słodyczy można po prostu rzygać, tudzież różnego rodzaju kłótnie, hehe :D

      Usuń
    2. Albo zdjęcia dodawane podczas hmm jak to ładnie nazwać? pocałunku. Chociaż w przypadu takich osób nazwałabym to o wiele wulgarniej. Takie żeby pozostawia się dla siebie, trochę intymności.

      Usuń
    3. Tak, setki zdjęć ze swoją druga połówką (nie tylko takich "całuśnych"), a po rozstaniu, które przychodzi raczej szybciej niż później, kasowanie tego wszystkiego i usuwanie swojej/swojego ex ze znajomych...

      Usuń
    4. Bawią mnie jeszcze wielkie przyjaźnie na pokaz. Co z tego, że każdą z tych dziewczyn znam i wiem co jedo potrafi mówić o drugiej, na fejsie i tak się kochają i są największymi przyjaciółkami na świecie. Ach ta dzisiejsza fałszywość..

      Usuń
    5. Wszystko jest tam albo takie słitaśne, albo na pokaz, jak już zauważyłaś.

      Usuń
  8. A ja mam facebooka. W moim przypadku jednak niewiele to zmienia. Rozmawiam z osobami, które lubię, a nie mają chociażby gg, od czasu do czasu wrzucę jakąś piosenkę... I w ogóle nie wiedząc po co, spędzam tam wiele czasu, nic nie robiąc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to tak już jest. Wchodzisz na Facebooka, niby nic tam nie robisz, a czas leci i leci.

      Usuń
    2. Fakt. Chociaż czasami facebook się przydaje, muszę to niestety przyznać. Mimo to, bez niego też da się żyć, choć teraz bym już pewnie nie potrafiła.

      Usuń
    3. Nie wiem, jak to jest u Ciebie, ale jak ja usunęłam Fb z paska i z zakładek, to nie wchodziłam na niego parę dni, bo nie chciało mi się ręcznie wpisywać adresu...

      Usuń
    4. Ja mam fejsa na stronie szybkiego wybierania, więc mam dostęp praktycznie bez żadnego wysiłku. A jeśli nawet bym usunęła, to i tak wystarczy, że wpiszę w pasek adresu "f", a opera domyśli się całej reszty. Więc w moim przypadku to by nie podziałało.

      Usuń
    5. Skasuj historię. Coś kiedyś musi podziałać :>

      Usuń
  9. Heheh coś w tym jest, głównie się wie coś o znajomych z fejsa. Przynajmniej ja tak mam :) Rzadko spotykam się ze znajomymi z gimnazjum/liceum, a jak już no to głównie z wybranymi osobami:)
    Ale fejs.. z niego wszystkiego można się dowiedzieć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest tajemnicą, że utrzymuję kontakt z kilkoma osobami z moich byłych szkół, a o reszcie wiem z Facebooka. Ale taka jest jego zaleta. Aczkolwiek można się też stamtąd dowiedzieć o rzeczach, o których nie chciałoby się wiedzieć.

      Usuń
  10. Ja to się dziwię jak czasem ktoś z gimnazjum dodaje mnie do znajomych, a nie widziałam tej osoby kilka lat i patrzę na foty ... a tam całkiem inna osoba. Szczególnie chłopcy się zmienili, wydorośleli, zmężnieli, dziewczyny niektóre powychodziły za mąż, urodziły dzieci ... masakra:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie sezon na dzieci już trochę minął - bardziej można to było zauważyć na naszej-klasie, póki to jeszcze naszą-klasą było. Teraz mam śluby na tapecie :D Ale faktycznie większości osób nie poznałabym na ulicy.

      Usuń
    2. No mi się już dwie byłe miłości ożeniły, więc chyba najwyższa czas na mnie :) Młodsze koleżanki za mąż powychodziły, niektóre w ciąży co to się dzieje:D:D
      Upływający czas widać właśnie po takich sytuacjach.

      Ja na nk nie wchodziłam dobre 2 miesiące o_O

      Usuń
    3. Świat idzie do przodu, a ludzie się starzeją...

      A ja nk nie mam od kiedy założyłam konto na Facebooku :D

      Usuń
  11. Mam fejsa, korzystam z niego namiętnie - głównie żeby czatować na zdjęcia znajomych, bo chyba więcej się z ich profilu dowiem, niżby mi mieli sami powiedzieć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O niektórych rzeczach ludzie nie lubią mówić wprost, tylko dają do zrozumienia różnymi gestami, zdjęciami, czy półsłówkami, więc faktycznie - można się sporo o kimś dowiedzieć z jego konta na Facebooku. O ile dba o nie i udziela się na nim co jakiś czas.

      Usuń
    2. nawet mam w znajomych nauczyciela od matmy, który kiedyś - gdy koleżanka napisała coś na swojej tablicy że lubi takie a takie imiona (a profesorek polubił, bo takie samo imię ma), to teraz cały czs się z niej naigrywa, oczywiście wszystko w luźnym tonie. kilkakrotnie myślałam, żeby usunąć konto, no ale przydaje się.

      Usuń
    3. Ja sobie jednak nie wyobrażam, żeby moi byli nauczyciele coś mi lajkowali na FCB. Na naszej-klasie to było co innego - miałam kilkoro byłych nauczycieli w znajomych, ale gdy ten portal był jeszcze tą ułomniejszą wersją i nie za wiele tam można było kombinować. Ale jeśli już się ma takie osoby w znajomych, to trzeba uważać i pilnować tego, co się tam pisze ;)

      Usuń
    4. ten gościu jest spoko, więc nie ma sie czym przejmować :D

      Usuń
    5. Nie wiadomo, które z tych wiadomości i kiedy wykorzysta :>

      Usuń
  12. Hm, mnie Fb już kilkakrotnie zepsuł wieczór, ale jest jedyną formą utrzymywania kontaktu z moimi znajomymi z Polski. Niestety, gdybyśmy mieli codziennie do siebie dzwonić, nie byłoby nikogo, kto mógłby ewentualnie zapłacić rachunki za telefon. I to w sumie jedyny powód, dla którego mam tam konto. Zresztą całkiem przyjemnie szpieguje się tam interesujące osoby. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O szpiegowaniu to Ty już co nieco wiesz, haha :D Ja jakoś wolę raczej rozmawiać z kimś pisząc, więc wolę tę drogę komunikacji. Zazwyczaj, ale nie zawsze.

      Usuń
    2. Prawda, prawda! :D Ale ilu ja się ciekawych informacji przy tym dowiedziałam!
      Pisanie jest w porządku, ale często lubię przesyłać ogromne listy miłosne. Dlatego dla mnie bardziej nadaje się Skype. ;)

      Usuń
    3. Ale też dowiedziałaś się rzeczy, o których byś wolała nie wiedzieć? :P
      Ze Skype'm nigdy nie miałam do czynienia i nie planuję, więc się nie wypowiem :D

      Usuń
    4. No dobra, tu masz rację, ale na razie nawet nie wiadomo, czy to prawda... :>

      Nie gryzie, zapewniam. :D

      Usuń
    5. W sumie niektórzy ludzie są trochę na bakier z tym statusem związku, bo faktycznie trochę ciężko sprawdzić, czy to prawda, czy nie i można sobie ustawić, co komu się tylko żywnie podoba.

      Wiem, że nie gryzie, ale nie jest mi to zbyt potrzebne :D

      Usuń
    6. Dokładnie. Chociaż po ostatnich wydarzeniach już sama nie wiem, co mam myśleć. :s

      Usuń
    7. Różnie to w życiu bywa :/

      Usuń
  13. Ja to jednak wolę taki kontakt poza fejsbukiem. Na nim staram się jak najmniej rozmawiać. Nie chcę, by cały otaczający mnie świat przeszedł wielką rewolucję i zamienił się w całkiem internetowy. :)

    Dobrze jest zainteresować się znajomym. Czasem dobrze wyruszyć z inicjatywą zatrzymania kontaktu.

    Pozdrawiam, spojrzeniem.blogspot.com.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też wolę, ale nie z wszystkimi chcę się spotykać. Z niektórymi się nie widuję, bo nie, a dzięki FCB wiem, co u nich.

      Wiesz. Już się tyle razy przekonałam, że mimo iż ja chcę z kimś kontakt utrzymać, to może ta osoba nie chce mieć ze mną wiele wspólnego, więc ja się już w nic nie pcham.

      Usuń
    2. No i takich niedomówień najbardziej nie lubię. Czemu ludzie nie mogą mówić sobie wprost niektórych rzeczy, no czemu. O ile to byłoby prostsze ;)

      Usuń
    3. Ale z drugiej strony, jak można komuś powiedzieć, że się nie ma ochoty na utrzymywanie z nim kontaktu?

      Usuń
  14. fejs to jednak kopalnia wiedzy o ludziach. i nie da się ukryć, że to pożyteczne narzędzie, przynajmniej jak chodzi o szybkie informowanie co na przykład wymyśliła znowu moja szanowna uczelnia.
    ale jest tak jak napisałaś - jak ktoś nie ma konta, to się o nim zupełnie zapomina...


















    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od informowania się w ramach studiów mieliśmy co prawda forum, ale faktycznie, częściej dowiadywałam się o niektórych rzeczach właśnie z FCB, niż stamtąd.

      Chyba że ma się z tą osobą inny kontakt. Ale z tą osobniczką nie miałam, bo nigdy tego nie potrzebowałam.

      Usuń
    2. my też mieliśmy - zanim przeniosło się na fejsa, co zdecydowanie zdezorganizowało życie uczelniane.
      no, wiadomo, że jak się chce ten kontakt utrzymać, to fb absolutnie nie jest konieczny. ale jednak trochę ten kontakt ułatwia, przynajmniej w moim odczuciu.

      Usuń
    3. Nie wiem, jak to jest z tymi grupami na FCB (bo chyba o tym mówisz), ale jednak dla mnie takie typowe forum jest lepsze. Wszystko poukładane, posegregowane, dostęp ma 99% naszych studentów.

      Ułatwia, ułatwia. Aczkolwiek jeśli nie FCB można mieć jeszcze kontakt przez inne portale albo przez zwykłe gadu-gadu, o których większość społeczeństwa zapomniała, bo FCB przesłonił im cały widok.

      Usuń
    4. tak, o tym mówię, niestety. dla mnie też zwykłe forum byłoby lepsze, bo nie musiałabym robić kilometrów scrollem, żeby się dostać do potrzebnej informacji, ale chyba już ludziom do rozumu nie przemówię.
      nad tym, że ludzie zapomnieli o gadu też trochę ubolewam. pamiętam te gimnazjalne i wczesnolicealne czasy rozmów na gg - to było coś ;)

      Usuń
    5. Ale teraz, jak już zaczynasz trzeci rok studiów to nie bardzo wam się opłaca przenosić na zwykłe forum. My założyliśmy nasze jeszcze przed tym, jak FCB był szeroko znany. Ale nie zdziwiłabym się, gdybym zaczynała studia później - wtedy też pewnie byłby FCB i tylko on.

      Kiedyś to mogłam godzinami siedzieć na gadu, a teraz najczęściej mnie tam nie ma i jak w końcu się zaloguję, to nie mam żadnej wiadomości, oprócz powiadomienia o nowej skórce... :(

      Usuń
    6. właśnie problem w tym, że my nawet mamy to nieszczęsne forum i na pierwszym roku było w powszechnym użyciu, a teraz porosło kurzem i pajęczynami...
      ja tak samo... teraz mam w ogóle nowego laptopa i się zastanawiam, czy jest sens to instalować, bo i tak służy mi głównie do narzekania z kumpelą podczas nocnego siedzenia przy projektach ;p

      Usuń
    7. Aha... U nas jest w użyciu przez 9 miesięcy w roku, a czasem nawet i w wakacje. Zobaczę, jak to będzie teraz, na magisterce ;P

      Jeśli koleżanka na Fb, to chyba możesz sobie podarowac gg :D

      Usuń
  15. To w takim razie ja nie żyję :D Nawet ostatnio miałam się przełamać i założyć konto, ale później stwierdziłam, że zrobiłabym to wbrew samej sobie i że to głupie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żyjesz, bo jesteś dostępna na innym portalach, chociażby na blogu :D

      Usuń
    2. Ale znajomi nie mają o nim zielonego pojęcia, więc dla nich i tak nie żyję ;)

      Usuń
    3. Ważne, że dla NAS, Twoich blogowych znajomych, żyjesz :D

      Usuń
  16. kiedyś takie komentarze padały na temat naszej-klasy, jeszcze za czasów sporej popularności tego portalu
    i dodam jeszcze - AOS <3 :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A teraz nk już nie jest modne i większość przeniosła się na FCB, żeby mieć szersze pole do lansu :C

      Usuń
  17. Dzięki facebookowi można dowiedzieć się dosłownie wszystkiego. Z jeden strony fajnie, z drugiej nie za bardzo. Niektórzy ludzie przesadzają dzieląc się z całym światem każdą nowością w swoim życiu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy medal ma dwie strony. Ktoś gdzieś wyżej napisał, że te zbyt częste zmiany statusów, są po prostu chęcią pokazania, jakim to się nie jest i co to się nie robi. Chyba jest w tym trochę prawdy.

      Usuń
  18. Na szczęście istnieję, choć tylko z imienia i nazwiska, bo korzystam głównie z niego w celach informacyjnych ;). Zmusiło mnie otoczenie - inaczej nic bym nie wiedziała ani o odwołanym wykładzie, ani o organizowanej imprezie.
    Fb lubię, bo jest po prostu bardzo użyteczny i faktycznie, moim zdaniem, pomaga podtrzymać znajomość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My mamy swoje własne studenckie forum i tam są wszystkie informacje, ale faktycznie na FCB wszystko szybciej się roznosi.

      Usuń
    2. Na fb jest po prostu wszystko w jednym miejscu, a gdybym chciała mieć fora do wszystkich grup, w których się udzielam, to miałabym bagno na mailu z informacjami o nowych postach ^^.

      Usuń
    3. Jeśli jest tego aż tyle, to faktycznie lepiej mieć wszystko w jednym, niż jedno tu, drugie tam itd.

      Usuń
    4. choć wiadomo, że fb też nieco ogranicza, bo tak często rozmawiam z pewną znajomą na fb, że nie mamy się po co spotykać w realu na pogaduchy, bo jesteśmy na bieżąco :P

      Usuń
    5. Też racja, ale chyba po prostu nie trzeba nadużywać dobroci internetu ;P

      Usuń
    6. nie można! Kawa lub herbata lub piwo na Rynku ponad wszystko :D

      Usuń
    7. Jeśli kawa, to tylko z mlekiem; herbata w dobrym towarzystwie, a piwo to lepiej w ukryciu ;PPP

      Usuń
  19. Odpowiedzi
    1. Aaa, o takiej możliwości nie pomyślałam :D

      Usuń
    2. polecam, cudowna zabawa <3

      Usuń
    3. Na razie jakoś mi dobrze tutaj, w Polsce :D

      Usuń
    4. nie lubisz podróżować?

      Usuń
    5. Zależy gdzie, z kim, kiedy.

      Usuń
  20. Ja mam fejsa, ale nie czułabym się bez niego jak trup :P. Chociaż trzeba przyznać, że facebook daje możliwość dogłębnego poznania ludzi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi by może brakowało takiej aktywnej strony, ale też może jakoś bym to przeżyła.

      Czasem aż za bardzo dogłębnego czasem...

      Usuń
  21. Facebook w jakiś sposób łączy ludzi, to fakt. Można łatwo i szybko się z kimś skontaktować, coś o kimś dowiedzieć, sprawdzić jak mu się wiedzie i to jest ta dobra strona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra strona Facebooka jest lepsza niż te złe, więc nie mówmy o nich ;D

      Usuń
  22. Jakieś pół roku temu, gdy usiłowałam dezaktywować swoje konto na fejsie, przekonałam się, że to bolesna prawda. Jakoś nikomu nie chciało się informować wariatki o zmianie planów, nie miałam dostępu do najświeższych plotek i co najważniejsze, nie miałam gdzie marnować swojego czasu. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja swoje zdezaktywowałam na kilka dni, bo później koleżanka mnie poprosiła, żebym zagłosowała na nią w jakimś konkursie i moje plany bez Facebooka poszły sobie gdzieś daleko D: Ale faktycznie, zdecydowana większość znajomych ma konto na Facebooku, więc tam wszystkie informacje i plotki szybciej się roznoszą.

      Usuń
    2. Ja "wytrzymałam" tydzień. Ale prawda była taka, że po trzech dniach zaczęłam oszukiwać i wchodzić w środku nocy, aby nikt nie widział. :D

      Usuń
    3. Dla mnie to nie byłby większy problem wytrzymać bez FCB, ale po co to wszystko? :p

      Usuń
  23. Beznadziejne jest to że ludzie którzy mówią: "nie masz faebooka to nie istniejesz". Dla mnie tacy ludzie są albo prymitywni albo niedowartościowani, a szczególnie ci którzy walczą o jak największą liczbę znajomych na koncie i kij z tym że gościa na oczy nie widziałam albo kojarzę ze szkoły a słowa z nim nie zamieniłam. Ważne, że jest duża liczba. Prostackie społeczeństwo i tyle!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmieniła się mentalność ludzi. Kiedyś przychodziło się po kogo dzwoniąc domofonem, teraz trzeba się wcześniej umówić, najlepiej przez telefon komórkowy. W naszej "epoce" nieważne jest, ilu masz prawdziwych przyjaciół, z którymi możesz się zawsze spotkać, ważniejsza jest ilość przyjaciół na różnych ogólnodostępnych portalach.

      Usuń
    2. Dokładnie. Kiedyś to było takie fajne jak ktoś przychodził po ciebie bez zapowiedzi - taka niespodzianka. Sprawiało mi to frajdę. A teraz - jak próbujesz umówić się z kimś przez telefon to nie ma pewności, że spotkanie na pewno wypali. De facto każdy ma na to usprawiedliwienie - no bo przecież nie wiedział, że coś mu wypadnie i będzie musiał odwołać.
      A po za tym dobija mnie fakt, że na takich portalach jak facebook albo NK większość młodzieży woli pogadać na czacie niż w realu. Smutne, ale prawdziwe.
      Dlatego nie mam zamiaru mieć konta na NK czy Facebook'u, choćby mnie do tego zmuszano poprzez tortury. Jedynym plusem takiego portalu jest taki, ze dzięki niemu mogłabym mieć kontakt ze swoją siostrą cioteczną, która mieszka za granicą. Jednak mimo to Facebook jak na razie mnie odpycha.

      Usuń
    3. Facebook jest dla mnie przydatny tylko do pogawędek ze znajomymi, którzy mieszkają w innym mieście albo w innym kraju. Z tymi, których mam bliżej, spotykam się albo przynajmniej się staram. Kiedyś też nie byłam przekonana do tego portalu. Do czasu aż założyłam tam konto.

      Usuń
  24. Facebook, tak jak wiele podobnych wynalazków, ma swoje dobre i złe strony. Ale to i tak w większości zależy od nas, czy chcemy być tak obnażani.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No zależy, ale niektórzy niewiele myślą, a wszystko uzupełniają i upubliczniają.

      Usuń
  25. również nie mam facebooka, naszej klasy itp. z tego powodu zostałam przez znajomych ogłoszona mianem pierwszego hipstera [????????????????????????]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahahhaha, bo wyróżniasz się z tłumu :D

      Usuń

Prześlij komentarz