Przepis na histerię

"Jak wywołać burzę w szklance wody? Recepta jest prosta. Wystarczy wziąć plotkę, stres, uprzedzenie lub strach i wymieszać z dowolną bzdurą. Histeria gwarantowana."

Być może tak samo jest z Końcem Świata, przewidzianym przez Majów, który ma nastąpić już za parę dni. Słyszałam już różne opinie na ten temat. Jedni naprawdę wierzą, że nastąpi jakaś wielka katastrofa. Inni mówią o przebiegunowaniu magnetycznym Ziemi. Tak jakby takie rzeczy działy się ot tak, po pstryknięciu palcami. Jeszcze inni spekulują koniec jednej epoki i gwałtowny początek kolejnej. Tylko jakiej? Jeszcze bardziej zinformatyzowanej, zelektryzowanej, utechnologicznionej? Whatever.

Nie wierzę w te rzeczy, chociaż to niezły temat do żartów. Ale jeśli tylko wchodzę TUi widzę zegar, odmierzający czas do Końca Świata, to robi mi się trochę smutno. Gdy pomyślę, że ubiegły weekend był ostatni przed tym umownym Końcem Świata, gdy ubiegłoponiedziałkowy Poduszkowiec był tym ostatnim. Gdy pomyślę sobie, że być może ostatni raz miałam przyjemność rozmawiać z Wendro, że więcej sobie nie pożartuję z Majkela. Że nigdy więcej nie spotkam niektórych ludzi, a z innymi nie zobaczę się nawet po raz pierwszy. Przecież jeszcze nie zrobiłam tylu rzeczy, które bym chciała. Tyle marzeń pozostaje niespełnionych**, pomimo że do spełnienia niektórych dążę pomału, ale systematycznie. Niby w to wszystko nie wierzę, ale jednak... coś mnie w tym niepokoi.

Jest jednak taka rzecz, przez którą nieuchronnie pragnę Końca Świata, choćby nie wiem co. Gdy tylko sobie przypomnę, że już za siedem miesięcy mam ślub brata ciotecznego, na którym muszę się pojawić...


* dla niewtajemniczonych - to po prostu kolejny dziwny konkurs, autorstwa moich przeukochanych ludzi ;)
** no dobra, jedno z moich największych marzeń koncertowych spełni się już za pół roku, ale o tym być może w następnym poście, sasasa.

Komentarze

  1. W koniec świata kompletnie nie wierzę, a przemagnesowanie Ziemi następowało w historii już kilkakrotnie i jak widać nasza planeta nadal istnieje ;)
    Co do tego cytatu to chyba idealnie opisuję to, co ostatnio czuję. Muszę go sobie zapisać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że jest ktoś taki, jak Ty, kto aż tak zna się na fizyce :D
      A proszę bardzo!

      Usuń
  2. Przypomniałaś mi, jak długo już nie słuchałam radia... Oni w tej Esce Rock to mają pomysły.
    W koniec świata nie wierzę, przynajmniej nie ten. Kiedyś jakiś będzie, ale przecież nie znamy dnia ani godziny. :)
    Czemu tak bardzo nie chcesz iść na ten ślub?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ich tam czasem w ogóle nie rozumiem, ale tez konkurs jest akurat rewelacyjny. Dużo lepszy niż to "Wykończ Wojewódzkiego i Figurskiego", co było już parę razy.
      Nienawidzę wszelkich ślubów, wesel i innych takich wielkich uroczystości rodzinnych...

      Usuń
    2. Nawet nie wiem, na czym ten konkurs polega... Radia słucham w pracy tylko, a tam odbiera jedynie Radio Złote Przeboje. :P
      Ja też nie przepadam, ale lubię się wystroić na taką uroczystość. Sukienka, buty, biżuteria, włosy...

      Usuń
    3. Ogólnie to były pytania o różne końce i ostatnie osoby wygrywały. Główną nagrodą był abonament na wszystkie koncerty pod patronatem EskiROCK w przyszłym roku. Jak chcesz wiedzieć więcej, to odsyłam do regulaminu - powinien gdzieś jeszcze być na ich stronie.
      ja i stroić się nie lubię...

      Usuń
    4. Kurde, taki abonament by się przydał... :D Ale nie przepadam za takimi konkursami, chociaż swojego czasu wygrałam kilka rzeczy w radiu.
      A ja bardzo lubię, po prostu uwielbiam ładnie wyglądać. ;)

      Usuń
    5. Ja lubię samą adrenalinę, która towarzyszy wygrywaniu. Nie wszystkie nagrody, które do tej pory wygrałam były mi koniecznie potrzebne do szczęścia, ale miło później było obserwować uśmiech na twarzy osoby, która obdarowałam jakąś pożądaną z jej strony płytą albo innym drobiazgiem :)

      Usuń
  3. Innego końca świata nie będzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przekonamy się o tym kiedyś. Bądź nie ;)

      Usuń
  4. Ludzie tak odliczają do końca świata jakby naprawdę go chcieli...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po ostatnich niusach nie chcę żadnego końca świata. Przynajmniej nie do końca czerwca przyszłego roku :P

      Usuń
    2. Może napiszę o tym w kolejnym poście, ale jeszcze nie jestem co do tego przekonana :D

      Usuń
  5. Każdy ma swój własny koniec świata, a my musimy jeszcze tyle rzeczy zrobić i przeżyć, że on po prostu nie może teraz nastąpić.
    Chociaż jakiś niepokój jest, ale zapewne niepotrzebny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli tak to interpretować, to już miałam tyle końców świata, że głowa mała. Ale przed tym prawdziwym musimy jeszcze spełnić tyle naszych marzeń, że... niech on lepiej nie nadchodzi teraz, tak nagle.
      W Australii już jest jutro i chyba żyją ;)

      Usuń
  6. Już na ten koniec świata to reaguję śmiechem :P Przeżyłam kilka i jakoś nadal się trzymam xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ten miał być taki oficjalny, "planowany" od iluś tam lat, długo wyczekiwany, non stop wszyscy mówili o nim jako o tym ostatnim i pewnym... ;>

      Usuń
    2. tak samo jak o tym w 2000 roku, czy w 2002 :D

      Ludzie lubią znajdować sobie temat do plecenie głupot ;>

      Usuń
    3. O tamte poprzednie nie było tyle szumu... Albo po prostu tego nie pamiętam.
      Ale wydaje mi się, że jednak lepsze takie głupie tematy o końcu świata niż inne... :D

      Usuń
    4. nie jeżeli koniec świata robi z głów sieczkę :D na pewno by się coś interesującego znalazło :D

      Usuń
    5. Ooo, ja mu nie pozwalam robić z siebie głupiej aż do tego stopnia :D

      Usuń
    6. my się nie damy robić głupie, ale inni chętnie się nabiorą :D

      Usuń
    7. Chociaż ja do tej pory nie rozumiem, jak można brać to wszystko tak strasznie na poważnie ._.

      Usuń
    8. jak słyszałam o ludziach, którzy robili sobie schrony, często wydając na to ostatnią kasę... to po prostu śmiech na sali :D

      Usuń
    9. O nie... To już jest przesada ;/

      Usuń
  7. nawet mi nie mów o tych ślubach - mam dokładnie to samo. także ciągle jeszcze żywię nadzieję, że koniec świata dzisiaj nadejdzie i nie będę musiała paradować przed wszystkimi ciotkami z kolegą - gejem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak masz dobrze, że masz "chętnego" kolegę, bo niestety z moimi znajomymi ciężko się pokazać na takiej uroczystości, a Ci, którzy są tego warci są za daleko :D

      Usuń
    2. problem polega na tym, że to wesele w tej samej rodzinie, więc jak się z nim znowu pojawię, to zaczną pytać, kiedy nasz ślub :P także będę musiała coś wymyślić w międzyczasie :P

      Usuń
    3. Aż tak dawno miałaś tamto poprzednie wesele? Bo przecież wiadomo, że mało którzy młodzi biorą ślub (czy nawet zaręczają się) tak od razu, więc może obejdzie się jeszcze bez takich pytań? :P

      Usuń
    4. w maju. ale jak znam moją rodzinę - a znam ją od dwudziestu lat ponad - to takie pytanie padłoby na pewno... szczęśliwie okazało się, że na razie tylko zaręczyny zostały oficjalnie ogłoszone, o dacie ślubu jeszcze nikt nie wspominał, więc na razie mi się upiecze ^^

      Usuń
    5. Czytałam u Ciebie post podsumowujący ten rok i doczytałam o weselu, ale nie chciało mi się już zmieniać komentarza ;)
      To u Ciebie wszyscy tacy szybcy i tylko by śluby i wesela wyprawiali? :D

      Usuń
    6. nie szkodzi ;)
      kochana, moi rodzice ostatnio zaczynają coś o wnukach przebąkiwać... -.- także wiesz, lekko nie jest :P ale zawsze im mówię, że z wnukiem mały problem, większy byłby z tatusiem do niego :P

      Usuń
    7. Ooo, dobry pomysł :D Moja mama ostatnio przeglądała jakieś ciuchy w szafie i znalazła moją sukieneczkę sprzed dwudziestu lat i też coś mówiła, że szkoda jej wyrzucać albo komuś oddawać, to dla wnuczki będzie, eh...

      Usuń
  8. masz wspaniałego bloga! będzie mi miło jeśli spodoba Ci się mój i również go zaobserwujesz ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi to słyszeć! Zaraz zerknę ;]

      Usuń
  9. No i jaki był ten Koniec Świata w końcu? ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem niezły i zapowiedzieli mi coś fajnego na koniec maja lub początek czerwca przyszlego roku :D

      Usuń
    2. nie taki koniec świata straszny jakim go malują, ahhaa :D
      co takiego? :>

      Usuń
  10. Koniec świata chyba nie był aż taki tragiczny dla całej ludzkości. Chociaż nie powiem, żeby dla mojego nauczyciela dobrze się skończył...

    Opowiadaj, co to za marzenie koncertowe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że to był tylko zbieg okoliczności, że akurat wtedy miał zawał, bo jakby nie patrzeć, mogło mu się to przydarzyć dzień później albo dzień wcześniej, nie?

      Zgaduj! Masz trzy szanse :D

      Usuń
    2. Tak, tak, ale sama rozumiesz, niefajny zbieg okoliczności.

      NIENAWIDZĘ ZGADYWAĆ, bo nigdy nie wiem, o co chodzi. :< Nickelback? :D

      Usuń
    3. Rozumiem, rozumiem...

      Chyba kiedyś mówiłam Ci o moich ulubionych zespołach. Zresztą chyba nawet jakoś niedawno wspominałam, kogo tak najbardziej chciałabym zobaczyć... Ale okej, byłaś blisko, bo Nickelback, to jeden z dwóch moich najulubieńszych zespołów. Drugim jest Green Day i to na ich koncert wybieram się w czerwcu tego roku! :D

      Usuń
  11. Nic się nie stało :) możesz odetchnąć z ulgą.
    Wprawdzie w apokaliptyczną noc wiłam się jak szalona z bólu i mogłoby to coś znaczyć, ale... ostatnimi czasy już tak mam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stało się, ale w pozytywnym znaczeniu tego słowa :D
      Ja taką bezsenną noc miałam z wtorku na środę, choć wiem, że jednak chodzi Ci o trochę inne "męczarnie"...

      Usuń
    2. Och, kochana... coś wyczuwam ^^

      Usuń
    3. Eee, nic takiego spektakularnego, I guess.

      Usuń
  12. No i wszystko po staremu. Jakby świat się skończył, to zdenerwowałabym się z dwóch powodów:
    a) że ostatnie miesiące życia spędziłam... nie mając życia, tylko wegetując nad stertą książek i pisanych prac (maturka i aplikacja na studia do UK)
    b) moje największe koncertowej marzenie też się spełnia za pół roku!! U mnie to Queens of the Stone Age na Openerze, za którym jako za festiwalem specjalnie nie przepadam, ale ten zespół kocham i jadę kilkaset kilometrów tylko dla nich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Głupio byłoby zmarnować ostatnie dni istnienia świata na takie rzeczy jak nauka, więc faktycznie lepiej, że to wielkie "boom" nie miało miejsca ;)

      Usuń
    2. Nauka jest ważna, ale bez przesady, są też inne rzeczy. Szkoda, że ja ostatnio coraz częściej o nich zapominam.

      Usuń
    3. Owszem, jest ważna, ale jakby ten koniec świata miał faktycznie nastąpić, to jednak wolałabym spędzić trochę czasu z rodziną czy znajomymi zamiast siedzieć i się uczyć.

      Usuń
  13. Stosunkowo niedawno miałam taki dziwny okres, kiedy rzeczywiście chciałam, żeby już był koniec świata. Głupie, ale prawdziwe. Doszłam jednak w końcu do wniosku, że przecież jeszcze tyle fajnych rzeczy może mnie w życiu spotkać, że nie warto myśleć o końcu świata, no i tego się na razie trzymam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też parę razy chciałam koniec świata, ale ten stan przechodzi dość szybko. No chyba, że to coś bardzo poważnego, ale takie "bardzo poważne sytuacje" zdarzają się niezmiernie rzadko. Ale teraz, nie ma mowy, nie chcę żadnego końca świata, a przynajmniej nie wcześniej niż po końca czerwca przyszłego roku! :)

      Usuń
  14. Ja słyszałam o trzęsieniach ziemi i w ostateczności wielkim potopie. Ale jak widać, przeżyliśmy koniec świata!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zapeszałabym z tym wielkim potopem, bo ostatnio jakaś wielka odwilż u mnie jest i wszystko płynie...

      Usuń
  15. Kolejny koniec świata za mną. Już tyle przeżyłam ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko Ty, jak widać ;>

      Usuń
    2. Ludzie mogliby się przestać w to bawić. Nie wychodzą im te końce świata ;)

      Usuń
    3. A może to te końce świata same nam tak umykają, zanim zdołamy jakiś złapać?

      Usuń
    4. Aż mało prawdopodobne, że nikt ich nie łapie ;)

      Usuń
    5. Widocznie nie jesteśmy po prostu tacy wysportowani/zdolni itp., żeby je złapać ;p

      Usuń
  16. Żyjemy ! :) Ślub brata Cię nie ominie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze mam kolejny na pocieszenie... Boże, dlaczego?

      Usuń
    2. wskakuj w kieckę, jedź na ślub i wesele oczaruj wszystkich i wróć do domu :)

      Usuń
    3. Właśnie nie lubię takich wydarzeń...

      Usuń
    4. no chyba gorzej być nie może / :P

      Usuń
    5. Nie wiem. Zobaczę za trochę ponad pół roku :C

      Usuń
  17. Chyba nie da się już wymyślić świata, który będzie posiadał więcej technologii... i tak to co się dzieje teraz jest porażką. Małe dzieci chcą się pogryźć o telefon, przechwalają się coraz to nowszymi telefonami... patologia .
    A koniec świata nie wiadomo kiedy nastąpi. Może przyjść do nas w najmniej spodziewanym momencie, więc korzystajmy z życia :)

    zapraszam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że jednak da się. Przekonamy się o tym za kilka lub kilkanaście lat.
      Na szczęście nie mam rodzeństwa w tak młodym wieku i omija mnie to całe podstawówkowe szaleństwo, ale zachowanie tych dzieci już nie jest normalne...

      Usuń
    2. ja mam młodszą siostrę... na szczęście jej jeszcze nie "opętał" szał na wszystko, ale widzę po jej koleżankach .

      Raz się żyje, więc trzeba korzystać :) Drugiej szansy możesz nie mieć na przeżycie sylwestra ze znajomymi :p

      Usuń
    3. Słyszałam od koleżanek, które mają dużo młodsze rodzeństwo, że faktycznie to jest jedna wilka paranoja, bo żeby dzieci szpanowały nowinkami elektronicznymi zamiast np. karteczek w segregatorze, jak było za moich czasów, to chyba przegięcie...

      No niby :>

      Usuń
  18. ''Ten koniec świata to ruchome święto'' na szczęście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dobrze, że zawsze w ostatniej chwili udaje się go jakoś przesunąć ;)

      Usuń
    2. Och, jego naprawdę pewnie nigdy nie będzie.

      Usuń
    3. Albo i będzie. Tylko że za jakieś miliony lat.

      Usuń
  19. A ja tam chciałam żeby ten świat się skończył ... Żeby to wszystko się tak po prostu skończyło ... No ale cóż ... Od początku wiedziałam że jak ja czegoś chce to tego na 100000000% NIE BĘDZIE :/
    Ogólnie to prowadzisz bardzo fajny blog :)
    Jak coś to zapraszam: http://zupelnie-inna-bajka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno nie jesteś jedyną, która chciała ten Koniec Świata. I to na pewno nie stało się akurat przeciw Tobie ;)

      Usuń
  20. A ja wiedziałam, że świat się nie skończy :) Jeśli już kiedyś ma taki dzień nadejść, to wierzę, że nie będziemy na to przygotowani, zaskoczy nas i nawet nie zdążymy pożałować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O niektórych rzeczach lepiej dowiedzieć się z zaskoczenia, bo się nie zdążysz przejąć ani zestresować ;)

      Usuń
  21. Ja również mam ślub, ale siostry ciotecznej i w sierpniu... Za cholerę nie chcę iść. Ani, jak na razie, nie mam potencjalnego partnera, a i na pewną osobę, która tam z pewnością się pojawi w towarzystwie innej dziewczyny, nie mam ochoty patrzeć. Dlatego zastanawiam się poważnie nad wyjazdem gdzieś na całe wakacje. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na sierpień też mi już drugi ślub zaplanowali, więc super. Ja to nie wiem, czy ktoś mnie będzie chciał na tyle przygarnąć, tylko dlatego, żeby nie szła na te śluby z weselami...

      Usuń

Prześlij komentarz