[Recenzja serialu] Seriale, które nudzą

Pamiętam, gdy jeszcze parę lat temu mówiłam, że nie przepadam za serialami (poza kilkoma drobnymi wyjątkami), że wolę filmy, bo nie trzeba się w nie tak wczuwać. Seriale mają często po kilkadziesiąt (kilkaset?) odcinków podzielonych na kilka sezonów i wypadałoby poświęcić im więcej uwagi, żeby orientować się, o co z grubsza chodzi. Dopiero na studiach zainteresowałam się tego rodzaju programami i aktualnie przeważają one w mojej telewizyjnej biblioteczce. Jednak wraz z brnięciem w ich kontynuacje, niektóre zaczęły mnie zwyczajnie nudzić. Ogląda(ła)m je dla samej idei oglądania, a nie dlatego, że dalej ciekawią mnie losy bohaterów.

Tak więc oto... Moje Subiektywne TOP 6 Seriali, Które Nudzą.

6 Słodkie kłamstewka (ang. Pretty Little Liars; 2010-)
Najpierw natknęłam się na serię książek Sary Shepard. Później dowiedziałam się o planowanej ekranizacji. Po kilku wydanych odcinkach serialu, wszyscy zaczęli się nim zachwycać, więc postanowiłam dać mu szansę, bo książki naprawdę intrygowały. Musiałam przyznać rację znajomym -- serial był naprawdę ciekawy, z pomysłem, inny niż wszystkie. Do czasu, gdy w ubiegłe wakacje dooglądałam do połowy trzeciego sezonu; od tej pory nie widziałam żadnego fragmentu i jakoś przestało mnie do niego ciągnąć.


5 Orphan Black; 2013-

Widziałam się kiedyś ze znajomymi z liceum i jedna z nich powiedziała mi, że ostatnio zaczęła oglądać właśnie ten serial i jest nim zachwycona. Akurat ta dziewczyna nie ogląda zbyt wielu seriali, ale jeśli już coś znajdzie, to jest to faktycznie bardzo dobre. Obejrzałam pierwszy odcinek, drugi i naprawdę zapowiadało się intrygująco. Samobójstwo, przejmowanie czyjejś tożsamości, science-fiction. Kobieta, która tak naprawdę nie jest tą, za którą się podaje. Jednak byłam rozczarowana. Nie umiem stwierdzić, co mi się tu nie podobało, co nudziło, ale po prostu było coś takiego.


4 Jak poznałem waszą matkę (ang. How I Met Your Mother; 2005-)
Jakieś dwa-trzy lata temu na Facebooku miałam zatrzęsienie spamu, o którym nie miałam zielonego pojęcia, a który dotyczył właśnie tego serialu, że postanowiłam dać mu szansę. Słyszałam najlepsze opinie i od koleżanek, i od kolegów, i od osób w moim wieku, i trochę starszych. Zrozumiałam, o co chodzi, gdy okazało się, że w ciągu tygodnia obejrzałam dwa sezony serialu. Podobała mi się koncepcja opowieści, gra aktorska, stosunek głównych postaci do siebie nawzajem. Tak gdzieś do piątego/szóstego sezonu. Bo ile to wszystko może trwać? Liczyłam, że ostatnio emitowany -- ósmy -- sezon będzie ostatni, ale nie. Spoiler alert: przynajmniej w ostatnim odcinku pokazali twarz Matki, więc łudzę się, że zakończenie serialu jest już blisko.


3 Inna (ang. Awkward.; 2011-)
Usłyszałam o nim przez przypadek. Przyjemna główna bohaterka Jenna, bardzo niezręczna, zakompleksiona i nieuważna nastolatka. Mnóstwo problemów na głowie, których początkiem była złamana ręka, wzięta za kolegów ze szkoły za nieudaną próbę samobójczą. Do tej pory nie wiem, co mnie tak zniechęciło po pierwszym sezonie, który był naprawdę niezły. Brak pomysłu na dalszą fabułę? Bohaterowie, którzy stali się jacyś inni i dziwni? Jestem na bieżąco w połowie trzeciego sezonu, ale podoba mi się to coraz mniej i chyba zakończę swoją przygodę z tym serialem, żeby nie zawieść się jeszcze bardziej.



2 Plotkara (ang. Gossip Girl; 2007-2012)
Szczerze powiedziawszy nie wiem, co mnie do tego skłoniło. Nie podobają mi się seriale z najbogatszymi, najpiękniejszymi, wymuskanymi i rozkapryszonymi dziećmi, które mogą mieć wszystko, co tylko zapragną i szybko to dostają, ale jednak obejrzałam "Plotkarę". Pierwsze dwa sezony nawet nie były najgorsze i nie mogłam się doczekać, kiedy obejrzę kolejny odcinek. Może była w tym jakaś zasługa pięknych aktorek i przystojnych aktorów. Później zaczęło mi to przypominać "Modę na sukces" dla młodzieży. Ale najgorsze miało dopiero przyjść, bo gdy ja byłam w trakcie oglądania czwartego sezonu, w amerykańskiej telewizji wyemitowano ostatni odcinek sezonu szóstego i cały internet obiegły informacje, że to właśnie ta, a nie inna osoba jest Plotkarą. Dziękuję za spoilery! Bez nich na pewno bym sobie nie poradziła i się tego nie dowiedziała! Jak wtedy go rzuciłam, to dopiero ostatnio zaczęłam go dokańczać, bo podobno "w ostatnim sezonie dzieje się więcej niż we wszystkich poprzednich łącznie". I dalej nie rozumiem, co takiego ma w sobie Chuck Bass, że fanki serialu tak się w niego wpatrują i się nim zachwycają.

1 Pogoda na miłość (ang. One Tree Hill; 2003-2012)
Jednakże i tak moim absolutnym, najbardziej nudzącym faworytem jest właśnie "One Tree Hill". Słyszałam o nim wiele dobrego do całkiem różnych osób, które zaliczają go do swoich ulubionych seriali i strasznie się zawiodłam. Może to dlatego, że nie przepadam za koszykówką? Może dlatego, że główni bohaterowie nie przypadli mi do gustu po kilku pierwszych odcinkach? Może dlatego, że zdecydowana większość postaci jest jakaś nijaka, role przez nich grane są płaskie i jednowymiarowe? Przeważającej ilości seriali, filmów i książek umiem dać drugą szansę, ale nie temu. Obejrzałam dwa sezony, czyli o dwa sezony za dużo i nie wyniosłam z nich nic godnego zapamiętania czy wspominania. Naprawdę mi przykro, ale cóż mogę zrobić, jak mi się coś po prostu nie podoba?

Komentarze

  1. A ja "Gossip Girl" dooglądałam do końca, i mimo wszystko mi się podoba :D Czasem miło jest pooglądać o życiu jakiego się nie ma i mieć nie będzie, a przynajmniej napatrzyłam się na fajne stroje.. no i przede wszystkim Chuck, dla niego warto było wściubiać nos w ekran! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że wielu osobom wymienione przeze mnie seriale się podobają, ale akurat mi nie przypadły do gustu. E tam, ja wolałam Nate'a! Albo Dana :3

      Usuń
    2. Dan.. cóż, pisarzyk, coś taka niby jak ja, odludnik, ale kurde, jak słyszę głos Chucka to do tej pory ciary mnie przechodzą :D

      Usuń
    3. Widocznie jestem inna, bo na mnie Chuck w ogóle nie działa XD

      Usuń
    4. Każdy ma swoje inne upodobania :D Tak samo jak na mnie nie działa zupełnie Johny Deep, tak na innych nie działa Chuck :D Najważniejsze, żeby mimo wszystko mieć na kim oko uwiesić :D

      Usuń
    5. A ja lubię Deppa, ale nie jakoś tak obsesyjnie :3

      Usuń
    6. a ja Goslina kocham ostatnio <3

      Usuń
    7. A właśnie mnie Gosling nie zauroczył :D

      Usuń
  2. "Pogoda na miłość" to był trochę dziwny serial. Oglądałam go już wieki temu, na początku mi się podobał, ba - byłam nim zachwycona, ale potem, chyba razem z każdym kolejnym odcinkiem byłam coraz bardziej zniechęcona do niego. :) "How I met your mother" bardzo lubię, chociaż jeszcze nie dotarłam do ósmego sezonu, to mimo wszystko - na plusie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważyłam pewną tendencję, że jeśli jakiś serial ma dużo sezonów, to łatwiej się do niego zniechęcić. Oczywiście nie we wszystkich przypadkach :D

      Usuń
    2. No, trochę tak jest, bo już się jest tak ciekawym zakończenia, a oni wciąż to przedłużają :D

      Usuń
    3. Niektórzy reżyserzy widocznie nie znają umiaru i kontynuują coś na siłę, pomimo że już kilka razy można by zakończyć dany serial.

      Usuń
    4. Jak przynosi zyski i cieszy się popularnością, to trudno zrezygnować. :)

      Usuń
    5. No niby... Ale jak jednak widać spadek zainteresowania, a mimo to nagrywają dalej? :P

      Usuń
    6. Może ten spadek zainteresowania nie robi im takiego znaczenia, zresztą, patrząc na oglądalność w USA, to jej spadek był w drugim i trzecim sezonie, w drugim sezonie spadła o milion, ale np. z szósty na siódmy wzrosła o milion, więc to trochę nie wiadome :D

      Usuń
    7. Aż tak się nie interesowałam tą oglądalnością w USA... Ale może moje zdanie jest zdaniem mniejszości i zdecydowana większość nie narzeka na ten serial? :D

      Usuń
    8. Ja zawsze sobie z ciekawości sprawdzam :D. Nie wiem, ja ostatnio coraz częściej spotykam się z takimi opiniami, że to flaki z olejem i masakra :D

      Usuń
    9. Ale to opinie Polaków, czy Amerykanów? :D

      Usuń
    10. To akurat Polaków :D

      Usuń
  3. Nie ma nic gorszego, jak ciągnięcie seriali na siłę, tak jak jest w przypadku Jak poznałem waszą matkę. Pierwsze dwa, trzy sezony można obejrzeć, ale dziewięć? To już lekka przesada. Inną oglądam od czasu do czasu, ale coraz rzadziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam kiedyś coś takiego, że każdy sezon przedstawia jeden rok z przeszłości Teda i ekipy, ale chyba już przestałam się w tym orientować... o.O

      Usuń
    2. Całkiem możliwe, że tak właśnie jest. Ale widać, że kolejne odcinki robione są już trochę na siłę.

      Usuń
    3. Szkoda, że niektórzy reżyserzy nie umieją z czymś kończyć w odpowiednim momencie.

      Usuń
  4. Ja oglądam Pretty Little Liars. Wiadomo, że nie jest to już to co na początku, ale mimo wszystko nie jest najgorzej. Natomiast przestałam oglądać Kości, jak tylko Temperance urodziła dziecko. Po prostu tak się zanudziłam, że masakra.

    Podrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Kości" nigdy nie oglądałam, ale słyszałam, że jednak jest niezły, a jeszcze na dodatek bardzo lubię seriale kryminalne, więc możemoże kiedyś się jednak skuszę i sama przekonam, czy jest to pozycja warta uwagi, czy w którymś momencie mnie znudzi.

      Usuń
  5. Z wymienionych przez Ciebie seriali tych z miejsc 4-1 nie oglądałam wcale, co najwyżej po kilkanaście minut. "Orphan Black" wspominam miło, drugi sezon na pewno obejrzę, za to "Pretty Little Liars"... Z odcinka na odcinek robi się coraz "ciekawsze" - nie tak dawno temu dziewczyny szukały telefonu, którego numer poznały po wygwizdaniu im przez papugę kolejności naciskania klawiszy... xD Podobno całość ma się skończyć po piątym sezonie, więc dalej oglądam, tak z braku ciekawszego zajęcia na tą środową godzinkę. Poza tym pod względem językowym serial jest banalny :D.

    Jakie są Twoje seriale, które "nie nudzą"? ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak mówisz? Skoro PLL ma mieć tylko te pięć sezonów, to jestem zdecydowanie za połową, więc niewykluczone, że jednak sobie to pooglądam. Może jeszcze w te wakacje, jak mi jakiś serial ubędzie ;D

      Hmm, przede wszystkim "Numb3rs" i "Lost". Na pewno znalazłabym jeszcze kilka, ale może kiedyś zrobię z nich "publiczny" użytek, więc na razie zatrzymam to dla siebie ;)

      Usuń
    2. Słyszałam to już sporo razy i wydaje mi się, że naprawdę tak będzie. Ileż można coś takiego ciągnąć? :D
      O "Numb3rs" sporo słyszałam, ale nie oglądałam, natomiast "Lost"... zrezygnowałam tak w połowie drugiego sezonu. Właściwie to przyjemnie go się oglądało, może kiedyś wrócę ^^.

      Usuń
    3. Nie wiem, ale wydaje mi się, że ja po prostu nie mam cierpliwości do niektórych seriali, które się tak ciągną, eh.
      "Numb3rs" jest dość podobne do CSI i nie musisz oglądać wszystkich odcinków, żeby się łapać w fabule (choć dobrze by było), bo w każdym odcinku jest poruszany temat jednego morderstwa itp. A "Lost" to moja miłość od pierwszego odcinka: zawsze miałam tysiące koncepcji, co do dalszych losów mieszkańców; tysiące wytłumaczeń najbardziej absurdalnych zjawisk. I nawet pomimo tych sześciu sezonów nie nudzi mnie to. No bo Josh Holloway... ♥ xD

      Usuń
    4. Ostatnio polubiłam brytyjskie seriale - sezony liczą ledwie parę odcinków, więc wszystko jest zwykle porządnie dopracowane. Aż momentami zaczyna się żałować, że jeszcze tylko odcinek-dwa i koniec...
      Niezbyt lubię wszelkie proceduralne, jednak wolę seriale, gdzie nieoglądnięcie danego odcinka ma jakieś nazwijmy to "konsekwencje" ;). Holloway... czyżby Sawyer? Jak tak to w pełni się zgadzam z tym " ♥ " :D

      Usuń
    5. Powiem Ci, że faktycznie lepsze są te seriale 12 czy 13-odcinkowe, bo jakoś szybciej się je ogląda.
      Nie no, wiadomo, że oprócz rozwiązania tajemnicy jakiegoś morderstwa, niby w tle są relacje pomiędzy bohaterami, więc ewentualnie to można przegapić. Ale oczywiście do niczego nikogo nie zmuszam :)

      Usuń
  6. Czyli już wiem, czego nie oglądać :P Ufam Twojej opinii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ufaj tak w stu procentach, bo jednak mogę mieć odmienne zdanie niż Ty, a nie przekonasz się o tym, póki nie spróbujesz :P

      Usuń
    2. Seriale ogólnie mi nie podchodzą. Swego czasu oglądałam "Usta usta" na TVN-ie, bo lubię Wilczaka, ale szału nie było.

      Usuń
    3. Dawno, dawno temu oglądałam z babcią polskie seriale - "Na dobre i na złe", "Klan" czy "Matki, żony i kochanki", ale później przestały mi jakoś podchodzić. Ostatnio "Wszystko przed nami" mnie skusiło, co akcja rozgrywała się w Lublinie, ale zakończyli emisję po dwóch sezonach...

      Usuń
    4. Polacy nie umieją kręcić seriali... Nawet jeśli pomysł jest dobry, efekt końcowy okazuje się blady i nijaki.

      Usuń
    5. Powiem Ci, że coś w tym chyba jest. We "Wszystko przed nami" intryga goniła intrygę i zaczynało się to robić żałosne. [Tak teraz spojrzałam na mój poprzedni komentarz i zaczęłam się zastanawiać, czy tam w ogóle był jakiś podział na sezony... xD]

      Usuń
  7. z tych wymienionych oglądałam tylko Plotkarę i HIMYM. O ile co do tego drugiego mogę się zgodzić, no bo ileż można i też szczerze liczę na to, że 9 sezon będzie ostatni, tak w przypadku Plotkary nie do końca ;) oglądałam wszystkie sezony z takim samym zainteresowaniem, a Chucka kocham ^^ a jak się skończył 6 sezon, to poczułam, jakby mi się ostatecznie wczesna młodość skończyła, bo w sumie GG towarzyszyła mi całe liceum :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W porządku. Mnie "Gossip Girl" jakoś do siebie nie przekonała. Ale na pewno i Tobie się nie podobał jakiś serial, który ja zaliczam do tych lepszych ;)

      Usuń
    2. a jakie do nich zaliczasz? ;)

      Usuń
    3. M.in. "Lost" i "Numb3rs"

      Usuń
    4. a tych akurat nie oglądałam :D 'Lost' próbowałam jak leciało w telewizji i taki szał był na to (chyba w gimnazjum?), ale jakoś nie mogłam się przekonać... a o tym drugim w ogóle nie słyszałam ;)

      Usuń
    5. "Lost" faktycznie był za czasów i mojego gimnazjum. Jak to szybko zleciało o.O "Numb3rs" jest bardzo podobne do CSI. Jeśli znasz i lubisz CSI, to i ten mój serial powinien Ci się spodobać.

      Usuń
  8. Ja kiedyś nienawidziłam seriali, a teraz poświęcam im każdą wolną chwilę... chociaż ja gustuję bardziej w tych kryminalnych ;P
    Spośród tych, które wymieniłaś, żadnego nie oglądałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się na ogół bardziej podobają te trochę ambitniejsze seriale (m. in. właśnie kryminalne), więc możliwe, że dlatego akurat te nie do końca mnie do siebie przekonały.

      Usuń
  9. Chyba Cię zaskoczę :P Ja właśnie jestem w końcówce oglądania serialu Jak poznałem Waszą matkę i jest to mój teraźniejszy absolutny hit. Uwielbiam ten serial. Bohaterzy są świetni, owszem, jest kilka odcinków, które denerwują, bo chciałoby się już znać tą matkę, ale jak się nie skupiamy tylko na samym Tedzie, tylko bierzemy pod uwagę losy innych bohaterów (np. mojego kochanego Barney'a <3) to serial jest naprawdę spoko.
    Co do zaskoczenia - w dziewiątym sezonie, Ted skończył opowiadać dzieciom jak poznał ich matkę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zaskakujesz mnie, bo przecież to tylko moje zdanie o tych wymienionych serialach i wiem, że ktoś może patrzeć na to w całkiem inny sposób. Zresztą, nie mówię, że nie lubię tego serialu ;-)

      Usuń
    2. A bo źle zaczełam :P Z tym zaskoczeniem chodziło mi o to, że po ósmej serii była ostatnia w której wszystko się wydało :P
      Ale ja mam taką skłonność, że zaczynam mówić o jednym, potem o drugim i dopiero kończę pierwsze :P

      Usuń
    3. Aha, jeśli tak to wszystko okej, bo faktycznie trochę się zaplątałaś ;D

      Usuń
    4. Cała ja :P W gorącej wodzie kąpana :P Ale mam nadzieję, że już wyjaśniłam :)

      Usuń
  10. Ja nie znoszę "Jak poznałem Waszą matkę". Dla mnie to jest okrutne, a ten Jason Segel, który tam gra cały czas przypomina mi tego gościa z "Muppetów". Ehhh, ta twarz xd. Pozdrawiam, 3maj się -> Beatrycze z
    http://www.foch4ever.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to właśnie dlatego, że Jason Segal grał w Muppetach? ;]

      Usuń
  11. Lubię seriale, ale właściwie nie mam kiedy i jak ich oglądać, więc oprócz Czystej krwi z żadnym nie jestem na bieżąco ;) Czysta też mnie już nudzi, ale jak się zaczęło, to trzeba dokończyć... Oprócz tego oglądam w miarę regularnie Breaking Bad - bardzo fajny, ale jednak pierwsze odcinki były najlepsze :) Nie znam przepisu na serial idealny, tak, aby nie nudził... Może kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie oglądam żadnego z tych dwóch seriali, które wymieniłaś, ale czytałam pierwowzór książkowy "Czystej krwi"...

      Usuń
  12. Z wszystkich, które tu opisałaś oglądałam tylko Słodkie kłamstewka. Właściwie to nadal oglądam, mimo iż mam podobne zdanie, serial nie rozwija się w dobrym kierunku, ale oglądam chyba z przyzwyczajenia. :P Wolę seriale kryminalne i medyczne. :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też wolę te ambitniejsze seriale, więc może dlatego akurat te nie przypadły mi do gustu :)

      Usuń
  13. Z tytułów, które podałaś, znam tylko "Pogodę na miłość" - x lat temu obejrzałam może kilka odcinków. Wolę "House'a M.D." :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oglądałam kilka odcinków House'a, jak kiedyś natknęłam się na nie w telewizji, ale nie przekonały mnie na tyle, żeby bardziej zainteresować się tym serialem. Wybacz :D

      Usuń
    2. Spoko. O gustach się nie dyskutuje :D

      Usuń
    3. Dobrze, że to rozumiesz, bo niestety nie wszyscy potrafią to pojąć :P

      Usuń
  14. Ja zupełnie odbiegnę od tematu. Dziewczyna z nagłówka to Ty?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zaprzeczam, nie potwierdzam. A co?

      Usuń
  15. Heeej, OTH to mój ulubiony serial! I nie dam sobie wmówić, że nie. Ale przyznam szczerze, że pierwsze odcinki też cholernie mnie nudziły, bo to była taka dziecinada. Totalna. Potem zaczynają się dobre książki (błagam Cię, w którym serialu gadają o Szekspirze czy Steinbecku), zajebista muzyka (pierwszy serial, który zdobył koncesję na puszczenie Led Zeppelin) i bardzo trafne cytaty (czy to jest słabe: "Most of our life is a series of images. They pass us by like towns on the highway. But sometimes a moment stuns us as it happens. And we know that this instant is more than a fleeting image. We know that this moment, every part of it, will live on forever… " ?), które nieraz uratowały mi popaprane chwile. Większość osób na początku się zrażała do tego serialu. I fakt, że lubię koszykówkę i stare samochody niczego nie zmienia! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybacz, ale jakoś mimo wszystko OTH mi nie podchodzi. Może i da się tam znaleźć ciekawe cytaty, być może muzyka jest niezła (chociaż co kto lubi :)), ale jakoś nie przekonało mnie do siebie przez dwa sezony, więc nie zamierzam się tym męczyć, żeby w końcu trafiło, bo być może wcale tak nie będzie.

      Usuń
  16. 'I dalej nie rozumiem, co takiego ma w sobie Chuck Bass, że fanki serialu tak się w niego wpatrują i się nim zachwycają.' - bluźnisz dziewczyno! :P

    OdpowiedzUsuń
  17. Zgadzam się z Tobą w 100%! Co do Pretty Little Liars to już samo słuchanie koleżanki, która wiernie czyta każdą kolejną część tej ksiażki, zniechęciło mnie do oglądania serialu. Zaś Jak poznałem waszą matkę i Plotkara wydają się być zbyt "rozlansowane".
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie,
    Lina

    http://zchmurki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat książki PLL są świetne! :)

      Usuń

Prześlij komentarz