[Recenzja muzyczna] Poznajcie The Subways!

Wyobraźcie sobie trójkę nastolatków, którzy zakładają zespół. Początkowo grają covery Nirvany, koncertują na niewielkich scenach i festiwalach w pobliżu Londynu, wydają dema i EPki. Frotmanowi zespołu jednak to nie wystarcza i marzy o studiu z prawdziwego zdarzenia, dzięki któremu mogliby tworzyć nowe utwory i rozpowszechniać je za pomocą swojej strony internetowej. Po jakimś czasie udaje im się to -- zakładają studio w jego domu. Pewnego dnia postanawiają wysłać demo do organizatorów słynnego festiwalu Glastonbury. Okazuje się, że ich muzyka była najlepsza, wygrali ten konkurs i mogli zaprezentować się na tymże festiwalu. Do tego doszło Reading i Leeds. Pod koniec 2004 roku podpisali umowę z wytwórnią City Pavement & Infectious Record. Pierwszą płytę "Young For Eternity" wydali 4 lipca 2005. Billy i Josh mieli wtedy po 18 lat, a Charlotte 16. Ich debiutancki singiel "Oh Yeah" osiągnął 25. miejsce na brytyjskiej liście UK Singles Chart w pierwszym tygodniu od jego premiery. Rozgłos przyniósł im też występ w jednym z odcinków 3. sezonu amerykańskiego serialu "The O.C." (pl. "Życie na fali"), gdzie zagrali kilka piosenek.

Źródło: Tumblr.
W tym momencie The Subways mają na swoim koncie 3 długogrające płyty (są w trakcie nagrywania kolejnej), kilkanaście EPek, 13 oficjalnych singli, m.in. wymieniony już "Oh Yeah", ale też "Rock & Roll Queen", "Girls & Boys", "It's a Party!" czy "Kiss Kiss Bang Bang". Zjeździli Europę wzdłuż i wszerz.Supportowali m.in. Foo FIghters. Grali w Azji i Australii razem z Alkaline Trio, Nine Inch Nails, Alice In Chains, Billy Talent czy New Found Glory. Występowali nie tylko na małych własnych klubowych koncertach, ale również na największych festiwalach. Polskę odwiedzili kilkukrotnie. Ostatnio byli tu w czerwcu tego roku w Warszawie.

Bardzo lubię ich muzykę. Podziwiam i dziwię się, że zdołali osiągnąć sukces w tak młodym wieku (Charlotte ma teraz jedynie 24 lat; Billy i Josh po 26). Podczas koncertu, bawią się na scenie tak samo dobrze (jeśli nie lepiej) niż zgromadzona publiczność. Sprawdziłam -- miałam okazję uczestniczyć w ich koncercie na Kozienaliach. Mają niesamowite podejście do fanów. Może dlatego, że sami są jeszcze dość młodzi? Najprawdopodobniej tak, choć i tak nie zmienia to powyższych faktów. Znacie inną taką basistkę, która cieszy się każdym koncertem, bo będzie mogła zaprezentować swój nowy outfit, który z taką pieczołowitością wymyślała? Znacie wokalistę, który zakłada na koncert koszulkę, którą dostał od prezentera radia EskaROCK podczas ich odwiedzin w studiu? Znacie jakiegoś innego członka zespołu, który odważyłby się wyjść na scenę i powiedzieć "w Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie", mimo że nie ma on nic wspólnego z językiem polskim? Albo który zamiast normalnego refrenu po angielsku śpiewa go nagle po polsku? [LINK - 9:04] Szczerze powiedziawszy -- ja nie znam.
Źródło: Tumblr.

Komentarze

  1. Hmm, o zespole nie słyszałam, ale postaram się im w najbliższym czasie przyjrzeć, bo ich historia mnie zaintrygowała :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy o tym zespole nie słyszałam, ale zaintrygowałaś. Chętnie więcej o nich poczytam.

    OdpowiedzUsuń
  3. No to biorę się za przesłuchiwanie... ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym mówieniem/śpiewaniem w języku kraju, w którym aktualnie się występuje - mała rzecz, a jak cieszy... :D

      Usuń
    2. Może i mała, ale weź naucz się tych kilkunastu/kilkudziesięciu słów w języku, o którym nie masz zielonego pojęcia. I wymów to tak jak rodowity mieszkaniec danego kraju :D

      Usuń
    3. Dla nich ciekawe doświadczenie, dla nas - coś naprawdę miłego, bo jednak świadczy o zaangażowaniu :D.
      Wyciągnęłam dzisiaj mamę na Modern Talking, bo sama nie chciała, no i między kolejnymi piosenkami raczyli widownię taką angielsko-niemiecko-polską mieszanką - przy czym tego polskiego nie dość, że było sporo, to i wymowa w pełni zrozumiała. Tylko czasem nie nadążałam z "przełączaniem się", mój niemiecki jest dość żałosny i traciłam wątek ;).

      Usuń
    4. Właśnie - byłam na wielu koncertach i dosłownie na nielicznych miałam do czynienia z takim pełnym zaangażowaniem zespołu. Niektórzy z innych zespołów umieli powiedzieć po polsku tylko nazwę kraju/miasta, w którym grają, inni dodawali do tego parę zwrotów jak "kocham cię" albo "dziękujemy", ale u The Subways to jednak było COŚ!
      Niemieckiego niby uczyłam się przez 3 lata w liceum, miałam niby dobre oceny, ale pamiętam niewiele słówek i nawet nie umiałabym się dogadać co do pogody czy czegoś tak banalnego :D

      Usuń
    5. No widzisz, to ja z racji szkoły o rok dłużej, a też beznadzieja :D. Myślałam, że z językiem nie będę miała już styczności, a tu niespodzianka - przez ostatnie dwa dni w Krakowie słyszałam go częściej niż polski... Ale tylko słyszałam - zrozumienie było dokładnie zerowe :P

      Usuń
    6. Ale mówisz o zwykłym spacerowaniu po mieście i wysłuchiwaniu rozmów po niemiecku, tak? W większych miastach to normalne, że spotyka się ludzi mówiących w różnych językach, chociaż akurat u mnie rzadko kiedy słyszę jakiś obcy język o__O

      Usuń
  4. tak o nich napisałaś, że aż się zapoznam bliżej z ich twórczością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż... zdarza mi się czasem pisać chwytliwie :')

      Usuń
    2. nawet częściej niż czasem ;)

      Usuń
    3. Miło mi to słyszeć/o tym czytać :D

      Usuń
    4. proszę bardzo :D cała przyjemność z czytania po mojej stronie :D

      Usuń
  5. W ogóle ich nie znam, ale to musi być fajne uczestniczyć w takim koncercie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. może najwyższy czas ich posłuchać ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz czas, ochotę i choć trochę zaciekawił Cię mój post, to polecam z całego serduszka!

      Usuń
    2. Co my byśmy bez muzyki zrobili :D

      Usuń
    3. Może to dziwne, ale wydaje mi się, że bez muzyki można żyć. Jednak jeśli ktoś poznał już jej dobrodziejstwo, to ciężko mu się bez niej obyć :)

      Usuń
    4. natknęłam się w Internecie na bloga dziewczyny, która napisała ŻE NIE LUBI muzyki :) nie rozumiem, jak :)

      Usuń
    5. Też znam kilka takich osób. Ich wybór - ja nie oceniam :D Ostatnio czytając książkę, natknęłam się na taki cytat: "Różnym ludziom różne rzeczy sprawiają przyjemność, a nowoczesny człowiek powinien być tolerancyjny i rozumieć, że każdy człowiek jest inny", także no :)

      Usuń
    6. Ależ ja wcale nie jestem nietolerancyjna, każdy słucha albo i nie słucha, tego co chce - nie mój biznes, tylko wyraziłam swoją dezaprobatę, że tak dziwnie ;)

      Usuń
    7. Nie mówię, że jesteś nietolerancyjna. Jeśli tak to zabrzmiało, to przepraszam, bo nie miało :(

      Usuń
  7. Jedno trzeba im przyznać :) Wiek do osiągnięcia sukcesu naprawdę mieli dobry. :) Trzymam za nich kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są niewiele ode mnie starsi, a słyszało o nich może nawet pół świata. Trochę zazdroszczę, eh :D

      Usuń
    2. Oj tam, przecież młoda jesteś, świat stoi przed Tobą otworem! :D Trzeba tylko zdobyć się na odwagę ;)

      Usuń
    3. Tiaaa, odwagi mi nie brać (no, może jedynie w niektórych sytuacjach), ale nie każdy odważny krok kończy się takim sukcesem. Wręcz nawet mało który :P

      Usuń
  8. Z twojego opisu wyciągam wniosek, że to bardzo fajna i sympatyczna grupa. Nie znam ich, muszę przyznać, ale to miło, że założyli tą koszulkę, że powiedzieli o tym Szczebrzeszynie. Takie gesty są małe, ale jednak bardzo liczą się dla fanów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spotykałam się z wieloma opiniami, że to przecież nic takiego, ale przecież jednak to wskazuje na to, że lubią to, co robią i chcą, żeby publiczność dobrze się bawiła razem z nimi. A nie, jak niektóre gwiazdy - bilety po 200 zł, koncert równo 90 minut, żadnego kontaktu z publicznością - grają to, co mieli zagrać i wychodzą :(

      Usuń
    2. No dokładnie! Ja właśnie bardzo doceniam takie gesty. Pamiętam, jak na zeszłorocznym (?) koncercie James H. z Metalliki krzyknął: "Metallica loves you, Poland!", czy jakoś tak (pamięć ma dobra, ale słaba mimo wszystko). Wiesz, niby krzyczą coś podobnego na prawie każdym koncercie, ale jakby się wypięli, to przecież nie musieliby tego robić. Ale było, ludzie szaleli, a ja po zobaczeniu filmiku prawie popłakałam się (!) przed monitorem (chyba nawet napisałam o tym post). Tak samo w wrestlingu - CM Punk, mój ulubiony zapaśnik, na koniec show w Polsce wziął flagę od fana i przebiegł się z nią kilka razu po ringu. Dla jednego to nie będzie miało żadnego znaczenia, ale są ludzie (czyt. ja), dla których taki gest naprawdę wiele znaczy.

      Usuń
    3. Niekoniecznie interesuję się Metallicą, ale wydaje mi się, że w ubiegłym roku byli w Polsce na Sonisphere. Ale nie dam sobie uciąć ręki :D
      No to wygląda na to, ze jesteśmy takie wrażliwe ;___; Jest jeszcze na to jakieś inne określenie, ale jakoś teraz wypadło mi z głowy, eh, pamięć już nie ta, co kiedyś.

      Usuń
  9. Co za moc. Kurde, co za brzmienie. Aż mnie zaciekawiłaś tym postem do sprawdzenia tego zespołu i jeszcze szczerze zachwycona, mimo że to tak dalekie od mojego rapu ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo miło mi to czytać tym bardziej, że właśnie to nie jest muzyka, której słuchasz na co dzień :)

      Usuń
    2. Taaak, ostatnio stwierdziłam, że będę otwierała się na inne gatunki ^^

      Usuń
    3. Powtórzę się, ale - miło mi to czytać. Serio, serio ^^

      Usuń
  10. Nie mam bladego pojęcia, co to za zespół, ale chyba zaraz posłucham. Lubię takie historie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie takie fajne incydenty zachęcają do zapoznania się z zespołem i polubienia go od pierwszego usłyszenia/zobaczenia :D

      Usuń

Prześlij komentarz