Listopadowy deszcz

Deszcz. Deszcz... Co czujesz, jak wymawiasz to słowo? Jest takie szemrzące, ciężkie. O czym myślisz, jak je słyszysz? Mogę się założyć, że pierwsze, co ci przyszło na myśl to: "mokro", "zimno", "ponuro", "jesiennie". Ale być może ktoś pomyśli, że taka pogoda ma swój klimat, ustala pewien nastrój. Jak kiedyś powiedział Bob Marley: "Some people feel the rain. Others just get wet". Na jednych deszczowa pogoda nie oddziałuje w żaden sposób – po prostu jest taka, bo czasem musi. Innych wpędza w smutny nastrój, skłania do refleksji. Kiedy można siąść przy oknie, wyglądać przez szybę i patrzeć, jak krople rozpryskują się na parapecie, jak przy obfitszym deszczu tworzą się deszczowe strumyki i płyną, płyną w dół uliczki, aż znajdą ujście w studzience kanalizacyjnej.

W czasie takiej pogody można chodzić po kałużach, nawet w butach, które po dłuższej styczności z wodą przemokną, i nie zwracać na to uwagi. Spacerować i moknąć, aż deszcz będzie spływał strumieniami po twarzy razem z niewodoodpornym tuszem do rzęs, aż włosy będą całkiem mokre i przyklapnięte. Lepiej uważajcie, żeby się po tym nie rozchorować, bo zimny listopadowy deszcz nie jest jednak takim deszczem, którym można się bezkarnie delektować, przebywając na zewnątrz. Na cieplejszy trzeba jeszcze poczekać parę miesięcy :)


Według Wikipedii, przytoczona piosenka Guns N' Roses przez wielu krytyków jest uznawana za jedną z najlepszych i najbardziej rozpoznawalnych ballad w historii rocka. Znalazła się na 6. miejscu listy 100 Greatest Guitar Solos. O głosie Axla można powiedzieć wiele niekorzystnych rzeczy (nie tylko to, że miauczy jak kot ;)), ale nie da się odmówić tej piosence niezwykłego klimatu, zabrania z tego świata i zapomnienia o wszystkim na prawie 9 magicznych minut. Umiem z dokładnością co do minuty stwierdzić, kiedy ta piosenka zaczęła wywierać na mnie takie wrażenie, jakie wywiera aktualnie. Dokładnie dwa dni po moich urodzinach w ubiegłym roku, w piątek, kiedy cały dzień czekałam na telefon, a wyjątkowo prowadzili w mojej okolicy jakąś modernizację sieci i przez większą część dnia nie miałam w ogóle zasięgu, o godzinie 15:24 odebrałam telefon od przewspaniale uśmiechniętych ludzi i 2 minuty później miałam niepowtarzalną okazję oficjalnie zapowiedzieć ją na miejscu siódmym notowania Kultowej 500 w Esce ROCK. #yay Nigdy (no, prawie nigdy ;)) po zakończeniu połączenia nie miałam takich trzęsących się łapek. Siedziałam, patrzyłam się w monitor laptopa i słuchałam tej piosenki. I pamiętajcie, że grzechem jest ją skracać w radiu.

Komentarze

  1. Nie mam nic przeciwko spacerom w strugach deszczu, ale w ostatnich dniach doświadczyłam ich tyle razy, że teraz prosiłabym o spokój co najmniej do końca miesiąca ;).
    Chyba nic nie przywołuje wspomnień szybciej i silniej niż muzyka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Listopad zazwyczaj bywa taki pochmurny i deszczowy. A wolałabyś śnieg i śnieżycę zamiast deszczu? ;P

      Usuń
    2. Zależy jaki miałby być to śnieg - jak taki fajny puchaty t jasne, ale szybko robi się z niego brązowawa breja - wtedy deszcz jednak wygląda o wiele fajniej :P.

      Usuń
    3. Puchaty, taki iskrzący, trzeszczący pod butami jest super! Ale nie wtedy, jak się gdzieś człowiek śpieszy. A w sumie i ta breja ma swój "urok", bo oznacza, że coraz bliżej do wiosny...

      Usuń
  2. A ja uwielbiam głos Axla, a November Rain to klasyka. :)
    U mnie ostatnio prawie nie pada, wczoraj tylko trochę padało jak szłam do pracy. Nie przeszkadzało mi to nic a nic, zastanawiałam się jednak, czy mój tusz do rzęs jest wodoodporny. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, jak się wraca do domu podczas deszczu, to jest to obojętne, czy tusz jest wodoodporny, czy nie, ale jak się dopiero gdzieś zmierza, to jest trochę gorzej ;P

      Usuń
    2. Na szczęście był wodoodporny, jakimś cudem musiałam przewidzieć jesień i deszcze. :)

      Usuń
    3. Nie ma to jak kobieca intuicja? ;)

      Usuń
    4. Tak, w końcu to ona podpowiedziała mi, że zbliża się kolejna pora roku. :D

      Usuń
    5. Teoretycznie do nowej kalendarzowej pory roku jeszcze trochę, ale ze śniegiem nigdy nie wiadomo, kiedy mu się zachce do nas zawitać.

      Usuń
    6. Do mnie już coś śniegopodobnego zawitało :(

      Usuń
    7. Do mnie jeszcze nie, pomimo tego, że mieszkam na Dzikim Wschodzie, jak to czasem mówię :(

      Usuń
    8. Żadna frajda mieć breję za oknem. :)

      Usuń
    9. Breję nie, ale śnieg tak :P

      Usuń
  3. Hej. Czytam Twojego bloga od jakiegoś czasu, kiedyś przez przypadek tu trafiłam i zauważyłam we wpisie wzmiankę o Esce Rock ;) Jednak do tej pory nic nie komentowałam i właściwie nawet nie wiem, po co tworzę teraz ten cały "wstęp" do właściwego komentarza, ale chciałam się jakoś przywitać ;)
    Właściwie chciałam tylko napisać, że doskonale rozumiem przesłanie tego wpisu, a przynajmniej tak mi się wydaje. Nadal nie mogę uwierzyć w to, co się stało. Nie przypuszczałabym, że stacja radiowa może dać tak wiele, mieć tak duży wpływ na życie człowieka. Ale przecież ER to nie jakieś zwykłe radio. Jego siłą są (byli?) ludzie. I mam nadzieję, że to się tak po prostu, nagle, niespodziewanie, nie skończy.
    Pozdrawiam Cię. I przepraszam, musiałam się gdzieś "wygadać", u kogoś, kto rozumie sprawę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze, miło mi czytać ten wstęp :)
      Po drugie, powiem szczerze, że to wcale nie miało mieć takiego wydźwięku i związku z tą sytuacją. Miałam pomysł na ten post już dawno, a że wczoraj od rana było u mnie tak szaro, buro i ponuro, to znalazłam wenę, żeby coś niecoś napisać. Post opublikowałam kilka minut wcześniej zanim świat obiegła ta beznadziejna informacja, ale faktycznie nieco się w tym łączy. Gdy zaczynałam swoją przygodę z Eską ROCK, najpierw słuchałam tylko dla muzyki, później to się zmieniło i teraz muzyka jest dla mnie tylko dodatkiem - na pierwszym miejscu stawiam prezenterów i innych słuchaczy, których miałam okazję poznać osobiście bądź tylko przez Internet. W dalszym ciągu nie chce mi się wierzyć, że już nigdy nie usłyszę tam Bisia i na dodatek radio ma się zmienić tylko w lokalną warszawską stację... http://biznes.onet.pl/eska-rock-zostanie-tylko-w-warszawie-bo-odda-czest,18562,5589549,1,news-detal
      Spoko, lubię rozmawiać na tematy, w których się orientuję, także śmiało pisz, kiedy tylko zechcesz :)

      Usuń
  4. Deszcz... ten listopadowy kojarzy mi się z mgłą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Chociaż nie wiem, czy mgła to dodatek do deszczu, czy do samej jesieni, bo u mnie codziennie rano jest strasznie mgliście, a niekoniecznie później pada.

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Ja się nie będę powtarzać, bo już zdążyłam napisać coś kiedyś na ten temat.

      Usuń
  6. Piosenka jest piękna, ale ani ona, ani Twoje interesujące podejście do deszczowego tematu nie zmienią mojego podejścia do jesieni. Nie trawię jędzy i już!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Deszczowa może być też wiosna. Albo lato ;P Ale w porządku, nie zamierzam do niczego przekonywać, jak masz swoje zdanie.
      (Mówię to po raz kolejny w Twoim kierunku, hahaha...)

      Usuń
    2. Nie zauważyłaś, że już kilka razy przyjmowałam Twoje odmienne od mojego zdania spokojnie i nie chciałam Cię "nawracać" na moją, jedyną rację? :P

      Usuń
    3. Zauważyłam i to cenię, ale nie zdawałam sobie sprawy, że to takie... cykliczne :D

      Usuń
    4. Ja też nie, ale no cóż :D

      Usuń
  7. Mi deszcz kojarzy się z czymś oczyszczającym i pomagającym stworzyć nowe życie... Nie wiem czemu tak jest, ale wolę o nim myśleć w ten sposób niż tylko przez pryzmat szarości i "Brzydkiej pogody".
    A piosenka jest rzeczywiście piękna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się jeszcze kojarzy z oczyszczeniem, ale jakoś nie miałam pomysłu, jak to wkręcił do tego, co napisałam.

      Usuń
  8. Oczywiście, że deszcz ma swój klimat. Można siedzieć nic nie robić i mieć ten czas wyłącznie dla siebie, rozmyślać, marzyć. Jednak jego zbyt duże ilości nie są dla mnie zadowalające.
    A utwór - magiczny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nadmiar każdej rzeczy jest na swój sposób szkodliwy, więc nie opowiadam się za porą deszczową, jak w ciepłych krajach :P

      Usuń
  9. Ja tylko dwa razy pozdrawiałam kogoś w radiu :P Raz wygrałam płytę w jakimś konkursie w jakiejś gazecie, do tej pory nie wiem, ale jak się było nastolatką to się wysyłało te hasła krzyżówek z Bravo, Filipinek i nie wiadomo czego jeszcze :P
    Deszcz. Nie znoszę go, kiedy muszę gdzieś akurat wtedy iść. Ale jak siedzę w domu, lubię. Lubię popatrzeć przez okno jak pada. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już tyle razy miałam przyjemność być na antenie radia i pozdrawiać znajomych, że ciężko mi to zliczyć ^^ Swego czasu systematycznie wygrywałam w Popcornie, póki rozwiązania można było przysyłać na kartkach pocztowych, jak zmieniono formę kontaktu na smsowy, przestałam się w to bawić.
      Jak muszę gdzieś iść, to deszcz też mi średnio pasuje, ale poza tym - czemu nie?

      Usuń
    2. Dokładnie w końcu woda do życia potrzebna. ;) Więc deszcz też :P

      Usuń
    3. Deszcz musi podlać drzewa i inne roślinki. Ludzi przy okazji ;)

      Usuń
    4. Dokładnie to miałam na myśli :P I jak, pojawił się u Ciebie pierwszy śnieg? :P Bo u mnie czasem pada i to nawet gęsto, ale szybko topnieje :/

      Usuń
  10. O, ja uwielbiam deszcz. Może nie ten zimny, jesienny, bo ten czasem bardziej wkurza, ale taki ciepły, przyjemny deszcz wiosną lub wczesną jesienią, o, taki deszcz szczerze uwielbiam. A jeszcze bardziej uwielbiam spacery w takim deszczu. Uwielbiam czasem tak zwyczajnie zmoknąć, kiedy wszyscy uciekają przed kroplami deszczu, a ja sobie idę jak wariatka i wystawiam twarz do nieba, bo to takie cholernie przyjemne uczucie. :)
    W sumie ja Gunsów jakoś niespecjalnie lubię... Jasne, "November Rain" to klasyk, jak wiele innych ich utworów i całkiem fajnie się tego słucha, ale mimo wszystko nie wywołuje to u mnie jakichś specjalnych uczuć. Ot, gusta i guściki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, że wiosenny jest przyjemniejszy, bo ciepło, bo bliżej do lata, do ciepła, do słońca, ale listopad to taki miesiąc, w którym nawet deszcze cieszy. Bo przynajmniej nie pada jeszcze śnieg... :>

      Usuń
  11. Lubię deszcz tylko, kiedy mogę zostać w domu... ; )

    OdpowiedzUsuń
  12. Deszcz jest cudowny, ale zdecydowanie bardziej wolę go oglądać zza szyby swojego pokoju z jakimś bluesem w tle, niźli latać po kałużach.

    OdpowiedzUsuń
  13. ah, ja własnie się rozchorowałam, prawdopodobnie właśnie przez zimny listopadowy deszcz. "November Rain" uwielbiam, tak jak wiele innych piosenek tego zespołów. Mam z tą piosenką bardzo miłe wspomnienia i chyba nigdy nie odejdą, zawsze gdy jej słucham, mam ciary i uwielbiam ją :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To życzę szybkiego powrotu do zdrowia!
      Wspomnienia mają to do siebie, ze przychodzą w najmniej spodziewanych momentach. Ale te miłe chwile można wspominać i wspominać :)

      Usuń
    2. Racja, dobre chwile zawsze miło powspominać, gorzej jak na myśl przychodzą akurat te złe wspomnienia, je najlepiej trzymać na dystans, bo szkoda do nich wracać :)

      Usuń
    3. Te niemiłe wspomnienia czasem same pchają się na wierzch, pomimo że ich wcale nie chcemy, ale cóż... Nie zawsze da się przed nimi ukryć, więc pozostaje przestać się nimi przejmować?

      Usuń
  14. Proszę Cię, wylałam już tyle łez, że niedługo trafię na jakieś leczenie chyba, nerwowo mnie to wykończy. Nie wyobrażam sobie, że będę wracać do domu z uczelni i w słuchawkach nie będę słyszeć Idalki i Kondzia.. nie... Nadal to nie dociera do mnie. Słyszałaś w końcu to rozpoczęcie Poduszkowca z poniedziałku? Jak Arek mówił? :C

    OdpowiedzUsuń
  15. Słuchałam do końca, Anna powiedziała wtedy, że kazali jej puścić ostatnią piosenkę, ale ona nie wie, jaką, więc dodzwoniła się do Marcina, który słucha co tydzień i na pewno wie, jaka to piosenka. To Bisior. Z tego, co słyszałam, rozpłakał się.
    A dzisiaj Wendro... Ja już nie wiem, nie chcę w to wierzyć.

    OdpowiedzUsuń
  16. Mnie się skojarzył najpierw wiersz L. Staffa "Deszcze jesienny". Zawsze mi się podobał, jest taki rytmiczny, szeleszczący, kiedy się go czyta. Jak deszcz.

    "O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
    I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
    Dżdżu krople padają i tłuką w me okno...
    Jęk szklany... płacz szklany... a szyby w mgle mokną
    I światła szarego blask sączy się senny...
    O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny..."

    OdpowiedzUsuń
  17. Koleżanko !-nochi, czytając tytul postu ten sam wiersz mi się skojarzył :P a ja tam deszczu nie lubię, nie czuję jakiejkowiek magii tylko zimno przeogromne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale np. deszcz wiosenny nie jest zimny :P

      Usuń
  18. Wchodzę tutaj do ciebie, a w głośnikach gra akurat "November Rain"! Pszypadeg? :D

    Deszcz jest cudowny, jeśli można go obserwować zza bezpiecznej szyby. Wielkie, zimne krople spadające na głowę to zdecydowanie coś, czego nie lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W porządku, nie wszyscy lubimy to samo.

      Usuń

Prześlij komentarz