Trolling level Muse

Wszystko zaczęło się od słynnego występu zespołu Muse we włoskim programie kilka lat temu, w którym mieli zaprezentować się z najnowszym wtedy singlem "Uprising", ale byli przeciwni występowi z playbacku. Skończyło się na tym:


Jeśli komuś nie chce się oglądać albo nie zorientował się, o co chodzi – spieszę z wytłumaczeniem. Zespół postanowił zadrwić sobie z publiczności, zamieniając się rolami. I tak oto – wokalista gra na perkusji, perkusista został wokalistą i basistą, a basista gra na gitarze i keyboardzie. Choć trochę spostrzegawczy albo po prostu kojarzący zespół widz od razu zorientuje się, że coś jest nie tak, ale publiczność tego programu nie zareagowała. Co śmieszne, po występie prezenterka podeszła do "wokalisty", żeby zamienić z nim kilka słów. Dopiero w rozmowie wszystko wyszło na jaw. W jednym z komentarzy odnoszących się do tego występu znalazły się tylko trzy, ale jak trafne słowa, które zapożyczyłam do tytułu tego posta – trolling level Muse. Teraz wszystko jasne?

Na naszym rodzinnym podwórku też mamy takich dowcipnisiów, rebeliantów, którzy są przeciwnikami występów z playbacku i starają się to pokazać. Proszę bardzo, przed państwem... kto? :-) *FILMIK* Powinno wam się otworzyć w odpowiednim momencie, a jeśli nie, to przewińcie do około 5:55.

Nie pytam, co lepsze – playback czy gra na żywo, bo to akurat oczywiste. Mimo że w takich programach playback jest wymagany, bo jak niby rozstawić się i podłączyć z wszelkimi niezbędnymi instrumentami, kabelkami, głośnikami itd.? Wiedziałam, o co chodzi i mocno zdziwiła mnie ignorancja publiczności w stosunku do trochę przeorientowanego zespołu Muse, ale w zasadzie – co oni mogli zrobić? Gorzej było z zachowaniem pani prezenterki, która sprawiła na mnie wrażenie doskonale przekonanej, że wszystko wypadło okej i naprawdę rozmawia z wokalistą Muse*. Czy nie wiedziała, z jakim zespołem ma do czynienia, czy po prostu robiła dobrą minę do złej gry, pomimo że jej się coś nie zgadzało? Nie wiem i się nie dowiem. Ale Matt perkusista? Seriously?, chciałoby się zapytać.



* Nie znam języka włoskiego, więc ni w ząb nie rozumiem, o czym pani prezenterka mówiła. Może od razu zapytała się, czy naprawdę rozmawia z wokalistą, aczkolwiek raczej nie  ;-)

Komentarze

  1. Hah, dali czadu. Mnie by zdenerowała taka ignorancja ludzi, czy nawet samej prowadzącej, która - jeśli się nie skapnęła, że coś jest nie tak - to znaczy że do wywiadu się nie przygotowała. Tak było samo z wywiadem happysadu, gdzie kobieta mówila, że zna ten zespoł, a w podpisie niżej na ekranie pisało "Happy Sad", i nawet tego, że chciałam oglądać ten wywiad to ze zdenerwowania go wyłączyłam. Szkoda gadać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli miałabym przeprowadzać wywiad z jakąś sławną osobą, której bym nie znała, to raczej bym się do tego przygotowała w sposób choćby minimalny - chociaż spojrzała na zdjęcia, żeby móc ją/jego rozpoznać. Ale widocznie - i pani od Muse, i pani od happysadu były na tyle zabiegane, że nie zdążyły tego zrobić? :D

      Usuń
    2. Ja tu nie mówię właśnie o tym, żeby znali każdą piosenkę na pamięć, czy potrafili ich życiorysy powiedzieć, bo okej, no ale na litość boską - SKŁAD, na litość boską SKŁAD, czy nazwę zespołu... jak takich podstawowych rzeczy można nie wiedzieć :D

      Usuń
    3. No to właśnie o tym mówię :D A przecież nazwa zespołu to najkonieczniejsze minimum...

      Usuń
    4. Cóż, powiem tylko, że świat schodzi na psy i to już załamać ręce to chyba wciąż za mało..

      Usuń
    5. A przecież teraz dzięki ogólnodostępnemu Internetowi nie powinno być problemu ze znalezieniem takich podstawowych informacji...

      Usuń
  2. I dobrze zrobili. Aż dziwne, że żaden z realizatorów programu się nie zorientował i nie dał znać prezenterce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może oni też byli tak samo obeznani z zespołem.

      Usuń
  3. Bardzo dobry żart! :D Nadałby się na cudne prima aprilis :P
    Zwłaszcza sądząc po publiczności prezenterce - udało im się :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Występ Luxtorpedy (czyli ten drugi) niektórzy uznali za wcześniejszy żart z okazji pierwszego kwietnia, bo występ miał miejsce 31 marca :D

      Usuń
    2. To w sumie kto ich tam wie :P

      Usuń
    3. Można to trochę podciągnąć pod Prima Aprilis - niespodziewany żart, bo ciut wcześniej :P

      Usuń
    4. Ale naprawdę jestem w szoku, że się wszyscy dali tak nabrać :P Wychodzi na to, że tam w tym zespole każdy potrafi wszystko i grać na instrumentach i śpiewać xD

      Usuń
    5. Z playbacku to i ja umiem śpiewać nieswoje piosenki i zagram na wszelkich możliwych instrumentach :D

      Usuń
  4. hehe świetne,nie słyszałam o tym ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Muse przypomniało mi się, jak zobaczyłam ten występ Luxtorpedy :D

      Usuń
  5. Ha, moja kochana luxtorpeda <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. apropo takich żartów, to polecam jeszcze to: https://www.youtube.com/watch?v=Vpg3Z_9PP5I :D

      Usuń
    2. Słyszałam coś kiedyś o tym "występie", ale nie widziałam go wcześniej :D

      Usuń
  6. Ktoś mi o tym ostatnio opowiadał, żarciki w głowach, w sumie to nawet fajne :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam to! Muse widziałam już wieki temu, popłakałam się ze śmiechu. Z Luxami było podobnie. ;) Na stronie ER był o tym artykuł, podawali jeszcze kilka przykładów, w tym Nirvanę i Iron Maiden chyba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muse też widziałam już dawno, dawno, ale przy okazji Luxtorpedy przypomniał mi się Matt-perkusista i cóż, musiałam do tego wrócić :)
      Widziałam i przeglądałam ten artykuł, ale w końcu nie obejrzałam tych pozostałych występów.

      Usuń
  8. I tak najlepszy był Muniek Staszczyk, który, wiedząc, że ma śpiewać z playbacku, wyszedł na scenę z... suszarką zamiast mikrofonu :D Niestety było to dawno, przed czasami youtube, więc nie znalazłam filmiku. O tym incydencie przeczytałam w gazecie, było na ten temat głośno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba coś mi świta z tym występem Muńka, ale nie jestem do końca pewna... Ale raczej w takiej sytuacji łatwo było się połapać, że coś jest nie tak :P

      Usuń
  9. Czytałam o tym! :D

    No ja też nie wiem, o co kaman z tym niewyświetlaniem postów. I upiekłam sernik wiedeński :D

    OdpowiedzUsuń
  10. haha, co za trolle :D nie wiedziałam, że tacy z nich żartownisie.. jeśli prezenterka faktycznie się nie zorientowała, to słabo świadczy o jej przygotowaniu dziennikarskim :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie wiedziałam o tym, dopóki tego nie zobaczyłam.
      Podejrzewam, że się nie przygotowała, bo nie przypuszczała, że może ją spotkać coś takiego. No cóż... :D

      Usuń
  11. Ha, to my w zespole możemy się tak zamieniać bo...i ja zagram na gitarze, i gitarzysta zaśpiewa co ja zazwyczaj śpiewam, basista ponaparza na garnkach...ale no, nie miało być o tym XD

    Szczerze, jako tzw.muzyk? Czy z zespołem, czy grając na skrzypcach- playbackowi mówię nie. No dla mnie to już byłby szczyt poniżenia muzycznego. Naprawdę. Mam do tego wręcz alergiczny stosunek.
    I wcale z tym podłączeniem kabelków nie idzie tak najgorzej :P Po prostu chodzi częściej o wymogi kontraktowe, czas grania do przewidzenia i tak dalej. Czyli jak zawsze- chodzi o kasę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może być i o tym :D
      Teoretycznie gdyby tak miał wystąpić mało znany zespół i tym samym się w jakiś sposób wypromować, to jak dla mnie mogłoby w pewien sposób przejść. Ale te wszelkie gwiazdy...
      Nie znam się na tych różnych wymogach, kontraktach itp., a spotkałam się z komentarzem, że m.in. kwestia rozstawienia i podłączenia sprzętu w małym pomieszczeniu nie jest łatwa i dlatego ucieka się do playbacku, także tak napisałam :)

      Usuń
  12. Heh, nigdy tego nie widziałam :p Uwielbiam Muse, Plug In Baby podoba mi się najbardziej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam ulubionej piosenki Muse ;)

      Usuń

Prześlij komentarz