Jestę magistrę

Parę dni temu byłam do tego stopnia znudzona, że postanowiłam posprzątać w pokoju. W szafkach i na biurku. Nie, nie sesja ani nauka do obrony, ale już PO. Chciałam pozbyć się notatek, kserówek, wydruków związanych ze studiami, które niedawno ukończyłam. Przeglądając miliony kartek, które nazbierałam w ciągu minionych pięciu lat (niestety połowa z nich została zadrukowana jednostronnie – takie marnotrawstwo! :( ), z których większość informacji raczej mi się do niczego nie przyda, przypomniałam sobie niektóre przedmioty, co na nich ciekawego robiliśmy, wykładowców.

No i oto od kilku(nastu) dni jestę magistrę ekonomii.

Nauczyłam się, jak obliczyć zwrot podatku, nieważne, czy ktoś rozlicza się samodzielnie, czy z małżonkiem, czy prowadzi własną działalność gospodarczą, czy nie. A niektórzy ode mnie z roku nie potrafią wypełnić gotowego rozliczenia podatkowego w programie... Wiem, że Rada Europy, Rada Europejska i Rada Unii Europejskiej to trzy całkiem różne instytucje, jednak wszystkie podlegające UE i zajmujące się jej sprawami. Wiem wszystko o kapitale ludzkim i jego wpływie na rozwój regionalny. Umiem określić ciągłość funkcji, obliczyć jej granice i pochodną. Umiem obliczać całki oznaczone i niewłaściwe. Potrafię dokonywać obliczeń na macierzach, które to bardzo lubiłam. O międzynarodowym transferze kapitału i o przepływie czynników produkcji uczyłam się na trzy przedmioty, a żeby było śmieszniej – wszystkie miałam z tymi samymi ćwiczeniowcami i wykładowcami, ale w różnych semestrach. Teorie handlu międzynarodowego, międzynarodowy system walutowy, system waluty złotej czy system z Bretton Woods to tylko nieliczne zagadnienia, o których jestem w stanie opowiedzieć bez zająknięcia, bo było to od nas do tego stopnia wymagane na jednym z najgorszych przedmiotów z wykładowcami z najgorszej katedry na wydziale. Wiem wszystko o ubezpieczeniach emerytalnych, a nawet szerzej – o ubezpieczeniach społecznych. W Polsce, ale też w Danii, Kanadzie i Wielkiej Brytanii. Zasiłek macierzyński i dla bezrobotnych – kiedy, ile, dla kogo, przez jaki okres czasu, jakie warunki należy spełnić. Wiem, jaką głupotą było to, gdy koleżanka się chwaliła, jak to jej znajoma pomiędzy licencjatem a studiami magisterskimi zarejestrowała się w urzędzie pracy i do tej pory nigdy nie pracując, od razu dostała zasiłek dla bezrobotnych. Nudziłam się na zarządzaniu i marketingu, a rozbudzałam na ekonometrii czy statystyce. Umiem obliczać równania metodą simplex, co zawdzięczam doktorowi od przedmiotu znienawidzonego przez większość studentów, czego zupełnie nie rozumiem – ekonometrii. Polityka pieniężna, budżetowa Polski, phi, pikuś. Umiem wyrecytować założenia polityki pieniężnej NBP na rok 2011. O międzynarodowych stosunkach gospodarczych wiem wiele – kto, od kogo, co importuje, eksportuje, w jakich ilościach*.

I co z tego? Witamy w Polsce. Jestę magistrę.


* Powinnam to pisać w czasie przeszłym, bo w tym momencie niewiele z tych rzeczy pamiętam, ale to tylko kwestia zerknięcia z notatki (których się pozbyłam, nevermind) lub do Internetu, bo to wszystko umiałam na egzaminy czy kolokwia ;-).

Komentarze

  1. Dodaję ten komentarz trzeci raz i jak teraz się nie uda, to chyba zwariuję :P Chciałam pogratulować ukończenia studiów i mam nadzieję, że chociaż polowę z tego, co wiesz, uda Ci się w życiu dalszym wykorzystać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pocieszenie powiem, że mi też czasem coś się dzieje z dodawaniem komentarzy ;|
      Dzięki i w sumie też mam taką nadzieję. Przekonam się za kilka(naście) lat ;)

      Usuń
    2. To jest denerwujące ;|
      Człowiek uczy się niewyobrażalnej ilości rzeczy, a później okazuje się, że większości albo nie wykorzystamy, albo co gorsza, nikt tej wiedzy nie będzie od nas wymagał. Jeszcze z Twoimi przedmiotami, to nie powinno być źle. A jak ja mam milion podobnych humanistycznych zajęć, które - jedne w drugich - się zawierają i z siebie wynikają... Jak mi się to kiedykolwiek przyda, to będzie cud :D

      Usuń
    3. Wiem, ale grunt, że nie robi się tak jak swego czasu na Onecie, z którego uciekłam, bo cały czas wyskakiwały jakieś błędy i totalnie nic nie można było wtedy zrobić :(
      Na studiach nie ma tak dobrze, żebyśmy uczyli się tylko tych potrzebnych rzeczy. Teraz pomyślałam o tym, że i tak nie zdołamy zapamiętać wszystkiego, czego się uczyliśmy, dlatego są takie "zapychające" plan przedmioty, o których powinniśmy zapomnieć w pierwszej kolejności... Ale najczęściej jest tak, że zapominamy te najważniejsze informacje, a te błahe gdzieś nam tam świtają ^^

      Usuń
    4. To właśnie jest dziwne że człowiek zapomina rzeczy, które są dajmy na to dziwne, ale zupełnie nieprzydatne, a to, co ważne to sobie odfruwa w otchlanie pamięci :D

      Usuń
    5. Niektórych rzeczy nie da się zrozumieć, dlaczego jest tak, a nie odwrotnie :D

      Usuń
  2. Gratulacje, pani magister! ;) Tylu mądrych rzeczy się nauczyłaś, że jestem pełna podziwu :D Mnie czekają na studiach podobne przedmioty, chyba będzie ciekawie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że cię nie zniechęcę - niektóre przedmioty są bardzo ciekawe, ale niektóre wręcz przeciwnie ;P

      Usuń
  3. Przede mną jeszcze długo droga do końca studiów chociaż coraz bardziej kusi mnie żeby skończyć po inżynierze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się zastanawiałam, czy nie skończyć swojej przygody ze studiami po licencjacie, ale w końcu zdecydowałam się na studia II stopnia. Tylko że inżynier to całkiem co innego niż licencjat...

      Usuń
    2. Też mi się wydaje, że posiadanie samego inżyniera daje więcej niż posiadanie samego licencjata albo przynajmniej się tak łudzę. Ja biorę pod uwagę albo właśnie skończyć po inżynierze albo zmiana uczelni lub studia zaoczne więc opcji jest kilka.

      Usuń
    3. Wydaje mi się, że to nie złudzenia, tylko najprawdziwsza prawda, chociaż na pewno zależy to również od kierunku studiów. Nie wiem, czy mogę ci doradzać, ale... podjęłam złą decyzję kontynuując ten sam kierunek na studiach magisterskich, bo połowa przedmiotów (pod lekko zmienionymi nazwami przedmiotów...) i informacji na nich mi się powtórzyła, o czym wcześniej nie wiedziałam, bo parę dni przed tym, jak zaczęłam studia II stopnia, została dokonana zmiana programu studiów :|

      Usuń
  4. Jesteś moją najukochańszą ekonomistką! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo miło mi to słyszeć ♥ ;D

      Usuń
  5. Nie jest źle - kilka z rzeczy, które wymieniłaś wiem i umiem zrobić :) szczególnie wiem, że Rada Europy, Rada Unii .... itp ro trzy różne instytucje :) nauczyli mnie tego na prawie unii :)

    I oczywiście Ci gratuluję! ;) Ekonomista - to brzmi dumnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety po tych studiach i samo prawo, i sama Unia Europejska nie będą mi się zbyt dobrze kojarzyć, ale co wiem, to wiem :D

      Usuń
  6. Tylko nie wpadnij w pomagisterką depresję "co ja mam teraz zrobić ze swoim życiem". Ja nie żartuję, zauważyłem, że wiele osób dopada taki syndrom..bo coś pewnego się skończyło, coś, do czego się dążyło- i nagle nowe. Człowiek musi mieć nowy cel, taki namacalny. Tak mi się nasunęło no:)
    Ale tak w ogóle to gratuluję przecież, jakże by inaczej! XD
    I to o czym piszesz...ekonomia...jedyna chyba dziedzina, której nigdy, przenigdy nie zrozumiem XD Dlatego tym bardziej podziw, że skończone z tytułem, no!:):*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba tu nie chodzi o to, że nastal jakiś nowy etap w życiu, a zawsze "nowe" wiąże się z pewną obawą, ale raczej: "nikt mnie nie chce, więc gdzie ja znajdę pracę" :|
      Będąc w liceum w ogóle nie rozumiałam, o czym mowa w wiadomościach (które musiałam oglądać i spisywać w zeszycie na WOS...), gdy chodziło o jakiś wzrost gospodarczy, inflację, bezrobocie i inne takie sprawy gospodarcze, a teraz mogę prawie wszystko tłumaczyć innym! I w sumie to jest trochę fajne :D No i dziękuję za gratulacje, oczywiście! :-)

      Usuń
  7. Sporo się nauczyłaś :) W pełni zasłużyłaś na tytuł :D Gratuluję! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrząc z perspektywy czasu, to jednak nie, mimo że w trakcie studiów miałam kilka kryzysów i momentów zwątpienia, że jednak nie dam rady ;)

      Usuń
    2. Ja tak mam co sesję :D Został mi jeszcze rok i zobaczymy co z tego wyniknie :)

      Usuń
    3. Już bliżej końca niż dalej :D

      Usuń
  8. No i co teraz z tą wiedzą zrobić? Może niedługo będą nowego prezesa NBP szukali... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba ją jakoś wykorzystać :D Może nie od razu na stanowisku prezesa NBP, ale kiedyś - może, może ;-)

      Usuń
  9. Gratuluję :) też jestem magister ale co z tego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie chyba nic... :P

      Usuń
    2. Ty masz jeszcze jakieś szanse, a ja jestem po studiach humanistycznych i pracuję.. w sklepie budowlanym ;D zajebiście :P:P

      Usuń
    3. E tam, może dopiero kiedyś, bo jak na razie to mnie nawet do supermarketu nie chcą, także ten :(

      Usuń
  10. Bądź co bądź papier masz... i teoretycznie jesteś o wiele bardziej atrakcyjna dla pracodawców, w porównaniu do innych. Jak napisałem... teoretycznie. A rzeczy, których się nauczyłaś zapewne na coś się w końcu komuś przydadzą, ewentualnie szybko popadną w zapomnienie. Niezbyt interesujący kierunek jak dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie teoretycznie, bo niestety bardziej przydatne jest doświadczenie pracy, którego (jeszcze) nie posiadam :(

      Usuń
  11. ...a koledzy ze studiów potrafią przesiedzieć całą noc w knajpie i obudzić się rano na centralnym. I też są magistrami. Fajnie, nie?

    Żartuję. Gratuluję sukcesu - bądź, co bądź, sukces to sukces. Nie tragizujmy; nie jest źle, pewnie załapiesz się na jakieś porządne stanowisko (nie napiszę, gdzie, bo nie mam pojęcia, co z takimi kwalifikacjami można robić... szykuję się na zupełnie inne kierunki studiów).

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórzy i bez tytułu magistra to potrafią... ;D
      Na razie to chcę się załapać gdziekolwiek, ale jak do tej pory, to jest słabo, choć nie będę zapeszać!

      Usuń
  12. ja jestem inżynierem, nawet architektem i też - co z tego... taki mamy piękny kraj. trzeba było iść na informatykę ;D
    ale trzymam kciuki, żeby ci się ta wiedza przydała faktycznie w przyszłym życiu zawodowym!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo na medycynę, albo na prawo, ale jak się nie pochodzi z takiej "elitarnej" rodziny, to i tak byłoby ciężko ;D

      Usuń
    2. e, po prawie jeszcze gorzej, niż po mojej architekturze... :P a informacje mam z pierwszej ręki akurat. tylko informatyka dzisiaj ^^ (szkoda, ze nie byłam taka mądra 4 lata temu... ;p)
      ale już nie narzekam, bo dostałam pracę dzisiaj właśnie :P

      Usuń
    3. Takk? Ale jakby nie patrzeć, to znajomości robią wiele, a jak się jest w rodzinie prawniczej i oprócz tego ma różne znajomości, to ten ;d

      Usuń
  13. Oj, tak to już jest, że studia "uczą nas" nauki do kolokwiów, egzaminów itd. Wykuć, zapisać, zapomnieć. Ale na pewno wiele mądrych rzeczy pamiętasz. I na pewno jesteś w tej kwestii mądrzejsza ode mnie, bo ja ekonomii nigdy nie mogłam ogarnąć i od zawsze miałam z nia problemy :P
    A tak w ogole to... gratuluję pani magister :D :*
    A praca się znajdzie. Ekonomista tak naprawdę jest potrzebny, a mając tytuł magistra zmniejszasz sobie szansę na bezrobocie, dlatego serio, trzeba być dobrej myśli. Ja jestem inżynierem architektem krajobrazu i zawsze myślalam, że to się ograniczy do założenia firmy projektowej. I wiesz co? Bardzo się pomyliłam. Okazało się ze bardzo często poszukuje sie kogoś do zieleni nawet w budownictwie, prz architekturze zwykłej, urbanistyce no i w szkołach, np w technikach AK. Więc kamień z serca mi spadł. Trzeba kombinować, no :)
    Powodzenia! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku studiów też mi nie było łatwo (o tym może kiedyś w jakimś poście), ale jakoś później się przyzwyczaiłam i dałam radę.
      Właśnie wszyscy wokół mi mówili przed studiami i w ich trakcie, że ekonomia to taki super kierunek, taki wszechstronny, że później mogę pracować wszędzie... Niby tak, tylko najpierw muszą mnie gdzieś zechcieć , gdziekolwiek :D No i dziękuję! :*

      Usuń
  14. Gratuluję i życzę znalezienia jak najszybciej pracy :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Gratuluję :) Na pewno Ci się ta wiedza przyda, życzę żebyś znalazła pracę o jakiej marzysz cobyś była takim szczęśliwym magistrem a nie magistrem-przegrańcem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, zobaczę, jak to będzie ;-)

      Usuń

Prześlij komentarz