Kapsel z flagą USA

Gdy po raz pierwszy w przedszkolu zobaczyłam brunetkę z grzywką, w granatowej sukience w białe groszki, która jak się później okazało, była jedynym dzieckiem w mojej dwudziestokilkuosobowej grupie, które potrafiło zrobić kaczkę z jednego kawałka plasteliny, nie dzieląc jej na główkę i tułów... nie spodziewałam się, że przyjdzie mi spędzić z nią kolejne pięć mojego dzieciństwa.

Gdy podczas rozpoczęcia pierwszej klasy, zobaczyłam dziewczynkę o zielonych oczach z dwoma kucykami związanymi czerwonymi kokardami, która bojąc się, strasznie mocno ściskała za rękę z jednej strony babcię, a z drugiej młodszego brata... nie miałam pojęcia, że zostanie moją drugą ulubioną M-ką przez kolejne parę lat.

Gdy w wakacje, po ukończeniu ostatniej klasy gimnazjum, będąc na koloniach w górach, poznałam dwóch fajnych kolegów, z którymi świetnie się dogadywałam... nie spodziewałam się, że kiedykolwiek jeszcze się spotkamy, a tymczasem – mieliśmy okazję pojechać razem na takie kolonie jeszcze dwa razy, a teraz (kilka lat później) dalej się widujemy (przynajmniej raz na jakiś czas), chodzimy do McDonaldsa na McFlurry z Lionem i polewą toffi, i wspominamy stare dobre, młodzieńcze czasy.

Gdy w liceum, siedząc pod salą historyczną ujrzałam uśmiechniętą dziewczynę w zielonej bluzie, pytającą się, czy jest może jeszcze jakaś osoba, która nie ma z kim siedzieć w ławce... nie wiedziałam, że przez trzy kolejne lata będziemy nierozłączne.

Gdy siedziałam ze znajomymi na strychu jakiegoś kościoła i próbowałam zrobić transparent z kolegą na przedstawienie wolontariatu... nie podejrzewałam, że to będzie mój wierny towarzysz na spacerach pewnej uroczej wiosny i lata.

Gdy na pierwszym roku studiów na koncercie juwenaliowym przez przypadek spotkałam kolegę z równoległej klasy licealnej i umówiliśmy się, że razem pójdziemy na koncert następnego dnia... nie miałam zielonego pojęcia, że wspólnie przełazimy tyle kilometrów i spędzimy czas na rozmawianiu o byle czym, ale w szczególności o jego byłej.

***

Patrząc na to z perspektywy czasu, muszę powiedzieć, że ludzie pojawiali się na jakiś czas w moim życiu, namieszali, bądź trochę je uporządkowali i po jakimś czasie znikali. Czy to niepostrzeżenie z dnia na dzień, czy pomału, a systematycznie – widywałam się z nimi coraz rzadziej, aż po jakimś czasie wszystko wyblakło. W tym drugim przypadku jest mi trochę mniej żal, bo przez te czasy nieobecności i niespotykania się, miałam szansę się od nich po prostu odzwyczaić. Nie umiem jednoznacznie stwierdzić, że żałuję albo nie. Wiadomo, że każda sytuacja, znajomość czegoś nas uczy. Czasem, gdy spojrzę na tytułowy kapsel z flagą USA, który może być czymkolwiek – zdjęciem, screenem statusu z Facebooka, drobnym prezentem czy pocztówką, którą kiedyś od kogoś otrzymałam, zwykłym rysunkiem przy notatkach w zeszycie, wiadomością sms zanotowaną w kalendarzu, krótkim filmikiem z koncertu – sama nie wiem, czy jestem smutna, że to się tak skończyło, czy zawiedziona, że nie dało się tego uratować, czy szczęśliwa, że miałam okazję spędzić trochę czasu w towarzystwie akurat tych ludzi.

Idąc ulicą, jadąc miejskim autobusem,
rozglądam się wokół, obserwując ludzi
z uśmiechem i niemym zapytaniem
na ustach: A ty? Kim dla mnie mógłbyś być?

Komentarze

  1. Myślę, że w życiu każdego człowieka pojawiają się ludzie, którzy towarzyszą nam przez jakiś czas a później znikają. Gdy pomyślę o tych wszystkich świetnych chwilach czuję lekkie ukłucie żalu, że wszystko to jest już skończone ale z drugiej strony wiem, że zazwyczaj nie było już czego ciągnąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie jest tak, że warto się tymi relacjami cieszyć, póki są, ale tez ze świadomością, że wszystko jest tymczasowe. próby utrzymywania niektórych ludzi przy sobie, pomimo oczywistych zmian są jak odgrzewanie kotletów, a to nigdy nie działa.

      Usuń
    2. Obie macie rację, ale @Sour Girl, czasem ciężko jest nam się cieszyć czymś "zwykłym", bo w większości przypadków wydaje nam się, że już tak będzie zawsze, ale najczęściej jest to po prostu ułuda, o której też wspominasz.

      Usuń
  2. Jedni pojawią się w naszym życiu i będą w nim trwać do samego końca, czasem z mniejszymi lub większymi przerwami ale mimo wszystko będą, inni pojawią się i w końcu znikną po drodze czegoś nas ucząc. Taka kolej rzeczy. Sama nie jestem w stanie zliczyć osób, które w moim życiu były przez dłuższy czas a później po prostu odeszły. Czasem się cieszę, że znajomość nie przetrwała, czasem mi tego żal, mimo to wszystkim bez wyjątku jestem wdzięczna za to, że mogłam z nimi coś przeżyć i za to, że wiele się u mnie dzięki nim zmieniło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno każda poznana osoba czegoś nas uczy i to akurat jest prawda, jak patrzę na to wszystko z perspektywy czasu :)

      Usuń
  3. Nawet nie wiesz, jak często o tym myślę... Ja mam tę wadę przywiązywania się do ludzi, a może właśnie należy wyznawać zasadę, którą kiedyś powiedziała moja koleżanka - ludzie odchodzą, żeby mogli pojawić się inni...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zbyt szybko przywiązuję się do ludzi. Może nie do wszystkich, ale do większości na pewno i do tej pory nie umiem nic z tym zrobić.

      Usuń
  4. Ludzie są, a później ich nie ma. Najlepszym wyjściem byłoby chyba się do nich po prostu nie przywiązywać, ale w większości momentów jest to niemożliwe. Albo znowuż otaczają mnie ludzie, a ja nie chcę się z nimi bliżej zaprzyjaźnić, bo wiem, że nie wyjdzie, albo swoją osobą mnie po prostu denerwują. I bądź tu mądry człowieku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie umiem się nie przywiązywać do ludzi, w których towarzystwie czuję się fajnie, bo chcę, żeby tak fajnie było już zawsze... ;|

      Usuń
    2. Hah, relacje międzyludzkie są chyba najbardziej niestałą rzeczą w świecie XD ja z ludźmi mam tak, że lubię ich mieć przy sobie, ale jak czuję że te więzi się zacieśniają, że ktoś czegoś ode mnie wymaga, to ja się powoli wymiguję... I to jest dziwne. A ludzie, cóż, można by epopeje pisać o różnych dzikich zachowaniach bez przyczyny:)

      Usuń
    3. Coś w tym jest :( Twoje zachowanie może być trochę dziwne, ale w gruncie rzeczy, to chyba jednak normalne w niektórych przypadkach.

      Usuń
    4. Cóż, póki otaczam się ludźmi, którym wystarcza kontakt taki, jaki mamy to jest spoko. Ale mam jedną osobę, która chce chyba być znajomą jeszcze bardziej, przy czym często mnie po prostu swoim zachowaniem denerwuje a ja się nie potrafię przed nią otworzyć, skomplikowane :)

      Usuń
    5. Może i skomplikowane, ale jednak dobrze wiem, o co ci chodzi :P

      Usuń
    6. Także tak to jest z tymi ludźmi, idzie zwariować :P

      Usuń
    7. Podobno "tylko wariaci są coś warci", więc może to niegłupi pomysł :)

      Usuń
    8. Och, ja już wariatem jestem od dawna ;) W sumie lepsze to niż bycie takim przewidywalnym i ułożonym. Choć, w zasadzie do niedawna tą przewidywalność u ludzi ceniłam. Ale człowiek się chyba zmienia :-)

      Usuń
    9. :D :D
      Ja akurat lubię i rutynę, poukładanie (?), i spontaniczność, nietuzinkowość, tylko... zależy od sytuacji, gdzie co preferuję :)

      Usuń
  5. Ludzie pojawiający się w naszym życiu są po coś :) i nie bez powodu odchodzą. W tym wszystkim jest jakiś mały, ukryty cel

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cel, który często zauważamy dopiero po jakimś dłuższym okresie czasu?

      Usuń
  6. I za każdym razem wtedy uważamy tego kogoś za najlepszego przyjaciela. Ale ludzie tylko wchodzą i wychodzą z naszego życia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dużo ludzi w moim życiu przyszło i odeszło, ale są tez tacy, którzy trwają nadal przy mnie. Szkoda, że niektóre kontakty się urwały, ale cóż poradzić, takie życie.


    - - -
    Nawet nie wiesz, ile czasu mi zajęło wymyślenie go XD ale tego się nie da zrozumieć... To trzeba zobaczyć XD

    OdpowiedzUsuń
  8. Każda znajomość czegoś uczy, jedna jest krótsza, druga dłuższa, ale by była ciągle świeża obie strony muszą o to zadbać :) Myślę też, że ludzie na naszej drodze nie pojawiają się bez powodu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie... Dwie osoby muszą chcieć tego samego, czyli utrzymania przyjaźni, czy choćby znajomości, a nie zawsze wszystko się układa w ten pożądany sposób.

      Usuń
    2. Wiesz, z czasem jedni zapominają o drugich, mają innych znajomych, zmieniają się, nie pamiętają o nas, wolą swoje otoczenie, wiele jest przyczyn rozpadu znajomości :/

      Usuń
    3. Wiem, wiem. Czasem nie widzisz długo jakiejś osoby i nagle zauważasz, że wcale ci jej nie brakuje, pomimo że np. w szkole nie mogłaś przetrwać bez niej tygodnia :(

      Usuń
  9. wszyscy jesteśmy cząstkami różnych ludzi, których spotykamy na swojej drodze ;) tak sobie czasem myślę, w końcu każdy zostawia nam coś po sobie prócz wspomnienia. słowo, do którego nieświadomie się przywiązujemy, sentyment do jakiejś rzeczy lub miejsca. rozkmina na dłużej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, jak to ładnie napisałaś, o tym, że jesteśmy cząstkami różnych ludzi ♥ A co do dalszej części, to masz ogromną rację - to rozkmina na dłużej, ale już jakiś czas temu wpadłam na pomysł, żeby się do tego odnieść, tylko czekam na lepszy moment, kiedy będę miała wenę, aby to stworzyć :)

      Usuń
    2. w szczególności chyba rodzinki, oni stawiają nasze fundamenty a potem różni ludzie przyklejają do nas swoje cząstki :D chętnie przeczytam, czekam na Twoją wenę!

      Usuń
    3. To po pierwsze, ale z czasem większość trochę się alienuje od rodzinki,a bardziej zżywa ze znajomymi. W sumie ciekawa sprawa - czy te cząstki po prostu zanikają i są zastępowane przez nowe od nowych ludzi, czy tylko się zmniejszają, zostawiając miejsce kolejnym, ale nigdy całkowicie nie znikną? o_O

      Usuń
  10. Ludzie pojawiają się i znikają.. Myślę, że w większości przypadków po prostu taka jest ich rola. A później po prostu zostają wspomnienia i ten uśmiech na twarzy, kiedy myśli się o wszystkich dobrych chwilach spędzonych w swoim towarzystwie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie masz rację. Gorzej, jak właśnie te dobre wspomnienia nie przywołują na twarz uśmiechu tylko smutek, że "coś było, ale się skończyło" ;d

      Usuń
  11. świetny blog ♥
    wrócę na pewno ! :*
    zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wiesz co, j mam wrażenie, że niektóre nasze relacje to po prostu mijające się pociągi na trasie. Każdy z nas ma swoją drogę, każdy dokądś zmierza. Czasem, z niektórymi ludźmi nasz los się splata, biegniemy w tym samym kierunku, obok siebie. A czasem niektórzy migają w oddali, momentami tylko będąc na bliskim nam torze. I tak naprawdę, to jest dobrze urządzone. Nie możemy przecież zatrzymać przy sobie wszystkich. Możemy tylko czasem podziękować nam za spotkanie, bo przecież coś nam zawsze dało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, ładnie to określiłeś. I... w sumie teraz to wszystko ma jakiś sens. Z cyklu "wszystko da się wytłumaczyć"? :) Zdaję sobie sprawę, że nie da się mieć przy sobie wszystkich (zresztą, raczej bym tam nie chciała), ale kilka osób bym zostawiła. Może nie na stałe, ale na jakiś dłużysz czas na pewno. Tylko że już się nie da, bo zdążyliśmy się minąć na trasie?

      Usuń
    2. No bo wszystko da się przecież wytłumaczyć, jasna sprawa XD Ale czasem nie masz wyboru bo cóż...to jest jedna z niewielu rzeczy, w której nie tylko ty o wszystkim decydujesz. Twój wkład jest ważny, po połowie no:)
      Czasem pociągi mijają się też parę razy w życiu:) Więc zawsze jest nadzieja.

      Usuń
    3. Da się, ale nie wszyscy są do tego zdolni :D No tak, a czasem ciężko jest doprowadzić do sytuacji, gdzie dwie osoby chcą dokładnie tego samego, ale cóż. Bywa.

      Usuń
    4. Ale nieraz sie udaje, dlatego ludzie przyjaźnią się latami i biorą jednak śluby czy coś XD

      Usuń
    5. "Czy coś" słowa klucze xD
      Nie no, ja znam moją A. już prawie 11 lat i dalej się regularnie widujemy, przyjaźnimy, mimo że już w liceum nasze drogi się trochę rozeszły. Zresztą Ty też wiesz coś o takiej przyjaźni :P

      Usuń
  13. ja myślę, że każde spotkanie z człowiekiem jest po coś. by coś na pokazać, czegoś nauczyć. też miałam kilka takich znajomości, które się rozpłynęły. sama jedną zakończyłam, bo osoba, która była przyjacielem nagle stała się osobą, która zatruwa mi życie. stała się tak toksyczną osobą, że wyniszczała mnie od środka. ale dużo nauczyła mnie ta znajomość. i choć czasem tęsknie, do chwil, gdy była przyjacielem, to nie wrócę do tej znajomości. niestety nie dały nic rozmowy i prośby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno nie warto utrzymać znajomości, która nas niszczy, bo przecież tylko się męczymy w tej sytuacji. Ale to prawda, że chyba każda znajomość czegoś uczy. Chociaż nie zawsze uczy niepopełniania tych samych błędów ;d

      Usuń
    2. a bo my jesteśmy dziwnymi istotami. lubimy popełniać ten sam błąd, bo może tym razem się uda.

      Usuń
    3. Jasne, czasem warto próbować do skutku, ale niestety nie zawsze, ale jeśli nie spróbujemy, to nigdy się nie dowiemy, czy to była ta sytuacja, której nie powinno się powtarzać, czy wręcz przeciwnie ;d

      Usuń
  14. Mimo, iż znajomości się kończą, zawsze staram się dziękować Bogu za dobre chwile spędzone z tymi ludźmi. Bo bywały momenty, że potrafili wywołać u mnie uśmiech na twarzy, radość i za to będę im wdzięczna zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie potrafiący wywołać uśmiech na twarzy, pomimo że wcale nie jest nam do śmiechu... Znam to ;)

      Usuń
  15. Tak, tylko ta xD Bo to jest rivanol, czy coś, jakiś tam odkażacz, no :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Czytam wszystkie wyżej napisane przez Ciebie przypadki i myślę o naszej znajomości. Ile Cię już czasu znam, że większość z nich mam w pamięci i kojarzę. :) Bo czasem wystarczy jakaś nieistotność - może to być pytanie, gest albo jedno słowo - aby stworzyć coś, co potrwa długie lata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to też działa w drugą stronę - czasem wystarczy jeden drobiazg, żeby wszystko zepsuć.

      Usuń
  17. Tak, to wbrew pozorom pięne momenty, kiedy osoba, która jest ci obojętna w pewnym momencie staje się cąłym światem. Kiedy nagle chłopak w tylnej ławce, którego znasz, odkąd poszłaś do liceum i którego uważałaś za niewyżytego, łapie z tobą kontakt. Z dwojga ludzi,ledwo pamiętających się nawzajem z poprzedniej klasy, stają się najlepszymi przyjaciółmi. Mieszają w życiu, chociaż jedno o drugim miało prymitywne zdanie. Jako, że przyajźń damsko-męska nie istnieje, wiadomo jak się skończyło. A ja nadal znam kształt jego ust na pamieć.... chociaż pewnie już nic nie znaczę...
    Cherr
    spowiedznienormalnej.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często tak się zdarza, że ktoś kogo wcześniej ledwo kojarzyłaś, nagle awansuje w twoim życiu na kogoś ważnego, bo przecież łatwiej z nim złapać kontakt niż z kimś całkiem obcym. Skąd wiesz, że nic dla niego już nie znaczysz? Podobno to chłopaki gorzej znoszą rozstania, mimo że się do tego nie przyznają i nie pokazują tego po sobie...

      Usuń
  18. Bardzo przyjemnie się czytało, uwielbiam tego typu posty. Niektórzy ludzie tak po prostu pojawiają się w naszym życiu, odwracają je do góry nogami, a później znikają. Często tak miałam, ale szczerze nie było mi żal po ich stracie. Mimo, że chciałabym ich przy sobie zatrzymać, na zawsze pozostaną z nami tylko wspomnienia po wspólnie spędzonych chwilach.

    www.lady-aria.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem się zastanawiam, czy ci konkretni ludzie tak namieszali tylko w moim życiu, czy we wszystkich, do których przyszli i których już zdążyli opuścić? :D

      Usuń
  19. Gdy przesiadywałam w szkolnej łazience z moją sąsiadką i jej koleżanką z klasy, nie podejrzewałam, że ta jej koleżanka będzie dla mnie teraz jak siostra. :)
    Dzięki ludziom, których poznajemy kształtujemy siebie i się zmieniamy, czasami na lepsze, czasami na gorsze, ale to dzięki nim nasze życie nie jest tak nudne. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no właśnie, kolejny fajny przykład :D
      Chyba nikt nie lubi nudy, przynajmniej w nadmiarze, a inni ludzie są najlepszymi jej poskramiaczami?

      Usuń
  20. Wiesz, ja bardzo przeżywałam takie pojawianie się ludzi na chwilę, na czas szkoły, czy studiów. Może dlatego, że bardzo mocno się do nich przywiązuję. Aż pewnego dnia zrozumiałam, że każdy z nas ma swoją misję. Może to wszystko polega na tym, by "namieszać" innym w zyciu na swój sposób, by ta osoba mogła wyciągnąć swojego rodzaju naukę. Może właśnie o to w tym wszystkim chodzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też przeżywałam, tym bardziej, jeśli to kończyło się tak nagle, no bo jak to, było tak fajnie i nagle z dnia na dzień przyszedł czas na zakończenie znajomości? Teraz już trochę mniej, bo z każdą urwaną znajomością, chyba się coraz bardziej do tego przyzwyczajam. W sumie można przypuszczać, że im człowiek spotka na swojej drodze więcej różnego rodzaju osobowości, tym będzie bardziej... pojętny? doświadczony? I być może faktycznie - kiedyś w końcu się czegoś nauczy o relacjach międzyludzkich ;d

      Usuń
    2. Doskonale Cię rozumiem, Norrie... ja też przeżyłam sporo takich "chwilowych" znajomości. Było to cholernie smutne, bolało, a czasem rozrywało serducho, ale wyciągnęłam właśnie z tego wszystkiego mnóstwo nauki. :)

      Usuń
    3. Czyli teraz z każdej napotkanej osoby trzeba wyciskać, co się da, bo nigdy nie wiadomo, jak będzie dalej z tą znajomością? (:
      (Jakby co, to mam na imię Magda :D)

      Usuń
  21. fajnie ujęłaś to wszystko. ludzie niestety pojawiają się w naszym życiu i odchodzą... mi osobiście szkoda niektórych przyjaźni. ale niestety, każdy nowy etap w życiu łączy się z poznawaniem nowych osób, często towarzyszy temu także swoista "wymiana" starej paczki na nową. ale najważniejsze, żeby niczego nie żałować. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, każda zmiana szkoły czy otoczenia skutkuje zmianą ludzi wokół i niestety w większości przypadków niewiele możemy na to poradzić. Niektórzy nie chcą z nami zostać, właśnie po tej zmianie.

      Usuń
    2. dokładnie... ale patrząc na to z innej strony, widać od razu, kto jest tym prawdziwym przyjacielem i zostaje z nami na zawsze. i o dziwo, nie zawsze musi to być koleżanka z ławki. często jest to kolega z podwórka, koleżanka z sąsiedniej klatki, czy nawet mama, tata, brat lub siostra. ja po tych wszystkich zmianach zauważyłam, że od zawsze jest przy mnie moja kuzynka. :)
      na szczęście na stancji będę ze znajomymi, więc raźniej :D i nawet idę z moim kolegą na ten sam kierunek. mamy też nadzieję trafić razem do tych samych grup, ale nie wiem, czy to się nam uda... :P

      Usuń
    3. Gdzieś kiedyś ktoś mi powiedział, że te przyjaźnie zawarte w szkole czy w ławce nie przetrwają, bo są zbudowane tylko na gruncie szkoły. I chyba naprawdę coś w tym jest :|

      Usuń
  22. W naszym życiu dzieje się tyle dobrych rzeczy i mimo że na początku się nie spodziewamy, to wszystko później zmierza w jakimś kierunku. :) U mnie niestety większość ludzi, których poznałam, gdzieś się rozeszła. Nie mam kontaktu z moją przyjaciółką z przedszkola, a później z kolejnymi także nie mam, najzwyczajniej nasze drogi się rozeszły, a szkoda. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też tak właśnie było i jest. Wyjątkiem jest moja A., z którą znam się od gimnazjum, czyli od... omg, 11 lat i nadal regularnie się widujemy. A tak to raczej ludzie pojawiają się w moim życiu na rok, dwa czy trzy i znikają.

      Usuń
  23. Prześwietne zdjęcie w nagłówku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słowa uznania należą się Annie z deviantart.com, od której je zapożyczyłam :)

      Usuń
  24. Jak sobie przypomnę ilu ja miałam dobrych znajomych, którzy po czasie odeszli, to aż szkoda pisać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież ja też nie opisywałam wszystkich przypadków, bo by mi życia na to nie starczyło :)

      Usuń
  25. Czytając Twoją notkę chciałam napisać w komentarzu dokładnie to, co Ty napisałaś w przedostatnim akapicie (ostatnim nie licząc cytatu). W moim życiu również pojawiają się różne osoby, czasem zdaje mi się, że będą już na zawsze. Tymczasem nawet rodzina nie jest tą pewną sprawą. Z połową się nie odzywam z powodu spraw spadkowych. Brat wyjechał za granicę i kto wie czy kiedykolwiek wróci.
    Jak to kiedyś w reklamie było: w tych zmiennych czasach coś stałego jest niezwykle wartościowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem wydaje mi się, że z rodziną jest się łatwiej posprzeczać niż ze znajomymi...
      Nie kojarzę tej reklamy, ale coś faktycznie w tym jest :)

      Usuń
    2. To chyba była reklama jakiegoś banku albo karty kredytowej :D Nie pamiętam dokładnie :P
      A z rodziną chyba głównie dlatego łatwiej się posprzeczać, że z nimi mieszkami :D Według mnie, mieszkając z kimś, nie da się z nim nie pokłócić :)

      Usuń
    3. Teraz ten tekst skojarzył mi się z jakąś lokatą - że niby jest dobrze oprocentowana, więc jakiś stały zysk zawsze się otrzyma xD
      Pewnie też, ale na pewno to nie jest jedyny powód.

      Usuń
  26. dzięki Twojemu postowi zaczęłam się zastanawiać nad moimi znajomościami, które powstały całkowicie przypadkowo. Sporo ich było. Na całe szczęście te najważniejsze trwają do dziś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś słyszałam coś takiego, że "prawdziwa przyjaźń jest wtedy, kiedy nie wiadomo, jak się zaczęła" :)

      Usuń
  27. Bo kto przy pierwszym spotkaniu wie, jak potoczy się dalsza znajomość? :)

    Może czymś w dotyku miłym tak jak plusz?
    Ostatnio mi też ta piosenka chodzi po głowie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można czasem podejrzewać, ale nikt nie jest w stu procentach tego pewny :)

      Ogólnie nie przepadam za Hey, ale to jedna z ich 3 lub 4 piosenek, które uwielbiam :D

      Usuń

Prześlij komentarz