"Lubię, nie lubię", czyli wariacja na temat Versatile Blogger Award

Dziękuję Asik za nominację do Versatile Blogger Award :-) Zasady każdy chyba zna, ale przypomnę, że chodzi o ujawnienie 7 faktów o mnie i nominowaniu kolejnych osób, które powinny dołączyć do zabawy. Bawiłam się w ten tag prawie dwa lata temu i możecie o tym przeczytać >TU<. Mogę w tym momencie skorygować punkt pierwszy, który się zdezaktualizował, gdyż w ubiegłe wakacje pożegnałam się z poprzednim adresem bloga. Aktualny adres bloga, na którym urzęduję, hold me up in disbelief, również jest cytatem z piosenki, ale tym razem chodzi o zespół Shinedown i utwór "Shed Some Light". Poza tym, naprawdę nie jestem aktualnie w stanie wymyślić fajnych, ciekawych, innych niż wtedy siedmiu faktów o mnie, ale... czytając "Autobiografię" Agathy Christie natknęłam się na listę rzeczy, która pisarka lubi i których nie lubi. Właśnie z tego powodu postanowiłam sama sobie zmodyfikować zasady tagu, ale chyba nikomu to nie będzie przeszkadzało. Tym bardziej, że wymienię tu kilkadziesiąt faktów o mnie, jednak bez rozwinięć, bez dopowiedzeń, bo nie ma na to miejsca.


Najtrudniej jest zacząć, ale lubię podróżować pociągiem i (reklama) Polskim Busem. Lubię gry logiczne, planszowe, układać puzzle. Lubię jeść. Dlatego lubię pizzę z kurczakiem i kukurydzą. I tę o nazwie Green Day (reklama) z pizzerii Da Grasso, ale bez sera pleśniowego. Truskawki, banany, kiwi, nektarynki, ale nudzą mi się w większych ilościach. Tak samo pomidory i sałata do kanapek. Lubię makaron z brokułami i boczkiem. Pierogi ze szpinakiem. Naleśniki z nutellą i bananami. Lubię sama sobie robić wypasioną kawę mrożoną. Gofry czekoladowe. Chipsy wszelkich smaków. Lubię spacery, siedzieć na ławce i rozmawiać. Lubię robić bransoletki z muliny. Nie mam ulubionego koloru, ale ostatnio najbardziej mi się podobają: miętowy, morelowy i wrzosowy. Lubię punktualnych, uśmiechniętych ludzi, którzy wiedzą, czego chcą albo przynajmniej mają kilka opcji do wyboru. Lubię puchate skarpetki, koszule w kratkę, trampki. Lubię jeździć nad morze i je oglądać, spacerować brzegiem zalewanym przez fale. Lubię przebywać w górach i wędrować po nich, oglądać zachody słońca. Lubię czytać książki. Uwielbiam. To już chyba podchodzi pod obsesję, bo pochłaniam je praktycznie w każdych ilościach i prawie wszystkie gatunki. W zasadzie lubię też wszystkie gatunki filmowe (może za wyjątkiem niektórych filmów sci-fi). Lubię muzykę, ale też i ciszę, ciepło herbaty, zapach kwiatów, szczególnie peonii. Lubię jesienią siedzieć pod kocem (taki granatowy z rękawami ♥) z książkę i kubkiem gorącej herbaty lub czekolady. Lubię zimę, wiosnę, lato i jesień, tak po trochu. Lubię mówić, o tym, co lubię, co mnie fascynuje, ale tylko wtedy, gdy ta druga osoba naprawdę mnie słucha, a nie tylko udaje. Lubię oglądać filmy i seriale, ale sama szybko się nudzę, więc potrzebuję wtedy towarzystwa albo dodatkowego zajęcia.

Z drugiej strony – nie lubię tańczyć, głębokiej wody, pieczarek, ogólnie grzybów. Nie lubię oliwek ani owoców morza. Gorącego ani ciepłego mleka, komarów i innego robactwa, które niestety uwielbia moja krew albo inne moje coś. Nie lubię silnego wiatru, wielkich upałów (wolę, jak na dworze jest za zimno niż za ciepło). Nie lubię się opalać, lodów waniliowych i śmietankowych. Nie lubię pocieszać ludzi, bo nigdy nie wiem, jak mogę im pomóc. Nie lubię ludzi niepunktualnych, takich, którzy nie umieją czasem postawić na swoim i zawsze pytają się mnie, na co ja mam ochotę i każę mi wybierać, bo oni "nie wiedzą, co chcą". Generalizując, książki z gatunku fantastyki to jedyne, których nie lubię i których czytanie mnie męczy. Nie lubię, jak Kota domaga się jedzenia i kręci pod nogami, kiedy tylko zjawię się w kuchni, mimo że dopiero co jadła. Nie lubię nieporządku w kuchni, jak ktoś zostawia stos naczyń w zlewie albo układa góry naczyń na suszarce i nigdy ich nie sprząta. Nie lubię mówić o uczuciach ani o tym, co mnie dręczy. Nie lubię, gdy ktoś mi obiecuje, że odezwie się, jak będzie miał czas, a tak naprawdę nie odezwie się już nigdy. Chyba że to znowu ja napiszę albo zadzwonię. Nie lubię odzywać się do ludzi pierwsza, bo mam wrażenie, że się zbytnio narzucam. Nie lubię dni, w których nie potrafię określić mojego samopoczucia.

Agatha Christie po wymienieniu swoich najbardziej i najmniej lubianych rzeczy, napisała: "mogłabym ułożyć o wiele lepsze listy, bardziej imponujące, bardziej doniosłe. Ale wówczas to nie byłabym ja. Niech więcej już tak zostanie. Człowiek samego siebie nie przeskoczy". Pewnie, że tak. I tak wypisywałam swoje rzeczy przez ładnych kilka dni. Oczywiście nie przez cały czas, ale gdy tylko coś mi się przypomniało. Zdaję sobie sprawę, że tworzenie takich list nigdy nie dojdzie do końca, nigdy nie będzie kompletne, bo nikomu nigdy nie uda się wypisać, wynotować wszystkiego. To jest po prostu nierealne. Można zapomnieć o jakiejś błahostce, ale także o ważnej dużej rzeczy, której się na co dzień po prostu nie zauważa.

I... nie nominuję nikogo. Bo nie. Mogłabym teraz napisać, że jeśli ktoś ma ochotę, to niech weźmie udział w tym prawdziwym tagu i napisze siedem faktów o sobie (właściwie w zabawę "lubię, nie lubię" też moglibyście się zabawić), ale z doświadczenia wiem, że takie rzeczy nie działają :P

Komentarze

  1. Myślę, że takie małe drobnostki które albo się lubi albo nie bardzo wiele o nas mówią i stanowią to kim jesteśmy i podoba mi się to.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są chyba nawet ważniejsze i ciekawsze niż jakieś "wielkie" rzeczy.

      Usuń
  2. A ja się boję małych, klaustrofobicznych pomieszczeń, winda, to masakra!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale niektóre windy są fajne! U mojej babci w wieżowcu kiedyś była taka stara, co ledwo jeździła i jednak miałam czasem opory, żeby do niej wsiąść, ale... babcia mieszka na dziesiątym piętrze :D

      Usuń
    2. Proszę Cię! Wsiadłam kiedyś do windy, na uczelni. No bo mój "wydział" znajduje się na ostatnim, piątym piętrze więc sobie chciałam ulżyć. Tak sobie ulżyłam, że jak kolega zaczął bawić się guzikami, to ja na pierwszym lepszym piętrze, gdzie się zatrzymała, z hukiem wyleciałam ze strachu :D Never ever. Takie przezroczyste już są lepsze ;D

      Usuń
    3. Nigdy nie miałam przyjemności jechać taką przezroczystą :((

      Usuń
    4. Zapraszam na dworzec główny w Krakowie, winda jest super :D

      Usuń
    5. Jak zapraszasz, to kiedyś postaram się zjawić :D

      Usuń
    6. Zapraszam zapraszam! Do rynku potrafię trafić (chyba), to może się nie zgubimy :D

      Usuń
    7. Na razie nic jestem w stanie obiecać, ale jak znajdę pracę, to pogadamy!

      Usuń
  3. ale mi zrobiłaś ochotę na makaron z brokułami... *.* :D
    a w sumie to przecież głównie z takich drobiazgów składa się każdy człowiek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rób, póki można dostać tanie brokuły na targu! :P Mi wczoraj ciocia jednego przywiozła, także już chyba wiem, co zrobię dzisiaj na obiad.
      I takie drobiazgi są urocze. Albo uroczo denerwujące :D

      Usuń
  4. ale super, myślałam dziś o tej piosence! :D
    bardzo fajny tag, ja z kolei uwielbiam oliwki, owoce morza i upały :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Mądra ta Chrisitie :) a słyszałaś, że Poirot znowu pojawi się na literackiej scenie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, nie słyszałam, ale właśnie dokopałam się do artykułu na ten temat i sobie czytam.

      Usuń
  6. Co mi się najbardziej rzuciło w oczy - ja lubię oliwki, ale nie lubię niczego waniliowego, no wkurza mnie ten zapaszek. taki ciężki jest. I nie lubię wiatrów, ani upałów, bo głowa mnie od tego boli:D
    i też czytam wszystko, fantastykę zaczynam lubić, ale nie miałam jeszcze do czynienia z tą "poważną", więc możliwe że jeszcze zmienię zdanie. Podoba mi się to podsumowanie "człowiek samego siebie nie przeskoczy", lubię takie listy ale to jest właśnie to że co chwilę wydaje się, że mogłoby się coś dopisać, albo przeciwnie, coś usunąć, zamienić.
    btw na LC zgadzam się zupełnie z Twoim opisem! Nie lubię recenzji, bo to wszystko jest w opisie, zresztą recenzja to w sumie spoiler. Napisałam jedną i... ma najwięcej plusów ze wszystkich opinii, jakie napisałam. Po co komu czytać w rozszerzeniu o czym jest książka, zamiast przeczytać książkę i sprawdzić to samemu? ._.
    Cholera, chodzi mi po głowie że cos jeszcze chciałam napisać i za nic sobie nie mogę skojarzyć, co...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakiś czas temu dałam się namówić przyjaciółce na pizzę z oliwkami, bo zachwalała, że ta pizza jest taka smaczna i że są małe kawałki oliwek, i ich nie czuć. Akurat chyba musiał być inny pizzaman, bo niestety każdy kawałeczek pizzy być pokryty oliwkami... Nigdy więcej nie dam się nikomu tak głupio namówić :D Mnie też od wiatru boli głowa. Jeśli mam odsłonięte uszy, bo o to się rozchodzi.
      W tym momencie mogłabym dopisać kolejne rzeczy, ale i tak sporo wyszło, więc już nie będę kombinować.
      Nawet nie wiesz, jak miło mi to słyszeć! :D Nie wiem, nie jestem w stanie tego pojąć .___. Mnie o wiele bardziej zachęcają krótkie recenzja, kilka zdań, np. o tym, czy się przyjemnie czytało, co było fajnego w książce, co jest zaletą/wadą. A nie, gdzie wszystko zaczyna się od zarysu fabuły, które to słowa czasem już dziwnie brzmią, bo są tyle razy przepisywane, żeby było inaczej niż oficjalnie.
      Jak sobie przypomnisz, to daj znać :)

      Usuń
    2. Och, zjadłabym taką pizzę, weź :D ja na pizzy nie lubię papryki tak w ogóle (chyba że jalapeno), bo ta skórka z papryki.. bleh!
      A mnie to raczej bardziej od gorąca niż od wiatru głowa boli :D dlatego obawiam się wakacji w ciepłych krajach, lepiej jechać jak się sezon zaczyna albo kończy, niż smażyć.
      Dokładnie, chyba pierwszy raz widzę że ktoś w tym przypadku podziela moje zdanie!!! I też dlatego byłam zdziwiona, kiedy napisałaś że zachęciłam Cię do przeczytania innych książek Jio, bo napisałam tam tylko kilka słów opinii, a nie zarys fabuły (ludzie to lubią! ._____.) :)

      Usuń
    3. A ja paprykę lubię XD Czy na pizzy, czy surową do kanapek, czy faszerowaną ♥
      Od gorąca też, masz rację. Ale i od wiatru ;)
      Wychodzi na to, że jesteśmy inne. Ale pozytywnie inne. Głupio się chyba przyznawać, bo nie powinno się tak mówić, ale mnie najczęściej do książki przekonuje tytuł, okładka albo blurb XD A blurb to ładna nazwa dla streszczenia czy krótkiego zarysu fabuły książki, który znajduje się na okładce *thumbs up*

      Usuń
    4. no mnie też - zawsze jak wchodzę na lc, to patrzę w polecanych na okładki i po nich wybieram, co mnie interesuje xD potem opis, a potem szukam krótkich opinii, bo jak już się dogadałyśmy, żadna z nas nie lubi recenzji :D blurb hahaha nie wiedziałam, piękna nazwa !!!! (kojarzy mi się z burczeniem w brzuchu i z małym grubym potworkiem...;p)

      Usuń
    5. Z okładkami to mam tak raczej w bibliotece i w sklepie, a na LC to czytam opis. Powinnam zaprzestać czytać opinii innych zanim sięgnę książkę albo zanim ją skończę, bo ostatnio kilka razy przeczytałam takie spoilery, że odechciało mi się dokańczać książkę... .___. Mi się też tak dziwnie kojarzy! Dowiedziałam się o tym przez przypadek, jak gdzieś zauważyłam konkurs, w którym trzeba było odpowiedzieć na pytanie: "co to jest blurb?". Aż musiałam wygooglować, żeby dowiedzieć się, o co chodzi :D

      Usuń
  7. Też nie lubię mówić o uczuciach. I tego jak ktoś obiecuje, że się odezwie, a nie robi tego...
    Rzeczywiście, wymieniać te rzeczy można by w nieskończoność. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. High five...
      A i tak na pewno nie wymieni się wszystkiego :P Ale to w gruncie rzeczy coś fajnego. Taka niekończąca się historia.

      Usuń
    2. Pewnie, że to fajne, ale w sumie chyba wolę pierwotną wersję, czyli siedem faktów. :)

      Usuń
    3. Mówisz, że "co za dużo, to niezdrowo"? :P

      Usuń
  8. Kurcze, nigdy nie widziałam takiego koca z rękawami. :D Musi naprawdę być strasznie przydatny podczas jesiennych wieczorów. W ogóle to narobiłaś mi ochoty na naleśniki! Nie wybaczę Ci tego! :DD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobacz sobie w Google'ach, o co chodzi. Mama mi kiedyś kupiła w ciuchlandzie na grosze i to chyba jeden z najlepszych takich tanich zakupów :D Jesteś teraz w domu, nie? To bierz się za robienie naleśników ;P

      Usuń
    2. Ojaa, ale świetny jest taki kocyk. <3 Gdybym go miała nie musiałabym się non stop kręcić na łóżku, żeby być cała nim przykryta. :D

      Nie mogę, bo wymyśliłam, że dziś na obiad będą brokuły, ale jak nie przejdzie mi ochota, to zrobię je na kolację. :D

      Usuń
    3. Nom, uwielbiam go ♥ Chociaż wiadomo, że są różne wymiary i takie tam, więc zawsze jest ryzyko, że będzie za krótki...
      Brokuły też pyszne. No to naleśniki albo na kolację, albo jutro :P

      Usuń
    4. Też mam jeden swój ulubiony - taki gruby, delikatny, cieplutki. Zimą mogłabym się z nim nie rozstawać. :D

      Na kolację zrobię, bo już wytrzymać nie mogę. :D

      Usuń
    5. Takie grube, puchate są najlepsze na świecie ... Mój niby nie jest taki, ale nadrabia rękawami :D

      Usuń
    6. Ale mi się jesiennie zrobiło przez tę rozmowę o kocach. :D

      Usuń
    7. No bo jesień to się właściwie już zbliża...

      Usuń
  9. Czyli taka do tańca i do różańca :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak dosłownie to do tańca właśnie akurat nie, ale wiem, o co Ci chodzi :)

      Usuń
  10. Rety, strasznie mi się podoba to, jak podeszłaś do tematu, po swojemu^^
    Mam idealny plan- podróż pociągiem z zamówioną pizzą i z muzyką w tle XD Tak mi się uwidziało jak przeczytałem początek XD
    Dobra, koc z rękawami? Czegoś chyba nie ogarniam XD
    Taniec to genialna sprawa, nie zrozumiem nigdy, jak można tego nie lubić, tej masy endorfin:P
    Tak właściwie..to mamy wiele spójnych punktów, mam wrażenie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak miałam zamiar niedługo zabawić się w "lubię, nie lubię", a że Asik mnie nominowała do 7 faktów, to postanowiłam to jakoś połączyć, żeby sięjuz nie rozdrabniać.
      Dobra, piszę się na to! Kiedy? ;DDD
      Nie wiem, jak to się profesjonalnie nazywa, ale wygląda >tak<. I można sobie bezkarnie czytać książkę, nie martwiąc się, że się odkryjesz przewracając kartki, haha :)
      Można nie lubić tańca, wystarczy spojrzeć na mnie... ;)

      Usuń
    2. Rozumiem, od razu wszystko do jednego wora XD I patrz, jak fajnie wyszło:)
      Jak wyzdrowieję, może być?XD
      Aha, ok. Ale mi to i tak niepotrzebne, bo ja praktycznie nie marznę, pod kocem nie siedzę XD
      Dziwne, i tak dziwne XD

      Usuń
    3. W zasadzie mogło być lepiej, ale dobra, nie narzekam.
      Proponuję wiosnę, bo to ładna pora roku, a teraz zaraz będzie zimno, mokro i w ogóle. I szukam pracy, więc jak się czegoś dorobię, to może akurat będzie wiosna... :D
      Ja czasem latem potrafię po mieszkaniu chodzić w długich spodniach i bluzie, bo mi zimno, jak wszędzie są pootwierane okna. Ale to raczej dlatego, że po prostu wtedy robi się przeciąg .___.

      Usuń
    4. Dobra, najlepiej to chyba maj. Maj jest ładny i dobrze mi się kojarzy^^
      Cóż, zawsze mi to trudno to też zrozumieć...ale akceptuję to, że ktoś może być zmarzluchem XD

      Usuń
    5. Maj jest ładny, bo są juwenalia! Postaram się :D

      Usuń
  11. Też lubię morze i chodzić po plaży! W ogóle lubię takie miejsca. Morze, jeziora, baseny.. ciągnie mnie do takiego wodnego otoczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u mnie właśnie morze to jedno z nielicznych "wodnych" miejsc, jakie lubię :D

      Usuń
    2. Morze jest ze wszystkich najpiękniejsze! Wychowałam się nad morzem i pewnie będzie mi go brakowało, gdy skończę szkołę, bo planuje się wyprowadzić :P

      Usuń
    3. Chyba tak, bo jest takie duże i bardziej nieokiełznane niż pozostałe wymienione akweny :P

      Usuń
  12. Pierwszy raz widzę ten tag jako ciągły tekst... chyba wygodniej czyta się go jednak jako krótkie, wypunktowane odpowiedzi. Ale to oczywiście wybór nominowanego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale przecież to nie jest ten oryginalny tag z siedmioma faktami. Jakbyś przeczytała, to wiedziałabyś, o co chodzi, a nie tak komentowała "od czapy".

      Usuń
  13. Super!
    pozdrawiam cieplutko! :) http://blogmanekineko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja również lubię mówić, kiedy ktoś słucha. Ale wydaje mi się, że o to coraz trudniej, teraz często można spotkać się z przerywaniem innym co chwilę, wcale go nie słuchając, tylko po to, by zacząć swoją historię. Ludzie chcą być słuchani, wcale nie słuchając. To przykre.
    Ja również wolę, gdy jest za zimno! Bo wtedy przynajmniej można się ubrać, a rozbieranie ma swoją granicę w upały :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie pomyślałam o tak oczywistej rzeczy odnośnie upałów i zimna, jak o ubiorze :D

      Usuń

Prześlij komentarz