Sto lat, sto lat, niech żyje Facebook nam!

(Chyba) Ubiegłoroczny słodki wytwór Buddy'ego Valastro, słynnego amerykańskiego
szefa kuchni i cukiernika z programu Cake Boss. Źródło, a jakże: FB Cake Boss.
Nie pamiętam, czy to na pewno z 2014 roku, ale jest 10 świeczek,
więc by się zgadzało, co nie?

Nie wiem, czy wiecie, nie wiem, czy ta informacja jest wam do czegokolwiek potrzebna, ale (chyba) najpopularniejszy aktualnie serwis społecznościowy, jakim jest Facebook, obchodzi dziś 11. urodziny. A jak powstał?

Jego pierwowzorem był Facemash, serwis działający jedynie na terenie Harvardu – uczelni, na której studiował sprawca tego zamieszania, czyli Mark Zuckerberg. Ale nie była to jeszcze strona, jaką znamy teraz. Na Facemashu można było... oceniać urodę studentek na zasadzie Hot Or Not. Zdjęcia były oczywiście publikowane bez zgody właścicielek, ściągane z uczelnianej bazy danych. Po tym, jak uczelniana sieć internetowa padła z przeciążenia, serwis zamknięto, a autora prawie wyrzucono z uczelni.

4 lutego 2004 roku (pojawiają się również pogłoski o 1 lutego, jednak informacje o 4. są bardziej rozpowszechnione) dzięki powyższemu doświadczeniu założono stronę thefacebook.com, do której dostęp początkowo również był ograniczony tylko dla studentów tej uczelni, ale sukces zachęcił twórców do rozszerzenia zasięgu na inne uniwersytety. Początkowo funkcjonalność portalu była mocno uproszczona i ograniczona – do swojego profilu dodawało się zdjęcie, krótką informację na temat zainteresowań czy ulubionych książek, filmów itp. Można było również zaczepiać (ang. poke) ludzi, których nie miało się w znajomych, co było według nich dobrym rozwiązaniem, bo nie trzeba było wymyślać chwytliwych tekstów na pierwszą wiadomość. W związku z tym, że portal dopiero raczkował, nie było automatycznych powiadomień o zmianach na profilach znajomych, więc jeśli ktoś był czymś zainteresowany, to chcąc nie chcąc musiał się sam pofatygować i sprawdzić, czy i co zostało uzupełnione lub skasowane. Stopniowo dodawano nowe funkcje, m.in pojawił się wall (czyli polska tablica; od paru lat jest nawet ten nieszczęsny timeline, na który tak wszyscy początkowo złorzeczyli) i możliwość tworzenia grup, którymi początkowo były kółka zainteresowań i kluby sportowe. W grudniu w serwisie zanotowano milion aktywnych użytkowników. W 2005 roku zrezygnowano z "the" w nazwie, uproszczono do samego Facebooka, dodano funkcję dzielenia się zdjęciami. We wrześniu 2006 roku portal został udostępniony użytkownikom internetu na całym świecie (ograniczeniem był wiek (co najmniej 13 lat) i posiadania konta mailowego). Pojawiła się funkcja news feed (aktualności), dzięki którym można było być na bieżąco ze wszystkim, co robią znajomi. Kolejno wprowadzano aplikacje, gry i 'like it' button. Zaczęto inwestować w serwis, a w maju 2009 stal się popularniejszy niż MySpace, osiągając ponad 200 milionów użytkowników. W 2012 wykupił aplikację Instagram, niedługo później zadebiutował na giełdzie, a w październiku zarejestrował się na nim miliardowy użytkownik. Jak ktoś chce, to >tutaj< znalazłam bardzo fajną infografikę :)
źródło: Google Grafika

Właśnie w ten sposób geniusz Mark Zuckerberg stał się najmłodszym miliarderem na świecie, ale wiadomo, że pieniądze to nie wszystko. Prawdopodobnie mniej więcej znacie tę historię, bo została ona zekranizowana w filmie "The Social Network" w reżyserii Davida Finchera, który swoją premierę miał we wrześniu 2010 roku. W rolę Marka wcielił się Jesse Eisenberg. Jasne, nie wszystko jest tam przedstawione zgodnie z prawdą, a podobno nawet sam Mark powiedział, że zgadzają się tylko strzępy, reszta jest totalnym wymysłem, a przede wszystkim Facemash nie powstał z zemsty, a jedynie dla zabawy.

Film oglądałam chyba 3 albo 4 razy. I znów nabrałam ochoty, żeby wrócić do niego po raz kolejny. Nie zaliczam go do moich ulubionych filmów, nie uważam, że jest rewelacyjny czy jest arcydziełem, ale lubię go, w pewien sposób mi się podoba. O tym, że przedstawia nie tylko samą historię powstania tego serwisu, nie tylko jest "jednym z ciekawszych case'ów branży IT ostatnich lat", ale również oprócz fenomenalnego sukcesu przedstawia samotność geniusza, nie muszę chyba mówić (ostatnia scena, taki smuteczek i wcale nie mówię tego z ironią, bo to naprawdę jest dla mnie smutne, ale... uwaga, głupi żart: Mark built auto refresh notifications after this scene).

A co ma dzisiejszy jubilat wspólnego ze mną? Profil na Facebooku mam od września 2010 roku. Pamiętam, gdy to wszystko wyglądało jeszcze tak, jak w ostatniej scenie z filmu. Początkowo byłam bardzo aktywnym użytkownikiem – praktycznie codziennie wrzucałam tam linki do piosenek, zdjęcia, udostępniałam cytaty czy inne ciekawe rzeczy z aplikacji, lajkowałam śmieszne strony, jakieś fajne zdania na powiązanej stronie (help, ktoś pamięta, jak to się nazywało, bo nie potrafię sobie przypomnieć???). Z czasem zaczęło mnie to nudzić. Przeglądałam swoją tablicę (później: timeline'a) i kasowałam większość bezsensownych niepotrzebnych rzeczy. Lubię porządek. Przynajmniej tam, gdzie mogę go osiągnąć w prosty sposób.

Niektórzy traktują ten serwis jak powietrze czy jedzenie – nie mogą bez niego żyć, pierwsze, co robią po wstaniu z łóżka, to zerknięcie na powiadomienia i to, co działo się u znajomych, potrafią tam spędzać całe godziny czy nawet dni, przewijając informacje w aktualnościach. Uzależnienie tak bardzo. W dzisiejszych czasach nie można jednak Facebookowi odmówić jednego – jest użyteczny, pod warunkiem, że korzysta się z niego z umiarem. Pewnie, można sobie radzić bez niego, ale po co? :D Skoro ma się tu kontakt z większością znajomych, większość osób jest na nim zarejestrowanych i na pewno zagląda tu dość często, o ile nie jest  na nim dostępna 24/7 na przykład dzięki połączeniu internetowemu w smartphonie...

Na koniec dwa pytania: z czym wam się kojarzy uniesiony do góry kciuk i kolor #3B5998? To chyba wyjaśnia, jak wielką marką jest ten serwis. Jeszcze jeden żart na zakończenie:

Musiałam xD



Źródła: [1], [2], [3], [4].

Komentarze

  1. Nie wiedziałam, że facebook ma już tyle lat. Szkoda, że ja go nie wymyśliłam, też bym chciała zostać miliarderką. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też kiedyś myślałam, że jest o wiele nowszym wynalazkiem, ale cóż - jak widać :D
      Nic straconego! Może wymyślić coś innego niż Facebook i też został miliarderką. Wszystko przed Tobą :)

      Usuń
  2. Ej pamiętam, jak miałam (założyłam w sensie) tam konto jak była niby pierwsza faza, gdzies tam usłyszałam, myślę: zakładam! tyle, że był po angielsku i nikogo tam nie było xd i pod pseudonimem jakimś żałosnym założłam, więc rok później jak wszyscy się churnęli, aktualizowałam profil i cóż.. wyobrażasz sobie teraz życie bez niego? XD bo ja nie! uczelnia: facebook, znajomi: facebook, wszystko facebook!;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy to było? XD Ja też założyłam fejsa, jak jeszcze było po angielsku, ale to teraz korzystam z angielskiej wersji, a jak ktoś ma polską, to mi tak dziwnie...
      Pewnie, że wyobrażam sobie życie bez fejsa!!!!!!! Tylko byłoby trochę trudniej, bo z niektórymi kontaktuję się wyłącznie za jego pośrednictwem.. Ale z drugiej strony - gdybym go nie miała, to nie musiałabym być zawsze dostępna dla wszystkich na każde zawołanie...

      Usuń
    2. Dawno temu! 2010, no, może 11 albo 09 :>>>> Też mam ustawione po angielsku! I jak paczam u siostry czy coś to tak dziko mi, że wattt, polski? XD
      No to zazdroszcze :>> ja się z wszystkimi niemal osobami, które poznałam przez Internet, kontaktuje dzięki facebookowi, tu mam podgląd na happysady... non stop jestem na zawołanie :)

      Usuń
    3. No to powiedzmy, że mniej więcej tak długo jak ja ;P Mnie już denerwuje, jak czyszczę historię przeglądarki i główna strona FB do logowania włącza mi się po polsku...
      Ja chyba raczej na Twitterze się z większością dogaduję... No i właśnie nie lubię być tak zawsze na wyciągnięcie ręki. Przynajmniej nie dla wszystkich (y)

      Usuń
    4. Pfff, jak mnie ktoś wkurza, to mu nie odpisuję i daję znak, że mam w szanownym poważaniu XD to ja sobie wybieram kogoś, dla kogo jestem zawsze XD
      A Zuckenberg na podstawie tego filmu wydał mi sie taką ofiarą, że wiesz, geniusz komputerowy, nie rozumie niektórych powiązań między ludźmi, a oni to wykorzystują.

      Usuń
    5. Ja teraz staram się skutecznie ignorować przyjaciółki z liceum, z których jedna wymyśliła, że w lutym jedziemy do M. do Warszawy na weekend... Po co, ja się pytam? Wiesz... chodzi o to, że mnie tu miało nie być i w dalszym ciągu nie wiem, kiedy wyjeżdżam, więc nie mam zamiaru ani planować z nimi wyjazdu, ani mówić, że jadę za granicę, bo na razie nie jest im potrzebna ta informacja (y)
      Wiesz, że geniusze są prawdziwymi mózgami, ale są jednocześnie trochę "upośledzeni" w kontaktach międzyludzkich? :(

      Usuń
    6. Ano pewnie, jak było to postanowienie noworoczne: nie gadaj wszystkiego wszystkim, bo kij ich to obchodzi :D
      Ha!! Czyli powiadasz, że będzie ze mnie geniusz? XDDD A tak na serio, to wiem... Tylko tak jak to oglądałam to bardziej zrozumiałam i było mi go megaśnie żal, że on chciał w tym wszystkim dobrze, tylko kręcili się koło niego ludzie co się chcieli przysłowiowo "nachapać" tej kasiorki czyimś kosztem, a później jego po sądach ciągają, tutaj chcą kasę... jak sami do tego doprowadzili, bo wiedzieli , że on prostych mechanizmów międzyludzkich nie rozumie... Ach. Szkoda kolesia i tyle.

      Usuń
    7. Ale właśnie JE TO NIBY OBCHODZI. Tylko że zaraz usłyszę, że powinnam szukać pracy w banku, blablabla, inne "niezwykle przydatne rady, do których powinnam się zastosować, bo przecież one mają rację", a ja właśnie tego nie chce. Przynajmniej nie teraz, jak jestem piękna i młoda, i świat stoi przede mną otworem, mimo że na razie nic w tym kierunku mi nie wychodzi (y)

      Niewykluczone XD Mi zawsze szkoda takich ludzi :( Ale w sumie to nie trzeba być aż takim geniuszem, żeby być tak "wykorzystywanym" i "docenianym" - jesteś dobrą studentką i nauczysz się na egzamin, automatycznie wszyscy chcą siedzieć niedaleko ciebie, żebyś im podpowiadała; jesteś popularna w szkole/na uczelni, wszyscy automatycznie chcą się z tobą zaprzyjaźnić, żeby też zabłysnąć. Tylko że tacy "przyjaciele" są z nami tylko wtedy, gdy jesteśmy znani, sławni, popularni, nauczeni, a jak nam się noga podwinie to udają, że nas nie znają, bo już nie jesteśmy im potrzebni, ale też nie wyciągną ręki i nie pomogą, bo po co? (y) [Chyba trochę odbiłam od głównego wątku rozmowy, sorry ^^]

      Usuń
    8. Oj no, teraz nie wychodzi, ale pewnie prędzej czy później wyjdzie! :>

      Hah, jak to dobrze, że ja nigdy nie jestem super przygotowana, popularna tym bardziej... niemniej jak człowiek chce wszystkim pomagać, żeby wszyscy mieli o mnie dobre zdanie, jak się pomaga, nieba uchyla a później obrywa po dupie... cóż, to też bolesne jest. Najbardziej zawsze się nachapią ci, którzy mają wyebane i czekają tylko na jakiś naiwniaków. :> E tam, spoko :>

      Usuń
    9. Mam nadzieję, a ona podobno umiera ostatnia XD
      Ja pomagałam (np. tłumaczyłam innym jakieś zagadnienia z chemii czy matematyki), ale nie dlatego, żeby wszyscy mnie wychwalali, tylko dlatego, że to po prostu lubiłam! Ale jak ktoś uważał, że ja nic nie mogę zrobić dla siebie, a bo najpierw muszę pomóc jemu, bo on jest ważniejszy, to zaprzestałam tego procederu :>

      Usuń
  3. Powiem szczerze, że nie wiedziałam tych wszystkich rzeczy jak i tego, że wgl istnieje taki film! :D Ale bardzo mnie zaintrygowałaś :D Koniecznie muszę sobie go obejrzeć :D Pamiętam jak mnie namawiali do założenia fb, kiedy jeszcze nie maiłam 13 lat, a teraz już tylko używam go do komunikowania się ze znajomymi i sprawdzania "co nowego" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie fajnie wiedzieć, że komuś się przydały moje wywody :D Niby film trwa 2 godziny, ale ja się wcale przy nim nie nudziłam, także polecam - choćby po to, żebyś wyrobiła sobie o nim własne zdanie.
      Rany, naprawdę jestem stara, bo FB założyłam, jak miałam 20 lat ... o_O Ale o fejsbukowych typach ludzi też może kiedyś napiszę, bo to również fajna sprawa :D

      Usuń
  4. O rety..to już 11 lat? W życiu bym nie powiedziała. Ale ja nadal jak mi ktoś powie, że np. film powstał w 2003 to myślę, że to w miarę nowy film, także no:D Czas strasznie zapierdala :D
    I to jak ze wszystkim- trzeba odkryć złoty środek. Bo nie ma złych i dobrych wynalazków, pomysłów..po prostu ludzie ze wszystkim potrafią przesadzić, od wszystkiego się uzależnić, wszystkim wręcz sobie zniszczyć życie. Bo i to nieraz fejs robi. Co za dużo, to niezdrowo, ale właśnie- w dobrym wymiarze czasu i zainteresowania jest po prostu przydatny i wiele ułatwia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio oglądałam siostrą według mnie "nowy" film, po czym się okazało, że jest z 2008 roku, czyli ma... 7 lat. Tragedia xD
      Tak jak kiedyś pisałaś z tym złotym środkiem, tylko... właśnie nie każdy, a wręcz chyba mało kto potrafi go znaleźć. Przynajmniej na początku, bo wszystko wydaje się takie "niegroźne", a po jakimś czasie okazuje się, że jednak to taka złudna niegroźność... Ale chyba trzeba najpierw coś poznać i może nawet się sparzyć, żeby umieć sobie wyznaczyć ten złoty środek, nie?

      Usuń
    2. Dokładnie, pewnego rodzaju tragedia bo człowiek aż się czuje...staro jakoś :D
      Bo on jest cholernie trudny do znalezienia, przynajmniej w życiu. Ale w takich sprawach jak facebook...niby pozornie powinno być go łatwo odnaleźć. A i tak się gubimy.
      I pewnie że tak:)

      Usuń
    3. A przecież jesteśmy jeszcze takie młode, paradoks... o_O
      Chyba nigdzie nie jest taki łatwy do znalezienia... Choć tak jak mówisz - gdzieniegdzie niby od razu go widać, wszystko jest tak oczywiste, a jak przyjdzie co do czego, to okazuje się, że wcale nie będzie tak łatwo ;P No i wiadomo, że czasem potrzeba mniej prób, a czasem więcej, żeby w końcu go znaleźć.

      Usuń
    4. Dokładnie :D Ja będę miała dopiero ćwierczwiecze a jakoś tak....staro momentami :D
      Otóż to. Dlatego w takie rzeczy niby oczywiste czasem jeszcze łatwiej dać się złapać.

      Usuń
    5. Mam tak samo jak Tyyy ♪♫

      Usuń
  5. Słaby wypiek jak na Buddy'ego. Przyzwyczaiłam się do bardziej spektakularnych tortów w jego wykonaniu. :P
    Ja mam fejsa od 2011. Przydaje się, owszem, ułatwia kontakty i można się dzięki niemu sporo dowiedzieć o ulubionych muzykach czy programach. Ale to, co umieszczają niektórzy, to lekka przesada...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czemu słaby? :P Minimalistyczny wcale nie równa się słaby. Przynajmniej w moim mniemaniu :D
      Jak to mówią - każdy ma swój rozum. A jak nie ma, to go nie nauczymy. I niby to sprawa tylko i wyłącznie tej jednej konkretnej osoby, dopóki nie będzie dodawała zdjęć/statusów z osobami, które by sobie tego nie życzyły...

      Usuń
    2. W sumie masz rację. Ale jak mówiłam - przyzwyczaiłam się do czegoś bardziej spektakularnego. :)
      Na szczęście mnie tak nikt nie oznacza.

      Usuń
    3. Mnie też nie oznaczają, bo nie obracam się w takim "podejrzanym" towarzystwie :P

      Usuń
  6. Ja mam fejsa od 10/6/2008 XD i jestem uzależniona, i w sumie zdaję sobie z tego sprawę... UPSSS.
    Nie, no na szczęście cieszyli się, że to właśnie ja. :3

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja tam konto na owym portalu założyłam za namową koleżanki... Myślałam, że to będzie coś w stylu NaszejKlasy i za dużo się poniekąd nie pomyliłam. Z biegiem lat można zauważyć, jak to wszystko się rozwinęło. Jak z sensownego lubienia i komentowania zdjęć, zrodziło się bezsensowne klikanie pustego #lajka pod czyimś #selfi. Zobaczymy, jak to dalej podziała. Co dzieci za 20 lat będą wyczyniały na tym portalu...
    Bardzo ciekawie przedstawiłaś historię Facebooka :) A ten film, to muszę zobaczyć :)
    Pozdrawiam!
    http://zinnejplanety.crazylife.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i wiadomo, na czym najprawdopodobniej była wzorowana nasza-klasa :P
      Ja tam staram się nie oceniać ludzi... Jak lubią sobie robić i dodawać na FB miliony selfie dziennie, to ich sprawa. Jak inni je lajkują, tylko dla lajkowania, a nie dlatego, że są ładne, to też w zasadzie ich sprawa. Ale też czasem mnie to denerwuje :>
      Miło mi to słyszeć, choć to nie moja zasługa z tą historią :)

      Usuń
  8. Ja mam fb tylko i wyłącznie dlatego, że tam mam po prostu grupę na studiach i tam są wszystkie informacje. Gdyby tego nie było, to nie wiem czy dalej bym go miała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie to jeszcze ominęło, bo założyliśmy sobie zwykłe studenckie forum, ale na przykładzie młodszego rodzeństwa wiem, że teraz faktycznie na studiach czy nawet w liceum ciężko przetrwać bez FB, bo wszystkie informacje są właśnie tam :P

      Usuń
    2. U nas forum nie przeszło. Nawet mailgrupowy się nie sprawdził ^^

      Usuń
    3. Maila też nigdy nie mieliśmy wspólnego - po prostu starosta albo jakaś odpowiedzialna osoba podawała zawsze wykładowcy maila (albo odzywała się w sprawie materiałów) i później dzieliła się tym na forum :)

      Usuń
  9. Aż musiałam sprawdzić kiedy założyłam facebooka. Zrobiłam to rok po Tobie, gdy nudziłam się na praktykach. Wcześniej broniłam się zawzięcie wmawiając wszystkim, że jest mi to do niczego nie potrzebne, ale jak już założyłam - to był szał. Raz ze strony znajomych, którzy byli zachwyceni tym, że się przełamałam, dwa że wydawał mi się on tak cholernie ciekawy - wiele godzin spędzałam czatując, pisząc anegdoty ze szkoły na tablicach znajomych (z czego tworzyły się później dialogi doprowadzające do łez - ze śmiechu oczywista), no a później - skończyłam szkołę, fb zaczął mnie nudzić i obecnie wchodzę tam raz może dwa razy dziennie. Jeśli z kimś piszę, to przeważnie z messnegera w telefonie i tyle.
    Facebook jest mi najbardziej potrzebny jeśli chodzi o uczelnię - grupy, wszelkie aktualności, no i znajomi z uczelni.
    Powiem Ci, że tej całej historii z nim związanej nie znałam. Filmu też nie oglądałam, ale chyba się na niego skuszę w ten weekend. :)
    Aaaa i jeszcze jedno - w jedne wakacje, klika lat temu oglądałam całymi dniami Cake Boss - aż serducho mi rosło na widok tych wspaniałych słodkości. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też wcześniej się wzbraniałam, że mi to nie potrzebne, bo miałam profil na naszej-klasie i mi to wystarczało. Ale w końcu się zdecydowałam, bo nk robiło się jakieś dziwne o_O
      Mnie jeszcze ominął związek FB ze studiami, bo zaczęłam je przed tym szałem, więc mieliśmy zwykle forum. Ale wiem, że teraz ciężko jest studiować i nie mieć dostępu do FB, bo tak wszystko się dzieje...
      Obejrzyj i daj znać, co o nim sądzisz! :D W ogóle to wydawało mi się, że naprawdę wszyscy już oglądali ten film, że był na tyle "głośny", a tu się okazuje, że mało kto go widział... Przynajmniej z tych osób, które zostawiają tu komentarze ;O
      Co do Cake Bossa to niby jest ryzyko, że te pyszności nie są takie pyszne, tylko efektownie wyglądają, ale to nieistotne, póki się na nie tylko patrzy xD

      Usuń
    2. Ja powiem tak - moi znajomi zaczęli uciekać z naszej-klasy, więc w sumie w pewnym momencie poszłam za nimi. Sama mam nadal konto, ale odwiedzam je może raz na pół roku. :P
      O tak, a spróbuj nie wejść jeden dzień na fb, to już nic nie wiadomo, co dzieje się na uczelni. Całe szczęście powiadomienia przychodzą mi na telefon i nie muszę tam wisieć całymi dniami. :D
      Okej. :) Wiesz, może mi coś tam kiedyś mignęło, ale nie kojarzę i mam wrażenie, że pierwszy raz dowiedziałam się o tym filmie właśnie u Ciebie. :)
      Mnie zachwycają ich rozmiary i w ogóle te wszystkie szczegóły. Świetnie się to oglądało. :)

      Usuń
    3. Ruszyłaś za stadem, brzydko mówiąc? :D
      Żeby tylko na uczelni! Ostatnio "szukają" mnie tam koleżanki z liceum, bo nic do nich nie piszę i nawzajem się pytają, czy któraś ma ze mną kontakt. Zamiast napisać bezpośrednio do mnie, a nie tak rzucać coś łącznie do wszystkich nas w "rozmowie łączonej", gdzie nie chce mi się tego wszystkiego nadrabiać (nie wiem, jak to nazwać, ale mamy utworzoną jedną wspólną rozmowę na FB na nas 5)... Ale po co się dowiadywać u mnie, skoro można po innych znajomych, haha :D
      Sama już nie wiem... Może po prostu za głęboko siedzę w filmach i serialach, więc wiem o wiele więcej niż inni i dziwię się później, jak ktoś o czymś nie słyszał. Albo w mojej okolicy "The Social Network" był taką sensacją, a u Ciebie mniejszą albo wcale. W sumie i to jest możliwe :> Albo słyszałaś kiedyś tytuł, ale Cię nie zainteresował. Wszystko jest chyba równie prawdopodobne :>

      Usuń
    4. Można tak powiedzieć. Skapitulowałam i poddałam się woli stada. xD
      No, no. Wiem o co chodzi. Ja mam z piątką znajomych swoją własną grupę na fb i tam wrzucamy jakieś głupoty albo umawiamy się na coś. Czasem jak nam się zbierze, to pod jednym postem leci spam na 200 komentarzy. No i wyobraź sobie, że kogoś nie było przy tej "rozmowie" i musiałby to wszystko czytać. :P
      Mnie jeszcze rozbraja w FB to, iż niektórzy piszą do siebie nie w wiadomościach a na tablicy "Hej, jak tam po wczoraj?" żeby WSZYSCY wiedzieli, że się wczoraj DZIAŁO. xD
      Wiesz, no może i słyszałam, ale z racji tego, że się nie fascynowałam fb i jego całą genezą, to jakoś mogłam olać temat albo faktycznie ta fala fascynacji tym filmem ominęła moje regiony. :P

      Usuń
    5. Jeśli to nie byłby temat dotyczący mnie, to bym nie czytała, bo po co. Nooo, chyba że mi się wyjątkowo nudziło XD
      Taaa, albo jak dodają prawie codziennie jakieś statusy, w których oznaczają tylko dany bar/pub/klub, w którym aktualnie przebywają i znajomych, z którymi tam są. Normalnie jak na spowiedzi!

      Usuń
  10. Mam konto na Facebooku, w mojej klasie nie ma chyba osoby, która go nie posiada :) Ale nie korzystam z niego zbyt wiele, głównie po to, by porozmawiać ze znajomymi ;)
    Zapraszam do mnie: sezonnamode.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Facebook chyba stał się najpopularniejszym komunikatorem internetowym.

      Usuń
  11. Dzień dobry! Miło widzieć taką kreatywność i błyskotliwość wśród młodych blogerów :). Zachęcamy przy tym do ciągłego dokształcania się i doskonalenia swoich umiejętności w posługiwaniu się naszą ojczystą mową. Nauki nigdy za wiele. Dalszych sukcesów w blogowaniu życzy redakcja portalu literackiego "Nowy Wieszcz" ;).

    OdpowiedzUsuń
  12. Tzn. moje życie się tam toczy, bo tam mam kontakt z ludźmi. No i na tt :D ale jak trzeba to wytrzymam bez :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Tez tak miałam z fejsbuczkiem na początku. Co zobaczyłam fajnego, to tam wrzucałam. Teraz często ograniczam się tylko do sprawdzenia powiadomień czy rozmowy z którymś ze znajomych. Już nawet nie mam ochoty przeglądać tablicy głównej. 11 lat? Nie wiedziałam, że to tak długo działa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przeglądam, bo lajkuję profile zespołów, seriali itp., a oni czasem dodają ciekawe rzeczy XD
      Wychodzi na to, że do Polski wszystko przychodzi ze znacznym opóźnieniem...

      Usuń
    2. Opóźnieni to my faktycznie jesteśmy :/

      Usuń
    3. I to chyba nawet nie tylko odnośnie nowinek technologicznych ;)

      Usuń
  14. Dla mnie Facebook to teraz głównie grupa mojego roku na studiach, rozmowy z przyjaciółmi i ogromna dawka informacji o koncertach i innych wydarzeniach, bo w dobie facebooka właśnie, to właśnie tam pojawia się najwięcej newsów i najłatwiej się wszystkiego dowiedzieć :d A konto założyłam w 2009, na szczęście nie mam z tych najwcześniejszych lat żadnych postów ani wpisów, bo pewnie padłabym ze wstydu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz absolutną rację co do informacji koncertowych - wszystko jest praktycznie w jednym miejscu i od razu można to znaleźć ;D Nie no, nie przesadzaj, raczej nie byłoby tak źle. Chyba :D W każdym razie ja takie głupoty starałam się w miarę na bieżąco kasować, więc nie spalę się ze wstydu :D:D

      Usuń
    2. Dokładnie, właśnie teraz zaznaczyłam sobie udział już na kwiecień, nic mi nie przeszkodzi :D Jezu, byłoby jeszcze gorzej, mnóstwo bzdur albo tyyyyysiące emotikon!

      Usuń
    3. Ja lubię używać emotikon, ale staram się nie kończyć nimi każdego zdania... A jak ktoś pisze do mnie w taki sposób, to aż mnie krew zalewa. A znowu, jak ja nie używam wcale emotikon w rozmowie z kimś, to zaraz wychodzi na to, że mam zły humor, a wcale tak nie jest, eh.

      Usuń
  15. Oooo, to długo Facebook już istnieje. Ja korzystam z niego od 2010:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, troszeczkę już istnieje :D

      Usuń
  16. No właśnie. Znam takich co mają cały czas włączony fb,bo może ktoś napisze,bo może coś się stanie...No cóż.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakiś czas temu, jak się widziałam z koleżankami z liceum, siedziałyśmy w pubie i nagle jedna zaczęła panikować, bo ona potrzebuje NATYCHMIAST wifi, bo musi NATYCHMIAST wziąć udział w wydarzeniu na FB, żeby dziś za darmo wejść do klubu...

      Usuń
  17. w takim razie najlepszego! Niech nam Facebook żyje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech żyje i działa jak należy :P

      Usuń
  18. ojej, ile ciekawych informacji :) i ile ludzi zaplątanych w fejsbukowe sidła. lubię fejsa, choć służy mi głównie jako środek komunikacji ze znajomymi.. nię lubię internetowego ekshibicjonizmu.

    OdpowiedzUsuń
  19. Na Twarzoksiążce siedzę jakieś 5 lat. Kiedyś byłam uzależniona, ale na szczęście szybko mi przeszło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo w gruncie rzeczy na FB nie ma rzeczy, które mogą być stałym uzależnieniem :D

      Usuń
  20. Hmmm... aż ciśnie się na język, żeby wspomnieć, jak bardzo niebieska jest Twoja strona ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie zwróciłam na to uwagi xD Ale nie zawsze mam niebieski layout bloga!

      Usuń

Prześlij komentarz