Lean on

Gdy będąc w pracy od godziny siódmej rano, około południa dowiaduję się, że jest, za przeproszeniem, w chuj zamówień i pracujemy dziś do dwudziestej, to pozostaje mi tylko zająć czymś myśli, bo ile można śpiewać holenderskie hity radiowe albo gadać z osobą naprzeciwko, o ile to nie jest Tajlandka, Wietnamka ani Holenderka. Tak było m.in. w zeszły czwartek.

Ale zajęcie czymś myśli nie jest takie łatwe i niestety one same z siebie wędrują w tym bardzo niepożądanym kierunku. Ostatnio zdążyłam obmyślić zarys, sens i miejsce tatuażu, po czym doszłam do wniosku, że chyba jeszcze z tym poczekam. I zdążyłam zmienić kilka razy zdanie na jego temat. I już sama nie wiem. Później przypomniała mi się bardzo poranna wiadomość, której nie doczytałam, ale po ostatnim zdaniu, które wyświetliło mi się w powiadomieniu i tak wiedziałam, o co chodzi i automatycznie włączyła mi się lampka ostrzegawcza. Bo...

Nie lubię, gdy ktoś się o mnie martwi. Nie lubię, gdy ktoś mi mówi, że mnie lubi albo lubi bardziej, albo że jej/mu na mnie zależy. Nie lubię, gdy ktoś widzi, że jestem smutna, bardzo stara się mnie jakoś pocieszyć, a ja tego nie doceniam, nie korzystam z pomocy, nie łapię za wyciągniętą dłoń, bo tego nie lubię. Poradzę sobie z tym sama. Nie jestem jakąś mocno wyjątkową czy ważną osobą. Nie uważam się za taką, ale też nie myślę, że jestem zbędna na świecie czy nic nieznacząca. Nie lubię być w centrum zainteresowania. Nie lubię, gdy ludzie stawiają mnie wyżej niż innych. Nie lubię, gdy ktoś chce się mną zaopiekować, troszczyć się o mnie, mimo że czasem naprawdę tego potrzebuję i bardzo chcę, ale jednak nie chcę. To ja tutaj jestem od martwienia się o innych, od niesienia bezinteresownej pomocy, od pocieszania, od mówienia, że mi na niej/nim zależy. To ja jestem osobą, która opiekuje się innymi. To nie działa w drugą stronę. To nie powinno działać w drugą stronę. To nie tak. Nienawidzę, gdy ktoś mi mówi albo pisze takie rzeczy. Wcale nie czuję się lepiej, dowartościowana, kochana czy coś. Czuję się okropnie, jestem bliska załamania i nie wiem, jak mam zareagować, co mam zrobić. Nie wiem, co mam powiedzieć, bo nie odczuwam na własnej skórze tego, w jaki sposób niby jestem postrzegana. Nie odczuwam tego. Nie czuję. Jestem nieczuła.

Dopisek. Ale z drugiej strony... Nie jestem osobą, która rani innych. Nie lubię, nie potrafię. To ja muszę być raniona, bo trzeba jednak wybrać jakąś opcję. I jakoś daję sobie z tym radę. Jakoś sobie radzę.

Komentarze

  1. też nie lubię jak ktoś się nade mnie lituje współczuje użala. zamiast pomocy staję się agresywna i wszystko idzie w drugą stronę. sama sobie muszę poradzić z problemem i wtedy wiem że dam radę i nikt mi nie musi biadolić co to będzie co to będzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Litowaniem bym tego nie nazwała, raczej chęcią pomocy, tylko że ja tego po prostu nie potrzebuję.

      Usuń
    2. pomocne litowanie się;p mistrzem w tym jest moja babuszka której to chęć pomocy słyszę od rana do wieczora:D

      Usuń
    3. Rodzina to swoją drogą ^^

      Usuń
  2. teraz już chyba muszę się tu wypowiedzieć, bo Kochana, musisz się na to nowe odczuwanie otworzyć! :) On chce dla Ciebie jak najlepiej, oczywistym jest, że się pyta, czy wszystko dobrze, bo mu zależy. i ja wiem, że Ciebie to może przerażać ale... pozwól mu na to :) małymi kroczkami... pokaż że jesteś otwarta. ej no, dziubek do góry! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to nie chodzi tylko i wyłącznie o niego. Dobra, to była wiadomość od niego, ale ja się tak zachowuję w stosunku do wszystkich bliskich mi osób :(

      Usuń
  3. Pomyśl jeszcze trochę z tym tatuażem,bo jakby coś się nie daj Boże nie udało to potem zostaje.
    A jeśli chodzi o litowanie się nad Tobą to tak jak wyżej. Powoli na spokojnie,nic na siłę. Bo wiesz mimo,że człowiek jest bardzo silny czasem czuje się bardzo samotny. I wtedy taka pomoc jest potrzebna.Ale pamiętaj powoli. Nic na siłę.
    Powodzenia i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tatuażu myślę już parę lat, tylko niewiele o tym mówię, bo nie lubię tylko mówić - wypadałoby jeszcze coś robić w tym kierunku ;)
      Ale to raczej nie jest litowanie się nade mną... Przynajmniej ja tego tak nie odbieram, raczej to takie zwykłe martwienie się, troska. Choć mogę się mylić. A to, że nie jestem silna, tylko po prostu umiem się pozbierać, to już inna sprawa :P

      Usuń
  4. najgorsze co może być to takie użalanie się innych... Ja tego osobiście nie znoszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem trzeba się trochę poużalać (;

      Usuń
  5. Zanim ja zrobiłem sobie tatuaż też kilkakrotnie zmieniałem zdanie. W końcu postawiłem na jeden pomysł, dość spontaniczny i pełen obaw zafundowałem go sobie na ciele. Minęły prawie trzy lata i nadal mi się podoba. Jest częścią skóry, kawałkiem ciała i nie widzę powodów by się go pozbywać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę nad tym intensywniej myśleć dopiero wtedy, jak wrócę do Polski, bo teraz to jednak tak sobie bardziej gdybam xD

      Usuń
  6. Ja też czasem uważam siebie za osobę nieczułą, a jednak cholernie wrażliwą.To wielka sprzeczność, nie sądzisz? Wydaje mi się, że Twoje zachowanie nie jest niczym złym. Po prostu jesteś na swój sposób samowystarczalna i ..brakuje mi tutaj pewnego słowa, ale równie pozytywnego. Trzymaj się :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samowystarczalność w tym przypadku nie jest jednak taką zaletą. Przynajmniej ja tak bym tego nie określiła, ale wiem, że nie miałaś na myśli nic złego ;)

      Usuń
    2. Bo nie miałam. Czasami kurcze, nie wychodzi mi określanie słowami tego co chce powiedzieć :c

      Usuń
    3. Nie martw się, ja też tak czasem mam ;)

      Usuń
  7. Kiedyś chciałam zrobić sobie tatuaż, ale boję się, że odwidzi mi się , i co wtedy? Hmmm, ja wolę , żeby ludzie oceniali mnie jako twardą, nieczułą kobietę niż jako słabą, wrażliwą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teoretycznie można go usunąć laserowo, ale trzeba wiele nietanich sesji, a i tak nie ma gwarancji, że wszystko zniknie, bo zależy to od wykonania.
      No właśnie ja też tak wolę - żeby mnie brali za dość silną kobietę, choć tak naprawdę wcale nią nie jestem. Ale dobrze udaję, jak widać (;

      Usuń
    2. Ludzie wolą udawać, że nic nie widzą...jeśli faktycznie widzą, że coś jest nie tak.

      Usuń
  8. Wiesz co, miałam podobne zapatrywania na sprawę co ty, ale doszłam do wniosku że to trochę samolubne w moim wykonaniu, ba, wręcz stawiam się ponad innymi bo mi nikt nie musi pomagać. Bo ja, w odróżnieniu od innych (w domyśle: tego słabego motłochu) daję sobie radę sama. A figa. Okazało się, że potrzebuje pomocy, chociaż jednego, biednego człowieczka z którym dzielę się wszystkim co pozytywne i negatywne. Nie wymagam od całego świata żeby sie mną zajmował i latał wokół mnie, tylko od jednego człowieka, któremu zresztą też pomagam na równi co on mi. Myślę, że to dobry układ. Trzeba jakoś iść na kompromis, bo w końcu sobie nie poradzisz a nikomu nie przyjdzie do głowy, ze możesz potrzebować pomocy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nienienie, to nie tak, że myślę, że jestem lepsza od innych, bo daję sobie radę sama. Po prostu nie lubię zadręczać innych tym, co mnie martwi, bo oni mają swoje problemy i nie chcę im dokładać jeszcze więcej. Wiem, że to dla mnie niezdrowe, ale co zrobić, skoro nie potrafię tego zmienić? Chociaż naprawdę czasem próbuję.

      Usuń
  9. Jestem pod tym względem podobna do ciebie. Mi, o dziwo, pomaga ochrzan. Bardziej budzi mnie do życia i stawia na nogi wytknięcie przez kogoś moich błędów i głupiego sposobu myślenia. Bo wtedy chcę się zemścić i wkuzram się na tę osobę... No, czasami nawet przyjmuję do wiadomości, co ona do mnie mówi...
    Ale najfajniejsi są ludzie, którzy bagatelizują Twój problem. Serio. Którzy rozśmieszają Cię i niczym się nie pzrejmują. Bo serio maja rację z tym nie przejmowaniem się.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to jest jakaś myśl. Chyba że to są jakieś poważne problemy, to wtedy ochrzan nie ma jak zadziałać xD
      Taa, miałam właśnie kilka takich przypadków, dlatego średnio chce mi się mówić o niektórych rzeczach w obawie, że się osłucham tego, jaka to jestem nierozgarnięta, żałosna itp.itd.

      Usuń
  10. kiedyś myślałam podobnie. ale z czasem zaczęłam odpuszczać. to jednak naprawdę miłe, kiedy ktoś się troszczy, martwi, czy dotarłaś w nocy bezpiecznie do domu i opieprza, kiedy nie dajesz zbyt długo znaku życia. doceniam to, że ktoś okazuje mi, że mu na mnie zależy.
    i wbrew pozorom nie zawsze ktoś musi zostać zraniony.
    a tatuaż też mam już zaplanowany ;) nawet dwa w sumie ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy kto, zależy co, zależy w jaki sposób. Staram się zmieniać w tym, co robię albo raczej - czego nie robię, a powinnam, ale... mi to nie wychodzi. Albo potrzebuję czasu, albo jeszcze innej, konkretnej, specjalnej osoby, albo już nic z tym nie zrobię, bo się nie da. Choć podobno "wszystko się da".

      Usuń
  11. Hm, ciężka sytuacja.
    A mówisz o tym innym osobom, że nie lubisz takiego "traktowania"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taa, ale podczas normalnej rozmowy, bo w smsach czy na fejsie nie ma to najmniejszego sensu. I nie daje to zbyt wiele.

      Usuń
    2. No w sumie...
      A jak wygląda sytuacja na dzień dzisiejszy?

      Usuń
    3. Nic się tak szybko nie zmieni, bo ja mam tak cały czas w stosunku do wszystkich bliskich mi osób i nie pisałam tego, mając na myśli kogoś konkretnego. (No dobra, może i jednak miałam, ale nawet jeśli, to w tym przypadku dalej nic się nie zmieniło i nic nie wiem).

      Usuń
    4. Ach to moje czytanie ze zrozumieniem. Nie dziwota, że miałam tak mało pkt z matury z polskiego. ;)

      Usuń
  12. ja z tatuażem mam dokładnie to samo. lepiej poczekać, nie ma co się spieszyć :)
    ja też nie lubię, jak się ktoś chce o mnie zatroszczyć... z martwieniem też się zdecydowanie zgadzam! tylko spróbuj to wytłumaczyć mojej mamie ;)
    nie dawaj się ranić.

    OdpowiedzUsuń
  13. Kiedyś też powtarzałam sobie, że jakoś sobie radzę. Że mogę wszystko sama. Aż spotkałam odpowiednią osobę i wiem, że nie chcę sama. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to wychodzi na to, że jeszcze nie spotkałam tej "odpowiedniej" osoby.

      Usuń
  14. żeby życie było fair nie powinnaś być raniona, a tym bardziej ranić, więc wyłącz mózg i działaj pod wpływem chwili! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Znam to. Niby chcę być kochana, ale nie wiem jak zareagować, kiedy ktoś wyzna mi uczucie. Niby chcę być dla kogoś najważniejsza, ale nie lubię być w centrum uwagi. Niby oczekuję troski, ale nie chcę by inni się o mnie martwili... kobiety są pełne sprzeczności, ale nasze "nie chcę, nie lubię" jest wynikiem egoizmu. Może nic na to nie wskazuje, ale kiedy zabraknie tych kochających nas osób będzie jeszcze gorzej niż teraz, a my będziemy się karcić za to, że kiedyś "niepotrzebujące od nich niczego" nie przyjęliśmy ich uczucia/pomocy/zainteresowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo, to na serio coś w ten deseń! I jednak wychodzi na to, że kobiet nie da się zrozumieć...

      Usuń
  16. Każdy chciałby być samowystarczalny, także w tej duchowej materii. Ale tak czy siak - ludzie są potrzebni. Może nie zawsze pomogą, nie wszyscy są ok, ale czasem uda się dzięki nim rozproszyć złe myśli. Co do pocieszania, kochania itp. - musi być to sprzężenie zwrotne, inczaej to nie ma sensu ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Z jednej strony człowiek potrzebuje kogoś na kim mógłby polegać a z drugiej boi się, że w ten sposób coś utraci, może właśnie jakąś część siebie, albo po prostu człowiek zwykł do tego by radzić sobie we wszystkim sam, że nie może liczyć na innych bądź po prostu nie umie prosić,przyzwyczaja się i to nie zawsze jest dobre, w tym poście chyba każdy w pewnej części odnajduje swój cień przynajmniej ja tak mam ;)

    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba mam tak, że po prostu (prawie) wszyscy do tej pory mnie zawodzili (prawie) na każdym kroku i nie chcę się tak poczuć po raz kolejny...

      Usuń
    2. całkiem zrozumiałe, to jest taki strach przed porażką, przed rozczarowaniem, doświadczyło się czegoś podobnego i teraz człowiek ma obawy, czasami warto zaufać i posunąć się o krok do przodu ;)

      Usuń
    3. Pewnie, że warto, ale niestety ten pierwszy krok jest zawsze najtrudniejszy.

      Usuń
    4. Jeśli nie spróbujesz, nie będziesz wiedziała, potrzeba jednak trochę odwagi, a potem już reszta jakoś się ułoży :)

      Usuń
  18. Ale inni też lubią się o kogoś troszczyć :) Odrzucenie też ich rani.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och... Chyba naprawdę jednak jestem egoostką, bo nigdy wcześniej nie zastanawiałam się, jak inni czują się z tym, gdy odtrącam ich chęć pomocy...

      Usuń
    2. Będziesz teraz o tym pamiętać :)

      Usuń
    3. W takim razie mam nadzieję, że szybko Ci to zostanie wynagrodzone :)

      Usuń
    4. Jak to mówią - pożyjemy, zobaczymy (;

      Usuń
  19. Brzydki dopisek, choć utożsamiam się z nim w każdym calu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie zrobię, że brzydki. Sama prawda.

      Usuń
  20. da się wyłączyć mózg, trzeba po prostu iść spać :D

    OdpowiedzUsuń
  21. ojtam, pierdzielisz głupoty! co tam u Ciebie? :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Też się tak nad tatuażem zastanawiałam... najpierw miałam zrobić, jak miałam 18 lat, ale stwierdziłam, że jeszcze z tym poczekam. Później miałam zrobić w zeszłym roku, ale zaszłam w ciążę, a w ciąży nie można się tatuować. Także dopiero w tym roku na jesień go zrobię :) A nad jakim wzorem myślisz, jeśli można wiedzieć? Sporo nie lubisz ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chcę fragment tekstu piosenki :) Wers właściwie, ale w dalszym ciągu zastanawiam się nad jedną z trojga możliwości - każdy z innej piosenki, każda piosenka innego zespołu o_____O

      Usuń
  23. Ja nie lubię tych wszystkich rzeczy, które napisałaś. Tak bardzo jestem w tych słowach, chociaż... nie lubię. Nie lubię się tak czuć. I wiesz co myślę? Każdy jest wyjątkowy. Nawet my. My, które tego nie lubimy, nie chcemy. Po prostu nie umiemy tego zauważyć i nauczyć się z tym żyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już sama nie wiem, czy to lubię, czy tego nie lubię. To jest po prostu dziwne, ale do niektórych rzeczy ciężko się przyzwyczaić, ciężko je pojąć, a jeszcze trudniej nauczyć się z nimi żyć.

      Usuń
  24. Możemy przybić sobie piątkę w jednej sprawie. Też nie lubię, gdy ktoś się o mnie martwi..albo gdy robi to tak, że to mocno widać. Bo jednak, każdy z nas potrzebuje od czasu do czasu troski, prawda? Może po prostu...ci, którzy są blisko powinni to robić w odpowiedni, na pewno nie oscentacyjny sposób?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooooo, może coś jest w tym, co mówisz - że nie lubię, jak się martwią w taki sposób, w jaki to robią, a jakby interesowali się tym delikatniej, to nie przeszkadzałoby mi to aż tak?

      Usuń

Prześlij komentarz