Poznajcie Ankę

Anka pracuje ze mną, ma 36 lat, jest naszym kierowcą, mieszka piętro wyżej i już w trakcie naszego pierwszego spotkania okazała się najbardziej chamską osobą, jaką kiedkykolwiek spotkałam. Mimo że odzywałam się do niej z sympatią, ona albo mnie ignorowała, albo odpowiadała z przymusem, półsłówkami. Naprawdę czasem bałam się powiedzieć do niej choćby słowo, bo obawiałam się jej chamskich odzywek. Stała kiedyś naprzeciwko mnie przy stanowisku w pracy i skarżyła się osobom wokół, że "przez ten tydzień sobie z nikim nie pogada", a mi z jednej strony było przykro, a z drugiej cieszyłam się, bo i tak nie miałabym z nią wspólnych tematów do rozmowy. Jeździłyśmy w pięć samochodem do pracy, ale zawsze ja i O. byłyśmy pomijane w rozmowach. Nigdy Anka, Wiktoria i Agata nie zwracały się bezpośrednio do nas, jedynie do siebie. Tak jakbyśmy były niewidzialne. Albo zbędne. Tak samo było przy stoliku na kantynie w firmie. Rozmowy toczyły się bez naszego udziału, byłyśmy jedynie słuchaczkami i obserwatorkami.

Tak było przez prawie 3 miesiące mojego (naszego) pobytu w Holandii. Do czasu, kiedy Anka pojechała na początku czerwca na urlop do Polski i 2 tygodnie później wróciła całkiem odmieniona. W pierwszym tygodniu po powrocie, Anka stała na stanowisku za mną, rozmawiała ze mną, gdy stała taśma, więc nie mogłyśmy pracować i miałyśmy chwilę przerwy, żartowała, śmiała się. I to wcale nie tak chamsko jak wcześniej, tylko tak... miło, sympatycznie. Początkowo byłam strasznie zdziwiona, nie wiedziałam, o co chodzi, ale po paru dniach doszłam do wniosku, że ten urlop dobrze na nią zadziałał i Anka jest naprawdę fajna. Da się z nią teraz pogadać o wszystkim, pożartować, szczerze się pośmiać, poskarżyć na współpracowników czy współlokatorów, wypić wódkę i siedzieć do czwartej nad ranem w ogrodzie, pojechać z nią (i z innymi znajomymi z góry) na wycieczkę, posiedzieć, zajadać popcorn i obejrzeć film. Da się. Czasem trochę nam matkuje i się mądrzy, bo jest jednak te 11 lat starsza ode mnie, od pozostałych osób również kilka lub kilkanaście lat, ale to taki drobiazg do wybaczenia.

Mimo że zajęło nam to trochę czasu, to jednak jest dobrze. Trwa to dopiero miesiąc, a ja mam jakieś głupie wrażenie, że jest tak od zawsze. I wiecie co? Przeprowadzam się do jej mieszkania na górę. Jak jeszcze na początku maja, gdy była cholernie prawdopodobna opcja, że niestety zamieszkamy z Anką, Wiktorią i Agatą na pierwszym piętrze, to razem z O. planowałyśmy bronić się przed tym rękami i nogami, bo stwierdziłysmy, że tego nie wytrzymamy. A teraz? O. wraca do Polski, a ja dobrowolnie z dwoma Patrycjami przenoszę się na górę (one już się właściwie przeniosły), zostawiając kolejne dwie nowe dziewczyny tutaj (na dole), bo już po pierwszych kilku dniach wiem, że się z nimi nie dogadam, bo nie dość, że są dziwne, zadają dziwnie głupie pytania, posądzają mnie, że non stop sobie z nich żartuję (przynajmniej jedna z nich tak mówi; ja tam ich nie rozumiem), to jeszcze zrobiły nam taki burdel w mieszkaniu, że nie potrafię się w nim odnaleźć. Przeprowadzka to był pomysł Anki, ale też i mój, tylko nie wychylałam się z nim, bo nie wiedziałam, jak zareaguje na to reszta. Jak widać - całkiem nieźle. I oby nam tak było w bliższej i dalszej przyszłości. Oby się układało (;

W poniedziałek Anka stała na sąsiedniej linii i gdy stanęłyśmy przy swoich stanowiskach, krzyknęła do mnie: "Magda! Dlaczego stoisz tak daleko? Byśmy sobie pogadały!". No (: Później wołała mnie, bo miała do mnie ważną sprawę, ale że musiałam skończyć ważyć baka, to jednak kazała mi uważać i łapać "coś" na taśmie na mojej linii. Cukierek w baku.

Ja: Powiadasz, że na osłodę życia?
Anka: Tego kurwa jebanego życia nie da się osłodzić.

Mimo wszystko.

Komentarze

  1. To dobrze, że mimo wszystko się zmieniła i teraz można z nią pogadać, że się zaprzyjaźniłyście ;) Trzymam kciuki! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie jest to od razu jakaś wielka przyjaźń, ale nie jest to też zwykle "tolerowanie się" ;P

      Usuń
  2. swoją przemianą osłodziła Ci trochę życia 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jakby. Bo wiadomo, że lepiej się chociażby tolerować, jeśli razem pracujemy i mieszkamy niż skakać sobie do gardeł ;P

      Usuń
  3. Z was kobiet to naprawdę są dziwne stworzenia.... tylko wy możecie się nie znosić nawzajem, po czym dogadywać jak najlepsze kumpele.... ale to może po prostu urok "świeżej krwi". W końcu sama napisałaś, że z tymi nowymi się nie dogadasz bo są "dziwne" :D Coś w tym jest...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam! Czasem pierwsze wrażenie jest mylne...
      Nie, ale na serio, z tymi nowymi się nie dogadam za Chiny Ludowe. Z tymi nowymi najnowszymi, bo z ostatnimi nowymi znalazłyśmy wspólny język już drugiego dnia, a to chyba jednak o czymś świadczy. A jak się od nich wyprowadziłam, to w ogóle nie będę do nich zaglądać, bo nie mam po co (;

      Usuń
  4. A to historia :D Najważniejsze, że ma dobry koniec. Może koleżanka Anka miała pewien problem i obrzydzenie do całego świata, a po urlopie wszystko powróciło do normy? W każdym razie fajnie, że teraz nie uprzykrza Ci życia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, jak to u niej zadziałało, ale najlepsze było to, że jak ja przyjechałam tutaj w połowie marca, to ona tydzień wcześniej wróciła z dwumiesięcznego urlopu, więc teoretycznie i wtedy powinna być przyjaźniej nastawiona do życia o_O

      Usuń
  5. Cieszę się, że wredna zołza przeszła przemianę i okazała się być całkiem w porządku. :) Tylko ja bym mimo wszystko trochę niepewnie podchodziła do takiej odmiany. Ale cieszę się z Twojej sytuacji. :) Trzymam kciuki by było już tylko lepiej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podchodziłam do niej niepewnie przez pierwsze 2 tygodnie po "przemianie", ale stwierdziłam, że ile można żyć w takiej niepewności co do drugiej osoby :)

      Usuń
    2. Też racja. Chociaż mi się zdarzyło, że ktoś nagle stawał się miły, a na końcu i tak okazywał się suką, więc jestem zrażona do takich "cudownych" przemian. :P No, ale tej Ance może faktycznie brakowało urlopu, wyluzowała się i dopiero pokazała prawdziwą twarz. :)

      Usuń
    3. E tam, skoro teraz jest dobrze, to nie mam po co podejrzewać, że znowu zmieni się na gorsze i nie cieszyć się tym, co jest :P

      Usuń
    4. Ciesz się chwilą obecną i dobrymi relacjami. :)
      I jak Wam się razem mieszka?

      Usuń
    5. Pewnie, że się cieszę! Bardzo fajnie jest :)

      Usuń
  6. A to pozytywna przemiana. Gorzej jak ludzie z miłych zmieniają się na takich wrednych. Oby mieszkało Wam się super :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też już przerobiłam w ostatnim czasie, ale na szczęście ta suka zalazła wszystkim za skórę i stąd w końcu pojechała XD

      Usuń
    2. No to duże "ufff" pewnie było!

      Usuń
  7. O kurcze, no to świetna przemiana.Dobrze, że przemienila się w tą dobrą stronę, a nie w jeszcze gorszą :d Super, że Ci się uklada z dziewczynami ;)
    Pozdrawiam i zapraszam na 6czerwca!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że nie dałaby radę zmienić się jeszcze na gorsze ;D

      Usuń
  8. Każdy ma chyba taką "Ankę" w pracy. Ja kiedyś pracowałam z pewną Ulką. Gdy zaczynałam, wręcz się jej bałam, i to już nie chodziło o to, że była ode mnie starsza o jakieś niecałe 30 lat, ale o to, że kompletnie nie chciała mi pomagać ani nawet odzywać się do mnie, a kiedy o coś zapytałam, nagle wyjeżdżała do mnie z gębą. ;) Później jednak relacje między nami się ociepliły i mimo, że już ze mną nie pracuje, to przed jej odejściem całkiem nieźle się dogadywałyśmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajne są takie zmiany i trochę ciekawią mnie ich powody :D

      Usuń
  9. Noo, u mnie w pracy też była taka sucz. Okropna baba. Przez dwa lata była wredna i zawsze nosiła ogromne dresy. Nagle bum, przemiana stuprocentowa. Śmieje się, uśmiecha, zaczęła się odchudzać i nosić obcisłe spodnie- na bank te kilka kg dało jej coś do samopoczucia :) ale ja tam myślę, że ktoś ją porządnie puknął po tylu latach xD może to się przydarzyło Ance w Polsce...? Nie chcę być oczywiście chamska, ale to podejrzane kiedy napięcie schodzi z człowieka ot tak, z minuty na minutę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, o czym mówisz, ale nie wnikałam, co ją spotkało na urlopie, bo aż tak to się jednak nie przyjaźnimy XD

      Usuń
  10. może za długo bez faceta była i jej libido napierało na mózg :D nie no, spoko, że już wam się układa :D takie Anki w sumie są całkiem okej, a jak już Cię taka Anka polubi to +328429873 do fejmu :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Bottle of Jack jest w mojej grze, a gra zwie się... czekaj sprawdzę :D tak, gra nosi bardzo zwariowaną nazwę MAGIC PIANO! ale wkurza mnie to trochę, bo nie zawsze łapie mi paluszki, jak gram -.-

    OdpowiedzUsuń
  12. ' Tego kurwa jebanego życia nie da się osłodzić.' haha, padlam! Najwazniejsze, ze wszystko sie ulozylo. Mimo wszystko to bardzo dziwna przemiana. ;)) ludzie sa dobrzy <3 Gdzie w Holandii pracujesz? Amsterdam?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno "ludzie się zmieniają"... (;
      Nienienie, niedaleko Eindhoven.

      Usuń
  13. Ciekawe co stało się na tym urlopie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, nie wnikam :P

      Usuń
    2. Zmiana jest naprawdę niesamowita :P Początkowo myślałam, że coś się kryje za tą jej dobrocią, ale chyba juz sporo czasu minęło a ona wciąż jest ok, prawda?
      Może miała urodziny jak była na urlopie i nikt nie pamiętał? :P Mnie kiedyś postawiło do pionu, jak mało kto pamiętał o moich urodzinach a Ciacho dobił mnie tekstem: "Musisz być niezłą zołzą skoro nikt cię nie lubi" :) Od tamtego momentu postanowiłam postarać się być milsza dla ludzi :)

      Usuń
    3. Mogę nawet powiedzieć, że z dnia na dzień jest coraz lepiej. Ale nie zapeszam :D
      Aż sprawdziłam, kiedy ona ma urodziny i... w lutym, więc to nie to.

      Usuń
  14. Odpowiedzi
    1. Teraz jest jeszcze sympatyczniej :D

      Usuń
  15. No proszę, niektórym po prostu trzeba dać szansę, albo raczej więcej czasu (wolnego :D)
    Jak wrażenia po pracy w Holandii? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wrażenia super, ale nie "po pracy", bo dalej tu mieszkam i pracuję (;

      Usuń
  16. Dobrze, że masz tam jakąś, może nie do końca bratnią duszę, ale kogoś do pogadania :) kiedy wracasz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 4 z 5 moich "nowych" współlokatorek jest świetnych :) Nie wiem na razie, kiedy wracam. Póki mogę, to tu jestem.

      Usuń
  17. te kapcioszki są najlepsze na świecie! chociaż, jak jest teraz tak gorąco, to wolę chodzić boso :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Do wnętrza takich osób trzeba się dokopać, ale kto tego dokona, nie żałuje ) Miałam tak kilka razy w życiu.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz