Jak sprawić, żeby znowu mieć naście lat?

Wystarczy dzień wolny, w miarę ładna pogoda, samochód na włoskich blachach, dwie dwudziestopięciolatki, dwóch dwudziestoośmiolatków i... jakże głupi pomysł rzucony po pijaku w ogrodzie dzień wcześniej, żeby jechać następnego dnia do parku rozrywki. I to nie do byle jakiego parku rozrywki, ale do Eftelingu, czyli do największego parku tematycznego (wesołego miasteczka) w Beneluxie, trzeciego w Europie co do ilości odwiedzających w roku. Jest w nim dokładnie 36 atrakcji, zaczynając od magicznego, baśniowego lasu, karuzeli dla najmłodszych, miniaturowego miasteczka, poprzez zamek strachów, kino 4D, a kończąc na bobslejach i kolejkach górskich. Trzeba wyłożyć jeszcze po 38od osoby i wybrać się na małą (no, może większą – to zależy) wycieczkę w okolice Tilburga i Bredy – do Kaatsheuvel w Holandii, w prowincji Brabancja Północna. Każdy znajdzie coś dla siebie, ale niestety jeden dzień, żeby zobaczyć wszystko to zdecydowanie za mało... 
Przyznaję się bez bicia, że nigdy nie byłam w wesołym miasteczku. Może kilka(naście) lat temu, ale na tych niegroźnych atrakcjach, typu karuzela z łabędziami. Nie dlatego, że nie chciałam albo się bałam, ale dlatego, że jakoś nie miałam z kim. Bo akurat lubię i wysokość, i prędkość. A skoro padł pomysł wycieczki, nieważne, że w nie najlepszym stanie fizycznym i psychicznym, a do Kaatsheuvel mamy jakieś 50km, to... dlaczego nie? Tym bardziej, że z fajnymi, nienudnymi ludźmi. Bo zawsze lepsze coś niż leżenie i zdychanie całą niedzielę w łóżku. I tak... PRZEŻYŁAM. I bardzo mi się podobało. Tylko szkoda, że w niedziele park jest czynny tylko do 20, bo podświetlane fontanny super wyglądałyby w nocy. Dotarliśmy tam przed trzynastą i nie odwiedziliśmy nawet 25% atrakcji. Ale przynajmniej zaliczyliśmy wszystkie rollercoastery i te ciekawsze rzeczy. Niektóre nas zawiodły, ale niektóre były na tyle fajne, pomimo niezbyt dobrego pierwszego wrażenia, że chcieliśmy spróbować jeszcze raz. Ale niestety nie było na to czasu :(
Wrażenia?
Na pierwszym miejscu stawiam >Pythona<. Loop'y (czyli pętelki) były świetne, wcale nie straszne. W przeciwieństwie do... zjazdu w dół pod kątem prawie 90°. Co było ciekawym doznaniem, choć trochę przerażającym. >Joris en de Draak< też było fajne – dwie łódki jechały równocześnie, ale różnymi trasami – wodną i ogniową. Jechaliśmy wodną i chłopaki, siedząc na samym przodzie, wyłapali na siebie całą wodę. Ale wygraliśmy ♥ Nie byłam przekonana do >Piraña<, no bo... rejs pontonem? Było rewelacyjnie, oprócz tego, że wyszłam stamtąd cała mokra po tym, jak D. celowo wpakował nas na największą falę i wszystko poleciało na mnie. I chodziłam pół dnia z mokrym tyłkiem :)))

Największe rozczarowania...?
>De Vliegende Hollander<, czyli pierwsza atrakcja, na którą się skusiliśmy. W kolejce spędziliśmy grubo ponad godzinę, a gdy było już po wszystkim, wyszłam z łódki zawiedziona.... Bo było za krótko i jakoś dziwnie. Chociaż muszę przyznać, że już wtedy poczułam się niewyraźnie. Nie wiem, czy mogę to określić mianem rozczarowania, ale... >Vogel Rok< mi się nie podobało. Rollercoaster w ciemności? Spróbowałam raz, ale za więcej podziękowałam, mimo że reszta poszła jeszcze dwa razy. Nie wiadomo było, co nas spotka za chwilę, nie wiadomo na co się szykować – czy skręt, czy spadek w dół, czy może jazda do góry nogami. Wiem jeszcze jedno – nigdy więcej nie skuszę się na wizytę w >Madhouse (Villa Volta)<. Czułam się po tym znacznie gorzej niż po jakiejkolwiek imprezie. No i ostatnie, a najgorsze. >Baron 1898< był zamknięty! Poszłabym, mimo że bez strachu i trzymania sąsiedniej osoby za rękę by się na pewno nie obeszło. Pewnie byłby to D. Albo tak byśmy to zrobili, żeby to był on. Przynajmniej na samym początku przy tym spadku...





Ale wiecie co? Jeszcze tam wrócimy! :-)

Komentarze

  1. Jak szaleć, to szaleć! Chociaż sama mam odwrotnie: w dzieciństwie byłam chętna na takie atrakcje, a teraz nie dałabym się namówić za cholerę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie! Mi na starość źle się dzieje, ale jestem tego świadoma :P

      Usuń
    2. To raczej ja tetryczeję xD

      Usuń
    3. To raczej działa w obie strony :D

      Usuń
    4. Racja, strach się bać xD

      Usuń
  2. Super zabawa! Ah chciałabym się raz tak porządnie wyszaleć w takim miasteczku ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie w mieście zwykle przy dniach miasta jest rozkładane takie małe wesołe miasteczko, więc co roku spędząłam tam cały weekend :D A teraz marzy mi się pojechać do ZOO, mam ostatnie naście lat, więc nie muszę jeszcze sprawiać, aby poczuć się młodziej, jednak czasami lubię :) Miejsce które pokazałaś robi wrażenie, na takim wesołym miasteczku nigdy nie byłam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem ci, że takie małe wesołe miasteczka to tylko namiastka prawdziwego parku rozrywki... Ale jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma!
      A ja jadę do ZOO za jakeiś 3 tygodnie! :D (Mimo że nie mam nastu lat od jakiegoś czasu...) Bo strasznie dawno nie byłam, a podobno kilka lat temu obiecałam siostrze i mi o tym ostatnio przypomniała.

      Usuń
  4. Odnośnie tytułu, to człowiek w sercu zawsze jest nastolatkiem ;) Takich prawdziwych miasteczek jest niestety mało, a w mojej okolicy żadnego. Czekać na coś godzinę i nie być zadowolonym to rzeczywiście jest dość irytujące. A mokrą pupę miałaś w imię wspaniałej zabawy ! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mówię, że nie! (; Nigdy się nawet nie interesowałam, czy istnieje w Polsce coś takiego, ale na pewno do tej pory o niczym takim przez przypadek nie słyszałam o___O

      Usuń
  5. Czasem warto odnaleźć w sobie trochę dziecka :) Sama chętnie też bym odwiedziła jakieś wesołe miasteczko,ale akurat w okolicy są jakby to określić...Wędrowne. Także nici z takich wspaniałych atrakcji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama wolę osoby, które potrafią się zachowywać i cieszyć jak dzieci, a nie jak starzy, ponurzy, niezadowoleni z życia ludzie :P Ej, nie mów tak, skąd wiesz, że nic z tego? Przecież nigdy nic nie wiadomo.

      Usuń
  6. byłam w Eftelingu z 10 lat temu, jeszcze w gimnazjum :) najbardziej pamiętam rollercoaster, na który poszłam, bo było mi głupio powiedzieć przed znajomymi, że się boję :D ale w sumie bardzo mi się wtedy podobało :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wiem, że nie jestem sama, to się niczego nie boję XD

      Usuń
  7. We Władysławowie też jest taki park rozrywki, za złotówkę można wejść a później wykupuje się żetony na poszczególne karuzele i gry. Niestety w tym roku nie udało mi się tam wyciągnąć chłopaka :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj akurat płaci się tylko za wstęp, a wszystkie atrakcje są już jakby darmowe. Co właściwie ma swoje dobre i złe strony.
      Ej, w sumie to byłam w tym wesołym miasteczku we Władysławowie, ale to było podczas obozu i weszliśmy tylko dlatego, żeby nie czekać na resztę pod bramą, bo jakoś nie mielismy wtedy ochoty na takie zabawy ^^

      Usuń
    2. Chyba głównie dobre, bo w końcu idzie się poszaleć na taki park rozrywki :D
      I jak Ci się tam podobało? :P

      Usuń
    3. Zależy od osoby - jak ktoś ma się zamiar wyszaleć to dobrze, jak się zapłaci raz a dobrze, a jak ktoś chce tylko wejść i "potowarzyszyć" to jednak słabo :P
      Biorąc pod uwagę, że byliśmy tam tylko przejściowo i żeśmy się nie bawili, to tak o było :P

      Usuń
    4. To faktyczne, masz rację :P
      W porównaniu teraz z takim wielkim parkiem to pewnie właśnie wygląda blado ;p

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Ale na paralotnie to chciałabym bardzo! :D

      Usuń
    2. Paralotnia, skok ze spadochronem, skok na bungee, lot balonem! <3

      Usuń
    3. Oj, balonem też bym chciała! To mnie tak nie przeraża jak zjazd jakąś ekstremalną kolejką z olbrzymią prędkością ;)

      Usuń
  9. Ja też tam byłam! Jest niesamowicie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeju, też bym chciała pójść do takiego wypasionego miejsca! Jako dziecko chodziłam do wesołych miasteczek, jak tylko nadarzała się okazja, ale w takim wielkim nie byłam nigdy. Zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam, nie trzeba zazdrościć, tylko się kiedyś tam wybrać (;

      Usuń
  11. fajnie tak chociaż na chwilkę znowu poczuć się dzieckiem :D mi się marzy Hyde Park i Legoland <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Kolega chyba o tym parku nam ostatnio mówił i zapraszał nas Holandii, żeby się tam wybrać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niewykluczone, choć tu jest kilka takich parków rozrywki. Dorzucę Toverland czy Walibi ;)

      Usuń
    2. On mówił, że największy w Europie niby czy coś, więc nie wiem. ;)

      Usuń
    3. Wydaje mi się, że największy w Europie jest jakiś niemiecki... Choć mogę się mylić. Ale ten jest na pewno największy w Holandii/Beneluxie, więc możliwe, że o to mu chodziło :)

      Usuń
    4. Nie no on mówił o jakimś w Holandii na pewno. ;) ale no nie wiem.

      Usuń
  13. Strasznie ci zazdroszczę takiej wyprawy :D W Polsce brakuje takiego miejsca szczególnie, że Chorzowskie Wesołe Miasteczko ze swoimi atrakcjami do pięt nie dorasta miejscu w którym byłaś :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polska jest nieco zacofana, jeśli chodzi o niektóre rzeczy, ale może chodzi też o to, że nie byłoby na to chętnych. Oczywiście zależy od tego, jakimi cenami zostalibyśmy zarzuceni, ale raczej nie byłoby to ~50zł, więc nie każdy mógłby sobie na to pozwolić :D

      Usuń
  14. Tyle pięknych miejsc na świecie, a jeszcze tyle do zobaczenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w 100%-ach!

      Usuń
    2. Dobrze, że znajdujesz czas na podróże - ja niestety nie. :(

      Usuń
    3. Daleko akurat tu nie miałam (; No i musimy sobie jakoś urozmaicać czas w te nudne weekendy.

      Usuń
  15. Tyle w tym życiu stresu, nerwów, złości... czasem fajnie jest sobie zafundować odrobinę szaleństwa.

    OdpowiedzUsuń
  16. co z tą pracą? co się dzieje?

    OdpowiedzUsuń
  17. Super, grunt to umieć się bawić bez względu na wiek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem ci, że komu jak komu, ale nam wychodzi to po prostu zajebiście XD

      Usuń
  18. Fajne atrakcje, chętnie wybrałabym się do parku rozrywki, a tymczasem czeka na mnie rower w piwnicy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to mówią - lepsze coś niż nic (;

      Usuń
  19. Ale bosko! Sama chętnie bym się tam wybrała!
    Ptysiablog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Efteling stoi przed tobą otworem! (;

      Usuń
  20. Sama bardzo chętnie bym się wybrała. Kilka razy bardzo dobrze bawiłam się na Praterze a coś czuję, że przedsmak wielu innych parków rozrywki.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz