Summer will be over soon

W ubiegłym roku naszą moją wakacyjną piosenką było >Reality< od Lost Frequencies, a kiedy w tym roku w radiu Q-Music usłyszałam po raz pierwszy >Howling at the Moon< belgijskiego piosenkarza Milowa, wiedziałam, że ten utwór zostanie moją piosenką lata/wakacji 2016. Nawet mają podobne linie melodyczne.

Where did the summer go? (...)

Nie wiem. Zresztą, od kiedy ukończyłam studia nie wiem, co to lato czy wakacje. W tym roku lato zaczęło się dla mnie w maju, gdy wracając z pracy po szesnastej lub siedemnastej, od razu wychodziłam z kocykiem pogrzać się w słoneczku. I mimo że ta pora roku jeszcze się nie skończyła, to ja już nie mogę doczekać się przyszłorocznej wiosny. Oraz lata. Bo mam świadomość, że zaraz czeka mnie jesień. I tak aż do marca/kwietnia.

***

Jak spędziłam tegoroczne lato? Nie wiem. A nie, wait, wiem – pracowałam, a na przełomie lipca i sierpnia miałam trochę ponad dwa tygodnie urlopu. Wróciłam do pracy i dalej pracuję, myśląc o zaplanowaniu kolejnego urlopu, ale właściwie nie wiem po co i przede wszystkim kiedy.

Patrzę na twe obojczyki, tak mi sierpień minie (minął). Nie. W pierwszym tygodniu sierpnia miałam nieodpartą ochotę spakować się i przedwcześnie wrócić z urlopu. Do siebie. Do pracy. Po czym, jak wróciłam (jednak zgodnie z planem), dowiedziałam się takich rzeczy, o których powinnam zostać poinformowana wcześniej, że miałam ochotę jeszcze nierozpakowana jechać z powrotem do rodziców. Świetnie. A później tylko praca, praca i praca. Z małymi wyjątkami. Bo gdy Patka znalazła sobie nowego chłopaka i totalnie zaczęła mnie ignorować, odzywając się do mnie tylko wtedy, gdy jego nie było w pobliżu, bo wtedy okazywało się, że nie ma nikogo innego (byłam chyba ostatnią życzliwą dla niej osobą na hotelu, reszta jej nie trawi ze względu na jej zachowanie, a w pracy znajdzie się może ze trzy osoby, z którymi potrafi pogadać), zaczęłam jej unikać i spędzać czas lepiej niż dotychczas z nią. Zaczęłam się bardziej dogadywać z moją drugą współlokatorką – Joasią. I tak z Joasią w ciągu dwóch tygodni: kilkukrotnie byłyśmy na długich spacerach (7-12 km), smażyłyśmy naleśniki po raz pierwszy w życiu, robiłyśmy paprykę faszerowaną, chodziłyśmy na plantację kraść truskawki, pojechałyśmy w odwiedziny do jej siostry na vakantiepark, owa siostra przyjechała do nas na weekend, grałyśmy w Monopoly, Uno, piłyśmy Gold Strike'a z sokiem jabłkowym (smakowało jak szarlotka z cynamonem!), likier kawowy i drinki pomarańczowo-rumowe, śmiałam się więcej niż zwykle. A co bym robiła z Patką w tym okresie? Spałabym. Siedziałabym z laptopem lub tabletem. Spałabym. I leżałabym, słuchając muzyki. Może pojechałybyśmy do Primarka. Ale tylko może. I wybrałybyśmy się samochodem do sklepu (1,2km), bo jej się nie chce chodzić. Więc zmiana bardzo na plus. Patka dostarczyła mi kolejnego powodu do odwrócenia się od niej, gdy w końcu wróciła z urlopu, kilka dni później niż planowała, oczywiście nie informując mnie o tym, a wydaje mi się, że kto jak kto, ale skoro byłyśmy nierozłączne jak papużki nierozłączki (słowa Karola), to chyba powinnam się tym dowiedzieć. Co usłyszałam, jak jej to wygarnęłam? Że mogłam do niej napisać i się zainteresować, bo ona do mnie pisała, jak byłam na urlopie. Owszem, napisała, w ostatnim dniu mojego pobytu w Polsce, żebym kupiła jej papierosy. I trzy razy dopytywała się, czy to zrobię, bo nie dałam od razu odpowiedzi (a odczytałam wiadomość!), a jak kupiłam, to zapytała, jak mi mija urlop. Mogła sobie podarować, bo kilkanaście godzin później wróciłam do Holandii. A później dziwiła się, że jak ona wróciła z urlopu, to się do niej nie odzywałam, nie powitałam jej z otwartymi ramionami ani nie zarzuciłam niekończącą się opowieścią, co się działo, jak jej nie było. Jak mnie ktoś lepiej pozna, to wie, że naprawdę nie jest konfliktową osobą, nie przepadam za bezsensownymi kłótniami, ale... tym całym ignorowaniem mnie, wiecznymi pretensjami o wszystko i fochami strzelanymi kilka razy dziennie, przelała czarę goryczy, bo wygarnęłam jej wszystko na korytarzu, po czym wyprowadziła się ode mnie z pokoju. Mam nową koleżankę, która zrobiła na mnie bardzo pozytywne pierwsze wrażenie, ale... potrafi mówić przez jakieś dwadzieścia cztery godziny na dobę, po trzech dniach znajomości uznaje mnie za swoją przyjaciółkę, ale po następnym tygodniu trochę przystopowała z tą chęcią natychmiastowego zaprzyjaźnienia się.

Także z niecierpliwością czekam na październik. Bo... Daniel wprowadza się do mnie na hotel. Może będzie moją ucieczką od natrętnej współlokatorki. Ale tylko może, bo ostatnio odczuwam dziwne napięcie, gdy cokolwiek do mnie mówi, nazywa kochaniem i nawet nie dowiedziałam się od niego, kiedy konkretnie się wprowadza. A gdy załatwiłam mu miejsce w hotelu, poinformowałam, że ma następnego dnia zadzwonić do naszego majordomusa pogadać i dograć szczegóły, to owszem, zrobił to od razu. Dwa tygodnie później.

***

Ja: Jakie ty masz fajne cieplutkie łapki.
Daniel: Ma się coś takiego jak... krążenie.

Mimo wszystko – jednak tęskniłam i nadal tęsknię.

Baby, are we there yet?
Meet me at the sunset
Summer will be over soon
I see you and you'll get there
But until we get there
We'll be howling at the moon


***

Tegoroczne lato nie obfitowało w oglądanie zachodów słońca, ani w sobotnie imprezy zakrapiane alkoholem aż do niedzielnego świtu, ani w wycieczki warte zapamiętania, ani w niezwykłe spotkania, ani w nadmiar przytulania. Zamiast tego usłyszałam wiele słów, które mnie zabolały. Jedne tylko trochę inne – na tyle, że przez kilka dni nie potrafiłam się podnieść z łóżka. Zdarza się. Takie życie. Nie chcę tej jesieni. Chcę wiosnę.

Komentarze

  1. Należę do osób bardzo konfliktowych ( niestety, ale ciężko się oduczyć chęci mordu ) i tą Twoją "koleżankę" rozniosłabym w drobny mak już dawno. Najważniejsze jednak, że znalazłaś sobie inne towarzystwo, z którym dobrze spędzasz czas.

    ____
    Holandia wciąż wpływa na mnie kojąco, gdy wracam wspomnieniami do pobytu tam, aczkolwiek nie wiem czy chciałabym na stałe tam zostać. Myślę, że musiałabym dłużej pobyć w danym miejscu, aby się przekonać :) I też wolałabym kraj anglojęzyczny!

    OdpowiedzUsuń
  2. Cóż, od takich osób najlepiej odciąć się jak najszybciej. Szkoda się denerwować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam nadzieję, że może z czasem jednak będzie normalniej, tak jak wcześniej, ale jak widać - nadzieja matką głupich.

      Usuń
  3. Ech, znam temat takiej "Patki". Ja postawiłam sprawę jasno - albo się zmienia, albo żegnam. Mam dość wykorzystywania. I, heh, co śmieszne, "moja Patka" też sobie znalazła ostatnio faceta. No, ale teraz, jak nastało u Ciebie kilka zmian, to niech będzie już tylko lepiej :)
    Dziękuję za odwiedziny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona się właśnie zmieniła dla tego chłopaka, więc chyba za szybko kolejna zmiana nie nastąpi ;D To nic, przeżyję bez niej1 :)

      Usuń
  4. A ja mam w tym roku kilka wakacyjnych piosenek, bo to lato było dla mnie prześpiewane. :)

    Też miałam kiedyś taką koleżankę. Od takich osób najlepiej trzymać się z daleka, chyba że też nie ma się nic lepszego do roboty. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pewnie też znalazłabym kilka, ale ta jest taka najbardziejnajbardziej wakacyjna!
      Wiesz... niczego wcześniej nie podejrzewałam, myślałam, że się ogarnie ze swoim postępowaniem, próbowałam przemówić jej do rozsądku, ale z sercem czasami nie wygrasz :P

      Usuń
    2. Mi jakoś w ucho nie wpadła. :)
      Próbowałaś, jeśli wszyscy się od niej odwrócą, sama będzie sobie winna.

      Usuń
    3. Nie szkodzi!
      Próbowałam, bo mi zależało, ale w końcu przestało, bo ile można?

      Usuń
    4. Nie zmienisz nikogo, jeśli on sam tego nie chce.

      Usuń
    5. Zmieniać jej nie zamierzałam, bo nie od tego jestem, próbowałam jedynie przekonać, że jej postępowanie nie ma żadnej racji bytu, choć ona miała swoje zdanie, które przecież było ważniejsze, bo jej własne.

      Usuń
  5. Mam taką koleżankę. Nie wiem co to jest z tymi dziewczynami. Znajdą sobie chłopa i już kurcze zachowują się jak mężatki. Wiem oczywiście, że spędzają z nim dużo czasu, ale ludzie facet to nie powód, żeby zmieniać swoje życie. Ale co ja tam wiem. Nigdy faceta nie miałam.
    Dobrze, że znalazłaś sobie zaraz inną koleżankę z którą miło spędzasz czas. To najważniejsze. Nie przejmować się głupkami i iść do przodu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *z niektórymi dziewczynami
      Bo nie wszystkie zakochane zachowują się jak, za przeproszeniem, naiwne idiotki. Ja z nikim nie lubię spędzać za dużo czasu, nieważne, czy chodzi o chłopaka, czy znajomych, czy przyjaciółkę (wiadomo, z rodziną to inna sytuacja ;P), bo za bardzo się tym męczę...

      Usuń
  6. W sumie, gdy sobie pomyślę o wakacjach, to trudno mi to nazwać wakacjami. Po prostu jest to wolne od zajęć, ale też nie są to dni, w których jeździłam na 2 tygodnie do babci kiedyś. Coś się zmieniło :)

    Takie ignorowanie przez kogoś dotychczas bliskiego też przechodziłam. Było to bolesne, ale w gruncie rzeczy wyszłam na tym lepiej ;)

    I nie posiadam krążenia - mam lodowate łapy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy to ja jeździłam do babci na wieś na wakacje... Dobrych kilkanaście lat temu o_________O
      Też nieraz odczułam tę sytuację na własnej skórze, ale i tak za każdym razem jest mi jednakowo smutno i przykro.
      Akurat wtedy nie czułam się najlepiej, więc sąd te zimne łapki, ale nie zawsze takie mam xD

      Usuń
  7. spoko, zmiana otoczenia (ludzi) często robi nam na dobre. czasem nawet nie zauważamy, że przy niektórych marnujemy swój potencjał albo czas wolny. dobrze, że spędziłaś miłe chwilę z Joasią, oby tak dalej :)
    powodzenia ze wszystkim!

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja ci powiem tak, szanujmy tych, ktorzy chodzą z nami na długie spacery. Co wam z przejażdżki do sklepu autem, kiedy można się przejść 12km i pogadać. Dobrze zrobiłaś. Ogólnie to nie kumam tego co sie dzieje z ludźmi, kiedy pojawi się chłopak i nagle widywac się można tylko wtedy,kiedy akurat się nie jest z nim w danym momencie. Co ta miłość taka na wyłączność ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że szanuję, o osobiście bardzo lubię spacery! Nie zawsze trzeba gadać, bo ile można. Czasem wypada nawet pomilczeć ;)

      Usuń
    2. I słusznie, bo spacery to jedna z najlepszych rzeczy, które zostały nam podarowane :)

      Usuń
  9. Moje wakacje był skupione głównie na ślubie i załatwianiu spraw wokół niego. Jak się teraz wszystko uspokoiło doszłam do wniosku, że "nie mam co robić" :)

    Od takich osób trzeba stronić...
    Zmiana otoczenia dobrze służy ludziom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, jak jesteśmy non stop zajęci, to później aż się dziwnie robi, jak można spokojnie usiąść i nic nie robić :D
      Zmiany są potrzebne raz na jakiś czas.

      Usuń
  10. ja mam niedostatek lata. Żal,że ucieka.Nie lubię jesieni,przespałabym czas do marca najchętniej:) W ogóle odkąd szkoła dawno za mną mam wrażenie,że lato jakby krótsze...
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odkąd szkoła i studia za mną, to mam wrażenie, że czas ucieka zbyt szybko :(

      Usuń
  11. Dobrze, że ograniczyłaś kontakt z tą koleżanką - takie osoby są toksyczne, tylko sprawiają, że jesteśmy zirytowani, mamy zły nastrój, męczymy się. Zwłaszcza, gdy ta znajomość nie opiera się na wzajemnej pomocy i zainteresowaniu.
    Lato zleciało potwornie szybko. Już kończy się kolejny tydzień września... trudno uwierzyć, naprawdę.
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę późno dojrzałam w końcu do podjęcia tej decyzji, ale mówią, że "lepiej późno niż wcale".
      Październik jest już na wyciągnięcie ręki... :(

      Usuń
  12. lato ucieklo zbyt szybko w tym roku...od toksycznych ludzi z daleka!
    xoxo
    Patinka
    www.patinkasworld.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak patrzę na nie z perspektywy czasu to niby trwało dość długo, ale jakoś szybko zleciało... Niewyjaśniony paradoks.

      Usuń
  13. Toksyczne znajomości trzeba zerwać, skoro nie można ich naprawić. Dobrze zrobiłaś, że ograniczyłaś znajomość z Patką :)
    boisz się tego, że ten Daniel przyjeżdża?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z dalszym ciągu trochę tego żałuję, ale w sumie wyszło mi to na dobre. Po co mi syndrom sztokholmski? ;D
      Bać to się nie boję, ale odczuwam jakiś dziwny niepokój co do naszej relacji, bo jest... dziwnie po prostu.

      Usuń
    2. Ja myślę, że to całkiem normalne - chciałabym a boję się :) albo sama nie wiem czego chcę :D

      Usuń
    3. Bosz, dlaczego nie sprawdzam tego, co piszę...? Oczywiście, wyżej powinno być "w dalszym ciągu", ugh.

      "Sama nie wiem, czego chcę" jest chyba najbardziej trafione. Niestety...

      Usuń
  14. Super, że poznałaś wartościową osobę i odcięłaś się od Patki. Nie byłoby z tego nic dobrego, bo z tego co widzę ona tylko patrzyła żeby jej było dobrze.

    Ja też miałam taką bliską koleżankę, która odzywała się do mnie jak tylko czegoś potrzebowała, a tak to cisza. Trochę mi czasu zajęło zauważenie tego, ale powiedziałam sobie, że wolę nie mieć przyjaciółki, zamiast mieć taką jak ona :) Jest mi o wiele, wiele lepiej! I dzięki temu poprawiłam kontakty z inną (moją dawną przyjaciółką, z którą nie odzywałam się rok). Jest dobrze! :)

    Spokojnie, jesień i zima szybko miną, tak jak minęło lato :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żebyś wiedziała, ile razy obrażała się na mnie, bo wzięłam sobie inny chleb niż ona chciała. Albo zaproponowałam inne kotlety niż te, na które ona miała ochotę. Mnie to jedynie śmieszyło i w zasadzie było obojętne, co jem, no ale, nie zamierzałam się z nią zgadzać we wszystkim ;)

      Usuń
  15. lato to mi zawsze ucieka między palcami, bo ciepło się robi w maju i tak gdzieś do połowy lipca, a później to już tylko oo, jeszcze nie jest TAK zimno i tak jesiennie. oby do maja więc!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jeszcze niewiele ponad tydzień temu były trzydziestostopniowe upały xD Mi nawet wystarczy kwiecień!

      Usuń
    2. Tu u mnie też jeszcze przed zeszłym weekendem było w miarę ok. Ale mi się wydaje że to już takie udawane upały :D otóż to!

      Usuń
    3. Cóż... Teraz to już nie tylko do pracy chodzę w kurtce, ale również w niej wracam :(

      Usuń
  16. Ech...nie cierpię taki osób jak "Patka", a sama w swoim życiu niestety napotykałam na takie...odciąć się od nich grubą kreską i zapomnieć!

    Właśnie tego się boję - pracy. Narzekam na swoje studia i na to, że nie będę mieć pracy w zawodzie, ale totalnie boję się całkowitej dorosłości. Pójścia do pracy, zapieprzu i braku wakacji. I jedyne co zapamiętam z lata, to powrót z pracy w okularach przeciwsłonecznych...

    "Ja: Jakie ty masz fajne cieplutkie łapki.
    Daniel: Ma się coś takiego jak... krążenie." To ja chyba tego nie mam :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Praca sama w sobie nie jest taka zła, o ile trafi się w miarę przyzwoicie.

      Ja czasem też nie mam, ale dobrze, że jest ktoś, kto umie je przywrócić XD

      Usuń
  17. Nie przejmuj się tamtą dziewczyną, miałam podobnie i też postanowiłam zerwać wszystkie kontakty. Nie warto męczyć się, skoro nawet ten ktoś nie dostrzega naszych starań.
    Będzie dobrze, wszystko się ułoży tak jak powinno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już się nie przejmuję, choć zrywać wszelkich kontaktów nie zamierzam, bo jednak dalej mieszkamy razem - już nie w pokoju, ale w tym samym hotelu i razem pracujemy, więc często się widujemy. Po prostu ograniczyłam naszą znajomość do niezbędnego minimum.

      Usuń
  18. Nie przejmuj się tą dziewczyną, takie znajomości sa wręcz toksyczne i nawet lepiej, że ta znajomość sie zakończyła, bo lepiej trzymać się z daleka od takich ludzi. Tylko ciekawe co zrobi jak pokłóci się z chłopakiem czy ją rzuci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przejmuję się nią. Dzisiaj stałam naprzeciwko niej w pracy, ale zamieniłam z nią dosłownie kilka koniecznych słów.

      Usuń
  19. Do tej pory jak słyszę Reality to aż czuję wewnętrzne ciepełko :) Uwielbiam tą piosenkę. Ta, którą poleciłaś również bardzo mi przypadła do gustu, aczkolwiek moją piosenką tego lata jest "Please tell Rosie" chociaż jak początkowo słuchałam tej piosenki w ogóle mi się nie podobała :D
    Twoje lato minęło jak moje - nie wiadomo kiedy. Smutne to.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj w radiu w pracy leciało i mogłam sobie pośpiewać ;)
      Nigdy nie słyszałam (o) "Please Tell Rosie", ale właśnie przesłuchałam i muszę przyznać, że wpada w ucho!

      Usuń

Prześlij komentarz