Korea Południowa i pierwsze pytanie: DLACZEGO?

BO TAK.

A tak na poważnie... Dlatego, że miałam okazję. Alicja (moja kuzynka) mieszka tam od roku, z warszawskiego lotniska jakiś czas temu uruchomiono bezpośrednie loty do Seulu, urlop mogłam sobie wziąć w każdej możliwej, byle tylko luźniejszej chwili (za wyjątkiem świąt czy okresu wakacyjnego, kiedy to plany urlopowe muszą być przemyślane i zgłoszone odpowiednio wcześniej), pieniądze miałam, należała mi się jakaś fajna wycieczka.

Pogadałam z Alicją, zarezerwowałam bilety lotnicze miesiąc przed urodzinami jako wcześniejszy prezent od siebie dla siebie, pozostało odliczanie. Im bliżej godziny zero, tym bardziej nie miałam ochoty tam lecieć, choć z drugiej strony – dalej niezmiernie mnie kusiło. Bo to coś nowego, innego, egzotycznego. Dalekiego. Jeszcze 3 miesiące temu nigdy bym nie śmiała nawet pomyśleć, że kiedykolwiek polecę do Korei, a tu... niespodzianka.

Byłam tam 10 dni. Spędziłam ponad 20 godzin w Dreamlinerze, biorąc pod uwagę oba loty. Dałam sobie radę i na Okęciu, i w Incheon International Airport. Nie doznałam jetlag'u. Jadłam tradycyjne koreańskie jedzenie w tradycyjnych restauracjach. Oraz mniej tradycyjne w tych bardziej popularnych. Wydawałam setki tysięcy wonów, przeliczając je na dolary. Jeździłam taksówkami. Dogadywałam się z Koreańczykami na migi, bądź na zasadzie ja po angielsku, oni po swojemu. Mieszkałam na 15. piętrze w 43-piętrowym wieżowcu w centrum Daegu. Nie mogłam sama nigdzie wyjść, bo Alicja czytała ostatnio, że niebezpiecznie jest białym kobietom samotnie spacerować po ulicach w Korei. Wysłałam pocztówki z bardzo tanimi znaczkami, które chyba dojdą do adresatów na piechotę. Bawiłam się z szopami praczami w kawiarni. I z pięknymi rasowymi kotami. Próbowałam wylosować maskotkę Totoro z maszyny, co mi oczywiście nie wyszło i bezsensownie przejebałam 10k wonów. Nakupowałam sobie character face masks, nie tylko w The Face Shop. Przywiozłam całą walizkę słodyczy, w tym zielone japońskie Kit-Katy. Byłam wyoglądana na ulicy od stóp do głów przez Koreańczyków, jako biała, czyli inna. Przeżyłam. Ale mimo wszystko, chyba nie chcę powtarzać tej wycieczki :)

Komentarze

  1. Wow, wygląda to jak przygoda życia. Chociaż rozumiem Twoje obawy, bo też nie lubię wyjeżdżać zbyt daleko, jestem typowym turystą, a nie podróżnikiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście wszystko jeszcze zależy od tego, z kim się jedzie.

      Usuń
  2. U nas Koreańczyk czy Japończyk nie robi takiego wrażenia jak my tam ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że nawet nie zwróciłam uwagi, że oni się na mnie gapili? Alicja się mnie pytała, czy mnie to nie drażni, a ja nie wiedziałam, o co chodzi xD

      Usuń
  3. Na pewno to byłe niezwykłe doświadczenie. No i niezła lekcja na całe życie. Takie "samotne" wycieczki to niezła lekcja o samej sobie:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie byłam samotna tak do końca, bo do Seulu leciałam z ciocią, ale szczerze powiedziawszy, to ciocia tylko troszkę zawadzała, bo miałam ją na głowie ze względu, że znam angielski, a ona nie. Ale wracałam już totalnie sama ;d

      Usuń
  4. Jak tak czytam, to aż zazdroszczę. Brzmi jak przygoda życia ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak trochę chyba była ;)

      Usuń
    2. Nawet bardziej, niż trochę chyba co? :)

      Usuń
    3. Na razie nie odczuwam tego aż tak, może przyjdzie z czasem, jak z innymi dotychczasowymi podróżami czy wycieczkami.

      Usuń
    4. Po prostu wyjdzie w praniu :) Ale brzmi to wszystko naprawdę fajnie ^^

      Usuń
    5. "Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma" XD

      Usuń
    6. I chyba trochę się z tym zgodzę.

      Usuń
  5. Podziwiam. Ja bym się tam nie wybrała.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale super podróż! Mega zazdroszczę. Będzie jakaś foto-relacja?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Planuję pokazać trochę zdjęć, ale jeszcze nie wiem, w jakiej formie to opublikuję.

      Usuń
  7. Poleciałaś,przeżyłaś przygodę i to Twoje. Przynajmniej już wiesz,że nie chciałabyś tego powtórzyć :D Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. przeczytałam jednym tchem, chcę więcej! wszystko brzmi fantastycznie (setki tysięcy wonów ♥). będą jakieś zdjęcia? :>
    a to obczajanie przez ludzi mam opanowane z Iranu, tam też się nieźle wyróżnialiśmy :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Dołączam się do pytań i czekam na zdjęcia :) A dobre te kit-katy zielone bo często je widziałam na yt :) przeżyłaś i to co przeżyłaś jest Twoje :) będzie co wspominać na stare lata :)
    A Koreańczycy jacy są? Tacy sami? Przystojni? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kit-katy mi smakowały, ale dość czuć w nich zieloną herbatę. Jadam inne ciasteczka z zieloną herbatą i były o niebo lepsze :P
      CO kto lubi... Mi jakoś nie przypadli do gustu, ale też nie bardzo się za nimi oglądałam, bo patrzyłam się na inne rzeczy xD

      Usuń
    2. Ale wszystko trzeba w życiu spróbować, jeśli jest taka okazja :p
      Tzn mi się nie podobają skośnoocy ale pytam tak z ciekawości, jak to jest na żywo :P

      Usuń
    3. Na "wszystko" to bym się raczej nie skusiła, ale niektóre rzeczy - a i owszem :)
      Niektóre Koreanki były śliczne... Ale wszędzie są "niektóre", więc XD

      Usuń
  10. Na pewno niezapomniane przeżycie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wow , podziwiam ! Akurat te rejony nie są na mojej liście marzeń. Ale najważniejsze, że Tobie się podobało! :) Pokażesz kiedyś zdjęcia ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też nie były, to taka spontaniczna akcja. Na pewno dodam kiedyś zdjęcia, ale muszę najpierw nad tym pomyśleć :)

      Usuń
  12. Jak jest okazja to trzeba korzystać :) u nas na obcokrajowców też się różnie ludzie patrzą, tak jest chyba wszędzie.

    Śnieg przeważnie jest przeszkoda dla pojazdów zwłaszcza ten pierwszy, bo jak zwykle każdy zdziwiony, że zima przyszła :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyszłam właśnie z takiego założenia. Taka kultura - coś innego budzi ciekawość :)
      To chyba nie był pierwszy śnieg w tym roku, ale na pewno pierwszy, n tyle intensywny.

      Usuń
    2. Właśnie :)
      Wiadomo, że jak pruszy i zaraz znika to taki niby śnieg ale jak pada więcej i częściej to zwykle ludzie w szoku :D mnie rozwalili na insta ludzie - co napadało u mnie to foto ze śniegiem i #śnieg#zima haha :D:D

      Usuń
    3. Też tak zareagowałam, ale to dlatego, że już do końca zimy śniegu raczej nie zobaczę, więc musiałam się nacieszyć :C

      Usuń
  13. W sumie zawsze to jakieś życiowe doświadczenie. Ale tego zainteresowania obcokrajowców bym nie zdzierżyła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nawet nie zauważyłam, że się na mnie gapili... Jak się po prostu patrzyli, to się do nich uśmiechałam i nie było mi niezręcznie :)

      Usuń
  14. "Im bliżej godziny zero, tym bardziej nie miałam ochoty tam lecieć" Mam tak przed wszelkimi wyjazdami, nie wiem, o co chodzi :D
    Super, że tam byłaś i zobaczyłaś, posmakowałaś co nieco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W większości przypadków działa to u mnie jeszcze w ten sposób, że im bardziej mi się nie chce jechać, tym lepszy jest ten wyjazd.

      Usuń
  15. A mi pocztówkę z tanim znaczkiem wysłałaś? :) zazdroszczę wycieczki i wiem co rozumiesz - też im bliżej mi do jakiegoś wyjazdu, tym mniej mam na niego ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, wybacz :C
      Powtórzę to, co pisałam wyżej - w większości przypadków działa to w ten sposób, że im bardziej mi się nie chce jechać, tym lepszy okazuje się wyjazd.

      Usuń
    2. Wybaczę, jak następnym razem się poprawisz :P

      Usuń
    3. Jak będzie następny raz, to nie ma sprawy. Będę pamiętać :)

      Usuń
  16. Ach, zazdroszczę wycieczki.

    OdpowiedzUsuń
  17. Dla mnie wszyscy skośnoocy wyglądają tak samo xD Ja się w ogóle dziwię, że potrafią się odróżniać haha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak kilku Azjatów z różnych krajów stanie obok siebie, to widać duże różnice :D

      Usuń
  18. Z Twojej recenzji raczej wnioskuję, że nie zdecydowałabym się na podróż do Seulu. Nie czułabym się tam bezpiecznie skoro nie wolno białym kobietom spokojnie spacerować po ulicy. A nocleg w hotelu mogę sobie nawet koło domu zapewnić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie to, że od razu "nie wolno". Po prostu Alicja nie chciała, żeby mi się coś stało - wystarczyło, że się tam wybrałam ;p Zresztą, w Polsce też niebezpiecznie chodzić samej, więc...

      Usuń
  19. O rany zazdroszczę kochana też bym chciała tam pojechać choćby na 2 dni :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na tak krótko to się w ogóle nie opłaca.

      Usuń

Prześlij komentarz